{"id":19186,"date":"2025-01-11T23:06:32","date_gmt":"2025-01-11T22:06:32","guid":{"rendered":"https:\/\/koszur.net\/?p=19186"},"modified":"2025-11-06T21:46:54","modified_gmt":"2025-11-06T20:46:54","slug":"tchorzem-nie-wracaj-cz-1","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/2025\/01\/11\/tchorzem-nie-wracaj-cz-1\/","title":{"rendered":"Tch\u00f3rzem nie wracaj  &#8211; cz. 1"},"content":{"rendered":"<p>Sierpie\u0144, 1984\u2026 Wtedy powsta\u0142a pierwsza redakcja tego tekstu.<\/p>\n<p>W klimacie ci\u0105g\u0142ej niepewno\u015bci, po do\u015bwiadczeniu stanu wojennego, przy gwa\u0142townym, cz\u0119sto pospiesznym i niekontrolowanym odkrywaniu dokument\u00f3w i\u2026 wspomnie\u0144. Wcze\u015bniej tekst taki nigdy nie m\u00f3g\u0142by si\u0119 ukaza\u0107 w prasie oficjalnej.<\/p>\n<p>Dzi\u015b rano us\u0142ysza\u0142em wiadomo\u015b\u0107, \u017ce wojska rosyjskie zaj\u0119\u0142y praktycznie wszystkie kluczowe miasta w rejonach Ukrainy, kt\u00f3re s\u0105 przedmiotem morderczej wojny.<\/p>\n<p>I przeczyta\u0142em ten tekst ponownie. Mo\u017ce zbyt pospiesznie, ale inaczej nie by\u0142em zdolny wytrzyma\u0107 narzucaj\u0105cej si\u0119, natr\u0119tnej wizji, \u017ce\u2026 \u017ce ta droga do pokoju, do wymierzenia okupantowi sprawiedliwo\u015bci, do Marynarko Wojennej mog\u0142aby si\u0119 w jakikolwiek spos\u00f3b powt\u00f3rzy\u0107.<\/p>\n<p>Wiem. S\u0142owa maj\u0105 moc. Nie nale\u017cy u\u017cywa\u0107 ich bez niezb\u0119dnej konieczno\u015bci. Tym bardziej wi\u0119c, milkn\u0119, przekazuj\u0105c t\u0119 relacj\u0119 szczecinianina, cz\u0142owieka, kt\u00f3re cale powojenne, zawodowe \u017cycie pracowa\u0142 w tutejszym porcie.<\/p>\n<p>I kt\u00f3rego\u015b dnia opowiedzia\u0142 mi t\u0119 histori\u0119 w spos\u00f3b, kt\u00f3rego \u017cadne aktor czy dramaturg nie by\u0142yby w stanie odtworzy\u0107. To by\u0142a projekcja \u201estamt\u0105d\u201d, tak \u017cywa i prze\u017cywana, \u017ce mia\u0142em obaw\u0119 o si\u0142\u0119 nerw\u00f3w mojego bohatera. Wytrzyma\u0142 tak\u017ce t\u0119 pr\u00f3b\u0119. Bo \u2013 jak ca\u0142e tamto pokolenie \u2013 do\u015bwiadczy\u0142 pr\u00f3by najwy\u017cszej: honoru, godno\u015bci i patriotyzmu.<\/p>\n<hr \/>\n<p>Po opracowaniu notatek z kilku wielogodzinnych spotka\u0144 z panem Tadeuszem Piktelem, przekaza\u0142em mu poni\u017cszy tekst z pro\u015bb\u0105 o autoryzacj\u0119 i uzupe\u0142nienia. Maszynopis odda\u0142 mi z poni\u017cszym listem:<\/p>\n<div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular margin_left_medium\"><\/p>\n<p>&#8222;Drogi Panie Marku!<\/p>\n<p>\u017byciorys\u00f3w, jak par\u0119 razy ju\u017c panu m\u00f3wi\u0142em &#8211; napisa\u0142em wiele. \u015awiadomo\u015b\u0107 tego faktu ci\u0105\u017cy mi ogromnie. Inny \u017cyciorys pisa\u0142em wtedy, gdy po powrocie do Polski chcia\u0142em pracowa\u0107 w gospodarce morskiej, inny podczas przes\u0142uchania w Urz\u0119dzie Bezpiecze\u0144stwa, jeszcze inny, kiedy sk\u0142ada\u0142em podanie o paszport. Zawsze jednak pisa\u0142em prawd\u0119, tyle, \u017ce pe\u0142n\u0105 niedopowiedze\u0144, bo by\u0142y to \u017cyciorysy cz\u0142owieka z pokolenia Kolumb\u00f3w.<\/p>\n<p>Przejrza\u0142em notatki, jakie czyni\u0142 Pan podczas naszych spotka\u0144. Ten Pa\u0144ski &#8222;m\u00f3j \u017cyciorys&#8221; uzupe\u0142ni\u0119 o jeszcze jedno &#8222;oko sieci&#8221; kr\u0119puj\u0105cej pokolenie, kt\u00f3re pr\u00f3buje Pan zrozumie\u0107. Powt\u00f3rz\u0119 jednak, lecz nie powinno to Pana zniech\u0119ca\u0107, \u017ce w najlepszym przypadku zdo\u0142a Pan dotrze\u0107 jedynie do pow\u0142oki zewn\u0119trznej. Strefa upokorze\u0144, cierpienia, okrutnego losu jaki sta\u0142 si\u0119 naszym udzia\u0142em &#8211; pozostanie nietkni\u0119ta.<\/p>\n<p>A wi\u0119c, kiedy pyta\u0142 Pan, jak trafi\u0142em na morze, powinienem by\u0142 opowie\u015b\u0107 rozpocz\u0105\u0107 od mojej pierwszej s\u0142u\u017cby wartowniczej. Wtedy \u2013 przemilcza\u0142em. Albo jeszcze wcze\u015bniej, od Bras\u0142awia<a href=\"#_ftn1\" name=\"_ftnref1\">[1]<\/a>, niewielkiego miasteczka na p\u00f3\u0142noc od Wilna, w pobli\u017cu granicy litewsko &#8211; \u0142otewskiej. Mieszka\u0142em tam z rodzicami i rodze\u0144stwem. M\u00f3j ojciec by\u0142 oficerem zawodowym. Chodzi\u0142em wtedy do pierwszej klasy w gimnazjum pa\u0144stwowym imienia Gilewicza. Mia\u0142em niespe\u0142na szesna\u015bcie lat. Echa wojny ledwie do nas dociera\u0142y. Wierzyli\u015bmy, ja i moi r\u00f3wie\u015bnicy, \u017ce wojn\u0119 wygramy, no bo przecie\u017c jeste\u015bmy zwarci i gotowi! Mieli\u015bmy sojusze: Anglik\u00f3w, kt\u00f3rzy obiecali nam pom\u00f3c, Francuz\u00f3w z lini\u0105 Maginota; mieli\u015bmy uk\u0142ady nawet z Rumuni\u0105. Czekali\u015bmy, kiedy nasze wojska wkrocz\u0105 do Berlina&#8230;<\/p>\n<p>17 wrze\u015bnia 1939 roku wschodni\u0105 granic\u0119 Polski &#8222;przesz\u0142y oddzia\u0142y radzieckie, wkraczaj\u0105c na tereny zachodniej Ukrainy i Bia\u0142orusi&#8221;. Zdanie to znalaz\u0142em w Ma\u0142ej Encyklopedii Historycznej, wydanej 1964 roku. Wtedy, we wrze\u015bniu 1939 roku, nie wiedzia\u0142em, \u017ce&#8230; wyros\u0142em na ziemiach zachodniej Bia\u0142orusi. Przecie\u017c mieszka\u0142em w Polsce! Uwa\u017ca\u0142em, \u017ce moim obowi\u0105zkiem jest t\u0119 Polsk\u0119 broni\u0107. Jedyn\u0105 Polsk\u0119, jak\u0105 zna\u0142em!<\/p>\n<p>Kiedy pierwsze niedobitki ze wschodniej granicy zjawi\u0142y si\u0119 w Bras\u0142awiu, kiedy us\u0142yszeli\u015bmy od nich, co si\u0119 tam dzia\u0142o, samorzutnie w\u015br\u00f3d m\u0142odzie\u017cy gimnazjalnej powsta\u0142y pierwsze oddzia\u0142y samoobrony. Z magazynu POW zabrali\u015bmy bro\u0144, kt\u00f3ra s\u0142u\u017cy\u0142a nam w czasie zaj\u0119\u0107 z wychowania wojskowego.