{"id":28748,"date":"2025-08-10T14:40:02","date_gmt":"2025-08-10T12:40:02","guid":{"rendered":"https:\/\/koszur.net\/?p=28748"},"modified":"2025-08-10T14:58:58","modified_gmt":"2025-08-10T12:58:58","slug":"tchorzem-nie-wracaj-cz-iii","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/2025\/08\/10\/tchorzem-nie-wracaj-cz-iii\/","title":{"rendered":"Tch\u00f3rzem nie wracaj&#8230; &#8211; cz. 03"},"content":{"rendered":"<p>Jest stycze\u0144 1943 roku. Tadeusz Piktel ma za sob\u0105 chrzest bojowy. Jest marynarzem. S\u0142u\u017cy na polskim okr\u0119cie. Po prawie dw\u00f3ch latach w\u0119dr\u00f3wki przez p\u00f3\u0142 \u015bwiata, dotar\u0142 do Anglii, by tam rozpocz\u0105\u0107 sw\u00f3j b\u00f3j o wyzwolenie Ojczyzny. Ma przy sobie zdj\u0119cie, kt\u00f3re wr\u0119czy\u0142 mu Ojciec, gdy rozstawali si\u0119 na \u0141otwie, 2 listopada 1942 roku.<\/p>\n<p>&#8211; Na odwrocie fotografii Ojciec napisa\u0142 tak: &#8222;Id\u017a, synu, zwyci\u0119\u017caj, chc\u0119 widzie\u0107 ci\u0119 admira\u0142em. Tch\u00f3rzem nie wracaj&#8221;&#8230;<\/p>\n<p>Los Tadeusza Piktela jest \u015bwiadectwem niezwyk\u0142ej postawy obywatelskiej. Determinacji i jak\u017ce wysokiego morale, postawy patriotycznej, a zarazem pi\u0119kn\u0105 kart\u0105 m\u0142odzie\u0144czej determinacji. Te wspomnienia, czytane dzi\u015b, po raz pierwszy publikowane od po\u0142owy lat osiemdziesi\u0105tych XX wieku, gdy utrwali\u0142em je na ta\u015bmie magnetofonu reporterskiego \u2013 maj\u0105 szczeg\u00f3ln\u0105 wymow\u0119 w kontek\u015bcie sytuacji politycznej, napi\u0119\u0107 i trwaj\u0105cej od trzech lat wojny o ukrai\u0144sk\u0105 niepodleg\u0142o\u015b\u0107.<\/p>\n<h1><strong>Tch\u00f3rzem nie wracaj&#8230;<\/strong><\/h1>\n<h1>Cz\u0119\u015b\u0107 03<\/h1>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Walka. Atakuj\u0105 samoloty. Wi\u0119c najpierw artyleria g\u0142\u00f3wna, dzia\u0142a 20 mm, potem ogie\u0144 ze stodw\u00f3jek, wreszcie pompomy, te 40 mm dzia\u0142ka i na ko\u0144cu orlikoni\u015bci. Wielki jazgot! Wtedy cz\u0142owiek si\u0119 denerwuje. W zasadzie nie ba\u0142em si\u0119, nie wiedzia\u0142em, czego si\u0119 ba\u0107, ale zawsze rozumia\u0142em innych. Nigdy nie trafi\u0142 mnie \u017caden od\u0142amek, nie p\u0142ywa\u0142em w lodowatej wodzie. By\u0142 jaki\u015b ekran pomi\u0119dzy mn\u0105, a tymi zdarzeniami, wynikaj\u0105cy chyba z wyszkolenia, poczucia dyscypliny, harmonii ludzi dzia\u0142aj\u0105cych dla powstrzymania niebezpiecze\u0144stwa. By\u0142em tak zaj\u0119ty prac\u0105, \u017ce nie mia\u0142em czasu my\u015ble\u0107. Od tego, co robi\u0142em, wiele zale\u017ca\u0142o. \u0179le odebrany sygna\u0142, \u017ale zakodowana depesza &#8211; oznacza\u0142y dramat dla okr\u0119tu.<\/p>\n<p>Bitew morskich nie ogl\u0105da\u0142em wiele. M\u00f3j przydzia\u0142 bojowy: komora amunicyjna numer cztery. Jedn\u0105 \u015bcian\u0119 komory stanowi\u0142 zbiornik ropowy, a dwie pozosta\u0142e to szuflady, wn\u0119ki, w kt\u00f3rych le\u017ca\u0142a amunicja.<\/p>\n<p>Rano, po spokojnym patrolu, sta\u0142em pod kominem, pali\u0142em papierosa. Zbierali\u015bmy si\u0119 na plotki. &#8222;Radio&#8221; zawsze co\u015b nieco\u015b wiedzia\u0142. Nagle, nad powierzchni\u0105 wody, w r\u00f3\u017cowej mgie\u0142ce, pojawi\u0142 si\u0119 pi\u0119kny samolot cant-caproni, taki trzymotorowy W\u0142och. Rzuci\u0142 torped\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; W prawo na burt!<\/p>\n<p>Okr\u0119t po\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 w szalonym p\u0119dzie, my spod komina wpadli\u015bmy na reling, gdzie woda si\u0119ga\u0142a kolan. Torpeda zbli\u017ca\u0142a si\u0119, zbli\u017ca\u0142a. Czekali\u015bmy. Trafi? Nie, przesz\u0142a obok burty. Nie powiem, \u017cebym si\u0119 nie ba\u0142&#8230;<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c do kampanii wspania\u0142ego &#8222;Pioruna&#8221;&#8230;<\/p>\n<p>14 lutego wychodzili\u015bmy ze Scapa do Sey\u00f0isfj\u00f6r\u00f0ur w Islandii w towarzystwie pi\u0119ciu niszczycieli i lekkich kr\u0105\u017cownik\u00f3w &#8211; &#8222;Jerzego V&#8221; i pancernika &#8222;How&#8221;. Potem wyprawy na Wyspy Nied\u017awiedzie. Nie marzy\u0142em, \u017ce je zobacz\u0119.