{"id":23033,"date":"2025-04-30T21:48:53","date_gmt":"2025-04-30T19:48:53","guid":{"rendered":"https:\/\/koszur.net\/?p=23033"},"modified":"2025-11-06T21:47:57","modified_gmt":"2025-11-06T20:47:57","slug":"tchorzem-nie-wracaj-cz-02","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/2025\/04\/30\/tchorzem-nie-wracaj-cz-02\/","title":{"rendered":"Tch\u00f3rzem nie wracaj &#8211; cz. 02"},"content":{"rendered":"<p style=\"font-weight: 400;\"><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular margin_left_small\"><\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Tadeusz Piktel mia\u0142 szesna\u015bcie lat, gdy\u2026 jesieni\u0105 1939 roku sta\u0142 si\u0119 cz\u0142owiekiem doros\u0142ym. \u017bo\u0142nierzem, dla kt\u00f3rego najwy\u017cszym imperatywem by\u0142a obrona Ojczyzny. Po wkroczeniu wojsk radzieckich, ruszy\u0142 z Ojcem w kilkuletni\u0105, mordercz\u0105 drog\u0119 do polskiego wojska. Ale Tadeusz chcia\u0142 s\u0142u\u017cy\u0107 w Marynarce Wojennej. Przez \u0141otw\u0119, Litw\u0119, Kazachstan, Afryk\u0119 Po\u0142udniow\u0105 dotar\u0142 do Anglii. Tam, niemal\u017ce z marszu trafi\u0142 na pok\u0142ad ORP \u201ePiorun\u201d\u2026 W wielogodzinnej relacji, kt\u00f3r\u0105 utrwali\u0142em na ta\u015bmie reporterskiego magnetofonu przed ponad czterdziestu laty \u2013 opowiedzia\u0142 o wydarzeniach, kt\u00f3re by\u0142y udzia\u0142em tysi\u0119cy podobnych jemu m\u0142odych ludzi. W kontek\u015bcie obecnej sytuacji politycznej na \u015bwiecie, tamte wspomnienia maj\u0105 wymiar szczeg\u00f3lny. S\u0105 przestrog\u0105 i ostrze\u017ceniem.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Cz\u0119\u015b\u0107 pierwsz\u0105 opowie\u015bci zako\u0144czyli\u015bmy w chwili, gdy Tadeusz Piktel zameldowa\u0142 si\u0119 u dow\u00f3dcy kompanii, w kt\u00f3rej s\u0142u\u017cy\u0142 jego Ojciec.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Mam przydzia\u0142 do Marynarki Wojennej, Tato&#8230; Ojciec wyj\u0105\u0142 zdj\u0119cie, kt\u00f3re zrobili\u015bmy razem na \u0141otwie i 2 listopada 1942 roku napisa\u0142 tak: &#8222;Id\u017a, synu, zwyci\u0119\u017caj, chc\u0119 widzie\u0107 ci\u0119 admira\u0142em. Tch\u00f3rzem nie wracaj&#8221;&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\"><\/div>\n<h1 style=\"font-weight: 400;\"><strong>Tch\u00f3rzem nie wracaj\u2026<\/strong><\/h1>\n<h2 style=\"font-weight: 400;\">Cz\u0119\u015b\u0107 II<\/h2>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Listopad, 1942. Poszed\u0142em do rejonu zakwaterowania, popatrzy\u0142em na koleg\u00f3w, na plutonowego Chlebowskiego, kaprala Michalika, mojego dow\u00f3dc\u0119 dru\u017cyny. W regulaminowy spos\u00f3b zwr\u00f3ci\u0142em si\u0119 do plutonowego Chlebowskiego, niekompletnie odzianego, reperuj\u0105cego but, zdaje si\u0119. Stan\u0105\u0142em przed nim na baczno\u015b\u0107, wywo\u0142uj\u0105c tym zdziwienie w\u015br\u00f3d koleg\u00f3w odpoczywaj\u0105cych po zaj\u0119ciach.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Panie plutonowy, melduj\u0119 pos\u0142usznie, \u017ce dosta\u0142em przydzia\u0142 do kompanii marynarki wojennej.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Chlebowski podni\u00f3s\u0142 t\u0119 swoj\u0105 dobr\u0105 twarz, popatrzy\u0142 z weso\u0142ym u\u015bmiechem.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Ty wiesz, Tadeusz a ja sobie pomy\u015bla\u0142em, \u017ce\u015b co\u015b zmajstrowa\u0142&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Spad\u0142 mi kamie\u0144 z serca, rozleg\u0142 si\u0119 gwar, otoczyli przyjaciele. Nikt wtedy nie wiedzia\u0142, kt\u00f3ra droga do Polski by\u0142a kr\u00f3tsza. By\u0142em g\u0142\u0119boko przekonany, \u017ce ta, kt\u00f3r\u0105 ja wybra\u0142em.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Potem to ju\u017c etapami, przez Saratow, do Ko\u0142tubanki.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W Saratowie oczekiwali\u015bmy na poci\u0105g. Front zbli\u017ca\u0142 si\u0119 do Wo\u0142gi. Transporty wojskowe, wczesna zima, du\u017co \u015bniegu. Wojsko ci\u0105gn\u0119\u0142o nieprzerwan\u0105 strug\u0105. \u017bo\u0142nierze oszronieni, jakby przyklejeni, wisieli na lokomotywach. Wielki wysi\u0142ek wojenny, wida\u0107 by\u0142o determinacj\u0119 na twarzach wszystkich tych, kt\u00f3rzy stracili domy i szukali schronienia. Na stacji koczowa\u0142y tysi\u0105ce ludzi. Znalezienie jakiegokolwiek miejsca na wypoczynek, na godzin\u0119 snu by\u0142o prawie niemo\u017cliwe. Starcy. Matki z dzie\u0107mi. \u017bo\u0142nierze. I my, grupka w polskich mundurach, wtopiona w ci\u017cb\u0119 ludzi miotanych tym niepoj\u0119tym, pot\u0119\u017cnym huraganem historii. Zaczyna\u0142em rozumie\u0107 coraz lepiej, co znaczy wojna.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Kolejny dzie\u0144 oczekiwania w Saratowie, pi\u0119knym mie\u015bcie, z oper\u0105, wspania\u0142\u0105 architektur\u0105, jeszcze nie zniszczonym. I trudno nie wspomnie\u0107 o tym, \u017ce to wszystko mia\u0142o wkr\u00f3tce zamieni\u0107 si\u0119 w gruzy. Dlaczego?