{"id":33719,"date":"2025-11-06T20:23:27","date_gmt":"2025-11-06T19:23:27","guid":{"rendered":"https:\/\/koszur.net\/?p=33719"},"modified":"2025-11-06T22:02:10","modified_gmt":"2025-11-06T21:02:10","slug":"chief-master-gunnery-kazimierz-bay","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/2025\/11\/06\/chief-master-gunnery-kazimierz-bay\/","title":{"rendered":"Chief Master Gunnery &#8211; Kazimierz Bay"},"content":{"rendered":"<p class=\"p1\">Dzi\u0119ki uprzejmo\u015bci redakcji MORZA, w ostatnich sze\u015bciu\u00a0numerach czasopisma ukaza\u0142y si\u0119 wspomnienia ludzi,\u00a0kt\u00f3rych mia\u0142em w \u017cyciu szcz\u0119\u015bcie i honor spotka\u0107. Dzi\u0119ki\u00a0ich zaufaniu zanotowa\u0142em koleje morskiego rozdzia\u0142u ich\u00a0\u017cycia. Materia\u0142y te wsp\u00f3\u0142tworz\u0105 w nas \u015bwiadomo\u015b\u0107 dziej\u00f3w\u00a0najnowszych. Dziej\u00f3w!? Hm\u2026 Wszak osiemdziesi\u0105t lat, kt\u00f3re\u00a0min\u0119\u0142y od zako\u0144czenia wojny\u2026 to jakby jedno tylko \u017cycie.<\/p>\n<p class=\"p1\">W szufladach i kartonach mam wi\u0119cej podobnych\u00a0opowie\u015bci. Gdyby nie m\u00f3j mikrofon radiowego reportera\u00a0i notatnik \u2013 nie przetrwa\u0142aby pami\u0119\u0107 o kilku dzielnych\u00a0m\u0119\u017cczyznach. Jednych z tysi\u0119cy bezimiennych dzi\u015b\u00a0wsp\u00f3\u0142tw\u00f3rc\u00f3w naszego \u017cycia w pokoju. Ojczyzna\u00a0potraktowa\u0142a ich jak\u017ce niegodnie. A oni? Przez lata milczeli.\u00a0Drog\u0119 na morze zamkni\u0119to przed nimi na zawsze. \u017byli\u00a0na uboczu, rozpami\u0119tuj\u0105c przesz\u0142o\u015b\u0107. W skryto\u015bci nocy.\u00a0Bezskutecznie wypychaj\u0105c wojenny koszmar w niepami\u0119\u0107.\u00a0\u00a0Pytani, odpowiadali, \u017ce robili to, co robi\u0107 nale\u017ca\u0142o.<\/p>\n<h1 class=\"p1\">CHIEF MASTER GUNNERY<\/h1>\n<p class=\"p1\"><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular margin_left_small\"><\/p>\n<p class=\"p1\"><em>TU S\u0141OWO PRYWATY\u2026<\/em><\/p>\n<p class=\"p2\">W szufladzie mojego Ojca le\u017ca\u0142 me<span class=\"s1\">dal. \u201eZa odwag\u0119\u201d. W niedzielne popo<\/span><span class=\"s1\">\u0142udnia, bywa\u0142o, Ojciec si\u0119ga\u0142 do \u201esejfu\u201d,\u00a0<\/span><span class=\"s1\">tyle\u017c lichego, co dla nas \u2013 nudnego. Bo\u00a0<\/span><span class=\"s1\">czy m\u00f3g\u0142 Ojciec zaimponowa\u0107 nam, na<\/span><span class=\"s1\">stolatkom, starymi listami, jakimi\u015b doku<\/span><span class=\"s1\">mentami, pogi\u0119tymi zdj\u0119ciami? I tylko\u00a0<\/span><span class=\"s1\">ten medal\u2026 On nas intrygowa\u0142\u2026 Przypi<\/span><span class=\"s1\">nali\u015bmy go sobie, pr\u0119\u017c\u0105c pier\u015b. A \u015bmie<\/span><span class=\"s1\">chu by\u0142o przy tym co niemiara\u2026<\/span><\/p>\n<p class=\"p2\"><span class=\"s1\">&#8211; A za co dosta\u0142e\u015b ten medal? Strzela<\/span><span class=\"s1\">\u0142e\u015b do Niemc\u00f3w? Ilu ich trafi\u0142e\u015b?<\/span><\/p>\n<p class=\"p2\"><span class=\"s1\">Tak mi dzi\u015b wstyd z powodu tych za<\/span><span class=\"s1\">czepek\u2026<\/span><\/p>\n<p class=\"p2\"><span class=\"s1\">Kilka lat po odej\u015bciu Ojca zacz\u0105\u0142em\u00a0<\/span><span class=\"s1\">dr\u0105\u017cy\u0107, szuka\u0107, pyta\u0107, ale przede wszyst<\/span><span class=\"s1\">kim o losy Dziadka. Bo znalaz\u0142em zdj\u0119<\/span><span class=\"s1\">cie\u2026 Ono mog\u0142o i sta\u0142o si\u0119 pocz\u0105tkiem <\/span>zapomnianej historii. Nikt mi nic nie\u00a0umia\u0142 powiedzie\u0107 o grupie m\u0119\u017cczyzn\u00a0<span class=\"s1\">w uniformach niczym mundury. Po pi\u0119<\/span><span class=\"s1\">ciu latach od wys\u0142ania ostatnich pyta\u0144\u00a0<\/span><span class=\"s1\">do rosyjskich i polskich archiw\u00f3w, otrzy<\/span><span class=\"s1\">ma\u0142em wiadomo\u015b\u0107 mailow\u0105.<\/span><\/p>\n<p class=\"p2\"><span class=\"s1\">Szanowny Panie Koszur, Pa\u0144skie py<\/span>tania dotar\u0142y do naszej plac\u00f3wki (ze\u00a0<span class=\"s1\">wzgl\u0119du na poufno\u015b\u0107 i obecn\u0105 specy<\/span><span class=\"s1\">fik\u0119 sytuacji, pomin\u0119 nazwy i nazwiska\u00a0<\/span>moich korespondent\u00f3w). Zdj\u0119cie, kt\u00f3<span class=\"s1\">rego kopi\u0119 Pan przys\u0142a\u0142, by\u0142o dla mnie\u00a0<\/span><span class=\"s1\">nadzwyczajnym wydarzeniem. Okaza\u0142o\u00a0<\/span><span class=\"s1\">si\u0119 ono ostatnim ogniwem moich dzien<\/span><span class=\"s1\">nikarskich bada\u0144 los\u00f3w mojego Dziad<\/span><span class=\"s1\">ka i Ojca. Nasi Dziadowie, panie Koszur,\u00a0<\/span><span class=\"s1\">pracowali w tej samej instytucji! Pi\u0119\u0107 lat\u00a0<\/span><span class=\"s1\">temu nie mogli\u015bmy ze sob\u0105 korespondo<\/span><span class=\"s1\">wa\u0107 z powodu ogranicze\u0144 wynikaj\u0105cych\u00a0<\/span><span class=\"s1\">z regulaminu obowi\u0105zuj\u0105cego w miej<\/span><span class=\"s1\">scu mojego zatrudnienia. Dzi\u015b jestem\u00a0<\/span><span class=\"s1\">na emeryturze i z bij\u0105cym sercem odpo<\/span><span class=\"s1\">wiadam na Pa\u0144skie pytania\u2026\u201d.<\/span><\/p>\n<p>Do maila do\u0142\u0105czone by\u0142y skany pism mojego dziadka z lat 1914-1916 oraz\u2026 skan rozkazu dow\u00f3dcy pu\u0142ku, kt\u00f3ry obja\u015bnia okoliczno\u015bci przyznania mojemu Ojcu medalu za odwag\u0119, za uratowanie \u017cycia ca\u0142emu oddzia\u0142owi, w kwietniu 1945 roku. Po morderczej bitwie z przewa\u017caj\u0105cymi si\u0142ami niemieckich maruder\u00f3w, \u017co\u0142nierze schroni si\u0119 w lesie, by opatrzy\u0107 rannych i czeka\u0107 na wsparcie. Niemcy odkryli kryj\u00f3wk\u0119 \u017co\u0142nierzy. Jak czytam &#8211; m\u00f3j Ojciec pe\u0142ni\u0142 nocn\u0105 wart\u0119. Dostrzeg\u0142 zbli\u017caj\u0105cych si\u0119 wrog\u00f3w i rozpocz\u0105\u0142 walk\u0119, z manewrem odci\u0105gaj\u0105cym nieprzyjaciela od obozowiska. Obudzeni towarzysze chwycili za bro\u0144, jednocze\u015bnie ewakuuj\u0105c ranych wg\u0142\u0105b lasu\u2026<\/p>\n<p>Za uratowanie \u017cycia swoim towarzyszom\u2026. &#8211; czytam w kopii rozkazu &#8211; medal.<\/p>\n<p>Tato, przepraszam.<\/p>\n<p>I nie rozumem, dlaczego pozwoli\u0142e\u015b, aby\u015bmy sobie dworowali, \u017cartowali, dlaczego nie powiedzia\u0142e\u015b nam o tym zdarzeniu? Tak\u017ce o innych, o kt\u00f3rych dowiedzia\u0142em si\u0119 z dalszej mi\u0119dzynarodowej korespondencji i dokument\u00f3w. Dostarczyli mi te dowody ludzie, kt\u00f3rzy odezwali si\u0119 do mnie, bo ju\u017c mogli, bo przeszli na emerytur\u0119 i odwa\u017cyli si\u0119 podj\u0105\u0107 korespondencj\u0119 z dziennikarzem z zagranicy. W jakim my \u015bwiecie \u017cyjemy?<\/p>\n<p>Do niedawna s\u0142ysza\u0142o si\u0119 tu i \u00f3wdzie sformu\u0142owanie: bezimienni bohaterowie. Dzi\u015b ka\u017cdy przest\u0119pca jest \u201ebohaterem\u201d je\u015bli nie skandalu, to sprzeniewierzenia si\u0119 normom spo\u0142ecznym. Nag\u0142\u00f3wki gazet i portale internetowe wielkimi literami, na pierwszym miejscu wymieniaj\u0105 i gloryfikuj\u0105 nazwiska z\u0142odziei, morderc\u00f3w, aferzyst\u00f3w, polityk\u00f3w zak\u0142amanych i pazernych. Oto jak ewoluuje nasz j\u0119zyk. Ale zmusza go do tego brak elementarnej przyzwoito\u015bci, uczciwo\u015bci i godno\u015bci. A ja otwieram kolejne teczki z relacjami, dokumentami bohater\u00f3w prawdziwych, kt\u00f3rzy uratowanie \u017cycia wsp\u00f3\u0142towarzyszy traktowali jako oczywisto\u015b\u0107. Medal, kt\u00f3ry le\u017ca\u0142 w szufladzie mojego Ojca by\u0142 potwierdzeniem i dowodem na takie zachowania\u2026 normalne i oczywiste.