<\/p>\n<p>Pogoda ci\u0119\u017cka. Cztery dni lodowego piek\u0142a&#8230;<\/p>\n<p>17 lutego, zn\u00f3w os\u0142aniaj\u0105c konw\u00f3j, wyszli\u015bmy do Islandii. A ju\u017c 2 marca os\u0142aniali\u015bmy nast\u0119pny konw\u00f3j w rejonie Wyspy Nied\u017awiedziej. Kiedy\u015b czyta\u0142em o rybakach \u0142owi\u0105cych tam ryby. Teraz do\u015bwiadcza\u0142em tego, co by\u0142o ich codzienno\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>Kolejne zawini\u0119cie do Scapa Flow. Bunkrujemy i w po\u015bpiechu wychodzimy w morze w towarzystwie djuk\u00f3w, orek, anson. By\u0142o to 8 marca. Podobno z Gdyni wyszed\u0142 &#8222;Sharnhorst&#8221;. Po trzech dniach zawin\u0119li\u015bmy do Altafiordu. &#8222;Sharnhorsta&#8221; nie spotkali\u015bmy. Na morzu szala\u0142 sztorm.<\/p>\n<p>I zn\u00f3w do Scapa Flow, potem Islandia, znowu Scapa. Praktycznie bez wyj\u015bcia na l\u0105d. No bo po co wychodzi\u0107 na l\u0105d w Scapa Flow, w bazie, w kt\u00f3rej nie ma nikogo opr\u00f3cz wojska, nic opr\u00f3cz instalacji wojennych. Jaka\u015b kantyna, w kt\u00f3rej mo\u017cna napi\u0107 si\u0119 piwa, pos\u0142ucha\u0107 rozm\u00f3w, poplotkowa\u0107.<\/p>\n<p>Islandia. Tam wychodzi si\u0119 na l\u0105d, \u017ceby zobaczy\u0107 Reykjavik, sympatyczne yukurery, napi\u0107 si\u0119 kawy. Trudno porozmawia\u0107, no bo kto zna\u0142 du\u0144ski? Trudno nawi\u0105za\u0107 jak\u0105\u015b znajomo\u015b\u0107. Czujemy si\u0119 obco. Nie tak jak w Greenock, Plymouth, Glasgow.<\/p>\n<p>22 marca zn\u00f3w jeste\u015bmy w Scapa Flow, \u017ceby\u015bmy mogli prze\u017cy\u0107 jeszcze jedn\u0105 z przyg\u00f3d bojowego szlaku &#8222;Pioruna&#8221;. Bli\u017aniaczym okr\u0119tem &#8222;Bismarcka&#8221; by\u0142 &#8222;Tirpitz&#8221;, kt\u00f3ry w tym czasie operowa\u0142 w fiordzie Alta. Wyrz\u0105dza\u0142 ci\u0119\u017ckie szkody aliantom, nam r\u00f3wnie\u017c, wychodz\u0105c na korsarskie rajdy. Mia\u0142 na swoim koncie wiele zatopionych okr\u0119t\u00f3w. Wywiad radziecki nie spuszcza\u0142 go z oka.<\/p>\n<p>Na prze\u0142omie marca i kwietnia zaplanowano du\u017c\u0105 operacj\u0119 przeciwko temu pancernikowi. Wyszli\u015bmy w doborowym towarzystwie pancernik\u00f3w i dw\u00f3ch kontrtorpedowc\u00f3w w stron\u0119 Altafiordu. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce samoloty z lotniskowc\u00f3w b\u0119d\u0105 bombardowa\u0142y &#8222;Tirpitza&#8221;. ORP &#8222;Piorun&#8221; znajdowa\u0142 si\u0119 przewa\u017cnie w pobli\u017cu dw\u00f3ch zbiornikowc\u00f3w, kt\u00f3re przewozi\u0142y rop\u0119 niezb\u0119dn\u0105 dla zaopatrzenia okr\u0119t\u00f3w w morzu.<\/p>\n<p>W noc poprzedzaj\u0105c\u0105 atak na &#8222;Tirpitza&#8221; pe\u0142ni\u0142em wacht\u0119 przy radiostacji. Ju\u017c wtedy by\u0142em operatorem HFDF, zajmuj\u0105cym si\u0119 radiolokacj\u0105 sygna\u0142\u00f3w okr\u0119t\u00f3w podwodnych nieprzyjaciela, nadawanych na wysokich cz\u0119stotliwo\u015bciach. S\u0142ysza\u0142em stale powtarzaj\u0105ce si\u0119 i zakodowane sygna\u0142y, kt\u00f3re nadaj\u0105 niemieckie okr\u0119ty, kiedy widz\u0105 nieprzyjaciela i chc\u0105 atakowa\u0107. Z si\u0142y tych sygna\u0142\u00f3w wnioskowa\u0142em, \u017ce s\u0105 daleko, ale \u017ce jest ich du\u017co.<\/p>\n<p>Zameldowa\u0142em na pomost bojowy, \u017ce s\u0142ysz\u0119 okr\u0119ty podwodne w przybli\u017conym namiarze, \u017ce nie mam bezpo\u015bredniego kontaktu.<\/p>\n<p>Min\u0119\u0142a noc, nie mieli\u015bmy kontaktu z nieprzyjacielem, nikt nas nie atakowa\u0142, pogoda dobra. Wystartowa\u0142y shorty, samoloty torpedowe, kt\u00f3rych Brytyjczycy u\u017cywali do atak\u00f3w bombowych i torpedowych. Nagle odebra\u0142em sygna\u0142 nadawany gdzie\u015b z bliska. Nadawany morsem. To kto\u015b z l\u0105du kierowa\u0142 atakiem bombowym tych samolot\u00f3w.<\/p>\n<p>Akcja by\u0142a udana. &#8222;Tirpitz&#8221; zosta\u0142 trafiony, ale nie poszed\u0142 na dno. Wyremontowano go i ponownie sta\u0142 si\u0119 celem atak\u00f3w alianckich.