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wreszcie transport, poci\u0105g, kt\u00f3ry zmierza\u0142 do Ko\u0142tubanki, do miejsca koncentracji marynarzy i lotnik\u00f3w. Dantejskie sceny. Ka\u017cdy chcia\u0142 si\u0119 dosta\u0107 do wagon\u00f3w. Stra\u017ce robi\u0142y co mog\u0142y, by przywr\u00f3ci\u0107 \u0142ad i porz\u0105dek. Nam trudno wyja\u015bni\u0107, \u017ce ten poci\u0105g jest dla nas, \u017ce nam nale\u017cy si\u0119 pierwsze\u0144stwo. \u017by\u0107 chcieli wszyscy. Poci\u0105g ruszy\u0142.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W wagonie \u015bcisk. Jaka\u015b dziewczyna, kobieta, starszy m\u0119\u017cczyzna. Rosjanie, kt\u00f3rzy chyba nie bardzo wiedzieli, dok\u0105d jechali?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">I ta podr\u00f3\u017c dobieg\u0142a ko\u0144ca. Wmaszerowali\u015bmy do lasu. Polana, namioty, podobne jak w Tatiszczewie. Ziemianki na osiemna\u015bcie os\u00f3b, przykryte p\u0142acht\u0105 namiotow\u0105. Piecyk. Obok stacjonowa\u0142a ju\u017c pierwsza eskadra lotnik\u00f3w, potem druga. Przyje\u017cd\u017cali nast\u0119pni. Dowodzi\u0142 nami kapitan Jankowski. Szefem by\u0142 chor\u0105\u017cy Kunc.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Ci\u0119\u017cka to by\u0142a zima. Mr\u00f3z okrutny, poni\u017cej 40 stopni. Kto\u015b m\u00f3wi\u0142, \u017ce nawet zimniej. \u015alina zamarza\u0142a. Ostatnie krople oddawanego moczu zamienia\u0142y si\u0119 w sopelki lodu.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Normalne zaj\u0119cia. Roz\u0142adunek zaopatrzenia z pobliskiej stacji. Jazda na otwartych samochodach przy trzaskaj\u0105cym mrozie. P\u0119ka\u0142y gumowe podeszwy but\u00f3w i opony. Powietrze suche. Na razie, ale nied\u0142ugo, nikt nie chorowa\u0142. Po kolejnej wyprawie przezi\u0119bi\u0142em si\u0119 i zapad\u0142em na ci\u0119\u017ckie zapalenie p\u0142uc. W namiocie gor\u0105czkowa\u0142 Kazio Nowak, wspania\u0142y kolega, marynarz z marynarki handlowej. Cz\u0142owiek, kt\u00f3ry zna\u0142 ca\u0142y \u015bwiat. Z wykszta\u0142cenia chyba prawnik. Z natury obie\u017cy\u015bwiat. Mieszka\u0142 te\u017c z nami J\u00f3zek Dziobek, wa\u017cy\u0142 wtedy ze 100 kg. Silny, zwalisty, najsilniejszy z nas wszystkich. On to, kiedy jego ojce r\u0105bali las na dalekiej P\u00f3\u0142nocy, nia\u0144czy\u0142 kapitana Jankowskiego, cz\u0142owieka mizernej postury. Wynia\u0144czy\u0142 go na swojego dow\u00f3dc\u0119. Chwa\u0142a mu za to.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Cholerny mr\u00f3z. Umy\u0107 si\u0119 mo\u017cna by\u0142o tylko w \u015bniegu, ale jak to robi\u0107 przy 40 stopniach poni\u017cej zera? Wszystko lgn\u0119\u0142o do sk\u00f3ry, twarz biela\u0142a. Wysmarowani ma\u015bciami, wygl\u0105dali\u015bmy przedziwnie; trudno by\u0142o si\u0119 odr\u00f3\u017cni\u0107 nawzajem. W namiocie ciep\u0142o, bezpiecznie, bo w\u015br\u00f3d przyjaci\u00f3\u0142.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; \u017byjesz, Tadziu? &#8211; krzycza\u0142 Kazio Nowak podk\u0142adaj\u0105c rano do piecyka.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; \u017byj\u0119.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; No to jeszcze Polska nie zgin\u0119\u0142a.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Gor\u0105czka wielka, ale nie przejmowali\u015bmy si\u0119 tym bardzo. Wiadomo, m\u0142odzi ludzie. Tylko apetytu nie mia\u0142em. Kolega zbiera\u0142 m\u00f3j chleb. Kiedy wyzdrowia\u0142em, natychmiast znikn\u0119\u0142y zbierane przez Ry\u015bka Kamionk\u0119 kromki podpiekane nad ogniem.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wszystkim bardzo chcia\u0142o si\u0119 je\u015b\u0107&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Panu, panie Marku jako pierwszemu o tym opowiem&#8230; To chyba Rysiek zaproponowa\u0142, \u017ceby p\u00f3j\u015b\u0107 do najbli\u017cszego ko\u0142chozu i tam zamieni\u0107 rzeczy na \u017cywno\u015b\u0107. Zapakowa\u0142em sw\u00f3j ciep\u0142y sweter, ten od siostry i jeszcze co\u015b.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Poszli\u015bmy. Droga w zaspach, gdzieniegdzie prowadzi\u0142a przez las. Pod drzewami&#8230; widzia\u0142em figurki ludzkie&#8230; przykucni\u0119te tu i \u00f3wdzie&#8230; zamarzni\u0119te&#8230; z soplami lodu sp\u0142ywaj\u0105cymi z w\u0105s\u00f3w, brwi&#8230; i w\u0142os\u00f3w. Figurki&#8230; jak \u015bwi\u0105tki ludowego artysty. Oni te\u017c szli do okolicznych ko\u0142choz\u00f3w po chleb&#8230; Nie doszli.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Mieli\u015bmy wi\u0119cej szcz\u0119\u015bcia..<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W izbie kobieta. Ciep\u0142o. Tajemy. Niewiele rozmawiamy. Ona wie, po co przyszli\u015bmy. Nie my pierwsi i nie ostatni. Wyj\u0119li\u015bmy to, co mieli\u015bmy w torbie. Z du\u017cego bochna odkroi\u0142a po\u0142ow\u0119. Przekroi\u0142a na dwoje du\u017c\u0105, dorodn\u0105 dyni\u0119. Dwie albo trzy cebule, co\u015b tam jeszcze. Siedzieli\u015bmy, rozmawiaj\u0105c o niczym, bo o czym mo\u017cna m\u00f3wi\u0107 w izbie kobiety, w kt\u00f3rej nie ma m\u0119\u017cczyzny i dzieci&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Drog\u0105 \u015bwi\u0105tk\u00f3w wr\u00f3cili\u015bmy do obozu&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">I znowu co\u015b, czego te\u017c nikomu nie opowiada\u0142em. Chor\u0105\u017cy Kunc mia\u0142 psa Pikusia. Bardzo go lubili\u015bmy. Ale nam okropnie chcia\u0142o si\u0119 je\u015b\u0107. Czy musieli\u015bmy to zrobi\u0107? Oni \u015bpiewali &#8222;Wszystkie nasze dzienne sprawy&#8221;, a ja i paru koleg\u00f3w oprawiali\u015bmy Pikusia. Zyzio Adamkowski, znakomity kucharz, kt\u00f3ry na &#8222;Batorym&#8221; gotowa\u0142 wspania\u0142e dania, zacz\u0105\u0142 przygotowywa\u0107 gulasz z Pikusia. Znalaz\u0142a si\u0119 w nim d\u0142ugo oszcz\u0119dzana cebula, skrz\u0119tnie przez kogo\u015b chowana marchew, mo\u017ce jaki\u015b zmarzni\u0119ty ziemniak. Ten zapach prawdziwego gulaszu!