<\/p>\n<p>Nawi\u0105zali\u015bmy kontakt z \u017co\u0142nierzami KOP-u<a href=\"#_ftn2\" name=\"_ftnref2\">[2]<\/a>, kt\u00f3rzy wycofali si\u0119 znad granicy. Chcieli\u015bmy walczy\u0107. Postanowienie bardzo nierealne, jak oceniam je z perspektywy lat. Ale w tym dniu wydarzy\u0142o si\u0119 tak wiele. Ludzie zdali sobie spraw\u0119, \u017ce zbli\u017ca si\u0119 bardzo wa\u017cny, dramatyczny etap naszej historii. W\u0142a\u015bnie zapad\u0142a decyzja o powo\u0142aniu lokalnego Batalionu Obrony Narodowej<a href=\"#_ftn3\" name=\"_ftnref3\">[3]<\/a>. Prawie wszyscy koledzy z mojej klasy zg\u0142osili si\u0119 ochotniczo do jego szereg\u00f3w.<\/p>\n<p>Wiadomo by\u0142o, \u017ce ojciec wyruszy na wojn\u0119, to by\u0142 jego \u017co\u0142nierski obowi\u0105zek. Moj\u0105 decyzj\u0119, kilkunastoletniego ch\u0142opaka, by do\u0142\u0105czy\u0107 do batalionu, matka przyj\u0119\u0142a z p\u0142aczem, ale jako fakt oczywisty.<\/p>\n<p>&#8211; Po to s\u0105 synowie, \u017ceby Ojczyzny bronili &#8211; powiedzia\u0142a.<\/p>\n<p>By\u0142em najstarszym synem, mia\u0142em starsz\u0105 o rok siostr\u0119, m\u0142odsz\u0105 siostr\u0119 i m\u0142odszego brata.<\/p>\n<p>Pomaszerowali\u015bmy w kierunku Wilna. Spodziewali\u015bmy si\u0119 bowiem, \u017ce tam spotkamy zasadnicze zgrupowania wojska, w oddzia\u0142ach kt\u00f3rego b\u0119dziemy mogli bra\u0107 udzia\u0142 w organizowanej obronie Ojczyzny. Wiadomo\u015bci o tym, co dzia\u0142o si\u0119 w g\u0142\u0119bi Polski, pochodzi\u0142y z radia. Koleje ju\u017c nie funkcjonowa\u0142y. Po dw\u00f3ch dobach marszu zatrzymali\u015bmy si\u0119 w maj\u0105tku Dukszty<a href=\"#_ftn4\" name=\"_ftnref4\">[4]<\/a>.<\/p>\n<p>Mia\u0142em pod opiek\u0105 furgon za\u0142adowany amunicj\u0105. Moi koledzy zabiegali o zamian\u0119 starych karabin\u00f3w na nowe mauzery. Ja im je wyda\u0142em. Nasz oddzia\u0142 by\u0142 sk\u0105po zaopatrzony w bro\u0144 maszynow\u0105; sk\u0142ada\u0142 si\u0119 z KOP-ist\u00f3w<a href=\"#_ftn5\" name=\"_ftnref5\">[5]<\/a>, z \u017co\u0142nierzy zawodowych, kt\u00f3rzy bronili granicy, policjant\u00f3w, kt\u00f3rzy opuszczali swoje posterunki, z cywil\u00f3w &#8211; jednym s\u0142owem &#8211; ochotnik\u00f3w. Byli\u015bmy r\u00f3\u017cnie umundurowani i nie stanowili\u015bmy imponuj\u0105cej si\u0142y militarnej.<\/p>\n<p>W Duksztach pe\u0142ni\u0142em pierwsz\u0105 w \u017cyciu wart\u0119. Na skraju sadu&#8230; Oczy si\u0119 klei\u0142y, czas d\u0142u\u017cy\u0142. Noc ksi\u0119\u017cycowa, widna. I ten aromat dojrzewaj\u0105cych owoc\u00f3w. Tak bardzo chcia\u0142o si\u0119 by\u0107 u mamy&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; St\u00f3j, kto idzie! St\u00f3j, bo&#8230;<\/p>\n<p>Pad\u0142 strza\u0142. Jeden. Jedyny. Kto\u015b krzykn\u0105\u0142: alarm! Z namiotu wybieg\u0142 dow\u00f3dca i inni. Na skraju sadu le\u017ca\u0142 cz\u0142owiek&#8230; Twarz\u0105 do ziemi&#8230;<\/p>\n<p>Na plecach mia\u0142 tornister, taki zwyk\u0142y, z ciel\u0119cej sk\u00f3ry. Na nim mena\u017cka. Spojrza\u0142em w jego roz\u015bwietlone ksi\u0119\u017cycem, wilcze oczy. Trzyma\u0142 karabin gotowy do strza\u0142u.<\/p>\n<p>Mia\u0142 czterdzie\u015bci lat. Taki ma\u0142y cz\u0142owieczek o ch\u0142opskiej twarzy i spracowanych d\u0142oniach. Widzia\u0142em, jak mocno wczepi\u0142y si\u0119 w traw\u0119.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam&#8230;<\/p>\n<p>Panie Marku! Niech Pan nie pyta tego gimnazjalist\u0119, kt\u00f3ry sta\u0142 nad zabitym, a w r\u0119ce trzyma\u0142 karabin, dlaczego strzeli\u0142? Wiem, \u017ce dziennikarska powinno\u015b\u0107, \u017ce atrakcyjny m\u00f3g\u0142by to by\u0107 podtytu\u0142: dlaczego zabi\u0142em? Kim by\u0142 \u00f3w nieszcz\u0119\u015bnik, czy mia\u0142 dzieci? Jaki by\u0142 jego \u017bYCIORYS? Niech Pan rozwa\u017cy, czy pyta\u0107 warto?&#8230;<\/p>\n<p>Pozosta\u0142a cz\u0119\u015b\u0107 Pa\u0144skich notatek odpowiada prawdzie. Tu i \u00f3wdzie poczyni\u0142em drobne retusze. Czy powiedzia\u0142em Panu wszystko? Mo\u017ce kiedy\u015b si\u0119 spotkamy, napijemy, mo\u017ce znowu pogadamy&#8230;<\/p>\n<p>Pozdrawiam&#8230;, Tadeusz&#8221;.<\/p>\n<p>p.s. Kiedy &#8222;zachorowa\u0142em na morze&#8221;? Pami\u0119ta pan? Ja nigdy si\u0119 od tego marzenia nie uwolni\u0142em.<\/p>\n<p><\/div>\n<p>_________________________________________________________<\/p>\n<p>Od Autora:<\/p>\n<p>Notatki i ta\u015bmy magnetofonowe z zarejestrowan\u0105 na nich relacj\u0105 Tadeusza Piktela przele\u017ca\u0142y ponad czterdzie\u015bci lat w mojej szufladzie. Zbyt kr\u00f3tko? Za d\u0142ugo?<\/p>\n<p>S\u0105 zapisem fakt\u00f3w. I zapisem tylko pozostan\u0105.<\/p>\n<p>Zredagowa\u0142em wi\u0119c te notatki i opatrzy\u0142em tytu\u0142em, fragmentem dedykacji Ojca dla syna, gdy ich wojenne drogi si\u0119 rozchodzi\u0142y, cho\u0107 celem w\u0119dr\u00f3wki obu \u2013 by\u0142a wolna Polska.<\/p>\n<p>__________________________________________________________<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><strong>&#8222;Tch\u00f3rzem nie wracaj!&#8221;<\/strong><\/p>\n<p>O \u015bwicie opu\u015bcili\u015bmy Dukszty i skierowali\u015bmy si\u0119 w stron\u0119 lasu widniej\u0105cego w odleg\u0142o\u015bci mo\u017ce pi\u0119ciu kilometr\u00f3w. Kiedy ostatnie oddzia\u0142y wesz\u0142y mi\u0119dzy drzewa, nadlecia\u0142y trzy dorniery<a href=\"#_ftn6\" name=\"_ftnref6\">[6]<\/a>. Po chwili maj\u0105tek p\u0142on\u0105\u0142 obr\u00f3cony w perzyn\u0119. Samoloty zawr\u00f3ci\u0142y i zacz\u0119\u0142y nas ostrzeliwa\u0107. Rozbiegli\u015bmy si\u0119 po lesie. Taborowe konie wpad\u0142y w pop\u0142och. Pierwszy kontakt z prawdziw\u0105 wojn\u0105&#8230;<\/p>\n<p>Maszerowali\u015bmy bez ko\u0144ca. Kluczyli\u015bmy wzd\u0142u\u017c granicy litewsko &#8211; \u0142otewskiej, zasi\u0119gali\u015bmy informacji, jak dosta\u0107 si\u0119 do Wilna. Musieli\u015bmy przekroczy\u0107 granic\u0119.