<\/p>\n<p>13 maja rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 przygotowania do inwazji Sycylii, a potem kontynentu. Oczywiste, \u017ce musia\u0142o nast\u0105pi\u0107 przegrupowanie floty, \u017ce ci\u0119\u017ckie okr\u0119ty: &#8222;Rodney&#8221;, &#8222;Nelson&#8221;, &#8222;Warspite&#8221; i chyba &#8222;Valiant&#8221; znalaz\u0142y si\u0119 na Morzu \u015ar\u00f3dziemnym. My towarzyszyli\u015bmy im w tych przegrupowaniach. Operowali\u015bmy z Halty Slima, Valety, Floriana, Bia\u0142ej Wyspy; gondolierzy, tacy jak w Wenecji, wozili nas na l\u0105d.<\/p>\n<p>Zawin\u0119li\u015bmy do Augusty. Taki ma\u0142y porcik na Sycylii. Jakie\u015b ocala\u0142e zbiorniki paliwowe, tam bierzemy rop\u0119. Po raz pierwszy jestem na Sycylii.<\/p>\n<p>Wychodzimy na l\u0105d, nie uzbrojeni jak zwykle, odziani w tropikalne mundury, ciekawi wyspy i tego, co tam zastaniemy. Wchodzimy do Augusty pustej, bezludnej. Ma\u0142a, sympatyczna mie\u015bcina. Zagl\u0105damy do dom\u00f3w. Przera\u017aliwie spl\u0105drowane. Poniszczone meble, w piwnicach &#8211; beczki posiekane seriami karabin\u00f3w, gaje figowe zmasakrowane salwami z broni maszynowej. I jako\u015b nam dziwnie. Bo to przecie\u017c Kanadyjczycy tu byli. I jako\u015b nie chce nam si\u0119 wierzy\u0107, i jako\u015b smutno, dlaczego?<\/p>\n<p>Przy wej\u015bciu do portu stoi barka, umeblowana jak w bajkach z tysi\u0105ca i jednej nocy. Przer\u00f3\u017cne meble, bibeloty, \u0142o\u017ce z baldachimem, a na nim zwyk\u0142y angielski Tommy. Patrz\u0119, a wola\u0142bym tego nie widzie\u0107. Obok dzia\u0142ko przeciwlotnicze, chyba 72 mm, z tych wi\u0119kszych. Polski napis Starachowice, mo\u017ce Radom, nie pami\u0119tam.<\/p>\n<p>Idziemy przez opustosza\u0142e miasto, potem w\u015br\u00f3d \u0142an\u00f3w winoro\u015bli. Pi\u0119kne, dorodne owoce. Skubiemy, podziwiamy ich aromat i urod\u0119. Gdzie\u015b zza migda\u0142owego gaju wy\u0142ania si\u0119 osada ludzka.<\/p>\n<p>Potem widzieli\u015bmy takich wiele. Mieszkaj\u0105 w nich zwykli contadino z rodzinami. Siedz\u0105 przy stole w ogrodzie przy obiedzie. Stajemy, bon giorno, bon giorno. Zaniepokojone spojrzenia w naszym kierunku. M\u0142odzi ch\u0142opcy bez broni, schludni w swoich tropikach morskich, zaambarasowani. Patrzymy w kierunku dziewcz\u0105t, one si\u0119 u\u015bmiechaj\u0105, jak to dziewczyny na ca\u0142ym \u015bwiecie, ale s\u0105 troch\u0119 zawstydzone, my te\u017c. One sprz\u0105taj\u0105, jak to dziewczyny na ca\u0142ym \u015bwiecie i gdzie\u015b znikaj\u0105. Zostaje ojciec i matka. Pytamy, czy by nie chcieli sprzeda\u0107 nam winogron. Chcieli\u015bmy jako\u015b nawi\u0105za\u0107 z nimi kontakt, ale nam to nie wychodzi. Przypominamy sobie co nieco z \u0142aciny szkolnej, pr\u00f3bujemy co\u015b skleci\u0107 z zas\u0142yszanych w\u0142oskich s\u0142\u00f3w. Gospodarz nie rozumie, po chwili przynosi g\u0105sior wina. M\u00f3wimy, \u017ce nie o to nam chodzi, ale o winogrona. Pokazujemy. Rozpogadza mu si\u0119 twarz. Gospodyni przynosi kosz dorodnych owoc\u00f3w. Pijemy cierpkie, ch\u0142odne, sycylijskie wino z piwnicy. Dzi\u0119kujemy, usi\u0142ujemy zap\u0142aci\u0107 za pocz\u0119stunek, ale nie ma mowy. Odchodzimy.<\/p>\n<p>Nazajutrz zn\u00f3w wychodzimy na l\u0105d, jak to marynarze na ca\u0142ym \u015bwiecie. Ta sama droga, obok barki, obok boforsa do Augusty. Augusta \u017cyje! S\u0105 w niej ludzie, kt\u00f3rzy nie \u017cywi\u0105 albo nie manifestuj\u0105 wobec nas wrogich czu\u0107. Ot, zwykli Sycylijczycy, kt\u00f3rzy krz\u0105taj\u0105 si\u0119 wok\u00f3\u0142 swoich codziennych spraw. I ju\u017c tu sprzedaj\u0105 nam figi dorodne, pi\u0119kne, dojrza\u0142e, miodowe. Znowu rumieniec na twarzy dziewcz\u0105t, my te\u017c jeste\u015bmy zawstydzeni, bo figa znaczy po w\u0142osku co\u015b, czego przy dziewcz\u0119tach si\u0119 nie m\u00f3wi, a fika oznacza fig\u0119.