&#8230; Byli\u015bmy tylko lud\u017ami g\u0142odnymi, kt\u00f3rzy pospo\u0142u, z jednego naczy\u0144ka czerpali po k\u0105sku. Pikusia&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Zima mia\u0142a si\u0119 ku ko\u0144cowi. Za\u0142adowali\u015bmy si\u0119 do wagon\u00f3w. Ja w cudowny spos\u00f3b sta\u0142em si\u0119 w\u0142a\u015bcicielem wiadra. Zdoby\u0142em je niezupe\u0142nie legalnie, dzi\u015b by\u0107 mo\u017ce zosta\u0142oby to os\u0105dzone jako czyn niemoralny, ale to wiadro by\u0142o mi potrzebne, zreszt\u0105 nie tylko mnie. Chodzi\u0142em w glorii bogacza, o kt\u00f3rego wzgl\u0119dy zabiegali przyjaciele i znajomi. Nasza droga wiod\u0142a do Uzbekistanu, do miejscowo\u015bci Kirmine. Przedtem min\u0119li\u015bmy Taszkient, gdzie panowa\u0142 tyfus. Dlatego mi\u0119dzy innymi nasze kontakty z miejscow\u0105 ludno\u015bci\u0105 by\u0142y bardzo ograniczone.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Mijali\u015bmy transporty jad\u0105ce na wsch\u00f3d i zach\u00f3d, wracaj\u0105ce i zd\u0105\u017caj\u0105ce na front. Wojsko jak to wojsko, ciekawe by\u0142o, co kry\u0142y w sobie inne wagony. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce za zagarni\u0119cie mienia wojennego by\u0142a jedna kara. Ale worek cukru z pobliskiego transportu znalaz\u0142 si\u0119 w naszym wagonie. Jak to si\u0119 sta\u0142o &#8211; nikt nie wiedzia\u0142, nikt nie m\u00f3g\u0142 nic zezna\u0107, chyba \u017ce na s\u0105dzie ostatecznym. Cukier podzielili\u015bmy mi\u0119dzy wszystkich. Na kolejnej stacji rewizja. Weszli \u017co\u0142nierze, kt\u00f3rzy narobili wiele rwetesu i&#8230; niczego nie znale\u017ali. Kamie\u0144 spad\u0142 nam z serca. Dopiero wtedy, przynajmniej ja, zdali\u015bmy sobie spraw\u0119, jak blisko byli\u015bmy plutonu egzekucyjnego. Kolejna lekcja, kt\u00f3ra dr\u0105\u017cy moje sumienie do dzi\u015b.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Kirmine. Ob\u00f3z w pobli\u017cu ma\u0142ego miasteczka. Charakterystyczny szczeg\u00f3\u0142 &#8211; olbrzymia sterta soli. Maszerowali\u015bmy do miejsca zakwaterowania pierwszego i drugiego plutonu. By\u0142o nim puste pole bawe\u0142niane. Tylko pole, obok kana\u0142\u00f3w, kt\u00f3re s\u0142u\u017cy\u0142y do jego nawadniania. Wytyczyli\u015bmy prowizorycznie miejsce przysz\u0142ego obozu, a na razie wygrzebali\u015bmy do\u0142ki do spania. Ja z Ry\u015bkiem Kamionk\u0105 zbierali\u015bmy \u0142\u0119ty bawe\u0142niane na nasze legowisko. Byli\u015bmy um\u0119czeni, wi\u0119c sen przyszed\u0142 szybko.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Spali\u015bmy przykryci jednym kocem i p\u0142aszczami. Obudzili\u015bmy si\u0119 rano przysypani&#8230; \u015bniegiem. Rozbili\u015bmy namioty, zacz\u0119li\u015bmy obozowe \u017cycie. Jednym z najwa\u017cniejszych zaj\u0119\u0107 by\u0142o wytrz\u0105sanie wszy i rozgniatanie ich kamykiem. Wody ma\u0142o. Wok\u00f3\u0142 nas biwakowali \u017co\u0142nierze z kompanii kolejowej. \u015aci\u0105gn\u0119li lotnicy, ob\u00f3z si\u0119 poszerzy\u0142. Przybyli ludzie ze wszystkich zak\u0105tk\u00f3w Rosji zd\u0105\u017caj\u0105cy do polskiej armii. Spotka\u0142em kole\u017cank\u0119 mojej siostry, nasz\u0105 s\u0105siadk\u0119. By\u0142a w pomocniczej s\u0142u\u017cbie kobiet &#8211; Lalka Krukowska.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Rozmawiali\u015bmy o rodzinie. Ostatnie wie\u015bci, bardzo odleg\u0142e, bo sprzed miesi\u0119cy, ale rado\u015b\u0107 ze spotkania wielka.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wybucha epidemia tyfusu. I dyzenterii Prowizoryczne szpitale przepe\u0142nione. Ludzie umierali jeden po drugim. W skalistej, piaszczystej ziemi kopali\u015bmy groby dla naszych najbli\u017cszych. Mundek Rejman, z kt\u00f3rym dzieli\u0142em pos\u0142anie obok Ry\u015bka Kami\u0144skiego, poszed\u0142 do szpitala. Dramat, bo wiadomo, \u017ce lada dzie\u0144 wyruszymy w dalsz\u0105 podr\u00f3\u017c. Od czasu do czasu chodzi\u0142em do miasteczka. Tam tak\u017ce tyfus zbiera\u0142 obfite \u017cniwo. Na ulicach, w zakamarkach podw\u00f3rek widzia\u0142em ludzi, dla kt\u00f3rych Kirmine by\u0142o ostatnim miejscem postoju.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Min\u0119\u0142o kilka tygodni. W obozowej uliczce spotka\u0142em kogo\u015b, kogo zna\u0142em. Na pewno&#8230; Ten u\u015bmiech, oczy i pozdrowienie: cze\u015b\u0107 Tadek! Kostek \u015amigielski? Uciek\u0142 grabarzowi spod \u0142opaty. Nie podda\u0142 si\u0119 tyfusowi. Cie\u0144 cz\u0142owieka.