<\/p>\n<p>24 wrze\u015bnia dow\u00f3dca zwo\u0142a\u0142 ca\u0142y batalion. Pozwoli\u0142 przekroczy\u0107 granic\u0119 lub wr\u00f3ci\u0107 do kraju. W rzeczce, kt\u00f3rej nazwy nie pami\u0119tam, zatopili\u015bmy wyposa\u017cenie wojskowe. Zostawili\u015bmy tylko bro\u0144 osobist\u0105. Noc\u0105, 25 wrze\u015bnia przeszli\u015bmy do \u0141otwy. Dramat. Tu i \u00f3wdzie pada\u0142y strza\u0142y. Podobnie dzia\u0142o si\u0119 na innych granicach Polski. M\u0142odzi oficerowie, podchor\u0105\u017cowie w\u0142a\u015bnie ko\u0144czyli \u017cycie. Inni doszli do celu. Po wielu wszelki \u015blad zagin\u0105\u0142. Ja znalaz\u0142em si\u0119 w obozie dla internowanych &#8211; Litene<a href=\"#_ftn7\" name=\"_ftnref7\">[7]<\/a>. I zn\u00f3w mia\u0142em wyb\u00f3r &#8211; albo poda\u0107 si\u0119 za cywila i opu\u015bci\u0107 ob\u00f3z, albo zosta\u0107 z moim ojcem, kolegami i dzieli\u0107 z nimi \u017co\u0142nierski los. Zosta\u0142em.<\/p>\n<p>Baraki. Podzielono nas na plutony i kompanie. Wszak nadal czuli\u015bmy si\u0119 wojskiem. \u0141otewski dow\u00f3dca wita\u0142 nas: czo\u0142em, \u017co\u0142nierze. Stosunki uk\u0142ada\u0142y si\u0119 poprawnie. Zaj\u0119\u0107 mieli\u015bmy niewiele. Ci\u0105g\u0142e rozmowy o domu, o tym, kiedy i jak b\u0119dziemy zwolnieni, by po\u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 z gen. Sikorskim, z jego oddzia\u0142ami. Rozmawiali\u015bmy o sprawach realnych i nierealnych, ale ci\u0105gle z wielk\u0105 \u017carliwo\u015bci\u0105. Chcieli\u015bmy walczy\u0107.<\/p>\n<p>1 stycznia 1940 roku, razem z ojcem zostali\u015bmy odwiezieni na gie\u0142d\u0119. To by\u0142o takie zgromadzenie, na kt\u00f3rym miejscowi rolnicy werbowali \u017co\u0142nierzy do prac polowych. Ot, targowisko taniej si\u0142y roboczej. Trafili\u015bmy do gospodarstwa, kt\u00f3rego w\u0142a\u015bcicielem by\u0142 pan Pates, je\u015bli dobrze pami\u0119tam. Powierzy\u0142 mi 10 kr\u00f3w, 5 koni, nierogacizn\u0119, kaza\u0142 wstawa\u0107 o \u015bwicie i oporz\u0105dza\u0107 inwentarz.<\/p>\n<p>Najbardziej wyka\u0144cza\u0142o mnie to bez ko\u0144ca trwaj\u0105ce noszenie wody ze studni, wyrzucanie nawozu, a przede wszystkim proza gospodarskiego \u017cycia. Gdzie\u015b tam toczy\u0142a si\u0119 wojna&#8230; Ale powoli krzep\u0142em.<\/p>\n<p>Zim\u0105 gospodarz zdecydowa\u0142, \u017ce zajmiemy si\u0119 wo\u017ceniem drewna z lasu. Je\u017celi kto\u015b pami\u0119ta zim\u0119 1939\/40 roku, to wie, \u017ce by\u0142 to potworny czas. \u015anieg po piersi. Sarny, zwierzyna p\u0142owa wychodzi\u0142y z lasu, szukaj\u0105c opieki w\u015br\u00f3d ludzi (kiedy\u015b tak\u0105 sarn\u0119 przynios\u0142em do domu). Praca, ponad moje si\u0142y, polega\u0142a na tym, \u017ce wyci\u0105gali\u015bmy kloce drewna spod zasp \u015bnie\u017cnych i wywozili\u015bmy je na drog\u0119. Pan Pates oraz m\u00f3j ojciec powozili ko\u0144mi, a ja bieg\u0142em z ty\u0142u i kierowa\u0142em \u0142adunkiem. Zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce wszystko lecia\u0142o do rowu i robot\u0119 trzeba by\u0142o zaczyna\u0107 od nowa. Bywa\u0142o i tak, \u017ce gospodarz nie kry\u0142 niezadowolenia z mojej pracy. W tej chwili go rozumiem. Po co komu niepe\u0142nosprawny mu\u0142 roboczy? Powoli narasta\u0142 we mnie cichy bunt, pierwszy konflikt klasowy. Ten&#8230; nacjonalista! W\u015bciek\u0142y, patrzy\u0142em na karabin zawieszony w sieni.<\/p>\n<p>Nasta\u0142a wiosna 1940 roku. Przenie\u015bli\u015bmy si\u0119 do pobliskiej osady. Ojciec zosta\u0142 u nadle\u015bniczego, bardzo sympatycznego pana Vogla. Ja trafi\u0142em do rodziny pana Berzina, gospodarza, po czterdziestce, z liczn\u0105 rodzin\u0105. Waldis &#8211; jego starszy syn &#8211; zajmowa\u0142 si\u0119 obej\u015bciem, Robert studiowa\u0142, by\u0142 moim r\u00f3wie\u015bnikiem. Traktowali mnie jak syna. Ale pracowali\u015bmy ci\u0119\u017cko. Uczy\u0142em si\u0119 abecad\u0142a uprawy roli &#8211; jak pos\u0142ugiwa\u0107 si\u0119 kos\u0105, siekier\u0105, narz\u0119dziami rolniczymi. Zacz\u0105\u0142em ora\u0107, bronowa\u0107. Ta nauka bardzo mi si\u0119 w \u017cyciu przyda\u0142a. Ani na moment nie opuszcza\u0142a mnie my\u015bl o najbli\u017cszych. S\u0142yszeli\u015bmy, \u017ce we Francji formowa\u0142y si\u0119 pierwsze polskie oddzia\u0142y wojskowe. Rozmy\u015blali\u015bmy o przedostaniu si\u0119 do Szwecji. A mo\u017ce uda\u0142oby si\u0119 przekroczy\u0107 granic\u0119 \u0142otewsk\u0105 i dotrze\u0107 do Wilna? Niekt\u00f3rzy z naszych przyjaci\u00f3\u0142 podj\u0119li to ryzyko. Nigdy wi\u0119cej ich nie spotka\u0142em.<\/p>\n<p>Wok\u00f3\u0142 ojca skupia\u0142a si\u0119 ta garstka \u017co\u0142nierzy, kt\u00f3ra pracowa\u0142a w pobli\u017cu. Spotykali\u015bmy si\u0119 w niedziel\u0119 w domu dentystki, \u017cyd\u00f3wki polskiego pochodzenia, patriotki. Tam radzili\u015bmy, co dalej? Naszym naczelnym obowi\u0105zkiem by\u0142o walczy\u0107 z Niemcami. Ale jak? Powtarzam znowu za encyklopedi\u0105, \u017ce 15 czerwca 1940 roku Armia Czerwona przekroczy\u0142a granic\u0119 \u0141otwy. 2 lipca proklamowano tu w\u0142adz\u0119 radzieck\u0105. 5 sierpnia \u0141otwa wesz\u0142a w sk\u0142ad Kraju Rad. Wtedy to w\u0142a\u015bnie aresztowano mojego ojca. Wyjecha\u0142 w nieznanym kierunku. Jak si\u0119 p\u00f3\u017aniej okaza\u0142o, zosta\u0142 skierowany w g\u0142\u0105b Zwi\u0105zku Radzieckiego, do jednego z oboz\u00f3w dla internowanych. Od tej chwili musia\u0142em ju\u017c sam decydowa\u0107 o sobie. Napisa\u0142em do przyjaciela, Jurgielewicza, kt\u00f3ry przebywa\u0142 na Litwie. W odpowiedzi poda\u0142 mi marszrut\u0119, w jaki spos\u00f3b m\u00f3g\u0142bym do niego dotrze\u0107. Mieszka\u0142 w maj\u0105tku, nie\u017ale mu si\u0119 powodzi\u0142o. Marzy\u0142em o tej wspania\u0142ej chwili &#8211; spotka\u0107 si\u0119 z przyjacielem, by\u0107 w polskim domu.