<\/p>\n<p>Ile takich \u017cyciorys\u00f3w i epizod\u00f3w, jak ten z \u017cycia mojego, naszych Ojc\u00f3w zabrali oni ze sob\u0105? I nie o opiewanie ich heroizmu oraz bohaterstwa mi tutaj idzie, lecz o ten rys charakteru, t\u0119 \u201enormalno\u015b\u0107\u201d, jak\u0105 oni mieli w sobie, nierzadko okupion\u0105 ofiar\u0105 krwi. W niewielkim stopniu odziedziczyli\u015bmy po nich t\u0119 naturaln\u0105 solidarno\u015b\u0107, odpowiedzialno\u015b\u0107. Czas pokoju sprawi\u0142, \u017ce sami, naszym synom i wnukom, tej cechy wi\u0105\u017c\u0105cej spo\u0142eczno\u015bci ju\u017c nie przekazujemy. Warunki pokoju nie \u0142\u0105cz\u0105 ludzi? Przecie\u017c to\u2026 straszne! Jeste\u015bmy obywatelami \u015bwiata czyli\u2026 niczego. A postawy \u201eteatralnie\u201d manifestacyjne, o\u015bwietlone racami na wielotysi\u0119cznych pochodach &#8211; to happeningi, okazja do uzewn\u0119trznienia emocji osieroconych, pulsuj\u0105cych bezideowo\u015bci\u0105, manifestowan\u0105 g\u0142o\u015bno i coraz cz\u0119\u015bciej &#8211; wulgarnie.<\/p>\n<p>Dokumentujmy wi\u0119c, opisujmy i wspominajmy, szukajmy przekaz\u00f3w, bo w nich tkwi prawda o naszych przodkach, o ich ofiarno\u015bci i m\u0119stwie, odpowiedzialno\u015bci, przyja\u017ani, obowi\u0105zkowo\u015bci, braterstwie, kole\u017ce\u0144stwie. Okre\u015blenia te za chwil\u0119 znikn\u0105 z naszej mowy potocznej. Strac\u0105 znaczenie postawy okre\u015blane niedawno obywatelskimi, przyzwoitymi, respektuj\u0105cymi zasady solidarno\u015bci. A czas, jaki zdaj si\u0119 wskazywa\u0107 Zegar &#8211; mo\u017ce upomnie\u0107 si\u0119 o te utracone warto\u015bci.<\/p>\n<p>Historia, kt\u00f3r\u0105 dzi\u015b chc\u0119 opowiedzie\u0107, zosta\u0142a niejako wywo\u0142ana przez Tadeusza Piktela, kt\u00f3ry w trzech ostatnich numerach MORZA opowiada\u0142 o swojej w\u0119dr\u00f3wce do polskiej marynarki wojennej. Cykl pod tytu\u0142em \u201eTch\u00f3rzem nie wracaj\u201d &#8211; mam nadziej\u0119 &#8211; uzupe\u0142ni\u0119 jeszcze kiedy\u015b o kilka szczeg\u00f3\u0142\u00f3w i epizod\u00f3w, ukazuj\u0105cych niezwyk\u0142\u0105, wr\u0119cz nieprawdopodobn\u0105 pl\u0105tanin\u0119 los\u00f3w ojca i syna. Pan Tadeusz Piktel powiedzia\u0142 mi, \u017ce spotka\u0142 w swoim \u017cyciu wielu wspania\u0142ych, wielkich, odwa\u017cnych ludzi, kt\u00f3rzy swoim bezgranicznym oddaniem sprawie Wolno\u015bci budowali w \u00f3wczesnej m\u0142odzie\u017cy motywacje i morale.<\/p>\n<p><em>\u201eNa \u201aDragonie\u2019 szefem artylerii by\u0142 starszy bosman Kazimierz Bay, jeden z najwspanialszych marynarzy. Szczecinianin. I nie wiem, jak bym \u015blini\u0142 kartki ksi\u0105\u017cek opisuj\u0105cych zdarzenia z tamtego okresu, to nie znajd\u0119 tam nazwiska tego wspania\u0142ego marynarza. I niech mi b\u0119dzie wolno odda\u0107 mu ca\u0142y szacunek, na kt\u00f3ry zas\u0142uguje jako wspania\u0142y szef artylerii pierwszego kr\u0105\u017cownika w naszej historii\u201d <\/em>(Morze, 2\/2025).<\/p>\n<p class=\"p1\"><\/div>\n<h2><strong>Ci, z konwoj\u00f3w&#8230;<\/strong><\/h2>\n<p>Rok 1984. Pisz\u0119 do zarz\u0105du Zwi\u0105zku Bojownik\u00f3w o Wolno\u015b\u0107 i Demokracj\u0119 przy Polskiej \u017begludze Morskiej w Szczecinie. Prosz\u0119 o wskazanie pracownik\u00f3w armatora z do\u015bwiadczeniami wojennymi. Otrzymuj\u0119 wykaz imponuj\u0105cy. Sami dzia\u0142acze partyjni. Karta wojennomorska &#8211; mniej ni\u017c kr\u00f3tka. Kilka dni p\u00f3\u017aniej odbieram telefon.<\/p>\n<p><em>&#8211; Interesuj\u0105 pana prawdziwi marynarze? <\/em><\/p>\n<p>&#8211; Owszem, a z kim mam przyjemno\u015b\u0107?<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia, w kawiarni \u201edla niepal\u0105cych\u201d rozmawiam z m\u0119\u017cczyzn\u0105 o manierach i wygl\u0105dzie oficera. Odpowiedzi kr\u00f3tkie, pytania nadzwyczaj konkretne. Na stoliku &#8211; gruba koperta.<\/p>\n<p>&#8211; Mo\u017ce pana zainteresuje? Tylko prosz\u0119 o pe\u0142n\u0105 dyskrecj\u0119. Nie w odniesieniu do tematu, ale informatora.<\/p>\n<p>W teczce pe\u0142na dokumentacja \u015bledztwa w sprawie katastrofy w Gibraltarze. Nie kryj\u0119 zdziwienia, a zarazem &#8211; jednak &#8211; pow\u0105tpiewania, czy materia\u0142y s\u0105 autentyczne?<\/p>\n<p>&#8211; Przywioz\u0142em z Londynu. Wszystkie dokumenty przet\u0142umaczy\u0142em pod nadzorem prawnik\u00f3w. Kopi\u0119 zawioz\u0142em do ministerstwa. Nikogo ta sprawa tam nie zainteresowa\u0142a. Mo\u017ce pan\u2026?<\/p>\n<p>Dokumenty by\u0142y prawdziwe. W oparciu o nie napisa\u0142em s\u0142uchowisko, kt\u00f3re zrealizowali\u015bmy dla Teatru Polskiego Radia. I ukaza\u0142o si\u0119 ono na antenie (!), ale jako audycja Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia. Pan Eugeniusz Rudnik \u201elegendowa\u0142\u201d przynajmniej dwa takie przedsi\u0119wzi\u0119cia mojego autorstwa jako audycje prezentuj\u0105ce \u201e\u0142\u0105czenie s\u0142owa z ciekawymi efektami d\u017awi\u0119kowymi (silniki samolot\u00f3w, efekty morskie, echa, pog\u0142osy\u2026\u201d. Paranoja! Ale skuteczny spos\u00f3b na omini\u0119cie najwi\u0119kszej przeszkody, na szcz\u0119\u015bcie ju\u017c gasn\u0105cej si\u0142y \u00f3wczesnej cenzury, Urz\u0119du Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk.<\/p>\n<p>Na kopercie z dokumentacj\u0105 gibraltarsk\u0105 m\u00f3j rozm\u00f3wca po\u0142o\u017cy\u0142 kartk\u0119, tak\u0105 zwyk\u0142\u0105, z zeszytu w kratk\u0119, z wypisanymi na maszynie nazwiskami i numerami telefon\u00f3w kilkunastu os\u00f3b.<\/p>\n<p>&#8211; To my, lista pa\u0144skich bohater\u00f3w. Nieliczni nale\u017c\u0105 do ZBOWiD. Po powrocie do kraju, za wojenne zas\u0142ugi podzi\u0119kowano nam \u201ezakazem p\u0142ywania\u201d.<\/p>\n<h2><strong>Za to \u0142otrostwo do dzi\u015b nikt nie odpowiedzia\u0142. Za powojenny los tysi\u0119cy Odyseuszy, kt\u00f3rzy ju\u017c nigdy nie wyp\u0142yn\u0119li w kolejn\u0105 podr\u00f3\u017c-powr\u00f3t do Itaki. <\/strong><\/h2>\n<p>&#8211; A pan, zdaje si\u0119, chcia\u0142 swoim s\u0142uchaczom opowiedzie\u0107 co\u015b wa\u017cnego na temat udzia\u0142u Polak\u00f3w w wojnie na morzu? Prosz\u0119. Wszyscy zgodzili si\u0119 na rozmow\u0119. Oni czekaj\u0105 na pana.<\/p>\n<p>Spojrza\u0142em na list\u0119 nazwisk. Pod numerem pierwszym &#8211; <strong>Kazimierz Bay.<\/strong><\/p>\n<p>Zatelefonowa\u0142em. Przedstawi\u0142em si\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Czekam na pana. Jutro po dwunastej?<\/p>\n<p>&#8211; Ale\u2026<\/p>\n<p>Nie zd\u0105\u017cy\u0142em nic wi\u0119cej powiedzie\u0107, ni\u017c tylko potwierdzi\u0107: tak, b\u0119d\u0119 w samo po\u0142udnie.<\/p>\n<p>Spotkali\u015bmy si\u0119 trzy, mo\u017ce cztery razy.<\/p>\n<p>W pokoju o surowym wystroju, zacienionym, na parterze willi jak z filmu o XIX wiecznej Anglii, przy ulicy Marii Konopnickiej, na szczeci\u0144skim Pogodnie. Zawsze siada\u0142em ty\u0142em do okna.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam sylwetk\u0119 i wyraz twarzy gospodarza. Siedzia\u0142 mocno odchylony, z nog\u0105 za\u0142o\u017con\u0105 na nog\u0119, z fajk\u0105, tu\u017c obok nieodst\u0119puj\u0105cy go jamnik. Obaj patrzyli na mnie z pewnym dystansem. Mo\u017ce nawet, tak to wtedy odbiera\u0142em, ze zniecierpliwieniem, \u017ce pojawi\u0142em si\u0119 tak p\u00f3\u017ano, tyle lat od tamtych wydarze\u0144, kt\u00f3re pan Kazimierz Bay odtwarza\u0142 przez setki minionych ju\u017c zmierzch\u00f3w, \u015bwit\u00f3w i nocy. Swoim bliskim opowiada\u0142 oszcz\u0119dnie. Jak przyzna\u0142, pr\u00f3bowa\u0142 pisa\u0107, ale skwitowa\u0142: po co? My\u015bl\u0119, \u017ce pow\u00f3d by\u0142 inny. Je\u015bli nie mo\u017cna wszystkiego opisa\u0107, to lepiej nie pisa\u0107 w og\u00f3le. A je\u015bli si\u0119 ju\u017c napisze, to trzeba b\u0119dzie to czyta\u0107. A wi\u0119c &#8211; prze\u017cywa\u0107\u2026<\/p>\n<p>Przez chwile siedzieli\u015bmy w milczeniu. W\u0142\u0105czy\u0142em reporterski magnetofon, wpi\u0105\u0142em kabel mikrofonu. Pan Kazimierz Bay nabija\u0142 fajk\u0119, ale &#8211; czu\u0142em &#8211; k\u0105tem oka rejestrowa\u0142 ka\u017cdy m\u00f3j ruch. Gdy by\u0142em gotowy do zadawania pyta\u0144, us\u0142ysza\u0142em d\u017awi\u0119k zapa\u0142ki pocieranej o drask\u0119, po chwili &#8211; dwa, trzy pykni\u0119cia. Dym tytoniu wype\u0142ni\u0142 pok\u00f3j.