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wr\u00f3ci\u0142 do namiotu&#8230;O zmierzchu siedli\u015bmy przed namiotem. Ziutek Dziobek, zamy\u015blony, wielki, Kazik Nowak, kt\u00f3rego opowie\u015bci ju\u017c nas nie zajmowa\u0142y tak jak niegdy\u015b. By\u0142 te\u017c Zyziek Adamkowski. I my\u015bleli\u015bmy: jeszcze troch\u0119, jeszcze troch\u0119 prze\u017cy\u0107&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wzi\u0105\u0142em wi\u0119c patyk, n\u00f3\u017c oraz zwyk\u0142y worek, kt\u00f3ry s\u0142u\u017cy\u0142 mi do przechowywania skromnego dobytku i poszed\u0142em przed siebie, za horyzont, gdzie pi\u0119trzy\u0142y si\u0119 niewielkie wzg\u00f3rza. Szed\u0142em, pogryza\u0142em traw\u0119 i przez przypadek zacz\u0105\u0142em rozkopywa\u0107 jaki\u015b kopczyk, kt\u00f3ry za schronienie obra\u0142 sobie\u2026 \u017c\u00f3\u0142w. Niedu\u017cy, piaskowy \u017c\u00f3\u0142w. Odetchn\u0105\u0142em i przypomnia\u0142y mi si\u0119 opowie\u015bci o zupie \u017c\u00f3\u0142wiowej, daniu milioner\u00f3w. Przyjrza\u0142em si\u0119 uwa\u017cnie mojemu ma\u0142emu przyjacielowi. Obok by\u0142o ich wi\u0119cej. Grzeba\u0142em a\u017c do zmroku. Nios\u0142em je, radosny, na plecach, a one mnie skroba\u0142y. Z min\u0105 torreadora wysypa\u0142em w namiocie zawarto\u015b\u0107 parcianego rogu obfito\u015bci.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Zabieraj si\u0119 z tym \u015bwi\u0144stwem!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Zebra\u0142em \u017c\u00f3\u0142wie, wzi\u0105\u0142em moje bezcenne wiadro i poszed\u0142em nad kana\u0142, \u017ceby te zwierz\u0119ta zamieni\u0107 w smakowit\u0105 zup\u0119. \u017b\u00f3\u0142wie zimowe, chude, t\u0142uszczu niewiele, ale powoli w kocio\u0142ku ros\u0142a sterta \u0142apek, g\u0142\u00f3wek, odrobina t\u0142uszczu. Gotowe! Ladies and Gentelman &#8211; zupa \u017c\u00f3\u0142wiowa! Pierwszy wspania\u0142y \u0142yk. Dla Mundka \u015amigielskiego. On musia\u0142&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">A potem zacz\u0119\u0142y si\u0119 systematyczne wycieczki na wzg\u00f3rza. Szeregi ludzi uzbrojonych w kamyki, no\u017ce, przyrz\u0105dzaj\u0105cych zup\u0119 \u017c\u00f3\u0142wiow\u0105. Ale wkr\u00f3tce zwierz\u0119ta te po prostu &#8222;si\u0119 sko\u0144czy\u0142y&#8221;. Chorych przybywa\u0142o. Jak si\u0119 ratowa\u0107? Wielu by\u0142o skrajnie wyczerpanych. Niekt\u00f3rzy ch\u0142opcy odsiedzieli co nieco w prawdziwych wi\u0119zieniach, a teraz odbywali najd\u0142u\u017csz\u0105 podr\u00f3\u017c swojego \u017cycia. Byli bardzo schorowani.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Kolejny pies. Z\u0142apa\u0142 go M\u0142y\u0144ski, m\u00f3j przyjaciel, z kt\u00f3rym p\u0142ywa\u0142em potem w marynarce wojennej. Kolejna aprowizacja, niezb\u0119dny posi\u0142ek dla tych, kt\u00f3rzy najbardziej go potrzebowali.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pewnego dnia siedzia\u0142em nad kana\u0142em i patrzy\u0142em, jak kto\u015b przygotowywa\u0142 zup\u0119 \u017c\u00f3\u0142wiow\u0105. W moj\u0105 stron\u0119 sz\u0142o dw\u00f3ch osi\u0142k\u00f3w, chyba z batalionu kolejowego.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Panie marynarz! &#8211; zawo\u0142ali.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Zapyta\u0142em, o co chodzi. Oni o moim wiadrze, a ja si\u0119 wypieram. Zaproponowali wymian\u0119 wiadra na fant i obiecali odda\u0107 nazajutrz. Fant jak fant, ale dany przy \u015bwiadkach. Nazajutrz, wieczorem przyszli ci dwaj, d\u017awigaj\u0105c co\u015b w wiadrze. Przykryte, nie wida\u0107. Zawo\u0142ali mnie za namiot, zdj\u0119li szmatk\u0119. Pe\u0142ne wiadro mi\u0119sa! Wo\u0142owego, pi\u0119knego, bez ko\u015bci. Oczy wy\u0142azi\u0142y mi na wierzch.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Gdzie\u017c tu krowy, gdzie wo\u0142y?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Panie marynarz, zar\u017cn\u0119li\u015bmy garbatego.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W moim wiadrze dosta\u0142em kawa\u0142ek wielb\u0142\u0105da. Mi\u0119sa starczy\u0142o nam na jaki\u015b czas i ju\u017c by\u0142o lepiej, weselej. Zacz\u0119li\u015bmy zabiera\u0107 si\u0119 w drog\u0119. Cieszy\u0142em si\u0119, \u017ce Mundek jedzie z nami.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">4 kwietnia 1942 roku, w dzie\u0144 moich osiemnastych urodzin, znalaz\u0142em si\u0119 w Krasnowodzku. Tam za\u0142adowali nas na statek \u201eAwatea\u201d, pasa\u017cerski, a jak\u017ce. Nas, marynarzy do kabin, innych na pok\u0142ad. P\u0142yn\u0119li\u015bmy przez Morze Kaspijskie do Bandar Shahpur w Iranie. Tam trafili\u015bmy do jakich\u015b hal fabrycznych.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Nast\u0119pnego dnia wszyscy do \u0142a\u017ani. Ju\u017c byli Anglicy, dowodzili nami, kierowali zgodnie z ustalonym, dobrze funkcjonuj\u0105cym planem. Do prawdziwej tureckiej \u0142a\u017ani wchodzili\u015bmy jak do muzeum. Wspania\u0142e baseny, styl orientalny. Myli\u015bmy si\u0119 gruntownie, ostrzy\u017cono nas, zabrano wszystkie rzeczy. Pow\u0119drowa\u0142y na stos, a podlane benzyn\u0105 p\u0142on\u0119\u0142y ledwie par\u0119 chwil. Wyfasowano nam nowe mundury. Wszystko nowe!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pierwsza noc. Nie mog\u0119 spa\u0107, bo&#8230; nic mnie nie gryzie!<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">\u017bywili nas w kuchni polowej. Dostawali\u015bmy czekolad\u0119, papierosy. Takie prawdziwe, bielutkie, w nieskazitelnie czystych, \u0142adnych opakowaniach. Pali\u0142em jednego, drugiego. Taki czysty, pachn\u0105cy papieros. A\u017c mi si\u0119 niedobrze robi\u0142o od ich aromatu.