<\/p>\n<p>Marzenie si\u0119 spe\u0142ni\u0142o. Przyjaciel zaopatrzy\u0142 mnie w pieni\u0105dze i \u017cyczy\u0142 szcz\u0119\u015bcia w wyprawie do Estonii, gdzie chcia\u0142em znale\u017a\u0107 mo\u017cliwo\u015b\u0107 przedostania si\u0119 drog\u0105 morsk\u0105 do Szwecji. Statek taki znalaz\u0142em. Zaszy\u0142em si\u0119 w jego maszynowni. I cho\u0107 do Szwecji nie pop\u0142yn\u0105\u0142em, to dzi\u015b sk\u0142onny jestem przypuszcza\u0107, \u017ce komu\u015b zale\u017ca\u0142o, abym nie trafi\u0142 do wi\u0119zienia. \u017byczliwe, silne d\u0142onie wyci\u0105gn\u0119\u0142y mnie z pomieszcze\u0144 maszynowych, gdzie panowa\u0142 niesamowity przeci\u0105g. Raz by\u0142o ciep\u0142o, to zn\u00f3w zimno. Zapad\u0142em na ci\u0119\u017ckie zapalenie p\u0142uc. W Estonii zaopiekowali si\u0119 mn\u0105 ludzie, kt\u00f3rym w tej chwili nawet nie jestem w stanie podzi\u0119kowa\u0107.<\/p>\n<p>Wr\u00f3ci\u0142em na \u0141otw\u0119. Do pana Vogla, tego nadle\u015bniczego. Jednak 9 pa\u017adziernika 1940 roku zosta\u0142em aresztowany. M\u00f3j gospodarz dosta\u0142 polecenie, aby mnie dostarczy\u0107 na miejsce zgrupowania, wyekwipowanego do podr\u00f3\u017cy. Dylemat: czy ucieka\u0107? Pr\u00f3bowa\u0107 raz jeszcze? Z do\u015bwiadczenia wiedzia\u0142em ju\u017c, \u017ce szansa by\u0142a absolutnie niewielka. O ojcu wiadomo\u015bci wtedy nie mia\u0142em \u017cadnych. W punkcie zbornym spotka\u0142em koleg\u00f3w i przyjaci\u00f3\u0142. Opowiadali dramatyczne historie. Nie tracili\u015bmy jednak nadziei, jak to ludzie m\u0142odzi. Dojechali\u015bmy do Rygi, do tamtejszego wi\u0119zienia. Dobroduszny konwojent poradzi\u0142 nam wypi\u0107 ostatni \u0142yk dzidrai, to taka \u0142otewska w\u00f3dka, kt\u00f3r\u0105 ten i \u00f3w mia\u0142 jeszcze w manierce. Drzwi wi\u0119zienia zamkn\u0119\u0142y si\u0119 za nami wydaj\u0105c przedziwny j\u0119k. Moje pierwsze prawdziwe, ale nieostatnie wi\u0119zienie. Wchodzili\u015bmy godnie, czw\u00f3rkami. W celi spotka\u0142em nowych koleg\u00f3w. Z ka\u017cdym dniem narasta\u0142o przygn\u0119bienie i zw\u0105tpienie. Wiedzieli\u015bmy, bo dociera\u0142y do nas wiadomo\u015bci, \u017ce na Jeziorze \u0141adoga toczy\u0142y si\u0119 walki mi\u0119dzy Finlandi\u0105, a Zwi\u0105zkiem Radzieckim. Informacje dostarczali nam r\u00f3\u017cni ludzie, m.in. dentystka, do kt\u00f3rej chodzili\u015bmy z potrzeby lub po prostu, \u017ceby us\u0142ysze\u0107, co si\u0119 dzieje na \u015bwiecie.<\/p>\n<p>Ci\u0119\u017cko mi m\u00f3wi\u0107 o przypadkach, kt\u00f3re okre\u015bla si\u0119 strasznym s\u0142owem, najstraszniejszym w j\u0119zyku polskim: renegat. Spotka\u0142em Polak\u00f3w, kt\u00f3rzy zaparli si\u0119 swojej krwi. To ludzie straszni. Niestety, los nie oszcz\u0119dzi\u0142 mi p\u00f3\u017aniej podobnych kontakt\u00f3w.<\/p>\n<p>Po kr\u00f3tkim pobycie w wi\u0119zieniu za\u0142adowano nas do poci\u0105gu. Du\u017co wagon\u00f3w z siatkami odgradzaj\u0105cymi korytarz od przedzia\u0142\u00f3w &#8211; cel. Konwojowa\u0142a nas grupa \u017co\u0142nierzy radzieckich z niebieskimi otokami na czapkach. NKWD. Jechali\u015bmy przez Bia\u0142oru\u015b Zachodni\u0105 i t\u0119 Wschodni\u0105. Podr\u00f3\u017c zako\u0144czy\u0142a si\u0119 na malutkiej stacyjce, kt\u00f3rej nazwy te\u017c nie wspomn\u0119. Ot, ma\u0142a mie\u015bcina z cerkiewk\u0105, ryneczkiem, taka jak to opisuj\u0105 klasycy literatury rosyjskiej. Mieszka\u0144cy smutni, spogl\u0105dali na nas ze wsp\u00f3\u0142czuciem. \u017badnej manifestacji wrogo\u015bci ani te\u017c przyja\u017ani. Patrzyli jak ludzie wolni na niewolnych. Upychano nas na odkryte ci\u0119\u017car\u00f3wki, \u015bci\u015ble, jeden obok drugiego. I dalej, w nieznane. Nogi cierp\u0142y, chcia\u0142o si\u0119 wsta\u0107, rozprostowa\u0107 ko\u015bci, ale &#8222;nielzia, siedzi spokojno&#8221;. Kilkana\u015bcie kilometr\u00f3w&#8230; Kolumna d\u0142uga. Stan\u0119li\u015bmy w lesie przed bram\u0105 obozu. Byli\u015bmy ciekawi, kogo tam zastaniemy? Zgadywali\u015bmy, gdzie jeste\u015bmy.<\/p>\n<p>Kiedy rozwar\u0142y si\u0119 bramy obozu, wszyscy wylegli na spotkanie. \u017bo\u0142nierze w mundurach polskich, litewskich, \u0142otewskich. I ju\u017c wiedzieli\u015bmy, \u017ce to swoi, internowani w Litwie i \u0141otwie.<\/p>\n<p>Wszed\u0142em do obozu. Rozejrza\u0142em si\u0119 wok\u00f3\u0142 i nagle&#8230; Nie wierzy\u0142em w\u0142asnym oczom&#8230; M\u00f3j ojciec!&#8230; Pobieg\u0142em nie zwa\u017caj\u0105c na g\u0142o\u015bne i gro\u017ane &#8222;nielzia, stoj!&#8221;. Padli\u015bmy sobie w ramiona&#8230;<\/p>\n<p>Ju\u017c wiedzia\u0142em, \u017ce jeste\u015bmy w obozie internowanych w Juchnowie. Baraki, pi\u0119trowe prycze, obozowa nuda, rozwa\u017cania, t\u0119sknoty. Pierwsza korespondencja z domu. Bo pozwolono nam korespondowa\u0107. O, prosz\u0119, tu adres: pocztowyj jaszczik, Moskwa, itd. Wiedzia\u0142em wi\u0119c, \u017ce rodzina \u017cy\u0142a, to najwa\u017cniejsze. Przys\u0142ali paczk\u0119, skromn\u0105, serdeczn\u0105, malutk\u0105 paczk\u0119 z domu&#8230; By\u0142 w niej sweter w\u0142asnor\u0119cznie zrobiony przez moj\u0105 siostr\u0119, by\u0142o te\u017c troch\u0119 papieros\u00f3w. Wiedzia\u0142em, \u017ce trzeba \u017cy\u0107&#8230;, \u017ce warto \u017cy\u0107, \u017ce musz\u0119 wr\u00f3ci\u0107 do kraju drog\u0105, kt\u00f3ra nie skala honoru&#8230; i pozwoli uczciwie spojrze\u0107 Matce w oczy&#8230;<\/p>\n<p>\u017bycie obozowe toczy\u0142o si\u0119 na poz\u00f3r spokojnie. Kto chcia\u0142 lub m\u00f3g\u0142, znajdowa\u0142 jakie\u015b zaj\u0119cie. Ojciec pracowa\u0142 w warsztacie, w kt\u00f3rym konserwowano urz\u0105dzenia obozowe. Wychodzi\u0142 za bram\u0119 rano, wraca\u0142 po po\u0142udniu. Jakie\u015b pozory wolno\u015bci. Ja pi\u0142owa\u0142em drewno na potrzeby kuchni. Pracuj\u0105cy otrzymywali dodatkowe racje \u017cywno\u015bciowe, sk\u0105pe, ale takie, jak pilnuj\u0105cy nas \u017co\u0142nierze radzieccy. Fasowali nam tyto\u0144, wydzielali cukier, chleb, chyba 600 g, a to du\u017co. Starali\u015bmy si\u0119 zape\u0142ni\u0107 nud\u0119 w spos\u00f3b, jaki ka\u017cdemu odpowiada\u0142. Sport, zawody. Biegali\u015bmy wok\u00f3\u0142 obozu. Grupa gimnastyk\u00f3w \u0107wiczy\u0142a w Krasnym Ugo\u0142kie. To taki klub, kt\u00f3ry urz\u0105dzono nam w jednym z barak\u00f3w. Kto\u015b brzd\u0105ka\u0142 na gitarze, inny \u015bpiewa\u0142.