<\/p>\n<p>&#8211; I c\u00f3\u017c ja mog\u0119 panu powiedzie\u0107\u2026 &#8211; zaskoczy\u0142 mnie tymi s\u0142owami. &#8211; W ka\u017cdym razie &#8211; weso\u0142o by\u0142o\u2026<\/p>\n<p>Pytania nie zd\u0105\u017cy\u0142em zada\u0107\u2026 Ta\u015bma rejestrowa\u0142a ka\u017cde s\u0142owo, szmer, oddech. A emocje?\u00a0Weso\u0142o by\u0142o? Kiedy, gdzie? Na wojnie?<\/p>\n<p>Mam t\u0119 ta\u015bm\u0119. Ods\u0142uchuj\u0119 nagranie\u2026 I zastanawiam si\u0119, jak opowiedzie\u0107, co z tej historii dzisiejszemu Czytelnikowi przekaza\u0107, jak uj\u0105\u0107 w s\u0142owa moje \u00f3wczesne i dzisiejsze odczucia?<\/p>\n<h2>Wojna<\/h2>\n<p>Noc. Morze P\u00f3\u0142nocne, Atlantyk, okr\u0119t opada, by wspi\u0105\u0107 si\u0119 na grzbiet kolejnej fali\u2026 Dzi\u015b, chwali\u0107 Pana Boga &#8211; sztorm. Jaka pogoda b\u0119dzie jutro? Dobra dla U-boot\u00f3w czy sprzyjaj\u0105ca nam, konwojuj\u0105cym kilkudziesi\u0105t statk\u00f3w pe\u0142nych wojska, materia\u0142\u00f3w wojennych, zaopatrzenia\u2026?<\/p>\n<p>Notuj\u0119, skre\u015blam. W pude\u0142ku z ta\u015bm\u0105 &#8211; znalaz\u0142em moje stare notatki.<\/p>\n<p>O! Pan Kazimierz Bay lubi\u0142 \u201eMoonlight serenade\u201d Glenna Millera. Doskonale pamietam t\u0119 melodi\u0119, s\u0142ysz\u0119 j\u0105 doskonale\u2026 Jest t\u0142em na roz\u015bwietlonym, bezchmurnym niebie nad bezkresem oceanu.<\/p>\n<blockquote><p>\u201e<em>Ptak na niebie, cz\u0142owiek na morzu. Mewa, szcz\u0119\u015bliwa, \u017ce nad sob\u0105 ma ogrom przestworzy, kt\u00f3re skrzyd\u0142ami mo\u017ce przecina\u0107, do utraty tchu. W\u00a0<\/em><em>dole <\/em><em>ma morze. Gdy tchu jej zabraknie, na najbardziej nawet wzburzonym oceanie &#8211; zdo\u0142a usi\u0105\u015b\u0107. Pozwoli\u0107 \u017cywio\u0142owi, by jak niebo &#8211; obj\u0105\u0142 j\u0105, bez reszty wch\u0142on\u0105\u0142, ale na chwil\u0119 jedynie. A cz\u0142owiek na morzu? Nieba nie si\u0119gnie, na wodzie nie wytchnie. Pod stopami metal nie do przebicia, chyba, \u017ce zdradzieckim strza\u0142em, z g\u0142\u0119biny. <\/em><\/p>\n<p><em>A mimo to cz\u0142owiek nie zawaha si\u0119 ani na moment, nie cofnie, nie zracjonalizuje swoich szans, bo po co? Wiadomo, nie ma \u017cadnych. Liczy\u0107 mo\u017ce jedynie na siebie i na \u0142ask\u0119. W przyt\u0142aczaj\u0105cej wi\u0119kszo\u015bci przypadk<\/em><em>\u00f3w otrzymywa\u0142 j\u0105. Wraca\u0142 na l\u0105d, szed\u0142 po\u015br<\/em><em>\u00f3d wysokich traw, faluj\u0105cych zb\u00f3\u017c, zawsze w stron\u0119 brzegu, gdzie sta\u0142 jego okr\u0119t. <\/em><\/p>\n<p><em>Mewa cz\u0142owiekowi, czy on jej losu zazdro\u015bci? <\/em><\/p>\n<p><em>Za ruf\u0105 \u015bwiat\u0142<\/em><em>a Plymouth albo Scapa Flow, a przed dziobem swinguj\u0105ca \u015b<\/em><em>mier\u0107, na rozta\u0144czonej powierzchni oceanu oczekuj\u0105ca na partner<\/em><em>\u00f3<\/em><em>w, na fordanser<\/em><em>\u00f3w z lucky strike\u2019m w opu<\/em><em>chni\u0119tych od szybkiej mi\u0142o\u015bci wargach, mokrych rumem lub whisky, wyczulonych jak ostrze no\u017ca, stworzone do ci\u0119<\/em><em>cia.\u201d<\/em><\/p><\/blockquote>\n<p><em>\u00a0<\/em>Glenn Miller nagra\u0142 \u201eMoonlight serenade\u201d w kwietniu 1939 roku. Kr\u00f3lowa\u0142a na listach przyboj\u00f3w przez 15 miesi\u0119cy. Zn\u00f3w s\u0142ucham tej melodii z dwoma synami pana Kazimierza Baja: Micha\u0142em i Bohdanem oraz z jego wnucz\u0119tami: Ann\u0105 i Aleksandrem. Siedzimy w nowej cz\u0119\u015bci domu, w pracowni pe\u0142nej architektonicznych wizji \u015bwiata nadchodz\u0105cego. Obaj panowie s\u0105 architektami. Jest rok 2020, czerwiec.<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-33728\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku.jpg\" alt=\"\" width=\"1920\" height=\"1318\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku.jpg 1920w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku-300x206.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku-1024x703.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku-768x527.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku-1536x1054.jpg 1536w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/Michal-Bay-i-Bohdan-Bay-sluchaja-opowiesci-Ojca-zarjstrowanej-w-1984-roku-650x446.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1920px) 100vw, 1920px\" \/><\/a><\/p>\n<p>&#8211; Sk\u0105d ojciec pan\u00f3w si\u0119 wywodzi? Sk\u0105d pochodzi pa\u0144stwa rodzina?<\/p>\n<p>&#8211; Jak to si\u0119 m\u00f3wi &#8211; zza Buga. Hnizdycz\u00f3w ko\u0142o Stryja, pod Lwowem. A tak naprawd\u0119 to z lasu. M\u00f3j dziadek, a jego ojciec by\u0142 le\u015bniczym. Ca\u0142a du\u017ca rodzina \u017cy\u0142a na le\u015bnicz\u00f3<\/p>\n<p>&#8211; Lata?<\/p>\n<p>&#8211; Urodzi\u0142 si\u0119 w 1907 roku. Nasza matka by\u0142a jego drug\u0105 \u017con\u0105. Z pierwsz\u0105 mia\u0142 syna, o wiele lat od nas starszego. I po wojnie o\u017ceni\u0142 si\u0119 z nasz\u0105 Mam\u0105. Mia\u0142 48 lat kiedy ja przyszed\u0142em na \u015bwiat. M\u00f3j brat &#8211; dziewi\u0119\u0107 lat p\u00f3\u017aniej. Przed pierwsz\u0105 wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105 ca\u0142\u0105 rodzin\u0119 przeniesiono do Styrii, w Austrii. Pamietam Jego opowie\u015bci, jak pi\u0119kna jest Styria. W domu by\u0142o ich siedmioro. Ojciec by\u0142 drugim najm\u0142odszym. Chcia\u0142 p\u0142ywa\u0107. Morze go urzek\u0142o. S\u0142u\u017cy\u0142 w Flocie Pi\u0144skiej. Po 17 wrze\u015bnia zosta\u0142 internowany. W og\u00f3le nie mo\u017cna by\u0142o z nim rozmawia\u0107 na ten temat. Jedyna osoba, kt\u00f3ra potrafi\u0142a co\u015b z niego wyci\u0105gn\u0105\u0107, to moja \u017cona. Ale ka\u017cda taka rozmowa z Ojcem ko\u0144czy\u0142a si\u0119 jego p\u0142aczem. Te prze\u017cycia na Syberii nigdy nie os\u0142ab\u0142y. M\u00f3wi\u0142, jak przewo\u017cono ich w bydl\u0119cych eszelonach, jak walczyli o ka\u017cdy k\u0119s jedzenia. Kiedy\u015b zobaczyli jakie\u015b ko\u015bci na drodze. Wyskakiwali, bili si\u0119 o nie, to by\u0142a wielka tragedia, \u017cywa we wspomnieniach Ojca. On po prostu p\u0142aka\u0142. No i uk\u0142ad Sikorski-Majski\u2026 Ta droga przez piek\u0142o, jak\u0105 pokona\u0142 wraz z innymi, wyzwala\u0142a w nim wielkie wzburzenie. A by\u0142 cz\u0142owiekiem rzadko uzewn\u0119trzniaj\u0105cym uczucia. Pouk\u0142adany, rzeczowy, bardzo racjonalny. Otar\u0142 si\u0119 o Katy\u0144, Starobielsk, miejsca syberyjskiej ka\u017ani. W ko\u0144cu wyl\u0105dowa\u0142 w Anglii. Na Garlandzie bra\u0142 udzia\u0142 w konwojach murma\u0144skich, tych g\u0142o\u015bnych. By\u0142 w desancie, w operacji Overlord, czyli 26 czerwca, w l\u0105dowaniu aliant\u00f3w w Europie. Zosta\u0142 ranny, ale niegro\u017anie. Po wojnie podj\u0105\u0142 decyzj\u0119 o powrocie do Polski. W Krakowie mia\u0142 \u017con\u0119 Tamar\u0119, no i syna Witka. Wyl\u0105dowa\u0142 w ko\u0144cu w Szczecinie. Dosta\u0142 mo\u017cliwo\u015b\u0107 pracy jako kapitan stateczku Bia\u0142ej Floty. Trafi\u0142 do ekipy pilot\u00f3w. I tam przepracowa\u0142 30 lat. Razem z innymi kolegami frontowymi. By\u0142 tam Tadek Talbuch, wspania\u0142y cz\u0142owiek, P\u0119ski, niejaki Trojanowski. Ten by\u0142 ich szefem. Trzymali si\u0119 razem. W \u017cyciu prywatnym to by\u0142 kapitalny, towarzyski cz\u0142owiek. Moje dzieci\u0144stwo jest pe\u0142ne licznego towarzystwa, wspania\u0142ych ludzi, przyj\u0119\u0107, uroczysto\u015bci rodzinnych. Ojciec mia\u0142 wielu, bardzo wielu znajomych. Wsp\u00f3lne wyjazdy, urlopy. Poza tym &#8211; bryd\u017cy\u015bci. By\u0142 pilotem w porcie szczeci\u0144skim i bardzo cierpia\u0142, \u017ce nie pozwolono mu p\u0142ywa\u0107 w marynarce handlowej. Tylko po wodach \u015br\u00f3dl\u0105dowych. No i m\u00f3g\u0142 \u201ezbiera\u0107\u201d statki z redy. Matka nasza by\u0142a partyzantk\u0105 AK i tam naprawd\u0119 by\u0142a kim\u015b! My z bratem mamy honorowe legitymacje AK. Ze wzgl\u0119du na pami\u0119\u0107 i zas\u0142ugi naszej Matki. Tak uhonorowano jej bohaterstwo. Ojciec i Matka to by\u0142a nadzwyczajna para. Wszyscy ich podziwiali. Para przeszcz\u0119\u015bliwa. Niestety, dwa i p\u00f3\u0142 miesi\u0105ca po urodzeniu Bohdana, nasza Mama umar\u0142a. To by\u0142 rok sze\u015b\u0107dziesi\u0105ty czwarty. Nasz \u015bwiat si\u0119 zawali\u0142. Ojciec &#8211; zgas\u0142. Zosta\u0142 z nami sam. Znajomi znale\u017ali mu \u017con\u0119. To znana \u015bpiewaczka operetkowa. Ona te\u017c wkr\u00f3tce odesz\u0142a. Mia\u0142em wtedy osiemna\u015bcie lat. Wspania\u0142a kobieta. Zn\u00f3w byli\u015bmy sami, we tr\u00f3jk\u0119 &#8211; Micha\u0142 Bay urwa\u0142, patrzy\u0142 jak jego Ojciec, przed siebie, a widzia\u0142 przesz\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Uczy\u0142 was \u017cycia?