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">W Bandar Shahpur byli\u015bmy kr\u00f3tko. Samochodami pojechali\u015bmy do Teheranu. Wspaniali kierowcy, Amerykanie, balansowali na serpentynach nad przepa\u015bciami. Ch\u0142on\u0119li\u015bmy nowy, nieznany nam kraj, pe\u0142en kontrast\u00f3w, pi\u0119kny. Byli\u015bmy w Persji, bo tak wtedy nazywa\u0142 si\u0119 Iran.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Teheran. Miejsce zakwaterowania &#8211; jaka\u015b du\u017ca fabryka. Jedni w namiotach, drudzy w halach. By\u0142o z nami wielu Gork\u00f3w z charakterystycznymi kapeluszami, z maczetami i ma\u0142ymi no\u017cami. Tych walecznych Gork\u00f3w, kt\u00f3rzy s\u0142u\u017cyli w armii brytyjskiej. Obs\u0142ugiwali ob\u00f3z, okutani w szaliki, mimo \u017ce upa\u0142. \u015aci\u0105ga\u0142y dalsze transporty z Rosji. S\u0142u\u017cba kobiet.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Egzotyczn\u0105 kolej\u0105, przeje\u017cd\u017caj\u0105c przez wiele tuneli dotarli\u015bmy do Achwasu w Kurdystanie. Miasto po\u0142o\u017cone na skraju pustyni. My biwakowali\u015bmy na tej pustyni, w namiotach.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Potworny upa\u0142 i taka sama nuda. Ob\u00f3z oblegali handlarze. Otrzymywali\u015bmy ju\u017c \u017co\u0142d, z kt\u00f3rym nie wiadomo by\u0142o, co zrobi\u0107. Sporo, po przeliczeniu na tomany. Pili\u015bmy du\u017co perskiej w\u00f3dki, od kt\u00f3rej miesza\u0142o si\u0119 w g\u0142owie. Bardzo dziwny stan, bardziej euforii ni\u017c upojenia. Przedsmak innego \u015bwiata, innej cywilizacji, od kt\u00f3rej odwykli\u015bmy. U krawca, kt\u00f3ry skraca\u0142 mi szorty &#8211; pierwsze poci\u0105gni\u0119cie opium. P\u00f3\u017aniej pierwsza kawiarenka w orientalnym stylu &#8222;out of bands&#8221;, co znaczy &#8211; nie nale\u017cy tam chodzi\u0107. Jakie\u015b dziewczyny sprzedaj\u0105ce si\u0119 za par\u0119 groszy, ot, warto\u015b\u0107 znaczka pocztowego. Nowy \u015bwiat, kt\u00f3ry dla mnie by\u0142 przedsionkiem tego, co mia\u0142o nast\u0105pi\u0107.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Z Achwasu pojechali\u015bmy do Bondar Pahlavi. Stamt\u0105d pop\u0142yn\u0119li\u015bmy do Bombaju, gdzie wyl\u0105dowali\u015bmy chyba w po\u0142owie maja, w\u0142a\u015bnie wtedy, kiedy upad\u0142 Singapur. Zaokr\u0119towali\u015bmy si\u0119 na inny statek. Na l\u0105d nie schodzili\u015bmy. W zwartym szyku zaprowadzono nas tylko do ko\u015bcio\u0142a. Nad morzem mijali\u015bmy wille maharad\u017c\u00f3w, graj\u0105cych w krykieta, tak jakby nie by\u0142o wojny. W mie\u015bcie biedota, uliczki zat\u0142oczone bezbarwn\u0105 mas\u0105.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Nowozelandzkim statkiem pasa\u017cerskim, nazywa\u0142 si\u0119 &#8222;Evetey&#8221;, pop\u0142yn\u0119li\u015bmy do Cape Town. Tam kr\u00f3tki post\u00f3j. Du\u017co wojska, przewa\u017cnie Australijczycy. Kraj, kt\u00f3ry \u017cy\u0142 w innym wymiarze, nietkni\u0119ty wojn\u0105, kapi\u0105cy od luksusu. Z moimi przyjaci\u00f3\u0142mi, by\u0142ymi s\u0142uchaczami szko\u0142y morskiej, kt\u00f3rzy m\u00f3wili troch\u0119 po angielsku, weszli\u015bmy do pubu. Pami\u0119tam jak dzi\u015b pi\u0119kny, klubowy, wr\u0119cz ekskluzywny bar. Pili\u015bmy gin and lime juice, o kt\u00f3rym tyle s\u0142ysza\u0142em w pogwarkach na pryczy, gdzie\u015b daleko na Wschodzie czy P\u00f3\u0142nocy. Jak\u017ce smakowa\u0142 ten d\u017cin, pierwszy w moim \u017cyciu! Podany przez wyfraczonego kelnera, na tacy, z uszanowaniem. Wspania\u0142y, pachn\u0105cy cytryn\u0105 trunek. Cytryn\u0105, o kt\u00f3rej wiedzia\u0142em, \u017ce jest i kt\u00f3r\u0105 kiedy\u015b, jako dziecko, jad\u0142em. Podnie\u015bli\u015bmy szklaneczki, \u017ceby \u017cyczy\u0107 sobie na zdrowie, a obok siedz\u0105cy starsi panowie r\u00f3wnie\u017c podnie\u015bli swoje i sk\u0142onili g\u0142owy. &#8222;Chin &#8211; chin, all the best&#8221;. Chcieli\u015bmy zap\u0142aci\u0107, ale kelner wyt\u0142umaczy\u0142, \u017ce ci panowie ju\u017c zap\u0142acili. Poprosili\u015bmy o nast\u0119pn\u0105 kolejk\u0119 i \u017ceby podano r\u00f3wnie\u017c tym sympatycznym panom. Podnie\u015bli\u015bmy szklaneczki, my &#8222;na zdrowie&#8221;, oni &#8222;all the best&#8221;. Znowu przywo\u0142ali\u015bmy kelnera.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Przepraszam pan\u00f3w, ale ci panowie zap\u0142acili &#8211; i wskaza\u0142 na nast\u0119pny stolik. Poczuli\u015bmy si\u0119 nieswojo. Do trzech razy sztuka. Poprosili\u015bmy jeszcze jedn\u0105 kolejk\u0119 polecaj\u0105c by pocz\u0119stowano r\u00f3wnie\u017c tamtych pa\u0144stwa. Wreszcie sytuacja sta\u0142a si\u0119 niewyra\u017ana. Kt\u00f3ry\u015b z koleg\u00f3w wzi\u0105\u0142 szklaneczk\u0119 i ostentacyjnie st\u0142uk\u0142 o stolik. Zapyta\u0142 kelnera, czy mo\u017ce zap\u0142aci\u0107 za kieliszek?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Nie, prosz\u0119 pana, bo za to zap\u0142aci\u0142 ju\u017c tamten pan.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; A kim jest ten pan?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Ten pan jest prefektem policji w Cape Town.