<\/p>\n<p>Kt\u00f3rego\u015b dnia Rosjanie zorganizowali seans filmowy. Obejrzeli\u015bmy film Wandy Wasilewskiej o tym, jak to by\u0142o w Polsce przed wybuchem wojny. Przez ca\u0142\u0105 noc trwa\u0142y rozmowy, jak naprawd\u0119 by\u0142o, jak by\u0107 powinno, a nade wszystko, co z nami b\u0119dzie, co z nasz\u0105 ojczyzn\u0105? Rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 m\u0119ski, tragiczny etap: czas decyzji.<\/p>\n<p>Towarzyszyli nam nieustannie oficerowie NKWD, kt\u00f3rzy wyk\u0142adali abecad\u0142o marksizmu, opowiadali o wszystkim, co mie\u015bci\u0142o si\u0119 w programie wychowania obywatelskiego w Zwi\u0105zku Radzieckim. Kolejna lekcja \u017cycia&#8230; Tymczasem &#8222;barakowy pisarz&#8221; &#8211; Felek, skrz\u0119tnie notowa\u0142, o czym rozmawiali\u015bmy i co robili\u015bmy, a o zmierzchu meldowa\u0142 si\u0119 przed bram\u0105 kurczowo \u015bciskaj\u0105c pod pach\u0105 drobiazgowe raporty. Czesiu Wi\u015bniewski, \u0142ysawy, sympatyczny i wiecznie u\u015bmiechni\u0119ty bagatelizowa\u0142 t\u0119 &#8222;tw\u00f3rczo\u015b\u0107&#8221;. Pucha\u0142a, obdarzony pi\u0119knym barytonem, wy\u015bpiewuj\u0105cy od czasu do czasu &#8222;Ari\u0119 z kurantem&#8221;, gromadzi\u0142 nas wok\u00f3\u0142 siebie. Uczy\u0142 nas ekonomii politycznej z cudem przeszwarcowanego podr\u0119cznika. Opowiada\u0142 ciekawe rzeczy, o kt\u00f3rych nie mieli\u015bmy poj\u0119cia, a przede wszystkim opiekowa\u0142 si\u0119 nami jak \u017co\u0142nierz, jak oficer. Czuli\u015bmy w nim prze\u0142o\u017conego, mimo \u017ce by\u0142 tylko ogrodnikiem spod Warszawy.<\/p>\n<p>Rano, przed zbi\u00f3rk\u0105, wybiegali\u015bmy z Windyg\u0105, Pucha\u0142\u0105, myli\u015bmy si\u0119 \u015bniegiem, nacierali\u015bmy, robili\u015bmy przebie\u017ck\u0119 i rozchodzili\u015bmy si\u0119 do zaj\u0119\u0107, \u017ceby wieczorami wr\u00f3ci\u0107 do jak\u017ce m\u0105drych wyk\u0142ad\u00f3w ekonomii politycznej, do nauki j\u0119zyka angielskiego. Z jakim\u017ce zapa\u0142em wkuwali\u015bmy s\u0142\u00f3wka, budowali\u015bmy pierwsze zdania. Mia\u0142em tam dw\u00f3ch przyjaci\u00f3\u0142, niegdy\u015b uczni\u00f3w Szko\u0142y Morskiej. Opowiadali o podr\u00f3\u017cy na Galapagos na pok\u0142adzie &#8222;Daru Pomorza&#8221;. Po prostu zazdro\u015bci\u0142em im, \u017ce p\u0142ywali, \u017ce tyle widzieli.<\/p>\n<p>Wiosn\u0105 po\u017cegna\u0142em si\u0119 z ojcem, bo przewo\u017cono go do innego obozu. Kolejne rozstanie, nast\u0119pna zaduma nad bezsilno\u015bci\u0105, wyrokiem historii, od kt\u00f3rego nie ma apelacji. Znowu zosta\u0142em sam&#8230;<\/p>\n<p>Obok grupy fanatycznych patriot\u00f3w, dla kt\u00f3rych pierwszym obowi\u0105zkiem by\u0142a walka w obronie ojczyzny, walka z Niemcami, istnia\u0142a w\u015br\u00f3d nas grupa os\u00f3b my\u015bl\u0105cych inaczej. Oni nawi\u0105zywali wsp\u00f3\u0142prac\u0119 z w\u0142adzami radzieckimi. Formy tych dzia\u0142a\u0144 by\u0142y przer\u00f3\u017cne, stwarza\u0142y wiele konflikt\u00f3w, nawet dramat\u00f3w. Najaktywniejsi z naszej grupy zostali odizolowani od reszty. Janek Radomski, W\u0142odziu Kobak&#8230; Jeszcze inni zadeklarowali, \u017ce s\u0105 obywatelami polskimi narodowo\u015bci bia\u0142oruskiej i tych przeniesiono poza teren obozu. Otrzymali namiastk\u0119 wolno\u015bci. Zaj\u0119li si\u0119 sprawami zaopatrzeniowymi. Kontaktowali si\u0119 z miejscow\u0105 ludno\u015bci\u0105, ale nie wolno im by\u0142o rozmawia\u0107 z nami. Mimo to usi\u0142owali\u015bmy porozumie\u0107 si\u0119 z nimi. Bezskutecznie. A by\u0142em z tymi ch\u0142opcami na \u0141otwie, uwa\u017ca\u0142em ich za przyjaci\u00f3\u0142. Teraz chyba przyjaci\u00f3\u0142mi nie byli\u015bmy.<\/p>\n<p>Dni mija\u0142y, a\u017c ob\u00f3z obieg\u0142a wiadomo\u015b\u0107, \u017ce pojedziemy na nowe miejsce. Kolejna ewidencja, przes\u0142uchania i opowiadanie \u017cyciorys\u00f3w. Niekt\u00f3rzy zabiegali o wzgl\u0119dy administracji obozowej w taki czy inny spos\u00f3b, smutny zreszt\u0105. \u017beby przetrwa\u0107. Czuli\u015bmy, \u017ce to, co nast\u0105pi, nie b\u0119dzie &#8222;idyll\u0105&#8221;. Zacz\u0119li\u015bmy bowiem kojarzy\u0107 pewne fakty&#8230; Te wyskrobane na pryczach imiona i nazwiska, daty &#8211; to, na co wcze\u015bniej nie zwracali\u015bmy uwagi&#8230;<\/p>\n<p>Pewnego dnia &#8211; \u015bcis\u0142a rewizja osobista. Przegl\u0105danie baga\u017cy. Odebrano nam wszystko, co mog\u0142oby pos\u0142u\u017cy\u0107 za bro\u0144 lub pom\u00f3c w ucieczce. Pomaszerowali\u015bmy w stron\u0119 stacji kolejowej.<\/p>\n<p>Jeszcze s\u0142ysz\u0119, te pokrzykiwania oficer\u00f3w NKWD. Kto\u015b zaintonowa\u0142 polsk\u0105 pie\u015b\u0144 patriotyczn\u0105, wojskow\u0105: &#8222;Z trudu naszego i znoju Polska powsta\u0142a, by \u017cy\u0107&#8230;&#8221;. Szli\u015bmy roz\u015bpiewanym murem. Konw\u00f3j przesta\u0142 reagowa\u0107. Za\u0142adowano nas do wagon\u00f3w. Zwyk\u0142ych, towarowych, jakich w czasie wojny u\u017cywano do transportu wojska.