<\/p>\n<p>&#8211; Trzeba si\u0119 uczy\u0107, bo wiedza pozwala opanowa\u0107 przysz\u0142o\u015b\u0107. Ja by\u0142em maminsynkiem. Wr\u0119cz jedynakiem, rozpieszczanym, kochanym. Bohdan mia\u0142 zupe\u0142nie inne dzieci\u0144stwo, bo ju\u017c bez Mamy. Ojciec uczy\u0142 solidno\u015bci, rzetelno\u015bci, dotrzymywania s\u0142owa. Pewnie by\u0142by szcz\u0119\u015bliwy, gdybym poszed\u0142 na morze.<\/p>\n<p>&#8211; A ja chcia\u0142em p\u00f3j\u015b\u0107 do szko\u0142y morskiej &#8211; m\u00f3wi Bohdan Bay. &#8211; Ojciec odradzi\u0142 mi ten kierunek. Upiera\u0142em si\u0119, \u017ce po podstaw\u00f3wce p\u00f3jd\u0119 do Liceum Morskiego. Wi\u0119c wymy\u015bli\u0142, \u017ce jestem daltonist\u0105 i dlatego nie mog\u0119 zosta\u0107 marynarzem.<\/p>\n<p>&#8211; Ojciec by\u0142 daltonist\u0105 &#8211; wtr\u0105ca Micha\u0142 Bay.<\/p>\n<p>&#8211; W\u0142a\u015bnie! Podoba\u0142y mi si\u0119 jego opowiadania o tej wolno\u015bci na morzu\u2026 &#8211; m\u00f3wi Bohdan Bay. &#8211; Opowiada\u0142 jak w Plymouth siedzieli z kumplem w knajpie i og\u0142oszono nalot. Wszyscy uciekali do schronu, \u0142\u0105cznie z barmanem, a oni nie chcieli, wi\u0119c ten barman prosi\u0142 ich, \u017ceby zaopiekowali si\u0119 barem. Ojciec z koleg\u0105 dalej imprezowali.<\/p>\n<p>&#8211; Ka\u017cdy ojciec jest gierojem dla syna\u2026 &#8211; prowokuj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Ja jestem dumny z tego, \u017ce mia\u0142em takiego ojca i \u017ce fajnie mnie wychowa\u0142, taki by\u0142 cierpliwy. Pami\u0119tam jak pierwszy raz zobaczy\u0142, \u017ce pal\u0119 papierosy. Mia\u0142em chyba 17 lat. I pami\u0119tam rano, jak szed\u0142em do szko\u0142y, zawsze by\u0142o przygotowane \u015bniadanie, a obok le\u017ca\u0142a paczka papieros\u00f3 M\u00f3wi, jak palisz to masz. Nie musisz si\u0119 ukrywa\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Tak by\u0142 \u015aniadania zawsze nam robi\u0142. Szed\u0142 rano do sklepu, kupowa\u0142 bu\u0142ki, a sobie gazet\u0119. W kiosku mieli\u015bmy teczk\u0119, w kt\u00f3rej zawsze czeka\u0142a na niego prasa. Potem by\u0142o \u015bniadanie, wyprawienie nas do szko\u0142y i wraca\u0142 do \u0142\u00f3\u017cka. Tam do dwunastej sobie czyta\u0142 pras\u0119, przysypia\u0142. Pami\u0119tam, jak pali\u0142 fajk\u0119, jak si\u0119 dym roznosi\u0142 po ca\u0142ym domu&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Pali\u0142 fajk\u0119 i &#8211; ja to widz\u0119 &#8211; ojciec, to by\u0142 taki troch\u0119 pomnik. W swoim pokoju codziennie uk\u0142ada\u0142 pasjanse.<\/p>\n<p>&#8211; Pami\u0119tam te\u017c, \u017ce d\u0142ugo wpatrywa\u0142 si\u0119 w atlas i ogl\u0105da\u0142 miejsca na \u015bwiecie, gdzie by\u0142, kt\u00f3r\u0119dy \u017ceglowa\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Bardzo du\u017co czyta\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Mn\u00f3stwo ksi\u0105\u017cek. Jak si\u0119 pojawi\u0142a ta s\u0142ynna trzynastotomowa encyklopedia, to czyta\u0142 ka\u017cdy tom, jak leci.<\/p>\n<p>&#8211; Ojciec nie siedzia\u0142 nam na g\u0142owie. My\u015bmy sami podejmowali decyzj\u0119, jak kierowa\u0107 swoim \u017cyciem. On tylko dba\u0142, aby\u015bmy si\u0119 uczyli i byli punktualni. Nie tolerowa\u0142 nies\u0142owno\u015bci. Co prawda moi koledzy si\u0119 go bali. Bo zawsze by\u0142 taki pochmurny, ale ci, kt\u00f3rzy go poznali, to od razu darzyli go szacunkiem.<\/p>\n<p>&#8211; Pozwala\u0142 \u017cy\u0107.<br \/>\n&#8211; Nie pozna\u0142am Dziadka &#8211; m\u00f3wi wnuczka Anna. &#8211; Na zdj\u0119ciach wygl\u0105da tak powa\u017cnie. Ale mama opowiada, \u017ce Dziadek by\u0142 d\u017centelmenem, \u017ce wszystkie panie by\u0142y zachwycone, jak on si\u0119 do nich odnosi\u0142. Zawsze by\u0142 szarmancki.<br \/>\n&#8211; Ja mam podobne wyobra\u017cenie &#8211; dodaje Aleksander &#8211; Surowy, ale w ka\u017cdym calu d\u017centelmen.<br \/>\n&#8211; Jedno jest pewne, to dzi\u0119ki Ojcu my si\u0119 z bratem tak trzymamy. Kiedy nasz Ojciec umiera\u0142, ja by\u0142em w Kazimierzu na praktyce z rysunku. I pami\u0119tam, co mi m\u00f3j brat powiedzia\u0142, jak przyjecha\u0142o pogotowie. I Ojciec ju\u017c wiedzia\u0142, \u017ce to s\u0105 jego ostatnie&#8230; chwile. Powiedzia\u0142 do mojego brata \u201epami\u0119taj, trzymajcie si\u0119 razem\u201d. I tak trzymamy si\u0119.<br \/>\n&#8211; Ale dla mnie, od dzieci\u0144stwa to by\u0142o bardzo naturalne: du\u017ca rodzina. I tak \u017cyjemy. Mamy mn\u00f3stwo znajomych. A u nich &#8211; bywa &#8211; brat przestaje rozmawia\u0107 z siostr\u0105. Oni o nas m\u00f3wi\u0105, \u017ce jeste\u015bmy jakim\u015b ewenementem. A to wszystko przez zasady, jakie Ojciec w nas wpoi\u0142. Ze dwa razy w \u017cyciu dosta\u0142em lanie. Raz, bo nie ust\u0105pi\u0142em miejsca w staruszce w tramwaju, jak by\u0142em dzieckiem. Przyszli\u015bmy do domu, Ojciec wzi\u0105\u0142 pas i wla\u0142 mi. Mia\u0142 zasady. I wie pan, Bohdan mo\u017ce go pami\u0119ta\u0107 zupe\u0142nie inaczej, bo wtedy to on ju\u017c naprawd\u0119 by\u0142 stary i ju\u017c min\u0119\u0142o to, co by\u0142o najpi\u0119kniejsze w Jego \u017cyciu: najpierw ta wojna, ta m\u0142odo\u015b\u0107, potem to wspania\u0142e \u017cycie rodzinne, kt\u00f3re \u0142agodzi\u0142o to, co Ojcu zafundowa\u0142a komuna.<br \/>\n&#8211; A gdyby Ojciec s\u0142ysza\u0142 co teraz m\u00f3wicie, zna\u0142 koleje waszego \u017cycia?<br \/>\n&#8211; By\u0142by z nas dumny. Jakbym mial jednym s\u0142owem okre\u015bli\u0107 Ojca, to powiedzia\u0142bym: m\u0105dry cz\u0142owiek. Po prostu m\u0105dry, \u017cyciowy cz\u0142owiek.<\/p>\n<p>Hm\u2026 Jakkolwiek to zabrzmi, ale nie rozumiem, nie wiem, nie potrafi\u0119 wyt\u0142umaczy\u0107, dlaczego, kt\u00f3rego\u015b dnia, jad\u0105c w jakiej\u015b sprawie, niespodziewanie i nagle skr\u0119ci\u0142em w t\u0119 uliczk\u0119? Nie planowa\u0142em powrotu do historii pana Kazimierza Baya. By\u0142 to rozdzia\u0142 zamkni\u0119ty. Tak my\u015bla\u0142em\u2026Wi\u0119c? Zosta\u0142em\u2026 pos\u0142a\u0144cem z przesz\u0142o\u015bci? W pewnym sensie tak. G\u0142\u0119boko w to wierz\u0119.<br \/>\nPodobnych rozm\u00f3w z marynarzami z okr\u0119t\u00f3w wojennych II wojny \u015bwiatowej przeprowadzi\u0142em wiele. Niekt\u00f3re zachowa\u0142y si\u0119 w moim archiwum. Czy nie bez przyczyny dzi\u015b do nich wracam? Na czyje \u017cyczenie? Ich? Akceptuj\u0119 t\u0119 odpowied\u017a. Zatem to dlatego, w 2020 roku wjecha\u0142em w t\u0119 uliczk\u0119\u2026 Auto wolno toczy\u0142o si\u0119 wzd\u0142u\u017c pi\u0119knej willi, zwolni\u0142em na wysoko\u015bci okna tamtego pokoju. Czeka\u0142o na mnie ponad 35 lat. Na t\u0119 ta\u015bm\u0119, na kt\u00f3rej w 1984 roku nagra\u0142em rozmow\u0119 z panem Kazimierzem Bayem. Wy\u0142\u0105czy\u0142em silnik. Uchyli\u0142em szyb\u0119. Jestem pewny, \u017ce ten ptak, kt\u00f3ry nagle usiad\u0142 na furtce, spojrza\u0142 na mnie nieprzypadkowo i pofrun\u0105\u0142 w stron\u0119 okna tamtego pokoju. A z nim g\u0142os utrwalony na ta\u015bmie &#8211; wr\u00f3ci\u0142 do domu. Raz jeszcze opowie o swojej m\u0142odo\u015bci, o latach wojny na morzu. Synowie us\u0142ysz\u0105 Ojca po 35 latach od jego odej\u015bcia. Dla wnuk\u00f3w b\u0119dzie to do\u015bwiadczenie jeszcze bardziej niezwyk\u0142e. Us\u0142ysz\u0105 Dziadka pierwszy raz w swoim \u017cyciu.