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">To taki przerywnik do naszego opowiadania.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Wszystko, co dobre, szybko si\u0119 ko\u0144czy. Dobiega\u0142 ko\u0144ca pobyt w Afryce. Niejeden m\u00f3g\u0142by tam ju\u017c zosta\u0107, ale nikt tego nie uczyni\u0142. P\u0142yn\u0119li\u015bmy dalej, bez konwoju. 34 tys. DWT, du\u017cy statek pasa\u017cerski, turbo, szybki, wi\u0119cej ni\u017c 30 w\u0119z\u0142\u00f3w. Na pok\u0142adzie by\u0142a artyleria, dzia\u0142o na rufie i dziobie, karabiny maszynowe jako obrona przeciwlotnicza, ale to wszystko.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">8 czerwca 1942 roku wyl\u0105dowali\u015bmy w Greenock. Powita\u0142 nas kapitan de Latour i inni oficerowie brytyjscy. Zakwaterowano nas w browarze. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce to prowizorka, \u017ce szybko pojedziemy dalej. Kolejne \u017cyciorysy i ewidencje, pytania konkretne i rzeczowe. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce rozmawiamy z oficerami kontrwywiadu. Nie tylko o naszych osobistych sprawach. Traktowali\u015bmy to jako jeszcze jeden etap, jeszcze jedno oko w sieci, przez kt\u00f3re trzeba by\u0142o przebrn\u0105\u0107.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">8 czerwca 1942 roku dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce jestem w marynarce wojennej. Pojechali\u015bmy do Plymouth, do bazy marynarki wojennej, o\u015brodka wyszkolenia Po\u0142udnie, na okr\u0119t Jego Kr\u00f3lewskiej Mo\u015bci &#8222;Drake&#8221;.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Na prze\u0142omie maja i czerwca odziano nas w marynarskie mundury. Kolejny okres rekrucki. Zbi\u00f3rka przed obliczem bosmana Gieka. Uczy\u0142 nas marynarskiego abecad\u0142a, kt\u00f3re &#8211; jego zdaniem &#8211; sk\u0142ada\u0142o si\u0119 z wszystkich liter alfabetu. Trzeba by\u0142o by\u0107 sprawnym piechurem i komandosem, walczy\u0107 wr\u0119cz, umie\u0107 wej\u015b\u0107 na obcy statek i wiele innych rzeczy, kt\u00f3rych nie spos\u00f3b wyliczy\u0107. Wspania\u0142y, dowcipny cz\u0142owiek, umiej\u0105cy wszystko, kt\u00f3remu trudno by\u0142o czymkolwiek zaimponowa\u0107. Pami\u0119tam t\u0119 pierwsz\u0105 zbi\u00f3rk\u0119, kiedy pr\u0119\u017cyli\u015bmy si\u0119 przed prze\u0142o\u017conym.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Wspaniali ch\u0142opcy &#8211; m\u00f3wi\u0142, a u\u015bmiech nie znika\u0142 z jego twarzy. &#8211; Fajni, inteligentni, ciesz\u0119 si\u0119, ch\u0142opcy. No, a z literatur\u0105 polsk\u0105 to pewno na bakier, wszystko zapomnieli\u015bcie?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Nie, panie bosmanie.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; No dobrze, a &#8222;Popio\u0142y&#8221; czyta\u0142 z was kto?<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Ja, ja, ja, ja&#8230; &#8211; kilka r\u0105k uniesionych wysoko.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; No, to ci, kt\u00f3rzy czytali &#8222;Popio\u0142y&#8221; &#8211; wyst\u0105p. A wy, starszy marynarz, zabra\u0107 ich do bosmana J\u0119drusika, niech mu te popio\u0142y w kuchni porz\u0105dnie wysprz\u0105taj\u0105.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pierwsze frycowe i serdeczny u\u015bmiech. Z chor\u0105\u017cym Giekiem by\u0142em a\u017c do momentu, kiedy z przydzia\u0142em na radiot\u0119 skierowano mnie do szko\u0142y specjalist\u00f3w. Szkolenie intensywne, uczyli\u015bmy si\u0119 z zapa\u0142em. Instruktorem by\u0142 sympatyczny chor\u0105\u017cy, Anglik i mat Grzywacz z ORP &#8222;Grom&#8221;, utalentowany telegrafista, mi\u0142y cz\u0142owiek, \u015bwietny nauczyciel. Ju\u017c wychodzili\u015bmy na l\u0105d na przepustki, zawierali\u015bmy pierwsze znajomo\u015bci i sympatie. Nabierali\u015bmy pewno\u015bci siebie w tym nowym \u015bwiecie. Spotykali\u015bmy si\u0119 z ch\u0142opakami, kt\u00f3rzy wychodzili w morze. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce na okr\u0119t nie m\u00f3wi si\u0119 &#8222;statek&#8221;, w \u017cadnym wypadku &#8222;\u0142ajba&#8221;. Okr\u0119t to jest okr\u0119t, jednostka dowodzona przez oficer\u00f3w marynarki wojennej, nale\u017cy si\u0119 jej szacunek.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Kurs trwa\u0142 do 27 lipca, tak mam zapisane w dokumentach, i \u017ce uko\u0144czy\u0142em go pomy\u015blnie.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">5 grudnia by\u0142em ju\u017c na ORP &#8222;Piorun&#8221;. By\u0142 on w\u0142a\u015bnie remontowany po akcjach na morzu. Ten s\u0142ynny &#8222;Piorun&#8221;, kt\u00f3ry ws\u0142awi\u0142 si\u0119 wykryciem &#8222;Bismarcka&#8221;! Wiedzia\u0142em o tym dobrze i jecha\u0142em tam nie bez tremy. Zameldowa\u0142em si\u0119 u oficera dy\u017curnego. Mat wprowadzi\u0142 mnie do pomieszczenia &#8222;A&#8221; i oznajmi\u0142, \u017ce tu b\u0119d\u0119 mieszka\u0142.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">&#8211; Tu sobie powiesisz hamak, tu masz bakist\u0119.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Nie bardzo wiedzia\u0142em, co to jest bakista. Zameldowa\u0142em si\u0119 u bosmana Szyma\u0144skiego, dow\u00f3dcy radiostacji. Jego zast\u0119pc\u0105 by\u0142 bosmanmat Kubicki, a pozostali koledzy to mat Ziaja, mat Henryk Nowicki. Do\u0142\u0105czy\u0142em ja, a p\u00f3\u017aniej Edek Szumi\u0142o, Jasio Nowak, Donigiewicz Stasio i Zygmunt Grosicki. Z nim dzieli\u0142em s\u0142u\u017cb\u0119 telegrafisty na ORP &#8222;Piorun&#8221;.