RAPORT WOŹNEGO
Data: 17 stycznia 2023 lub kiedykolwiek indziej
Miejsce: Korytarz, czyli wszędzie
Osoby:
Mężczyzna w każdym wieku
Skulisko (niekiedy nieobecne)
Woźny.
(wersja, której nikt nie doczyta do końca)
Ja, On, My…
- Halo? Tak, do pana mówię.
Głos dobiegał wyraźnie z lewej strony. Powietrze lekko drgnęło, może nawet zrobił się w nim lekki prześwit, który odsłonił kolejną, taką samą szarość.
- Okey. Inaczej chciałem to…
- Już się trochę uspokoiłem. Jak tylko tutaj wszedłem, poczułem dobrą energię. Skąd to wzburzenie? Bo dowiedziałem się właśnie, że ja nie umiem zamykać oczu. Sam nigdy bym pewnie tego nie zauważył, ale zwrócił mi na to uwagę jakiś nieznajomy, który w kawiarni przy stoliku siedział tyłem do mnie. Bywam tam rzadko, prawdę powiedziawszy –…
- Proszę pana, proszę pana!
Mężczyzna chwycił moje ramię i zadyszany, wyraźnie podekscytowany nieskutecznie starał się uspokoić oddech. W drugiej ręce trzymał zdjęcie.
- Tu, proszę, proszę popatrzeć. Potrzebna pomoc. Ktoś musi tam pójść i pomóc temu człowiekowi. Idzie zmierzch, nie jest za ciepło, a on, tam…
Kurczowo trzymał się mego ramienia, był chyba trochę jednak niższy ode…
(półkrople)
- O, zaraz, zaraz… Może tutaj to wszystko położę? Co? Będzie dobrze? E… Nie, nie trzeba, dam radę. Nie za wcześnie przyszedłem? Bo to wie pan, jak człowiek już bez obowiązku, to i czas mu inaczej płynie. Zaraz, a gdzie to ja włożyłem… A jest… Wyjąłem z futerału, żeby nie zapomnieć, a potem - jak…
(splujki)
Pada… Ale deszcz. 12 stycznia 1923 roku Londyn przykrył się prawie trzynastocentymetrową kołdrą śniegu. Temperatura spadła do siedmiu stopni.
W tym czasie armia francuska zajęła Zagłębie Ruhry. Rozpoczęło się ściąganie reparacji wojennych od Niemców, którzy nie mogą pogodzić się z nowym porządkiem w Europie. Hitler szaleje. Na wiecach w Monachium podburza tłumy: „Nie wolno nam…
(skrawki)
- ...ale on mnie już nie słyszy. Widzi pan… Problem w tym, że ja mówię, ale… bez słów.
Pergamin, oczywiście…! Gdy tak się jej przyglądałem, nie mogłem znaleźć jednego słowa na opisanie charakteru tej twarzy. Teraz wiem, że jest jak pergamin. Ma oczy zachłanne i usta do namiętności od urodzenia gotowe. Dłonie… Jedną ułożyła na…
(urywki)
- Proszę pana… Wystarczy… skłamać.
Hm… Szanuję rozwiązania definitywne. Mniej się człowiek wykrwawi niż wtedy, gdy grzebie w ranie i tylko ją powiększa. Inna rzecz – czy lubię takie rozwiązania?
Kobieta nawet nie spojrzała mi w oczy, nie zadbała o przygotowanie odpowiedniego klimatu dla wyznania tak szokującego. Nie, nie liczyłem na budowanie atmosfery oczekiwania, jakiejś nerwowości,…
(strzępy)
- Co ta ulewa! Jak żyję, nie widziałem takiego deszczu! No wprost katastrofa! Skąd nagle tyle wody?
Mężczyzna szamotał się przez chwilę, próbując rozpiąć palto, zamknąć parasol i wyplątać szalik z sznurka, na którym wisiały jego okulary.
- Wszystko mokre. Gdybym został na ulicy choćby sekundę dłużej, wichura przewróciłaby mnie w błoto. Na szczęście – miałem…
(fragmenty)
Jakoś tu pusto…
Czy to pogoda, czy może święto jakieś? Poza tą kobietą nikogo więcej dzisiaj nie widziałem. Lubię ten spokój. Tę ciszę. Bywa, że w takiej chwili wysłyszy się jakiś dawno zapomniany dźwięk, uśmiech, zgrzyt… To ciekawe… Im mniej bodźców tym bardziej bariera zmysłów mięknie, słabną przegrody, puszczają hamulce blokujące przenikanie odgłosów z innych…
(fragmenty)
- Proszę, przestań płakać…
- Nie mogę… Nie jestem w stanie. Nie dam rady. Nie potrafię.
- To nie ma najmniejszego znacze...
- Dla ciebie nigdy nic nie miało znaczenia. Ot, przyjść, wyjść, obiecać, wyjechać, zapomnieć, machnąć ręką, wyśmiać, obrazić się…
- Kochanie…
- Nigdy do mnie tak nie mów, nie wierzyłam ci, nie wierzę i nie uwierzę. Całe…