<\/p>\n<p>Zelektryfikowan\u0105 kolej\u0105 jechali\u015bmy przez ziemie p\u00f3\u0142nocne, ko\u0142o Pietrozawodzka. Widzia\u0142em wielki przemys\u0142. Widzia\u0142em te\u017c co\u015b, co nieustannie mnie parali\u017cowa\u0142o, a by\u0142o specyfik\u0105 krajobrazu ziemi rosyjskiej, to, o czym dotychczas tylko s\u0142ysza\u0142em. Na przyk\u0142ad na \u0141otwie, kiedy przed wyruszeniem do Rosji, opowiada\u0142em sw\u00f3j kolejny \u017cyciorys. Przede mn\u0105 siedzia\u0142 oficer NKWD, pan o bardzo pi\u0119knej twarzy, znakomicie m\u00f3wi\u0105cy po rosyjsku, spokojny, opanowany. Maniery arystokratyczne. Dziwi\u0142a go moja znajomo\u015b\u0107 rosyjskiego. Przeegzaminowa\u0142 mnie z literatury. Pyta\u0142 o Gogola, Czechowa, Dostojewskiego.<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142uchaj no, a ile ludno\u015bci liczy\u0142a Polska? &#8211; zapyta\u0142 nagle, ku mojemu zdziwieniu i zaskoczeniu.<\/p>\n<p>&#8211; Oko\u0142o 33 milion\u00f3w &#8211; odpowiedzia\u0142em, a on u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 jako\u015b tak smutno.<\/p>\n<p>&#8211; A wiesz, m\u0142ody cz\u0142owieku, Polska to jednak ma\u0142y kraj.<\/p>\n<p>&#8211; Jak\u017ce ma\u0142y? Jeden ze \u015brednich w Europie.<\/p>\n<p>&#8211; Wiesz co, m\u00f3j drogi\u2026 &#8211; on mi na to. &#8211; U nas, w Zwi\u0105zku Radzieckim, 20 milion\u00f3w ludzi siedzi w wi\u0119zieniach, \u0142agrach, obozach, miejscach odosobnienia.<\/p>\n<p>&#8211; Ja pana nie zrozumia\u0142em &#8211; s\u0142owa oficera wyda\u0142y mi si\u0119 jakim\u015b \u017cartem. Niedobrym, ko\u015blawym.<\/p>\n<p>&#8211; A wiesz, nauczysz si\u0119 jednego powiedzonka, takiego przys\u0142owia: po\u017cywiosz, uwidisz&#8230;<\/p>\n<p>I wtedy, w poci\u0105gu, przypomnia\u0142 mi si\u0119 ten makabryczny zwrot&#8230; Wzd\u0142u\u017c trasy, kt\u00f3r\u0105 jechali\u015bmy &#8211; obozy, wie\u017cyczki, wartownicy. Du\u017co, du\u017co oboz\u00f3w. Te 20 milion\u00f3w ludzi przesta\u0142o by\u0107 dla mnie abstrakcj\u0105.<\/p>\n<p>Podr\u00f3\u017c bardziej ni\u017c uci\u0105\u017cliwa. Sk\u0105pe racje \u017cywno\u015bci, przewa\u017cnie suchary, od czasu do czasu \u015bled\u017a, no i brak wody. W ka\u017cdym wagonie kilkadziesi\u0105t os\u00f3b.<\/p>\n<p>Mijaj\u0105c Leningrad dojechali\u015bmy do Murma\u0144ska. Dzie\u0144 by\u0142 szary, s\u0142otny. Widzieli\u015bmy sterty amunicji i bomb lotniczych. Trwa\u0142y przygotowania do wojny. Ze stacji pomaszerowali\u015bmy w stron\u0119 p\u0142askowy\u017cu. Z dala widnia\u0142y zarysy obozu, takiego, jakie widzieli\u015bmy po drodze. Po apelu, podzieleni na kompanie i plutony, rozlokowali\u015bmy si\u0119 w barakach. Dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce to ob\u00f3z przej\u015bciowy. Nie byli\u015bmy tam pierwsi. Powiedziano nam, \u017ce \u0142agier m\u00f3g\u0142 pomie\u015bci\u0107 kilkana\u015bcie tysi\u0119cy os\u00f3b.<\/p>\n<p>Pierwsze bia\u0142e noce&#8230; Nie mog\u0142em spa\u0107. Pluskwy kapa\u0142y jak deszcz, bardzo parzy\u0142y i bucza\u0142y. Wylaz\u0142em z pryczy, tu\u0142a\u0142em si\u0119 po obozie, przystan\u0105\u0142em przy grupce smutnych ludzi. Wiedli rozmowy bez tematu. Podszed\u0142 do mnie \u017co\u0142nierz.<\/p>\n<p>&#8211; Chcesz pracowa\u0107? Potrzebuj\u0119 ludzi do obs\u0142ugi warzelni wody. B\u0119dziesz gotowa\u0142 kipiatok, wrz\u0105tek.<\/p>\n<p>Ten wrz\u0105tek ratowa\u0142 \u017cycie wielu ludziom, by\u0142 niezb\u0119dny. Z niego robi\u0142o si\u0119 herbat\u0119, a je\u015bli jej nie starcza\u0142o, to kipiatok stanowi\u0142 jedyne ciep\u0142e po\u017cywienie. Zgodzi\u0142em si\u0119 i wraz z moimi przyjaci\u00f3\u0142mi obj\u0119li\u015bmy we w\u0142adanie warzelni\u0119 wrz\u0105tku &#8211; &#8222;kipiatielni\u0119&#8221;.<\/p>\n<p>Dali nam siekiery, pi\u0142y, wskazali stert\u0119 drewna. Po chwili warzyli\u015bmy pierwszy wrz\u0105tek. Rano sformowa\u0142a si\u0119 kolejka, olbrzymi rz\u0105d ludzi z mena\u017ckami. A ja, w\u0142adca warzelni, sta\u0142em nad kot\u0142em i ogromn\u0105 warz\u0105chwi\u0105 nalewa\u0142em ka\u017cdemu w miar\u0119 sprawiedliwie. I wtedy zda\u0142em sobie spraw\u0119, jak\u0105 olbrzymi\u0105 w\u0142adz\u0119 mam nad pozosta\u0142ymi. Warz\u0105chew uczyni\u0142a mnie nagle kim\u015b bardzo wa\u017cnym. Niekt\u00f3rzy u\u015bmiechali si\u0119 przymilnie, inni nerwowo domagali si\u0119 wi\u0119cej, a ja mog\u0142em da\u0107 tyle, ile chcia\u0142em. Kucharze potrzebowali wody do zmywania naczy\u0144, wi\u0119c z dna kot\u0142\u00f3w wygrzebywali nam resztki po\u017cywienia. Jadali\u015bmy wi\u0119c do syta, mogli\u015bmy te\u017c t\u0105 straw\u0105 dzieli\u0107 si\u0119 z innymi.<\/p>\n<p>Jaka to wa\u017cna rzecz m\u00f3c podzieli\u0107 si\u0119 \u0142y\u017ck\u0105 zupy z cz\u0142owiekiem g\u0142odnym. W Juchnowie mia\u0142em przyjaciela. Janek Borkowski. Syn nauczyciela z gimnazjum w Grodnie. Przemyci\u0142 maszynk\u0119 do strzy\u017cenia w\u0142os\u00f3w i brzytw\u0119 oraz grzebyk i zosta\u0142 obozowym fryzjerem. A wi\u0119c &#8222;w\u0142adza&#8221; naszej &#8222;kipiatieli&#8221; ros\u0142a. Ka\u017cdy chcia\u0142 si\u0119 ostrzyc. St\u0105d dodatkowa paczka machorki, kostka cukru, skibka ci\u0119\u017cko zaoszcz\u0119dzonego chleba, kt\u00f3r\u0105 dzielili\u015bmy si\u0119 z najbardziej potrzebuj\u0105cymi. Idylla, gorzka idylla trwa\u0142a.<\/p>\n<p>Kt\u00f3rego\u015b dnia poruszenie. Wszyscy pobiegli do bramy, do zasiek\u00f3w okalaj\u0105cych ob\u00f3z. Zbli\u017ca\u0142a si\u0119 kolumna wojska. Czw\u00f3rkami. Sta\u0142em i wypatrywa\u0142em znajomych. Nagle serce zamar\u0142o. Kolejny cud w moim \u017cyciorysie. Zobaczy\u0142em mojego ojca w towarzystwie sier\u017canta Stefa\u0144skiego, kt\u00f3ry p\u00f3\u017aniej zgin\u0105\u0142 pod Monte Cassino. Trudno mi o tym opowiada\u0107&#8230;<\/p>\n<p>Ojciec&#8230; By\u0142 potwornie zm\u0119czony&#8230; I zadumany. Pobieg\u0142em do kuchni. Wpad\u0142em mi\u0119dzy kucharzy &#8211; Rosjan, Polak\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Przyjecha\u0142 m\u00f3j ojciec!