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pierwszy rejs bojowy. 29 grudnia wyszli\u015bmy w towarzystwie pancernik\u00f3w &#8222;Jerzy V&#8221; i &#8222;How&#8221;, kr\u0105\u017cownika &#8222;Bermuda&#8221; i sze\u015bciu niszczycieli, w tym &#8222;Orkana&#8221;.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pogoda niesprzyjaj\u0105ca. P\u0142yn\u0119li\u015bmy na p\u00f3\u0142noc. Kontrtorpedowce ci\u0119\u017cko pracowa\u0142y na fali. Przej\u0119li\u015bmy os\u0142on\u0119 konwoju i dalej\u017ce, na po\u0142udnie, do bazy.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Cumowali\u015bmy u burty warsztatowca, ale post\u00f3j nie trwa\u0142 d\u0142ugo. Na pocz\u0105tku stycznia 1943 roku wyszli\u015bmy w grupie sze\u015bciu kontrtorpedowc\u00f3w. P\u0142yn\u0119li\u015bmy na p\u00f3\u0142noc, ale wtedy nie wiedzia\u0142em, \u017ce do brzeg\u00f3w Norwegii. W morze wyszed\u0142 &#8222;Scharnhorst&#8221; i &#8222;Prinz Eugen&#8221;. Odbijaj\u0105c przyj\u0119li\u015bmy na pok\u0142ad now\u0105 za\u0142og\u0119 sygna\u0142ow\u0105, kilku operator\u00f3w radar\u00f3w, ch\u0142opc\u00f3w z azdeku. P\u0142yn\u0119li\u015bmy z du\u017c\u0105 szybko\u015bci\u0105, bo pilno nam by\u0142o zagrodzi\u0107 drog\u0119 okr\u0119tom niemieckim. Nowicjusze jeszcze nie zd\u0105\u017cyli si\u0119 rozebra\u0107 z wyj\u015bciowych mundur\u00f3w, a znale\u017ali si\u0119 w piekle rozszala\u0142ego morza. \u017bal by\u0142o na nich patrze\u0107. Bosman Jasi\u0144ski robi\u0142 wszystko, \u017ceby podnie\u015b\u0107 ich na duchu. Fale wpada\u0142y do pomieszcze\u0144 za\u0142ogi na g\u0142\u00f3wnym pok\u0142adzie. Zaparty kolanami o biureczko buja\u0142em si\u0119 razem z okr\u0119tem i pr\u00f3bowa\u0142em czyta\u0107 to, co do mnie nadawano.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Noc. Kolega, do kt\u00f3rego obowi\u0105zk\u00f3w nale\u017ca\u0142o dba\u0107 o pokrywy wentylacyjne, nie zamkn\u0105\u0142 ich lub zrobi\u0142 to \u017ale. Kiedy spodziewali\u015bmy si\u0119 spotkania z okr\u0119tem nieprzyjaciela, fala chlusn\u0119\u0142a przez wentylator. Alternator b\u0142ysn\u0105\u0142 ogniem i stracili\u015bmy \u0142\u0105czno\u015b\u0107 radiow\u0105. W\u0142\u0105czyli\u015bmy odbiorniki awaryjne, szli\u015bmy dalej ku Norwegii.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Do radiostacji wpad\u0142 oficer \u0142\u0105cznikowy, Anglik. Zacz\u0105\u0142 pakowa\u0107 ksi\u0105\u017cki kodowe do work\u00f3w obci\u0105\u017conych balastem. Po latach historycy napisali, \u017ce w dniu tym i tym, po wykonania zadania cztery okr\u0119ty wr\u00f3ci\u0142y do bazy. My jako ostatni, w strasznym stanie. Bez szalup, bez tratew. Wszystko posz\u0142o do morza.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">6 stycznia wyszli\u015bmy do Islandii. Cztery dni p\u00f3\u017aniej do\u0142\u0105czyli\u015bmy do konwoju transportowc\u00f3w id\u0105cych do Murma\u0144ska. Kosiarz i inni opisali ten konw\u00f3j nie do\u015b\u0107 szczeg\u00f3\u0142owo. Na pok\u0142adzie mieli\u015bmy Anglik\u00f3w. Wie\u017ali oni sprz\u0119t telekomunikacyjny, teletechniczny i elektroniczny dla baz angielskich, kt\u00f3re by\u0142y tam zainstalowane. Cztery okr\u0119ty os\u0142ania\u0142y 9 jednostek konwoju.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Pogoda ci\u0119\u017cka. 23 stycznia pojawi\u0142 si\u0119 niemiecki samolot rozpoznawczy. Byli\u015bmy na wysoko\u015bci Hammerfest. 24 stycznia &#8211; bombardowanie. To heinkle. Temperatura powietrza: 2 stopnie poni\u017cej zera. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce trafienie oznacza\u0142o koniec. Jeszcze okr\u0119ty podwodne! Rzucili\u015bmy bomby g\u0142\u0119binowe. Konw\u00f3j p\u0142yn\u0105\u0142 dalej. Nast\u0119pnego dnia &#8211; trzy junkersy. Zn\u00f3w atak odparty.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">27 stycznia, bez strat, w Murma\u0144sku, w porcie, kt\u00f3ry nazywa\u0142 si\u0119 Zielonaja. A wi\u0119c ko\u0142o si\u0119 zamkn\u0119\u0142o&#8230; Znowu by\u0142em w Zwi\u0105zku Radzieckim&#8230; Patrzy\u0142em w stron\u0119 obozu, kt\u00f3ry nazywa\u0142 si\u0119 Pieriesilnoj. My\u015bla\u0142em o ojcu&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">29 stycznia ruszyli\u015bmy z innym konwojem. Walczyli\u015bmy z u-botami, kt\u00f3re n\u0119ka\u0142y nas mi\u0119dzy pierwszym, a trzecim lutego, a pi\u0105tego byli\u015bmy ju\u017c w bazie Scapa Flow.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Sucha jest ta moja opowie\u015b\u0107, mimo \u017ce by\u0142 to ci\u0119\u017cki czas zar\u00f3wno dla &#8222;Pioruna&#8221;, jak i dla nas wszystkich. Ale s\u0142u\u017cba stawa\u0142a si\u0119 codzienno\u015bci\u0105. Nie by\u0142o czasu na refleksj\u0119. Nale\u017ca\u0142o by\u0107 po prostu sprawnym w s\u0142u\u017cbie.