<\/p>\n<h2>Niech zatem m\u00f3wi\u2026<\/h2>\n<p>Master Chief Gunnery Officer, Kazimierz Bay. Nagranie z roku 1984.<\/p>\n<p><strong><em>(Poni\u017cej zapis z ta\u015bmy, nieznacznie, w niezb\u0119dnym zakresie stylizowany).<\/em><\/strong><\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-33724\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03.jpg\" alt=\"\" width=\"1920\" height=\"1538\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03.jpg 1920w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03-300x240.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03-1024x820.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03-768x615.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03-1536x1230.jpg 1536w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-03-650x521.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1920px) 100vw, 1920px\" \/><\/a><\/p>\n<p>&#8211; W ka\u017cdym razie weso\u0142o by\u0142o\u2026 C\u00f3\u017c ja mog\u0119 panu powiedzie\u0107\u2026 Pi\u0107 by\u0142o co, je\u015b\u0107 by\u0142o co, prosz\u0119 pana, pieni\u0105dze by\u0142y. Co pan chcia\u0142by jeszcze? Kawy nie brakowa\u0142o, rumu nie brakowa\u0142o, whisky nie brakowa\u0142o, ginu te\u017c nie\u2026 Na wojnie to jest pan tak wyposa\u017cony: pas, tutaj n\u00f3\u017c, latarka. I w kieszeni ca\u0142y sw\u00f3j maj\u0105tek. Jak wyp\u0142ywali\u015bmy z portu, nikt tego pasa nie zdejmowa\u0142. Nie wolno by\u0142o si\u0119 rozbiera\u0107. Nikt nigdy si\u0119 nie rozbiera\u0142. I tak przez miesi\u0105c.<br \/>\n&#8211; &#8217;39 rok, gdzie pana zasta\u0142?<br \/>\n&#8211; We Flotylli Pi\u0144skiej. I tam dostali\u015bmy si\u0119 do niewoli. Otrzymali\u015bmy rozkaz zamiany mundur\u00f3w marynarskich na piechurskie. Wszystkie dystynkcje zerwali\u015bmy. Okropne. Dotar\u0142em do Mi\u0144ska. Jako \u017co\u0142nierz piechoty uzyska\u0142em zwolnienie ze s\u0142u\u017cby. I natychmiast, przez Rumuni\u0119 ruszy\u0142em na Zach\u00f3d, do marynarki. Ale na granicy &#8211; wpad\u0142em. Trafi\u0142em na Syberi\u0119. Pracowa\u0142em w obozach nad Workut\u0105. Trafi\u0142em do obozu Peczora. Chyba w sierpniu zwolniono mnie. I ruszy\u0142em w drog\u0119. Oj, laz\u0142o si\u0119\u2026 Niech pan policzy, ile to tysi\u0119cy kilometr\u00f3w? Do Czka\u0142owa, obecnie Orenburg\u2026 Na piechot\u0119. Nogi w onucach, bez koszuli, broda d\u0142uga.<br \/>\n&#8211; Ile pan mia\u0142 wtedy lat?<br \/>\n&#8211; 34 lata. Szed\u0142em do polskiego wojska. Wie pan, taka straszna ch\u0119\u0107 by\u0142a walczenia z Niemcami, \u017ce co\u015b niesamowitego. O niczym innym nie my\u015bla\u0142em. Nie o rodzinie. Tylko \u017ceby bi\u0107 Niemc\u00f3w. Bo ja znam Niemc\u00f3w dobrze. Chodzi\u0142em do gimnazjum w Katowicach\u2026 I tak, prosz\u0119 pana, dolaz\u0142em. Ale to dolaz\u0142 m\u00f3j szkielet. Nikt, nikt nie wierzy\u0142, \u017ce ja b\u0119d\u0119 \u017cy\u0142 jeszcze. W obozie ko\u0142o Ko\u0142tubanki by\u0142em jakie\u015b dwa tygodnie. Ale tak si\u0119 dobrze z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce w pierwszej kolejno\u015bci ewakuowano lotnik\u00f3w i marynarzy. Do Anglii. Najpierw pojechali\u015bmy poci\u0105giem do Murma\u0144ska. Tam zrzucili\u015bmy z siebie nasze \u0142achy. Anglicy dali nam kompletne umundurowanie, a \u0142achy na wielkim stosie spalili. Oblali benzyn\u0105 i\u2026 Na pocz\u0105tku &#8217;41 by\u0142em w Anglii. Pierwszy przydzia\u0142 &#8211; Garland. I od razu kurs prosto do Murma\u0144ska\u2026<br \/>\n&#8211; Pami\u0119ta Pan ten pierwszy konw\u00f3j?<br \/>\n&#8211; No tak. Tam ju\u017c le\u017ca\u0142 zatopiony (polski drobnicowiec) Tobruk. Tam naloty by\u0142y straszne, panie\u2026 Murma\u0144sk le\u017cy w takiej zatoce. Wok\u00f3\u0142 g\u00f3ry wysokim lasem poro\u015bni\u0119te. Wsz\u0119dzie artyleria. Sta\u0142em, patrzy\u0142em i podziwia\u0142em, jak oni si\u0119 tam bronili! Co za straszna obrona by\u0142a tam nad tym portem, to co\u015b niesamowitego! To jak zestrzelili samolot, a piloci wyskoczyli, to oni do nich pociskali \u015bwietlnymi strzelali. Ca\u0142a artyleria si\u0119 wtedy obni\u017ca\u0142a. A jak ich za\u0142atwili, si\u0142a ognia wraca\u0142a na niebo. W lipcu wr\u00f3cili\u015bmy do Anglii. I rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 wojenna har\u00f3wka.<br \/>\n&#8211; Jak\u0105 mia\u0142 pan wtedy funkcj\u0119?<br \/>\n&#8211; Szef artylerii, ciagle. By\u0142em bosmanem. P\u00f3\u017aniej starszym bosmanem, szef artylerii bez przerwy.<br \/>\n&#8211; Rejs, akcja bojowa, kt\u00f3ra szczeg\u00f3lnie Panu utkwi\u0142a w pami\u0119ci?<br \/>\n&#8211; Na Garlandzie. Szli\u015bmy z Nowej Fundlandii, eskortowali\u015bmy konw\u00f3j. Zima. Mr\u00f3z. A \u015bnieg to zamieni\u0142 si\u0119 w takie ostre igie\u0142ki. Statki do konwoju \u015bci\u0105ga\u0142y z Nowego Jorku, z Halifaxu, z Bostonu. By\u0142o tych statk\u00f3w du\u017co. I mimo sztormu wyszli\u015bmy w morze. Jak dotarli\u015bmy w rejon mi\u0119dzy Islandi\u0105 a Grenlandia, rozszala\u0142 si\u0119 sztorm i \u015bnie\u017cyca, \u017ce co\u015b niesamowitego! Mo\u017ce szkoda, \u017ce nie zachowa\u0142em zdj\u0119\u0107. Ale ja zdj\u0119\u0107 nie robi\u0142em, mo\u017ce dlatego, \u017ce nigdy nie przypuszcza\u0142em, \u017ce prze\u017cyj\u0119. Wp\u0142yn\u0119li\u015bmy w pogod\u0119, kt\u00f3ra by\u0142a jak jedna bry\u0142a lodu. Okr\u0119t by\u0142 bry\u0142\u0105 lodu. Nie by\u0142o wie\u017cy, nie by\u0142o dzia\u0142ek, nie by\u0142o przej\u015bcia na ruf\u0119. Koniec.<br \/>\n&#8211; Nie mieli\u015bcie zdolno\u015bci bojowej.<br \/>\n&#8211; \u017badnej. I wieczorem przyszed\u0142 od komandora konwoju rozkaz, \u017ce ka\u017cdy okr\u0119t i statek sztormuje, przejmuje kontrol\u0119 nad sob\u0105. Konw\u00f3j si\u0119 rozformowa\u0142. I robili\u015bmy zwrot do sztormowania. Sta\u0142em na skrzydle\u2026 I tak sobie my\u015bl\u0119, czy my zrobimy ten zwrot? Spojrza\u0142em w g\u00f3r\u0119, a tam, wysoko ponad masztami zobaczy\u0142em fal\u0119, a my szli\u015bmy dok\u0142adnie w niewielk\u0105 bruzd\u0119 w tej \u015bcianie wody. I tak sobie my\u015bl\u0119, \u017ce to jest niemo\u017cliwe, aby\u015bmy ca\u0142o wyszli z tego uderzenia. I tak mi si\u0119 jako\u015b przykro zrobi\u0142o. A obok nas, troch\u0119 z przodu, sztormowa\u0142a du\u0144ska korweta. I wbi\u0142a si\u0119 w \u015bcian\u0119 wody, a ta wla\u0142a im si\u0119 przez komin i dosz\u0142o do eksplozji. Taka ca\u0142kiem nowa korweta. A my\u015bmy\u2026 przeszli. Po tym wszystkim spotkali\u015bmy Zag\u0142ob\u0119. Podeszli\u015bmy do siebie do\u015b\u0107 blisko, machali\u015bmy do siebie. Oni te\u017c byli pokryci lodem. I tak sztormowali\u015bmy trzy dni. Wr\u00f3cili\u015bmy do portu w Anglii i tam dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce Zag\u0142oba zaton\u0105\u0142. I wiele statk\u00f3w z konwoju zaton\u0119\u0142o\u2026 Podczas wojny nawigatorzy szukaj\u0105 bezpiecznej drogi. A na wodach p\u00f3\u0142nocnych, jak si\u0119 trafi sztorm, jak wieje dwunastka, to\u2026 niech pan sobie wyobrazi: okr\u0119t 100 metr\u00f3w d\u0142ugi, 6 metr\u00f3w szeroki, bez przerwy wszystko gra, syreny rycz\u0105. Tam wszystko si\u0119 wygina, skrzypi.. Uoooo\u2026! Ale\u2026 min\u0119\u0142o. Innym razem, te\u017c wia\u0142a dwunastka. Wr\u00f3ci\u0142em z wachty. Kucharz ugotowa\u0142 barszcz. Usiad\u0142em w naszej mesie. Tu\u017c obok grzejnika elektrycznego. Nad nim by\u0142 wentylator. Trzymam kubek w r\u0119ce, chcia\u0142em wzi\u0105\u0107 \u0142yk barszczu, a tu z tego wentylatora s\u0142ysz\u0119 narastaj\u0105cy ryk\u2026 I po chwili z tego wentylatora chlusn\u0119\u0142a woda, lodowata, wprost na kark i do tego barszczu. Zmoczony by\u0142em do ostatniej nitki. Na takim kontrtorpedowcu, w czasie sztormu, we wszystkich pomieszczeniach