[evc_interactive_banner type=”bordered” icon_library=”linecons” title_tag=”h1″ image=”6993″ image_size=”full” title=”Piaszczenie życia” text=”Podobno… Podobno na wszystkie pytania udzielono już odpowiedzi. Z wyjątkiem jednego – czy zadano już wszystkie pytania?” text_top_margin=”Piaszczenie życia!”]

– Dziadku, ale ja chyba nie przeczytam wszystkich moich książek, bo muszę jeszcze grać na skrzypcach…

– A wiesz, że Arthur Rubinstein uczył się partytury i jednocześnie czytał książki, może nawet przygodowe?

– Ale ja mam na imię Ignacy, przecież wiesz.

– Hm.. ale możemy się umówić, że od dziś będziesz Ignacym Arthurem?

– Ale śmieszne… Mogę spróbować!

KIedy otwierasz książkę, zazwyczaj czujesz jej głęboki wydech… Nie zauważyłeś?

Miałem tysiąc dwadzieścia sześć sposobów na sprawdzenie, czy ta książka jest dla mnie. Otwierałem na chybił trafił i zaczynałem czytać. Jeśli to pierwsze przeczytane zdanie nie oszołomiło, nie poderwało wyobraźni – odkładałem.

Wykonywałem dwa ruchy głową w lewo, trzy w prawo, przesuwałem się o krok w bok i całkiem przypadkiem sięgałem po pierwszą z brzegu książkę, która – o, jak miło, była tą samą, którą odłożyłem przed chwilą.

Przystępowałem do bezkompromisowego testu. Odwracałem ją do góry nogami, otwierałem w dowolnym miejscu i zaczynałem czytać . Jeśli udało mi się płynnie przejść przez cały akapit – uznawałem, że książka zaliczyła mój morderczy test. Napisana jest dobrze, językiem przystępnym odczytywanym równie dobrze w trybie normalnym jak i do-góro-nożnym.

Dobra książka to ta, która zawiesza cię w stanie innej nieważkości.

Przed długi czas byłem na książkowym głodzie. Stałem w bibliotece między półkami i sięgałem po kolejny tom. Czytałem akapit, dwa i jeśli byłem w stanie wymyślić moją wersję akapitu trzeciego i kolejnych – książkę „zaliczałem”, polecałem innym. Dobra, świetnie wchodzi, pochłonie cię.

Który autor nie chciałby otrzymywać takich recenzji?

[evc_image_with_text image=”7531″ title=”Kapitan kapitanów” text=”Legenda polskiej marynarki, człowiek, spod ręki którego wyszło kilka pokoleń polskich marynarzy i oficerów. Wzór cnót i wartości.” custom_link=”url:https%3A%2F%2Fkoszur.net%2Findex.php%2Fkapitan-kapitanow-2%2F|title:Kapitan%20kapitan%C3%B3w||”]
[evc_image_with_text image=”7535″ title=”Pierwsze wy nauciarze, pierwsze okrętniki” text=”Dzieje krotochwilne, tragiczne i zwyczajne pierwszego pokolenia polskich marynarzy, absolwentów Szkoły Morskiej w Tczewie 1920-1930″ custom_link=”url:https%3A%2F%2Fkoszur.net%2Findex.php%2Fnauciarze%2F|title:Pierwsze%20wy%20nauciarze%2C%20pierwsze%20okr%C4%99tniki||”]
[evc_image_with_text image=”8544″ title=”Ojciec Kosko” text=”Człowiek – emblemat pierwszego pokolenia polskich marynarzy, wykształconych po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Żeglarz, patriota, marzyciel – był wszędzie tam, gdzie polskie mozre zapisywałós woje najnowsze dzieje.” custom_link=”url:https%3A%2F%2Fkoszur.net%2Findex.php%2Fojciec-kosko%2F|title:Pierwsze%20wy%20nauciarze%2C%20pierwsze%20okr%C4%99tniki|target:%20_blank|”]

Opisać? Wszystko? Czy to konieczne?