<\/p>\n<p>Z Augusty znowu Malta, zaczyna si\u0119 co\u015b, co w literaturze nazwano: regaty pod Cie\u015bnin\u0105 Mesy\u0144sk\u0105. Pierwsze miejsce l\u0105dowania na ziemi w\u0142oskiej, pierwszy przycz\u00f3\u0142ek, Amerykanie, du\u017co okr\u0119t\u00f3w, barek desantowych za\u0142adowanych amunicj\u0105, sprz\u0119tem wojskowym. Amerykanie \u017cuj\u0105cy gum\u0119, mocz\u0105cy nogi, idylla. Z daleka wida\u0107, \u017ce kto\u015b tam cumuje, a my p\u0142yn\u0105c w Salerno, natrafili\u015bmy na rozbitka samolotu &#8211; pilota Mitchela, sympatycznego m\u0142odego oficera, kt\u00f3ry ocala\u0142 po str\u0105ceniu jego bojowej maszyny. Pami\u0119tam, bo sam by\u0142em jednym z tych, co t\u0119 tratw\u0119 zauwa\u017cyli. Podnie\u015bli\u015bmy ch\u0142opaka, by\u0142 wyra\u017anie zmartwiony s\u0142ysz\u0105c nasz\u0105 mow\u0119, kt\u00f3rej nie rozumia\u0142, widz\u0105c mundury, kt\u00f3rych nie zna\u0142, ale kiedy pojawi\u0142 si\u0119 oficer \u0142\u0105cznikowy, zacz\u0119li\u015bmy rozmawia\u0107 po angielsku &#8211; ch\u0142opak si\u0119 rozchmurzy\u0142, ucieszy\u0142. My te\u017c.<\/p>\n<p>Wi\u0119c oddali\u015bmy go na okr\u0119t szpitalny. Jeden z wielu w ugrupowaniu inwazyjnym.<\/p>\n<p>Strzelamy na l\u0105d, otwieramy ogie\u0144, kt\u00f3ry umo\u017cliwi piechocie, si\u0142om inwazyjnym poszerzenie przycz\u00f3\u0142ku i l\u0105dowanie. Ogie\u0144 pot\u0119\u017cny. My strzelamy ze sto dwudziestek, kr\u0105\u017cowniki z 220, 150, przera\u017caj\u0105ca si\u0142a ognia. Widz\u0119, jakie to jest skuteczne, jak to u\u0142atwia zadania piechocie. Widz\u0119 co\u015b, co mo\u017ce umkn\u0119\u0142o uwadze historyk\u00f3w, a co mnie utkwi\u0142o w pami\u0119ci. W pewnym momencie b\u0142ysk, potem potworny huk, pi\u00f3ropusz dymu i olbrzymi grzyb wyrastaj\u0105cy nad trafionym statkiem. Wylecia\u0142 w powietrze statek chyba typu Liberty albo Wiktoria, taki dziesi\u0119ciotysi\u0119cznik za\u0142adowany amunicj\u0105. To by\u0142a moja pierwsza wizja eksplozji bomby atomowej, co skonfrontowa\u0142em potem w kinie na seansach o Hiroszimie.<\/p>\n<p>Ci\u0105gle mia\u0142em w oczach obraz tego statku i my\u015bla\u0142em o ludziach, kt\u00f3rzy pojechali do nieba.<\/p>\n<p>Potem by\u0142o Salerno, umacnianie tego przycz\u00f3\u0142ku. S\u0142yszeli\u015bmy wtedy w radiu jak wielkie znaczenie mia\u0142 on dla l\u0105duj\u0105cych tam aliant\u00f3w. Obraz tu nieco inny, cho\u0107 podobny do poprzedniego. Masa sprz\u0119tu, okr\u0119t\u00f3w desantowych i du\u017ca flota wspomagaj\u0105ca.<\/p>\n<p>Widzia\u0142em z niewielkiej odleg\u0142o\u015bci poprzez szk\u0142a dalekomierza, \u017ce walki toczono na pla\u017cach. Niemcy spychali aliant\u00f3w do morza. Nad wzg\u00f3rzami okalaj\u0105cymi te pla\u017ce lata\u0142y lajtningi, ameryka\u0144skie samoloty dwukad\u0142ubowe, kt\u00f3re ostrzeliwa\u0142y niewidoczne dla nas pozycje. No i wtedy przyst\u0105pi\u0142y do akcji pancerniki, kr\u0105\u017cowniki, kontrtorpedowce.<\/p>\n<p>Defilowali\u015bmy w szyku bojowym, strzelali\u015bmy, ka\u017cdy z tego, czym jego artyleria dysponowa\u0142a. Zn\u00f3w nawa\u0142a ognia, dwa dni bombardowania pozycji niemieckich i przycz\u00f3\u0142ek powoli zape\u0142nia\u0142 si\u0119 wojskami inwazyjnymi.<\/p>\n<p>Potem trzeba by\u0142o i\u015b\u0107 na Malt\u0119, uzupe\u0142ni\u0107 amunicj\u0119. W kt\u00f3rym\u015b momencie zawin\u0119li\u015bmy do Algieru.<\/p>\n<p>A potem Brindisi. Pierwszy raz we W\u0142oszech. Ma\u0142e miasteczko. Baza marynarki wojennej, w\u0142oskiej. Ludzie, kt\u00f3rzy prze\u017cyli okupacj\u0119, smutni. Jest nam ich prawdziwie \u017cal. S\u0105 \u017ale odziani, troch\u0119 si\u0119 tego wstydz\u0105. Dzieci jak to dzieci, \u0142ase na czekolad\u0119, ten i \u00f3w chcia\u0142by zapali\u0107 papierosa, inny porozmawia\u0107. I znowu &#8222;out of bands&#8221;, znowu dziewcz\u0119ta sprzedaj\u0105ce swoj\u0105 m\u0142odo\u015b\u0107 za cen\u0119 tabliczki czekolady i znowu tak jako\u015b nijako, mimo \u017ce mo\u017cna o tych sprawach nie my\u015ble\u0107.