jest przynajmniej trzydzie\u015bci centymetr\u00f3w wody. I ta woda tak je\u017adzi po pok\u0142adach. Woda wdziera si\u0119 do wn\u0119trza ka\u017cdym otworem, szczelin\u0105. Nigdy bym nie pomy\u015bla\u0142, \u017ce woda mo\u017ce przej\u015b\u0107 przez dwa szoty pok\u0142adowe! A te na czas sztormu by\u0142y dokr\u0119cane wielkimi \u015brubami i kluczami. Z ca\u0142ej si\u0142y. Ale woda przez wszystko przejdzie. Do \u015brodka. Pomieszczenia dziobowe na Garlandzie zawsze by\u0142y zalane. Do pe\u0142na. I wtedy wszyscy chodzili przemoczeni. Ale nigdy nikt si\u0119 nie przezi\u0119bi\u0142. By\u0142 humor, ba! \u015amiechu wiele, kawa\u0142y sobie opowiadali\u015bmy. Przygadywali jeden drugiemu, grali\u015bmy w karty. Nie by\u0142o momentu, \u017ceby nie by\u0142o humoru. I tylko czyta\u0107 si\u0119 nie czyta\u0142o, bo to niemo\u017cliwe by\u0142o czyta\u0107. Do hamaka si\u0119 wlaz\u0142o w kompletnym ubraniu. Raz na suficie si\u0119 le\u017ca\u0142o, w tym hamaku, drugi raz z drugiej strony, ale nie to by\u0142o wa\u017cne\u2026 Czasami dowiadywali\u015bmy si\u0119, \u017ce flota niemiecka wysz\u0142a z portu, \u017ce w pobli\u017cu jest gniazdo dwudziestu \u0142odzi podwodnych. I okazywa\u0142o si\u0119 \u017ce to my byli\u015bmy w \u015brodku tego gniazda. To wtedy cz\u0142owiek tak sobie kombinowa\u0142: prze\u017cyj\u0119, zginiemy? Wielu bardzo emocjonalnie prze\u017cywa\u0142o zwroty w dzia\u0142aniach wojennych. Najbardziej zapami\u0119talem reakcje, jak si\u0119 wszyscy dowiedzieli\u015bmy, \u017ce 17 wrze\u015bnia Rosjanie przekroczyli granic\u0119\u2026 Widzia\u0142em ludzi, kt\u00f3rzy p\u0142akali. A na morzu? Wie pan, by\u0142o tak, \u017ce ci, kt\u00f3rzy si\u0119 bardzo bali, nie chcieli ju\u017c wyp\u0142ywa\u0107. Takich nikt si\u0142\u0105 nie ci\u0105gn\u0105\u0142 na statek.<br \/>\n&#8211; Du\u017co pili?<br \/>\n&#8211; Dosy\u0107. A co by\u0142o robi\u0107?<br \/>\n&#8211; Ale na okr\u0119cie w og\u00f3le!<br \/>\n&#8211; Na okr\u0119cie w og\u00f3le. Mia\u0142em u siebie dawnego komisarza \u017cywieniowego z Daru Pomorza. Zawsze mi przynosi\u0142 beczu\u0142eczk\u0119 rumu Jamajka, to taki rum 85%. On te\u017c si\u0119 bardzo ba\u0142. M\u00f3wi\u0142: Kaziu, a rumu jeszcze masz troch\u0119? Ja mu m\u00f3wi\u0119, \u017ce nie. To ja ci beczu\u0142eczk\u0119, dwadzie\u015bcia litr\u00f3w tak\u0105, to ja ci tam podrzuc\u0119. Ale wie pan&#8230; Nie powiem, \u017cebym cz\u0119sto pi\u0142. Ale na l\u0105dzie to ju\u017c\u2026 Najgorzej by\u0142o, jak si\u0119 sz\u0142o do Greenock z konwojem. Statki si\u0119 ju\u017c oddawa\u0142o wszystkie, a tu nagle z jednej strony podchodzi, po angielsku &#8222;drift&#8221; &#8211; to taki holownik, z \u017cywno\u015bci\u0105, a z drugiej strony z rop\u0105. I z powrotem\u2026 Nawet do brzegu nie dobili\u015bmy. Wtedy cz\u0142owieka szlag trafia\u0142, rozumie pan? My\u015bleli\u015bmy sobie &#8211; a p\u00f3jdziemy w miasto, pohulamy, napijemy si\u0119 porz\u0105dnie, a tu masz\u2026 Zmniejszyli\u015bmy tylko szybko\u015b\u0107, zaopatrzenie dobi\u0142o z obu stron, rop\u0119 dali, \u017cywno\u015b\u0107 dali, kantyn\u0119 dali, wszystko co niezb\u0119dne dali\u2026 O, papierosy\u2026 Dzi\u0119kuj\u0119 i z powrotem w morze, bo czeka nowy konw\u00f3j. I co mieli\u015bmy robi\u0107? Tak by\u0142o, prosz\u0119 pana.<br \/>\n&#8211; Spotka\u0142 pan wielu dzielnych ludzi?<br \/>\n&#8211; Spotka\u0142em. Bardzo, bardzo odwa\u017cnych, dzielnych, prosz\u0119 pana, marynarzy.<br \/>\n&#8211; A ja zastanawiam si\u0119 od wielu lat &#8211; sk\u0105d ta odwaga? \u017bo\u0142nierze z formacji l\u0105dowych, z artylerii zawsze mogli uciec, schowa\u0107 si\u0119\u2026<br \/>\n&#8211; Tak, tak\u2026<br \/>\n&#8211; A wy? Na otwartym morzu, byli\u015bcie pozbawieni mo\u017cliwo\u015bci ucieczki\u2026<br \/>\n&#8211; Konwojowali\u015bmy lotnik\u00f3w do Halifaxu. Pasteur, 44 tysi\u0105ce ton. (Liniowiec pasa\u017cerski, od 1940 roku s\u0142u\u017cy\u0142 jako brytyjski transportowiec wojska). I weszli\u015bmy w sztorm. Ale taki sztorm, \u017ce co\u015b niesamowitego. Trzy dni sztormowali\u015bmy. Po kilku dniach pogoda si\u0119 ustabilizowa\u0142a. Ale przysz\u0142a martwa fala. Przychodzi do mnie Namie\u015bniowski (komandor Karol Namie\u015bniowski, dow\u00f3dca Garlanda) i m\u00f3wi, panie szefie, pan zobaczy co tam si\u0119 u nich (na konwojowanym statku) dzieje. Podchodzimy, patrzymy, a tam na dziobie pastor stoi, a na wszystkich pok\u0142adach, w kamizelkach ratunkowych, modli si\u0119 kilka tysi\u0119cy lotnik\u00f3w. Ster im nawali\u0142, jak si\u0119 okaza\u0142o. Potem, na l\u0105dzie, rozmawia\u0142em z tymi lotnikami. M\u00f3wili: za Boga ju\u017c nigdy nie wejd\u0119 na statek, nie pop\u0142yn\u0119\u2026 Im starczy\u0142o nerw\u00f3w tylko na 5-6 godzin. A potem byli psychicznie wyko\u0144czeni. Po prostu &#8211; nie byli przyzwyczajeni do pok\u0142adu, do \u017ceglowania. Bo cz\u0142owiek mo\u017ce si\u0119 przywyczai\u0107\u2026<br \/>\n&#8211; \u2026 do rzeczy i sytuacji niemo\u017cliwych?<br \/>\n&#8211; Tak, mo\u017cna si\u0119 przyzwyczai\u0107. Ich wytrzyma\u0142o\u015b\u0107 psychiczna by\u0142a obliczona na pi\u0119\u0107, na kilka godzin. Leci taki do celu, zrzuca bomby i wraca. A my zawsze wiedzieli\u015bmy, \u017ce wychodz\u0105c z portu nie wr\u00f3cimy do niego przez miesi\u0105c albo i d\u0142u\u017cej. Ale i w\u015br\u00f3d nas byli tacy, kt\u00f3rzy &#8211; rozumie Pan &#8211; nie przystosowali si\u0119. Za\u0142amywali si\u0119. Psychicznie, duchowo. W hamakarnii le\u017ca\u0142 taki, jak trup. No to si\u0119 takiego wyokr\u0119towa\u0142o. Apatia taka, opanowywa\u0142a my\u015blenie. Co\u015b okropnego. Pierwszy rejs to ka\u017cdy z nas prze\u017cywa\u0142. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 si\u0119 przyzwyczaja\u0142a do warunk\u00f3w. Och, czasami by\u0142o weso\u0142o, kupa \u015bmiechu, \u017carty sobie robili\u015bmy. I to by\u0142 spos\u00f3b na okropno\u015bci wojny\u2026 A co to tak nier\u00f3wno? U mnie pusty, a u pana prawie pe\u0142ny, wyr\u00f3wnajmy\u2026<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuj\u0119, dzi\u0119kuj\u0119\u2026<br \/>\n&#8211; Przecie\u017c to tylko dwa \u0142yki\u2026 Najgorsze by\u0142y te samoloty torpedowe. Cholera by je wzi\u0119\u0142a\u2026 Jak te osy, z jednej i z drugiej burty nas atakowa\u0142y. I jak si\u0119 przed nimi broni\u0107? A tu te boforsy i pompony nie milk\u0142y. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o tylko to ich: py py py py py py py py py py py\u2026 Najgorzej mieli ci z dzia\u0142ek 75, kierowanych radarem. Oni nie wytrzymywali nerwowo. Zasada by\u0142a taka. \u0141apali radarem atakuj\u0105cy samolot, kt\u00f3ry szed\u0142 prosto na nich, ale oni mogli odpali\u0107 ogie\u0144 dopiero, gdy odleg\u0142o\u015b\u0107 do celu by\u0142a sto mer\u00f3w. Pan to widzi? Samolot leci, jest coraz bli\u017cej, oni patrz\u0105 mu prosto w nos, w lufy karabin\u00f3w, radar trzyma ich na lini celu, a oni\u2026. No, nie wytrzymywali. To si\u0119 dopada\u0142o takiego z wrzaskiem: zwariowa\u0142e\u015b, wytrzymaj! Bez kuksa\u0144ca si\u0119 nie oby\u0142o. Ale podziwia\u0142em ich. Nic nie mogli zrobi\u0107. Automatyka. Dzia\u0142o i samolot jak sprz\u0119\u017cone dwa punkty. A nerwy?<br \/>\n&#8211; To co, da\u0142 pan w pysk takiemu?<br \/>\n&#8211; A co mia\u0142em robi\u0107? Wiadomo\u2026 On si\u0119 ba\u0142, ale mia\u0142 broni\u0107 okr\u0119t i ca\u0142\u0105 za\u0142og\u0119. Utrzymanie dyscypliny, morale, to by\u0142a nie lada sztuka. Albo takie kl\u0119kanie i modlenie si\u0119. Na pok\u0142adzie. A z boku, z ka\u017cdej strony samoloty pikuj\u0105 prosto na nas. Panie! Strach\u2026 Chwyta\u0142em za bro\u0144 osobist\u0105 i podnosi\u0142em ich na nogi. Ja wtedy \u017cy\u0142em, jak to wszystko gra\u0142o. Chodzi\u0142o, b\u0119bni\u0142o\u2026<br \/>\n&#8211; Jak pracuje artyleria na okr\u0119cie?