<\/p>\n<p>Reakcja by\u0142a natychmiastowa. Z zakamark\u00f3w wywlekli wiadro zupy. Zanios\u0142em je do baraku. Jak oni jedli. Jak strasznie byli g\u0142odni! Patrzyli\u015bmy sobie w oczy, p\u0142akali\u015bmy, nic nie m\u00f3wili\u015bmy&#8230;<\/p>\n<p>Alarm.<\/p>\n<p>Zbi\u00f3rka z tym, co mo\u017cna nazwa\u0107 oporz\u0105dzeniem. Przygotowania do wyjazdu. Tym razem na statek. Nazywa\u0142 si\u0119 &#8222;Clara Zetkin&#8221;. W \u0142adowniach wiele pi\u0119ter prycz, potworna ciasnota. Jedzenie kiepskie i ma\u0142o. Z chlebak\u00f3w wygrzebywali\u015bmy okruchy. Dzielili\u015bmy si\u0119 tymi resztkami.<\/p>\n<p>Morze niespokojne, warunki ci\u0119\u017ckie. Chorowali\u015bmy. Cho\u0107 gorzko to brzmi, jedyn\u0105 rozrywk\u0105 w tej makabrycznej podr\u00f3\u017cy by\u0142o wydostanie si\u0119 na pok\u0142ad, po d\u0142ugich godzinach oczekiwania w kolejce, do latryny. Dopiero wtedy oddychali\u015bmy \u015bwie\u017cym powietrzem i morzem. Takim powietrzem, kt\u00f3re nape\u0142nia p\u0142uca, pobudza wyobra\u017ani\u0119 i powoduje, \u017ce cz\u0142owiekowi wraca poczucie cz\u0142owiecze\u0144stwa. W\u015br\u00f3d bezkresnego \u017cywio\u0142u, w przestrzeni absolutnej, wolno\u015bci od horyzontu do horyzontu. I wtedy podj\u0105\u0142em nieodwracalne postanowienie, \u017ce zostan\u0119 na morzu, \u017ce na morzu musz\u0119 walczy\u0107, \u017ce zrobi\u0119 wszystko, by temu bezkresnemu oceanowi sp\u0142aci\u0107 wielki d\u0142ug wdzi\u0119czno\u015bci za to, \u017ce pozwoli\u0142 mi znowu czu\u0107 si\u0119 cz\u0142owiekiem, a nie tylko strz\u0119pkiem bytowania ludzkiego wci\u015bni\u0119tym mi\u0119dzy jedn\u0105, a drug\u0105 prycz\u0119.<\/p>\n<p>Zakotwiczyli\u015bmy u nieznanych nam brzeg\u00f3w, kilka mil od l\u0105du. Pogoda z\u0142a. Barki dobija\u0142y powoli, z trudem. Na statku dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce Niemcy napadli na Zwi\u0105zek Radziecki. Wybuch\u0142a ta wojna, kt\u00f3r\u0105 przeczuwali\u015bmy wcze\u015bniej. Wojna, o kt\u00f3r\u0105 toczyli\u015bmy zawzi\u0119te spory z naszymi politycznymi wychowawcami z NKWD, w kt\u00f3r\u0105 oni nie wierzyli.<\/p>\n<p>Wy\u0142adowali\u015bmy si\u0119 na barki. Potem marsz. Kolejny ob\u00f3z, po\u0142o\u017cony na p\u0142askowy\u017cu. Pod nami rzeka wpadaj\u0105ca do morza. Byli\u015bmy na P\u00f3\u0142wyspie Kola, w \u0142agrze Ponoj<a href=\"#_ftn8\" name=\"_ftnref8\">[8]<\/a>, nazwanym tak od pobliskiej rzeki. Ob\u00f3z, jak jaka\u015b niestrudzona pompa, wsysa\u0142 mas\u0119 zm\u0119czonych, sponiewieranych ludzi. Rz\u0119dy du\u017cych namiot\u00f3w, \u017cadnej ro\u015blinno\u015bci. Wok\u00f3\u0142 bezkres p\u0142askowy\u017cu. A ob\u00f3z wch\u0142ania\u0142 dalsze i dalsze kolumny. Nie mieli\u015bmy co je\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Przy bramie spotykam&#8230; mojego ojca. Chyba p\u0142akali\u015bmy. Nie wiedzia\u0142em, \u017ce by\u0142 w tym samym transporcie. Prosz\u0119 go, \u017ceby gdzie\u015b tam poczeka\u0142, na jakim\u015b skrawku nie zaj\u0119tej ziemi, pami\u0119tam, \u017ce ko\u0142o popieliska, w kt\u00f3rym pomi\u0119dzy badylami spalonej trawy, \u0142\u0119t\u00f3w, o\u015bci du\u017cych ryb, kt\u00f3re przed nami kto\u015b przypieka\u0142. Pr\u00f3bowali\u015bmy to je\u015b\u0107, ale by\u0142o tak gorzkie, \u017ce nabra\u0142em obrzydzenia i do strawy, i do siebie&#8230; T\u0142um gromadzi\u0142 si\u0119 przy zaimprowizowanej kuchni. W\u015br\u00f3d krz\u0105taj\u0105cych si\u0119 kuchcik\u00f3w dostrzeg\u0142em znajomych.<\/p>\n<p>M\u0142odo\u015b\u0107 jest dynamiczna i ma swoje prawa, cz\u0119sto odmierzane \u0142okciami i pi\u0119\u015bci\u0105. Dzi\u0119ki temu w mena\u017cce z puszki po konserwach mia\u0142em gor\u0105c\u0105 zup\u0119. Walczy\u0142em o ka\u017cd\u0105 jej kropl\u0119. O ciep\u0142o, kt\u00f3re ogrzewa\u0142o skostnia\u0142e d\u0142onie. Walczy\u0142em z pokus\u0105, \u017ceby spr\u00f3bowa\u0107. Odrobin\u0119. By\u0142em taki g\u0142odny, ale ta zupa by\u0142a dla ojca. Stan\u0119li\u015bmy naprzeciw siebie i jedli\u015bmy. To ciep\u0142o&#8230; Ja jedn\u0105 \u0142y\u017ck\u0119, on drug\u0105. Kiedy zosta\u0142a tylko jedna \u0142y\u017cka, nie zjad\u0142em jej ja ani on&#8230;<\/p>\n<p>Klecili\u015bmy baraki, urz\u0105dzali\u015bmy si\u0119 na zim\u0119. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce nie b\u0119dzie \u0142atwa. Kt\u00f3rej\u015b bezsennej nocy zwo\u0142ano nas do pracy. Gdzie? Ano w porcie, przy barkach z zaopatrzeniem dla obozu. Zg\u0142osi\u0142em si\u0119 na ochotnika, ale powiedzia\u0142em oficerowi, \u017ce mam bardzo zniszczone obuwie. O dziwo, dosta\u0142em par\u0119 porz\u0105dnych but\u00f3w, w jakich chodzili \u017co\u0142nierze rosyjscy. Z cholewami! Dla mnie wtedy &#8211; marzenie. Roz\u0142adowywali\u015bmy barki. Jakie\u015b solone ryby w beczkach, buraki, ziemniaki. Wszystko wynosili\u015bmy na l\u0105d i po pochy\u0142ej \u015bcie\u017cce taszczyli\u015bmy na placyk, na samochody.<\/p>\n<p>Obs\u0142uga obozu sk\u0142ada\u0142a si\u0119 z tych samych ludzi co w Juchnowie. Oni po prostu zostali ewakuowani razem z nami! Ten fakt napawa\u0142 nas tyle wielk\u0105 otuch\u0105, co podejrzeniami. Stosunek \u017co\u0142nierzy jakby si\u0119 odmieni\u0142. \u015awiadomo\u015b\u0107, \u017ce Zwi\u0105zek Radziecki walczy\u0142 z Niemcami, stawia\u0142 nas w innej sytuacji. Nawi\u0105zywali\u015bmy z nimi rozmowy m\u00f3wi\u0105c, \u017ce tworzymy front tych, kt\u00f3rzy chc\u0105 bi\u0107 Niemc\u00f3w. Mimo to nie otrzymywali\u015bmy jednoznacznej odpowiedzi, jakie b\u0119d\u0105 nasze losy. Zawi\u0105zywa\u0142y si\u0119 grupy przygotowuj\u0105ce ucieczki. Wygrzebywano jakie\u015b strz\u0119py map, rozwa\u017cano szans\u0119, a nade wszystko przygotowywali\u015bmy si\u0119 do przetrwania zimy. Pucha\u0142a, Wi\u015bniewski, m\u00f3j ojciec i inni opiekunowie m\u0142odzie\u017cy czuwali, by zachowa\u0107 nas w zdrowiu, w kondycji fizycznej i psychicznej.