<\/p>\n<p>Potem Bari. Pi\u0119kne miasto, miasto Bony Sforza. Patrole i w\u0142oskie lotnictwo w ostatnich desperackich atakach i miny rzucane przez samoloty u wej\u015bcia do portu, kt\u00f3re rozstrzeliwujemy z broni maszynowej. A potem Neapol, Pompeja, Herkulanum. Neapol pi\u0119knych bulwar\u00f3w, w\u0105skich zat\u0142oczonych uliczek, chyba najbardziej typowe z miast w\u0142oskich. Neapol zat\u0142oczony wojskami w r\u00f3\u017cnych mundurach. Neapol bawi\u0105cych si\u0119 \u017co\u0142nierzy. Neapol rozwieszonej do suszenia bielizny. Dzieci wyci\u0105gaj\u0105cych r\u0119ce po czekolad\u0119. Neapol zau\u0142k\u00f3w tajemniczych, dziwnych, gdzie si\u0119 sprzedaje swoj\u0105 godno\u015b\u0107, sprzedaj\u0105c wszystko, kupuj\u0105c wszystko.<\/p>\n<p>Tam spotykamy Polak\u00f3w s\u0142u\u017c\u0105cych w armii ameryka\u0144skiej. Ciesz\u0105 si\u0119 oni, cieszymy si\u0119 my. Pijemy koniak w mieszkaniu starego mecenasa, pijemy wino. Pijani w\u0142oskim koniakiem i cierpkim winem, wracamy na okr\u0119t. Po to, \u017ceby noc\u0105 wyj\u015b\u0107 znowu na kolejny patrol, na pola minowe, z kt\u00f3rych cz\u0119\u015b\u0107 okr\u0119t\u00f3w ju\u017c nie wraca. Dogorywa ju\u017c wtedy faszyzm, s\u0142owo, kt\u00f3rego do tej pory nie u\u017cy\u0142em. Ale jak wygl\u0105da\u0142o konanie faszyzmu, to mi si\u0119 objawi\u0142o w Neapolu i na tych nocnych patrolach. Kiedy Niemcy uciekali z wyspy na wysp\u0119, kiedy strzela\u0142o si\u0119 do nich noc\u0105.<\/p>\n<p>Zgin\u0105\u0142 genera\u0142 Sikorski, w tym czasie, kiedy byli\u015bmy na \u015ar\u00f3dziemnym. Prze\u017cyli\u015bmy to wszyscy, tak jak prze\u017cy\u0142 to ca\u0142y nar\u00f3d. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce w\u00f3dz naczelny wr\u00f3ci na pok\u0142adzie ORP &#8222;Orkan&#8221;. I tej goryczy po utracie cz\u0142owieka, kt\u00f3rego\u015bmy wszyscy autentycznie kochali, nie os\u0142odzi\u0142 fakt kapitulacji W\u0142och i to, \u017ce &#8222;Piorun&#8221; eskortowa\u0142 na Malt\u0119 Emanuela, \u00f3wczesnego kr\u00f3la W\u0142och, kt\u00f3ry na Malcie na &#8222;Rodneyu&#8221; albo &#8222;Nelsonie&#8221; podpisa\u0142 traktat pokojowy. Sko\u0144czy\u0142a si\u0119 kampania w\u0142oska, wracali\u015bmy do Anglii.<\/p>\n<p>Zawsze ch\u0119tnie wracali\u015bmy do Anglii. Tam by\u0142y nasze bazy. Tam czuli\u015bmy si\u0119 dobrze. Tam nas zawsze serdecznie witano. I w\u015br\u00f3d wielu spraw wielkich, kt\u00f3re decyduj\u0105 o losie, czasem i sprawy ma\u0142e wa\u017c\u0105. P\u0142yniemy, pogoda taka sobie, dwa, trzy w skali Beauforta, fala niewielka. Po wachcie gram w pokerka z moimi kolegami. Po prostu relaks. Okr\u0119t p\u0142ynie jak po pralce. Takie kr\u00f3tkie fale t\u0142uk\u0105 si\u0119 i t\u0142uk\u0105, a\u017c do znudzenia. W pewnym momencie widz\u0119, jak pilersy &#8211; to takie kolumienki podtrzymuj\u0105ce mi\u0119dzypok\u0142ady &#8211; wyginaj\u0105 si\u0119 jak woskowa \u015bwieca. Wypadamy wszyscy na pok\u0142ad, patrzymy, co si\u0119 dzieje. Dzia\u0142o numer dwa wyra\u017anie siedzi. T\u0142umaczono r\u00f3\u017cnie to zjawisko, kt\u00f3re nie by\u0142o spowodowane \u017cadnym dzia\u0142aniem ze strony nieprzyjaciela. Ot, po prostu, fala rezonansowa tak si\u0119 na\u0142o\u017cy\u0142a, \u017ce konstrukcja metalowa nie wytrzyma\u0142a. A mo\u017ce by\u0142y inne powody? Fakt pozostawa\u0142 faktem, \u017ce dzia\u0142o numer dwa mieli\u015bmy unieruchomione i w kierunku, i w podniesieniu. Zamiast do Plymouth, trafiamy do Gourock albo Greenock, do stoczni na d\u0142u\u017cszy post\u00f3j.<\/p>\n<p>Tu zaczynaj\u0105 si\u0119 przygotowania do inwazji. Flota koncentruje si\u0119 w portach po\u0142udniowej Anglii. Bazujemy w Plymouth, czujemy D-Day przez sk\u00f3r\u0119. Coraz mniej wojsk na ulicach, w obozach przygotowania. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuj\u0105, \u017ce co\u015b si\u0119 zacznie dzia\u0107.<\/p>\n<p>9 maja odprawa, rzadkie wydarzenie na okr\u0119cie, bo rzadko si\u0119 zdarza\u0142o, \u017ceby dow\u00f3dca odbywa\u0142 osobi\u015bcie odpraw\u0119 ze swoj\u0105 za\u0142og\u0105. M\u00f3wi\u0142 kr\u00f3tko, rzeczowo, \u017ce okr\u0119t musi osi\u0105gn\u0105\u0107 maksymaln\u0105 zdolno\u015b\u0107 bojow\u0105, \u017ce to, co nas czeka w najbli\u017cszych dniach b\u0119dzie dla nas by\u0107 mo\u017ce jednym z najwa\u017cniejszych egzamin\u00f3w.