<br \/>\n&#8211; Pi\u0119knie. Pi\u0119\u0119\u0119knie! Jak wali g\u0142\u00f3wna, to jest tak majestatycznie, a jak rusza przeciwlotnicza to tnie \u015bwiat na kawa\u0142ki. Pruj\u0105 do tych samolot\u00f3w\u2026 Najpierw orlikony, potem pompony. Nagle wszystko co mieli\u015bmy na pok\u0142adzie r\u0105ba\u0142o r\u00f3wno. To jest pi\u0119\u0107dziesi\u0105t, sze\u015b\u0107dziesi\u0105t luf! Pan sobie wyobra\u017ca, co to jest za si\u0142a?<br \/>\n&#8211; Nie\u2026<br \/>\n&#8211; Wie pan, jedno tylko jeszcze powiem. Jak my\u015bmy byli na inwazji, to byli\u015bmy ca\u0142y czas ko\u0142o Rodney\u2019a, a p\u00f3\u017aniej tego Rodney\u2019a holowali\u015bmy do portu, bo wlaz\u0142 na min\u0119. Jak on da\u0142 salw\u0119 z tych dziewi\u0119ciu dzia\u0142, a ka\u017cdym pocisk wa\u017cy\u0142 ton\u0119\u2026 Prosz\u0119 Pana, to morze po takiej salwie nie j\u0119cza\u0142o, ono z b\u00f3lu st\u0119ka\u0142o. Jak ta salwa zosta\u0142a oddana, to okr\u0119t si\u0119 troszk\u0119 pochyli\u0142, rozumie pan? I od niego sz\u0142o takie echo: uuuuuuu\u2026 S\u0142yszy pan? Mia\u0142o si\u0119 wra\u017cenie, \u017ce to cz\u0142owiek gdzie\u015b st\u0119ka\u0142, cierpia\u0142. Odczuwa\u0142 ci\u0119\u017cko taki p\u0142acz\u0105cy b\u00f3l, rozumie pan? I za chwil\u0119 znowu\u017c to samo. To wygl\u0105da\u0142o\u2026 pi\u0119knie.<br \/>\n&#8211; Ale strasznie\u2026<br \/>\n&#8211; Nie, strasznie to mo\u017ce temu kto nic nie robi\u0142, a tylko obserwowa\u0142. Ale kto by\u0142 zaj\u0119ty swoj\u0105 robot\u0105, nie widzia\u0142 \u017cadnego strachu. O tym si\u0119 nie my\u015bli. Tak samo jak pilot, czy my\u015bli o \u015bmierci? Jak on leci, prosz\u0119 pana, gdzie\u015b i strzelaj\u0105 do niego, to on my\u015bli o \u015bmierci? Albo jak \u015bciga wroga? Nikt nie my\u015bli o \u015bmierci. Zreszt\u0105 \u015bmier\u0107 na wojnie to nie jest taka dramatyczna jak w normalnych warunkach na l\u0105dzie. Tam cz\u0142owiek nie jest ze \u015bmierci\u0105 zaznajomiony, \u017ce si\u0119 tak wyra\u017c\u0119. Prawda? Ale tam, na morzu, w boju, to tam jako\u015b cz\u0142owiek, do tej \u015bmierci inaczej podchodzi. P\u00f3\u017aniej, jak V1 lecia\u0142y, ale to jedna za drug\u0105\u2026 w odleg\u0142o\u015bci jakich\u015b 300 metr\u00f3w. Pocz\u0105tkowo denerwowa\u0142y nas te rakiety, bo to strasznie burcza\u0142o. A p\u00f3\u017aniej to my\u015bmy w karty grali, a one sobie lecia\u0142y. Lufy nie wytrzymywa\u0142y, prosz\u0119 pana. Taka lufa ci\u0119\u017ckiego dzia\u0142a by\u0142a zdolna wystrzeli\u0107 do dwustu pocisk\u00f3w. Po\u017aniej wylewa si\u0119 z niej rdze\u0144, taki si\u0119 na ko\u0144cu lufy ko\u0142nierz formuje. Wszystko w \u015brodku si\u0119 stopi.<br \/>\n&#8211; Trafiali\u015bcie niemieckie okr\u0119ty\u2026<br \/>\n&#8211; Tak.<br \/>\n&#8211; One te\u017c ton\u0119\u0142y. I ludzie ton\u0119li.<br \/>\n&#8211; Ach, prosz\u0119 pana. By\u0142o r\u00f3\u017cnie. Ja, na przyk\u0142ad, do ka\u017cdego jak do cz\u0142owieka podchodzi\u0142em. Mimo wszystko. Byli tacy, kt\u00f3rzy nad je\u0144cami bardzo si\u0119 zn\u0119cali. Niemcy s\u0105 strasznie, wie pan, niestabilnego charakteru, \u017ce si\u0119 tak wyra\u017c\u0119. Bo jak tylko dostawali si\u0119 do niewoli, to w ko\u015bciele, ze z\u0142o\u017conymi r\u0119kami chodzili. A jak oni kl\u0119czeli\u2026 I ca\u0142y czas si\u0119 modlili. M\u00f3wili\u015bmy: popatrzcie, jacy to pobo\u017cni i porz\u0105dni ludzie. Ale wcze\u015bniej to byli jak ostatnie \u015bwinie, rozumie pan? Niemcy potrafi\u0105 dostosowa\u0107 si\u0119 do okoliczno\u015bci, a my nie. U nas zawsze harda dusza.<br \/>\n&#8211; By\u0142 pan torpedowany\u2026<br \/>\n&#8211; Tak. Na kr\u0105\u017cowniku. I le\u017celi\u015bmy na burcie gdy podesz\u0142y do nas kontrtorpedowce ameryka\u0144skie.<br \/>\n&#8211; W czasie inwazji na Normandi\u0119?<br \/>\n&#8211; Tak. \u015aci\u0105gni\u0119to z pok\u0142adu ca\u0142\u0105 za\u0142og\u0119. Zosta\u0142em ja, komandor Dzienisiewicz i Paliga. Nie wi\u0119cej jak pi\u0119ciu. Pow\u00f3d? Na pok\u0142adzie by\u0142o du\u017co takich rzeczy, kt\u00f3re zdaniem Anglik\u00f3w pod \u017cadnym pozorem nie mog\u0142y si\u0119 dosta\u0107 w r\u0119ce Niemc\u00f3w. Wi\u0119c czekali\u015bmy na grup\u0119 operacyjn\u0105, kt\u00f3ra demontowa\u0142a i zabiera\u0142a wyposa\u017cenie. Dwa tygodnie tam siedzia\u0142em i dwa tygodnie by\u0142em w \u015brodku wszystkich bombardowa\u0144. To\u015bmy z Dzienisiewiczem, w kabinie razem siedzieli i nic tylko pili\u015bmy rum. A bomby bez przerwy pada\u0142y, ca\u0142kiem bliziutko\u2026 I zastanawiali\u015bmy si\u0119 &#8211; no, czy to ta nas wreszcie trafi? Wtedy przyp\u0142yn\u0119\u0142a na holowniku ta specjalna brygada z Portsmouth. Przyszli z \u0142omami. Wszystko poharatali. Za burt\u0119 wyrzucili. Na odjazd zabrali tylko rum. By\u0142o tego z dziesi\u0119\u0107 beczek. I ca\u0142e zapasy odzie\u017cy z wielb\u0142\u0105dziej we\u0142ny. Bo na kr\u0105\u017cowniku magazyny by\u0142y takie jak porz\u0105dne sklepy. Pe\u0142ne r\u00f3\u017cnych materia\u0142\u00f3w. Pid\u017camy i koszule. Wszystko. Ile oni tych koszul zabrali\u2026 Kiedy\u015b pojechali\u015bmy do Kanady, od strony Ameryki. Tam by\u0142a baza, San John si\u0119 nazywa\u0142a, w Nowej Fundlandii, ameryka\u0144ska. Jak my\u015bmy do tej bazy przyjechali, to mogli\u015bmy wszystko kupi\u0107 za grosze. Natomiast Anglikom nic nie sprzedali. Nigdy. Powiedzieli Anglikom, wy wszystko macie, a Polacy nie maj\u0105. To &#8211; pami\u0119tam &#8211; takie kurtki podbijane futerkiem, prosz\u0119 pana, z sier\u015bci wielb\u0142\u0105dziej\u2026 Kalesony w\u0142\u00f3czkowe, r\u0119cznie robione. P\u00f3\u017aniej z tej w\u0142\u00f3czki, ile si\u0119 swetr\u00f3w narobi\u0142o? A wszystko to mieli\u015bmy za grosze. Pi\u00f3ra Parkera\u2026 Wszystko. Ale by\u0142y te\u017c wzruszaj\u0105ce chwile. Kiedy\u015b w Portsmouth\u2026 Bardzo przyjemne spotkanie. M\u00f3j dawny dow\u00f3dca z\u0142apa\u0142 mnie za ramiona i m\u00f3wi \u201eKaziu Bay, ty \u017cyjesz?&#8221;, Tak mnie wy\u015bciska\u0142. A ja m\u00f3wi\u0119 &#8222;\u017byj\u0119&#8221;.<br \/>\n&#8211; Przeczyta\u0142 Pan wiele ksi\u0105\u017cek po\u015bwi\u0119conych wojnie na morzu\u2026<br \/>\n&#8211; A wie Pan, \u017ce mam tu Lipi\u0144skiego ksi\u0105\u017ck\u0119, Jurka. Wie Pan, \u017ce nie przeczyta\u0142em. Przegl\u0105da\u0142em kiedy\u015b angielsk\u0105 histori\u0119\u2026 Ja w \u017cadnej z tych ksi\u0105\u017cek niczego nowego nie znalaz\u0142em. Bo ja to wszystko prze\u017cy\u0142em i widzia\u0142em. Ja przepraszam, \u017ce tak powiem, Jan Papuga ju\u017c nie \u017cyje. On pisa\u0142 te swoje ksi\u0105\u017cki. Ja dobrze zna\u0142em Papug\u0119. Jak kiedy\u015b urywek z jego pisania przeczyta\u0142em, to ja bym tak marnie tego nie napisa\u0142. On opisa\u0142 pewne zdarzenie na morzu, ludzie si\u0119 ratowali\u2026 To wszystko to i dziecko lepiej by opisa\u0142o. Mnie taka literatura nie interesuje. Ja dziesi\u0119\u0107 razy mog\u0119 przeczyta\u0107 \u201ePana Tadeusza\u201d albo \u201eIliad\u0119\u201d Homera czy Wergiliusza\u2026 Ale opisywanie wojny na morzu zupe\u0142nie mnie nie interesuje.<br \/>\n&#8211; Dlaczego sam pan niczego nie napisa\u0142?<br \/>\n&#8211; Pisa\u0142em, prosz\u0119 pana. Ale wszystko wyrzuci\u0142em. Pan my\u015bli, \u017ce kto\u015b z l\u0105du uwierzy\u0142by w to, co napisa\u0142bym? Pan jest dziennikarzem, pan si\u0119 wczuje w tamte sytuacje wi\u0119cej jak zwyk\u0142y cz\u0142owiek. Ja rozmawiam z synami. Ich interesuj\u0105 inne sprawy\u2026<br \/>\n&#8211; Pan chyba nie docenia ludzi.