(półkrople)
- O, zaraz, zaraz… Może tutaj to wszystko położę? Co? Będzie dobrze? E… Nie, nie trzeba, dam radę. Nie za wcześnie przyszedłem? Bo to wie pan, jak człowiek już bez…
Nazbierało się tej korespondencji, oj nawarstwiło. Wobec większej części wysyłanych przez Ciebie myśli, a nade wszystko hejnałów - pozostaję bezradny. Nie porywają mnie, a wręcz coraz bardziej uświadamiają, że istnieje…
(odplujki)
- Wiedziałem! A tak uważałem!
Odwrócił się do mnie plecami. Głowę uchwycił mocnymi rękami i obracał nią we wszystkie strony, jakby chciał ją oderwać od siebie. Nagle dłonie zacisnął w…
(splujki)
Pada… Ale deszcz. 12 stycznia 1923 roku Londyn przykrył się prawie trzynastocentymetrową kołdrą śniegu. Temperatura spadła do siedmiu stopni.
W tym czasie armia francuska zajęła Zagłębie Ruhry. Rozpoczęło się ściąganie…
(skrawki)
- ...ale on mnie już nie słyszy. Widzi pan… Problem w tym, że ja mówię, ale… bez słów.
Pergamin, oczywiście…! Gdy tak się jej przyglądałem, nie mogłem znaleźć jednego słowa…
(urywki)
- Proszę pana… Wystarczy… skłamać.
Hm… Szanuję rozwiązania definitywne. Mniej się człowiek wykrwawi niż wtedy, gdy grzebie w ranie i tylko ją powiększa. Inna rzecz – czy lubię takie rozwiązania?
Kobieta…
(strzępy)
- Co ta ulewa! Jak żyję, nie widziałem takiego deszczu! No wprost katastrofa! Skąd nagle tyle wody?
Mężczyzna szamotał się przez chwilę, próbując rozpiąć palto, zamknąć parasol i wyplątać szalik…
(fragmenty)
Jakoś tu pusto…
Czy to pogoda, czy może święto jakieś? Poza tą kobietą nikogo więcej dzisiaj nie widziałem. Lubię ten spokój. Tę ciszę. Bywa, że w takiej chwili wysłyszy się…
(fragmenty)
- Proszę, przestań płakać…
- Nie mogę… Nie jestem w stanie. Nie dam rady. Nie potrafię.
- To nie ma najmniejszego znacze...
- Dla ciebie nigdy nic nie miało znaczenia. Ot, przyjść,…
(fragmenty)
- Pana pewnie specjalnie to nie zdziwi, widzę, że przede mną człowiek doświadczony, bywały, pewnie widział pan to i owo. Ja… Ja się raczej w oczy nie rzucałem. Skromna…