<\/p>\n<p>Dwudziestego dziewi\u0105tego wychodzimy na patrole w stron\u0119 wyspy Queson, w stron\u0119 wysp kana\u0142owych, w towarzystwie m.in. &#8222;B\u0142yskawicy&#8221;, &#8222;Tartara&#8221;, &#8222;Jurona&#8221;. Tworzymy dziesi\u0105t\u0105 eskadr\u0119 doborowych okr\u0119t\u00f3w, kt\u00f3re maj\u0105 ochrania\u0107 flot\u0119 inwazyjn\u0105 przed ewentualnymi atakami si\u0142 nawodnych niemieckich. Patrole trwaj\u0105 noc\u0105, powracamy do bazy noc\u0105, kr\u00f3tka chwila odpoczynku i znowu w morze, a\u017c do 5 czerwca.<\/p>\n<p>Pi\u0105tego rozpoczyna si\u0119 D-Day. Przy kiepskiej pogodzie cz\u0119\u015b\u0107 floty inwazyjnej wychodzi z Plymouth. Du\u017co tego, okr\u0119ty desantowe i mniejsze, barki desantowe, wielka flota. P\u0142yniemy noc\u0105. Nagle odbieramy sygna\u0142 radiowy, \u017ce flota inwazyjna ma zawr\u00f3ci\u0107. I konsternacja, bo flota nie zawraca. Nie chcia\u0142bym si\u0119 spiera\u0107 z lud\u017ami, kt\u00f3rzy przebieg tej inwazji znaj\u0105 lepiej ni\u017c ja, ale z tego co wiem, na jednym z okr\u0119t\u00f3w \u017ale funkcjonowa\u0142 system \u0142\u0105czno\u015bci. Widzia\u0142em, jak nadlecia\u0142a nad konw\u00f3j katylina, taka \u0142\u00f3d\u017a lataj\u0105ca, wodnop\u0142at. Zacz\u0105\u0142 nadawa\u0107 bardzo g\u0142o\u015bne sygna\u0142y o zatrzymaniu akcji, ale prawdopodobnie by\u0142y one s\u0142yszane tylko w okre\u015blonym zasi\u0119gu. My w dalszym ci\u0105gu patrolujemy, flota inwazyjna przyczai\u0142a si\u0119 w zatokach, nikt nie schodzi na l\u0105d. Bierzemy paliwo i wychodzimy znowu. Doba zw\u0142oki i zapada decyzja o l\u0105dowaniu w Normandii.<\/p>\n<p>Patroluj\u0105c morze, os\u0142aniaj\u0105c si\u0142y inwazyjne od strony kana\u0142u, widzimy, jak to si\u0119 wszystko odbywa. Raz si\u0119 oddalamy, raz zbli\u017camy, ale wida\u0107 t\u0119 pot\u0119\u017cn\u0105 mas\u0119 okr\u0119t\u00f3w, te &#8222;ruchome schody&#8221; samolot\u00f3w, kt\u00f3re lec\u0105 wysoko, wracaj\u0105 nisko. Ryk silnik\u00f3w, pot\u0119\u017cnych liberator\u00f3w, lankaster\u00f3w. Po raz pierwszy widz\u0119 wtedy barki inwazyjne wyposa\u017cone w dzia\u0142a rakietowe, ot, takie katiusze, kt\u00f3re os\u0142aniaj\u0105 flot\u0119. Inwazja trwa, dziej\u0105 si\u0119 dramaty, o kt\u00f3rych pisz\u0105 historycy. Ginie &#8222;Dragon&#8221;. Na &#8222;Dragonie&#8221; szefem artylerii by\u0142 starszy bosman Kazimierz Bay, jeden z najwspanialszych marynarzy, Szczecinianin. I nie wiem, jak bym \u015blini\u0142 kartki ksi\u0105\u017cek opisuj\u0105cych zdarzenia z tamtego okresu, to nie znajduj\u0119 tam nazwiska tego wspania\u0142ego marynarza. I niech mi b\u0119dzie wolno odda\u0107 mu ca\u0142y szacunek, na kt\u00f3ry zas\u0142uguje jako wspania\u0142y szef artylerii pierwszego kr\u0105\u017cownika w naszej historii. Je\u017celi ju\u017c m\u00f3wi\u0119 o tym, to smutno mi, \u017ce tak zdawkowo czasem przechodzi si\u0119 w pracach historyk\u00f3w nad faktem, \u017ce p\u0142ywali w tej ma\u0142ej flocie, kt\u00f3ra prze\u017cywa\u0142a wielkie dni, wspaniali ludzie. Prawda, \u017ce p\u0142ywa\u0142 Gorazdowski, prawda, \u017ce wielkim marynarzem by\u0142 Dzienisiewicz, P\u0142awski, Francki i te\u017c prawda, \u017ce m\u00f3j zast\u0119pca dow\u00f3dcy okr\u0119tu, kapitan, a potem komandor Kon, ale byli tam r\u00f3wnie\u017c i bosman Gorlach, du\u017cej klasy marynarz, wspania\u0142y cz\u0142owiek, m\u0105dry, kt\u00f3ry klasyczn\u0105 literatur\u0119 mia\u0142 w ma\u0142ym palcu. I bosman Kara\u015b, kt\u00f3ry opiekowa\u0142 si\u0119 broni\u0105 podwodn\u0105, wspania\u0142y torpedysta i porucznik, kapitan W\u0119glarz, kt\u00f3ry by\u0142 jednym z tych, kt\u00f3rzy przyprowadzili &#8222;Pioruna&#8221; do Polski, a kt\u00f3ry w tej\u017ce swojej ukochanej ojczy\u017anie by\u0142 skazany na kar\u0119 d\u0142ugoletniego wi\u0119zienia i mimo, \u017ce zosta\u0142 zrehabilitowany, ani on do dzi\u015b, ani jego podw\u0142adni, nie wiedz\u0105, dlaczego? Nie umieli\u015bmy, nie chcieli\u015bmy, nie potrafili\u015bmy uszanowa\u0107 tych, kt\u00f3rzy tyle dla Polski zrobili i tyle jeszcze zrobi\u0107 mogli.