<br \/>\n&#8211; Mo\u017ce, nie wiem. Ja umiem czo\u0142o stawi\u0107 ka\u017cdej przeciwno\u015bci. O, tak. Musi by\u0107 jakie\u015b niebezpiecze\u0144stwo. Wiem, \u017ce wtedy \u017cyj\u0119 pe\u0142n\u0105 moc\u0105. G\u0142adka woda to nie dla mnie. Co\u015b musi si\u0119 dzia\u0107. Jak mnie fala przykry\u0142a, jak poczu\u0142em smak s\u0142onej wody\u2026 Wiedzia\u0142em, \u017ce \u017cyj\u0119. Nie to, co teraz. Kim jestem? Co ja teraz robi\u0119? Dzia\u0142a\u0107, rozumie pan? Co\u015b robi\u0142 cz\u0142owiek, by\u0142 potrzebny. Tak by\u0142o te\u017c po wojnie, w pilota\u017cu. Pan wie, \u017ce najwi\u0119cej awarii to jest wtedy, kiedy jest dobra pogoda? Bo czujno\u015b\u0107 jest wtedy jak pod zdech\u0142ym psem. A jak jest mg\u0142a, panie, jak co\u015b wieje, dudni, to wtedy cz\u0142owiek\u2026<br \/>\n&#8211; \u2026 jest skoncentrowany?<br \/>\n&#8211; O! I to jak!<br \/>\n&#8211; I wojn\u0119 pan sko\u0144czy\u0142 na\u2026<br \/>\n&#8211; Na Conradzie. A p\u00f3\u017aniej, po wojnie, to by\u0142o jako\u015b tak g\u0142upio. Ka\u017cdy co\u015b kombinowa\u0142, szuka\u0142, pyta\u0142, jak tam w kraju? Co z rodzin\u0105? Czy \u017cyj\u0105, czy nie \u017cyj\u0105. Kocha\u0142em sw\u00f3j zaw\u00f3d, marynarski, artyleryjski szczeg\u00f3lnie. Niema\u0142o medali mam za moj\u0105 s\u0142u\u017cb\u0119. Ani jednego dnia w czasie wojny nie by\u0142em na urlopie. Po prawdzie, to nie mia\u0142bym gdzie pojecha\u0107. Dow\u00f3dca m\u00f3wi\u0142, niech pan jedzie, panie szefie. Dawa\u0142 bilet, pierwszej klasy. No to jecha\u0142em do Plymouth, tam posiedzia\u0142em dwa dni. Co by\u0142o robi\u0107? Wraca\u0142em na okr\u0119t. Inni odwiedzali angielskie rodziny, kt\u00f3re zaprasza\u0142y marynarzy. Ja nigdy na takie wizyty nie je\u017adzi\u0142em. Nigdy te\u017c do schronu nie szed\u0142em. By\u0142em na urlopie w Londynie, z koleg\u0105 Ja\u015bkiewiczem. Popili\u015bmy tam na Piccadilly porz\u0105dnie i poszli\u015bmy do hotelu spa\u0107, na czwartym pi\u0119trze. Tylko \u017ce\u015bmy si\u0119 po\u0142o\u017cyli &#8211; nalot. Alarm &#8211; schodzi\u0107 do schronu. Ja\u015bkiewicz m\u00f3wi &#8211; chod\u017a. Ja m\u00f3wi\u0119, \u017ce nigdzie nie p\u00f3jd\u0119. Ty id\u017a. Ubra\u0142 si\u0119 w pi\u017cam\u0119, p\u0142aszcz na plecy zarzuci\u0142 i poszed\u0142. Po nalocie wraca, a ja sobie \u015bpi\u0119. I si\u0119 \u015bmiej\u0119. Nie chowa\u0142em si\u0119. Mo\u017ce mia\u0142em takie szcz\u0119\u015bcie. Ja m\u00f3wi\u0119 panu, ja jestem innym cz\u0142owiekiem, je\u015bli jest jakie\u015b niebezpiecze\u0144stwo. Jaki\u015b po\u017car, ja wtedy wiem, \u017ce \u017cyj\u0119. Wtedy si\u0119 budzi we mnie zupe\u0142nie inny cz\u0142owiek. Nie zgnu\u015bnia\u0142y taki jaki\u015b\u2026 Szybko reaguj\u0119 i dosy\u0107 trafnie podejmuj\u0119 decyzje. To instynkt chyba. Jak zwierz\u0119. Podobnie jak ono, gdy wlez\u0119 na drzewo, to ja zawsze wcze\u015bnej pomy\u015bl\u0119, co zrobi\u0107, gdybym nagle spad\u0142 z tego drzewa? Podczas wojny ja nigdy nie kalkulowa\u0142em, \u017ce b\u0119dzie lepiej je\u015bli po\u0142o\u017c\u0119 si\u0119 spa\u0107 tu lub tam. Nie kalkulowa\u0142em. Inni wybierali, \u017ceby nigdy nie k\u0142a\u015b\u0107 si\u0119 tu\u017c przy burcie. Nigdy nie wybiera\u0142em okr\u0119tu i nie wybiera\u0142em, gdzie b\u0119d\u0119 mieszka\u0142, bo my\u015bla\u0142em sobie, \u017ce w razie czego m\u00f3g\u0142bym sobie nie darowa\u0107 takiego czy innego wyboru. Tak jak los dawa\u0142, tak bra\u0142em. Mnie kiedy\u015b miano za wielkiego gieroja. A po latach, m\u00f3j kolega Tadzio mnie spotka\u0142 i wo\u0142a: a gdzie\u017c ten gieroj, kt\u00f3rego ja zna\u0142em w Anglii? Dla mnie nie by\u0142o rzeczy niemo\u017cliwych. No ale widzi pan, tak si\u0119 sko\u0144czy\u0142o. I koniec.<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-33725\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02.jpg\" alt=\"\" width=\"1920\" height=\"1867\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02.jpg 1920w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02-300x292.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02-1024x996.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02-768x747.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02-1536x1494.jpg 1536w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/11\/kazimierz-bay-publikacja-morze-02-650x632.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1920px) 100vw, 1920px\" \/><\/a><\/p>\n<p>W pude\u0142ku z ta\u015bm\u0105 magnetofonow\u0105 moje notatki. Sprzed ponad czterdziestu laty\u2026 S\u0142owo wi\u0105\u017c\u0105ce do relacji Kazimierza Baya\u2026<br \/>\n<div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular margin_left_small\">Tylko czasu nie uda si\u0119 zatrzyma\u0107, najmniejszej jego cz\u0105stki. Ale mo\u017cna go utrwali\u0107, zapisa\u0107 i prze\u017cywa\u0107 na nowo, po wielokro\u0107. Nie poczujesz ju\u017c u\u015bcisku d\u0142oni Ojca, nie spojrzysz w jego pe\u0142ne ufno\u015bci oczy, ale us\u0142yszysz g\u0142os. Ten, kt\u00f3ry ci\u0119 gani\u0142, strofowa\u0142 i m\u00f3wi\u0142, \u017ce&#8230; kocha. Krzycza\u0142, grz\u0105z\u0142 w gardle, ale szeptem m\u00f3wi\u0142: dobranoc. Jak d\u0142ugo mo\u017cna z zamkni\u0119tymi oczami s\u0142ucha\u0107 szumu morza, zmieszanego z wyciem wiatru? Chwil\u0119? A patrze\u0107 na morze? Niesko\u0144czenie d\u0142ugo. Jego powierzchnia, to takie EKG ludzkiego losu, pe\u0142ne uniesie\u0144, gin\u0105cych w m\u0119tnym piasku nadziei, podrywanych przybojem idei, wiruj\u0105ce, pieni\u0105ce si\u0119 i \u017c\u0105dne \u017cycia, tak na, jak i pod powierzchni\u0105. Takie te\u017c s\u0105 wspomnienia. Przychodz\u0105, odchodz\u0105, raz z wi\u0119ksz\u0105 moc\u0105, innym razem ledwie cieniem przywo\u0142uj\u0105 miniony czas i ludzi, kt\u00f3rych kochali\u015bmy. Czy nie za s\u0142abo, skoro we wspomnieniach ci\u0105gle do nas wracaj\u0105, dopominaj\u0105 si\u0119 o my\u015bl serdeczn\u0105, o pami\u0119\u0107? A mo\u017ce to jaki\u015b atawizm, nasza t\u0119sknota, by si\u0119 z nimi mierzy\u0107, por\u00f3wnywa\u0107 i potwierdza\u0107, \u017ce idziemy tym samym kursem, z wiatrem i pod wiatr, bo, jak m\u00f3wi\u0142 poeta, bo tak musi by\u0107, bo tak musi by\u0107.<\/div>\n<p>WERSJA FILMOWA REPORTA\u017bU<\/p>\n<p><iframe title=\"Kazimierz Bay - Master chief gunnery officer - ORP Dragon, Conrad i Garland\" width=\"1170\" height=\"658\" src=\"https:\/\/www.youtube.com\/embed\/jiwUZKwGIN8?feature=oembed\" frameborder=\"0\" allow=\"accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share\" referrerpolicy=\"strict-origin-when-cross-origin\" allowfullscreen><\/iframe><\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzi\u0119ki uprzejmo\u015bci redakcji MORZA, w ostatnich sze\u015bciu\u00a0numerach czasopisma ukaza\u0142y si\u0119 wspomnienia ludzi,\u00a0kt\u00f3rych mia\u0142em w \u017cyciu szcz\u0119\u015bcie i honor spotka\u0107. Dzi\u0119ki\u00a0ich zaufaniu zanotowa\u0142em koleje morskiego rozdzia\u0142u ich\u00a0\u017cycia. Materia\u0142y te wsp\u00f3\u0142tworz\u0105 w nas \u015bwiadomo\u015b\u0107 dziej\u00f3w\u00a0najnowszych. Dziej\u00f3w!? Hm\u2026 Wszak osiemdziesi\u0105t lat, kt\u00f3re\u00a0min\u0119\u0142y od zako\u0144czenia wojny\u2026 to jakby jedno tylko \u017cycie. W szufladach i kartonach mam wi\u0119cej podobnych\u00a0opowie\u015bci. Gdyby [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":33723,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[213,411,85,84],"tags":[418,419],"class_list":["post-33719","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-ludzie-morza","category-morze-org","category-post","category-wpis","tag-kazimierz-bay","tag-morze-org"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/33719","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=33719"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/33719\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":33731,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/33719\/revisions\/33731"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/33723"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=33719"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=33719"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=33719"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}