<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Oczywi\u015bcie, bali\u015bmy si\u0119&#8230;<\/p>\n<p style=\"font-weight: 400;\">Koniec cz\u0119\u015bci II<\/p>\n<p><span style=\"font-weight: 400;\">\u00a0<\/span><\/p>\n\n\t\t<style type=\"text\/css\">\n\t\t\t#gallery-1 {\n\t\t\t\tmargin: auto;\n\t\t\t}\n\t\t\t#gallery-1 .gallery-item {\n\t\t\t\tfloat: left;\n\t\t\t\tmargin-top: 10px;\n\t\t\t\ttext-align: center;\n\t\t\t\twidth: 25%;\n\t\t\t}\n\t\t\t#gallery-1 img {\n\t\t\t\tborder: 2px solid #cfcfcf;\n\t\t\t}\n\t\t\t#gallery-1 .gallery-caption {\n\t\t\t\tmargin-left: 0;\n\t\t\t}\n\t\t\t\/* see gallery_shortcode() in wp-includes\/media.php *\/\n\t\t<\/style>\n\t\t<div id='gallery-1' class='gallery galleryid-23033 gallery-columns-4 gallery-size-full'><dl class='gallery-item'>\n\t\t\t<dt class='gallery-icon landscape'>\n\t\t\t\t<a href='https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a.jpg'><img decoding=\"async\" width=\"1920\" height=\"1454\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a.jpg\" class=\"attachment-full size-full\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a.jpg 1920w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a-300x227.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a-1024x775.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a-768x582.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a-1536x1163.jpg 1536w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-a-650x492.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1920px) 100vw, 1920px\" \/><\/a>\n\t\t\t<\/dt><\/dl><dl class='gallery-item'>\n\t\t\t<dt class='gallery-icon portrait'>\n\t\t\t\t<a href='https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b.jpg'><img decoding=\"async\" width=\"1080\" height=\"1497\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b.jpg\" class=\"attachment-full size-full\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b.jpg 1080w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b-216x300.jpg 216w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b-739x1024.jpg 739w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b-768x1065.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-b-650x901.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1080px) 100vw, 1080px\" \/><\/a>\n\t\t\t<\/dt><\/dl><dl class='gallery-item'>\n\t\t\t<dt class='gallery-icon portrait'>\n\t\t\t\t<a href='https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-c.jpg'><img decoding=\"async\" width=\"1080\" height=\"1440\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-c.jpg\" class=\"attachment-full size-full\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-c.jpg 1080w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-c-225x300.jpg 225w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-c-768x1024.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-c-650x867.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1080px) 100vw, 1080px\" \/><\/a>\n\t\t\t<\/dt><\/dl><dl class='gallery-item'>\n\t\t\t<dt class='gallery-icon portrait'>\n\t\t\t\t<a href='https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d.jpg'><img decoding=\"async\" width=\"1080\" height=\"2406\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d.jpg\" class=\"attachment-full size-full\" alt=\"\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d.jpg 1080w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d-135x300.jpg 135w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d-460x1024.jpg 460w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d-768x1711.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d-689x1536.jpg 689w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d-919x2048.jpg 919w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/04\/piktel-02-d-650x1448.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1080px) 100vw, 1080px\" \/><\/a>\n\t\t\t<\/dt><\/dl><br style=\"clear: both\" \/>\n\t\t<\/div>\n\n<p style=\"font-weight: 400;\">\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tch\u00f3rzem nie wracaj\u2026 Cz\u0119\u015b\u0107 II Listopad, 1942. Poszed\u0142em do rejonu zakwaterowania, popatrzy\u0142em na koleg\u00f3w, na plutonowego Chlebowskiego, kaprala Michalika, mojego dow\u00f3dc\u0119 dru\u017cyny. W regulaminowy spos\u00f3b zwr\u00f3ci\u0142em si\u0119 do plutonowego Chlebowskiego, niekompletnie odzianego, reperuj\u0105cego but, zdaje si\u0119. Stan\u0105\u0142em przed nim na baczno\u015b\u0107, wywo\u0142uj\u0105c tym zdziwienie w\u015br\u00f3d koleg\u00f3w odpoczywaj\u0105cych po zaj\u0119ciach. &#8211; Panie plutonowy, melduj\u0119 pos\u0142usznie, \u017ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":23034,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[213,411,85,84],"tags":[413,261,417],"class_list":["post-23033","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-ludzie-morza","category-morze-org","category-post","category-wpis","tag-marynarka-wojenna","tag-morze","tag-tadeusz-piktel"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/23033","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=23033"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/23033\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":23041,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/23033\/revisions\/23041"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/23034"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=23033"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=23033"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=23033"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}