<\/p>\n<p>No, ale inwazja trwa i nieuchronnie zbli\u017ca si\u0119 data bitwy pod Queson. W kolejnym patrolu \u0142apiemy kontakt z nieprzyjacielem. Oczywi\u015bcie, b\u0119dzie bitwa. Ka\u017cdy maksymalnie skoncentrowany. My nie wiemy, ile jest okr\u0119t\u00f3w nieprzyjaciela. Przychodzi moment, kiedy trzeba otworzy\u0107 ogie\u0144 artyleryjski. I tak dalej, i tak dalej. Bez ko\u0144ca?<\/p>\n<p>5 lipca 1944 roku zameldowa\u0142em si\u0119 u dow\u00f3dcy okr\u0119tu, kapitana Kona. Oznajmi\u0142 mi, \u017ce zosta\u0142em oddelegowany do szko\u0142y w Glasgow. W tamtejszym liceum handlowym zda\u0142em egzamin maturalny. Na zawsze zachowam w pami\u0119ci wspania\u0142ych profesor\u00f3w. Niekt\u00f3rzy z nich powr\u00f3cili do kraju. Dyrektor szko\u0142y, pan Zieli\u0144ski, uczy\u0142 matematyki w \u0141odzi. Wielu wyk\u0142ada\u0142o w renomowanych uczelniach brytyjskich.<\/p>\n<p>Dosta\u0142em si\u0119 na politechnik\u0119. Lampy katodowe i ekrany sko\u015bne.<\/p>\n<p>&#8211; Tadeusz, nie martw si\u0119 &#8211; m\u00f3wi\u0142 jeden z wyk\u0142adowc\u00f3w, Szkot. &#8211; To jest \u015bwietny &#8222;rakiet&#8221;. Zobaczysz, ile w Polsce b\u0119dzie telewizor\u00f3w! Ile ich trzeba b\u0119dzie naprawia\u0107 i budowa\u0107!<\/p>\n<p>Ucz\u0119szcza\u0142em wi\u0119c do &#8222;Radio and Television Colleges&#8221;. Uczy\u0142em si\u0119 pilnie i nieustannie my\u015bla\u0142em o domu. Wiedzia\u0142em, \u017ce \u017cyj\u0105. Przyznam si\u0119 Panu, \u017ce t\u0119 \u015bwiadomo\u015b\u0107 mia\u0142em przez ca\u0142\u0105 moj\u0105 morsk\u0105 wojn\u0119. By\u0142a to jaka\u015b zap\u0142ata za wykonanie pewnej &#8222;pracy spo\u0142ecznej&#8221;, o kt\u00f3rej nie czas jeszcze opowiada\u0107. Mo\u017ce nigdy? Taki ekwiwalent&#8230;<\/p>\n<p>Przy Balliol Street 27 mieszka\u0142em z W\u0142adkiem Banasiewiczem. Do\u0142\u0105czy\u0142 do nas Andrzej Nowosielecki (spotyka\u0142em go p\u00f3\u017aniej w Gdyni), Zbyszek Dreszer, kt\u00f3ry w ostatnich dniach wojny straci\u0142 nog\u0119 przewo\u017c\u0105c pilny meldunek. Janek Pustu\u0142ka. We W\u0142oszech zostawi\u0142 r\u0119k\u0119. Andrzej M\u0105twi\u0142\u0142o, studiowa\u0142 w Saint Andrus. Ch\u0142opak prawie nie mia\u0142 palc\u00f3w. Koledzy z pi\u0105tej dywizji piechoty, z czas\u00f3w w\u0119dr\u00f3wki i tu\u0142aczki&#8230; W\u0142adzio Banasiewicz postanowi\u0142 si\u0119 \u017ceni\u0107. Ile\u017c emocji wyzwoli\u0142 w nas tym stwierdzeniem. U\u015bwiadomili\u015bmy sobie, \u017ce oto jeste\u015bmy lud\u017ami w pe\u0142ni wolnymi, \u017cyj\u0105cymi w \u015bwiecie, gdzie istnieje mi\u0142o\u015b\u0107, pulsuje ca\u0142a gama ludzkich spraw.<\/p>\n<p>Ach, jak pi\u0119kn\u0105 dziewczyn\u0105 by\u0142a Halinka Smardzewska, wybranka jego serca. Jako przyjaciel ich obojga mia\u0142em wyst\u0105pi\u0107 w charakterze \u015bwiadka. Noc kawalerska trwa\u0142a do rana. \u015awit zasta\u0142 nas przy Pelier Street 27. Ma\u0142a, cicha uliczka. Kto\u015b brzd\u0105ka\u0142 na pianinie. \u015alub w po\u0142udnie. I tak stoj\u0105c przy oknie powiedzia\u0142em sobie g\u0142o\u015bno:<\/p>\n<p>&#8211; Ach, \u017ceby tu by\u0142 m\u00f3j ojciec! On wie, jak si\u0119 bawi\u0107 na weselu!<\/p>\n<p>Wypowiedziawszy te s\u0142owa wyjrza\u0142em przez okno i&#8230; zobaczy\u0142em&#8230; mojego ojca! Ojczysko szed\u0142 w mundurze \u017co\u0142nierza pi\u0105tej dywizji, w towarzystwie innego podoficera. Rozgl\u0105dali si\u0119 ciekawie, szukali numeru kamienicy. A wi\u0119c ojciec wiedzia\u0142, gdzie by\u0142em! Wybieg\u0142em mu na spotkanie&#8230;<\/p>\n<p>A potem ojciec wyjecha\u0142 do Polski. Pisywa\u0142 do mnie stale, \u017cebym si\u0119 uczy\u0142, \u017cebym wraca\u0142, bo cokolwiek innego nie ma sensu.<\/p>\n<p>Pod koniec czerwca 1948 roku dobijali\u015bmy do Gdyni. By\u0142em ju\u017c w domu. W dniu imienin ojca&#8230;<\/p>\n<p>Panie Marku! To wszystko. U\u015bmiecha si\u0119 pan? Tak, by\u0142y niemal\u017ce wszystkie inwazje i najwa\u017cniejsze bitwy, by\u0142y &#8222;awantury rybackie&#8221; na Morzu \u015ar\u00f3dziemnym, ot, taka &#8222;praca spo\u0142eczna&#8221;, by\u0142 prawie ca\u0142y wojuj\u0105cy \u015bwiat. I wszystko da\u0142oby si\u0119 jako\u015b uj\u0105\u0107 w mniej czy bardziej logiczne koleje losu ludzkiego, gdyby nie ten drobny fakt&#8230; Ja naprawd\u0119 dowiedzia\u0142em si\u0119 o tej sprawie niedawno. Przygotowuj\u0105c si\u0119 do spotkania z Panem, po pierwszym telefonie. Si\u0119gn\u0105\u0142em w\u00f3wczas po &#8222;Flot\u0119 Bia\u0142ego Or\u0142a&#8221; Kosiarza. Przyznam si\u0119 Panu, \u017ce tego rodzaju literatura nie fascynowa\u0142a mnie przez ostatnie 40 lat. Ja to wszystko zna\u0142em&#8230; Ale dopiero w tej ksi\u0105\u017cce wyczyta\u0142em zdanie, kt\u00f3re mnie zmrozi\u0142o. Ot\u00f3\u017c dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce Stalin i Sikorski podpisali porozumienie, na mocy kt\u00f3rego wszyscy pragn\u0105cy walczy\u0107 w polskich si\u0142ach zbrojnych &#8211; w marynarce czy lotnictwie, mieli by\u0107 najkr\u00f3tsz\u0105 drog\u0105 dowiezieni do miejsc zgrupowania i przerzuceni do Anglii, na Zach\u00f3d.<\/p>\n<p>Pociemnia\u0142o mi w oczach&#8230; Wi\u0119c jak\u017ce to? Dlaczego? Komu zale\u017ca\u0142o, aby\u015bmy tracili \u017cycie przeciskaj\u0105c si\u0119 przez oka sieci parali\u017cuj\u0105cej moj\u0105 i innych wol\u0119 obrony ojczyzny oraz honoru?<\/p>\n<p>Zostawiam Pana z tym pytaniem i ca\u0142\u0105 opowie\u015bci\u0105. Ja nie mia\u0142bym ju\u017c si\u0142y, by rzecz analizowa\u0107 czy wyja\u015bnia\u0107&#8230; Pan chyba musi.<\/p>\n<p>Koniec cz\u0119\u015bci III<\/p>\n<p>p.s. Ktokolwiek wie, s\u0142ysza\u0142 lub jest krewnym pana Tadeusza Piktela. Prosz\u0119 o kontakt. Mam to zdj\u0119cie z dedykacj\u0105 Ojca dla syna.\u00a0 Pami\u0105tka szczeg\u00f3lna. Warto, by pozosta\u0142a w kr\u0119gu dokumentacji rodzinnej.<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-28766\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d.jpg\" alt=\"\" width=\"1486\" height=\"1200\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d.jpg 1486w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d-300x242.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d-1024x827.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d-768x620.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/08\/tchorzem-nie-wracaj-03-d-650x525.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1486px) 100vw, 1486px\" \/><\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jest stycze\u0144 1943 roku. Tadeusz Piktel ma za sob\u0105 chrzest bojowy. Jest marynarzem. S\u0142u\u017cy na polskim okr\u0119cie. Po prawie dw\u00f3ch latach w\u0119dr\u00f3wki przez p\u00f3\u0142 \u015bwiata, dotar\u0142 do Anglii, by tam rozpocz\u0105\u0107 sw\u00f3j b\u00f3j o wyzwolenie Ojczyzny. Ma przy sobie zdj\u0119cie, kt\u00f3re wr\u0119czy\u0142 mu Ojciec, gdy rozstawali si\u0119 na \u0141otwie, 2 listopada 1942 roku. &#8211; Na [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":28765,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[213,411,85,84],"tags":[413,417],"class_list":["post-28748","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-ludzie-morza","category-morze-org","category-post","category-wpis","tag-marynarka-wojenna","tag-tadeusz-piktel"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28748","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=28748"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28748\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":28772,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/28748\/revisions\/28772"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/28765"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=28748"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=28748"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=28748"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}