<\/p>\n<p>Na kolejnej zbi\u00f3rce potrzebowali dekarzy. Sta\u0142em w szeregu z Kami\u0144skim (prawdziwe nazwisko Kamionka, s\u0142u\u017cy\u0142 w marynarce pi\u0144skiej). Rysiek wyst\u0105pi\u0142, poci\u0105gn\u0105\u0142 mnie za r\u0119kaw, wi\u0119c wyszed\u0142em razem z nim. Szepn\u0105\u0142em mu, \u017ce o tym fachu nie mam zielonego poj\u0119cia, ale on na to nie zwa\u017ca\u0142.<\/p>\n<p>Budowali\u015bmy niewielki domek, kt\u00f3ry przykrywali\u015bmy s\u0142om\u0105, a to akurat zna\u0142em z \u0141otwy. Ca\u0142o\u015b\u0107 lepili\u015bmy glin\u0105, kt\u00f3r\u0105 jeden przyci\u0105ga\u0142 na ko\u0142owrocie, drugi pacykowa\u0142. W zale\u017cno\u015bci od post\u0119pu pracy mieli\u015bmy otrzymywa\u0107 po\u017cywienie z pierwszego, drugiego, trzeciego, a nawet czwartego kot\u0142a stachanowskiego. Dobra to by\u0142a lekcja ekonomii politycznej i ekonomiki pracy. Zale\u017ca\u0142o nam, \u017ceby zrobi\u0107 jak najwi\u0119cej, a potem na\u017cre\u0107 si\u0119 do syta. Oczywi\u015bcie, ka\u017cda praca ma sw\u00f3j koniec i trzeba j\u0105 wymierzy\u0107. Politruk, kt\u00f3ry tego dokona\u0142, pokiwa\u0142 g\u0142ow\u0105. Trzy na cztery, na dwadzie\u015bcia&#8230; Popatrzy\u0142 na nas z u\u015bmiechem.<\/p>\n<p>&#8211; No c\u00f3\u017c, ch\u0142opcy, zarobili\u015bcie na s\u00f3l do jedzenia.<\/p>\n<p>&#8211; Jak\u017ce to, towarzyszu lejtnancie!<\/p>\n<p>&#8211; No, widzicie &#8211; trzy na cztery, na dwadzie\u015bcia. P\u00f3\u0142 normy. To prawie nic.<\/p>\n<p>&#8211; No jak\u017ce&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; No dobrze, piszemy, trzy na cztery, na czterdzie\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Towarzyszu lejtnancie, przecie\u017c nie ma czterdzie\u015bci.<\/p>\n<p>&#8211; Nie ma? A, to znaczy &#8211; deszcz wymy\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; A jak nie b\u0119dzie deszczu?<\/p>\n<p>&#8211; No, to znaczy, wyschnie.<\/p>\n<p>Jak powiedzia\u0142em, z powodu moich dobrych but\u00f3w przydzielono mnie do kompanii transportowej, bo cz\u0119\u015b\u0107 je\u0144c\u00f3w, w tym m\u00f3j ojciec, budowa\u0142a lotnisko kilka kilometr\u00f3w od Ponoj. Oba miejsca rozdziela\u0142 g\u0142\u0119boki w\u0105w\u00f3z, przez kt\u00f3ry przep\u0142ywa\u0142a p\u0142ytka rzeka. Nale\u017ca\u0142o j\u0105 pokona\u0107 w br\u00f3d, a potem wdrapa\u0107 si\u0119 kilkaset metr\u00f3w do g\u00f3ry. Na miejscu wymarszu magazynierzy odwa\u017cali nam po szesna\u015bcie kilogram\u00f3w prowiantu. Dlaczego w\u0142a\u015bnie tyle? Nie wiem.<\/p>\n<p>Maszerowali\u015bmy przez stepowy p\u0142askowy\u017c. Ro\u015blinno\u015b\u0107 sk\u0105pa, kar\u0142owata, gdzieniegdzie mchy, jagody, \u017curawiny, zrywane przez nas skrz\u0119tnie. Wspinali\u015bmy si\u0119. O, Bo\u017ce, jak ci\u0119\u017cko. Tam, gdzie by\u0142o najtrudniej, by\u0142 zawsze Wi\u015bniewski i Pucha\u0142a. Nigdy im tego nie zapomn\u0119. Podpowiadali, jak i\u015b\u0107, jak odpoczywa\u0107, co robi\u0107, by krwotoki z nosa zdarza\u0142y si\u0119 jak najrzadziej.<\/p>\n<p>W plecaku nios\u0142em solone mi\u0119so. Mog\u0142em oderwa\u0107 kawa\u0142ek, schowa\u0107 za koszul\u0119 czy nogawk\u0119 spodni. Ale wiedzia\u0142em te\u017c, \u017ce to co nios\u0119, jest dla mojego ojca i to, co ja zjem, nie dostanie si\u0119 jemu. Ja przecie\u017c dostawa\u0142em dodatkow\u0105 racj\u0119 \u017cywno\u015bci za t\u0119 ci\u0119\u017ck\u0105 prac\u0119. 20 dkg czarnego \u017cytniego chleba i skrawek t\u0142uszczu podobnego do margaryny, wielko\u015bci po\u0142owy pude\u0142ka zapa\u0142ek. Wsysa\u0142em to w siebie po okruszynce i ci\u0105gle my\u015bla\u0142em o po\u0142ciu mi\u0119sa d\u017awiganym na plecach. \u017bywno\u015b\u0107 oddawali\u015bmy i wracali\u015bmy bardzo zm\u0119czeni. W\u0119druj\u0105c, potykali\u015bmy si\u0119 o ko\u015bci ludzkie, kt\u00f3re wiatr wygrzebywa\u0142 spod mch\u00f3w oraz piasku w\u0105wozu&#8230; Do dzi\u015b, panie Marku, nie wiem, czyje to by\u0142y szcz\u0105tki. Nie wiem, gdzie zgin\u0119li ci nieszcz\u0119\u015bnicy, dlaczego mchy p\u0142askowy\u017cu Ponoj sta\u0142y si\u0119 ich zbiorow\u0105 mogi\u0142\u0105? Ich synowie i wnuki maj\u0105 obowi\u0105zek ko\u0142ata\u0107 do bram niebios lub piekie\u0142, by wydrze\u0107 im t\u0119 tragiczn\u0105 tajemnic\u0119. To w\u0142a\u015bnie pan, pa\u0144skie pokolenie winno z\u0142ama\u0107 piecz\u0119ci na najtajniejszych zbrodniach! Na fa\u0142szu i ob\u0142udzie! A mo\u017ce nie mam racji? Mo\u017ce Wam jest to niepotrzebne?<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-19192\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02.jpg\" alt=\"\" width=\"1920\" height=\"1265\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02.jpg 1920w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02-300x198.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02-1024x675.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02-768x506.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02-1536x1012.jpg 1536w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-02-650x428.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1920px) 100vw, 1920px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Kolejny transport. Wagony kolejowe, tak dobrze nam znane i trudy podr\u00f3\u017cy w eszelonach z oknami przeszklonymi drutem kolczastym.<\/p>\n<p>Dojechali\u015bmy do Archangielska. Biwakowali\u015bmy na terenie du\u017cego tartaku. Oczekiwali\u015bmy na nast\u0119pny transport, o kt\u00f3rym wiedzieli\u015bmy tylko, \u017ce nast\u0105pi. I rzeczywi\u015bcie. Bardzo d\u0142uga droga, bo z Archangielska, a\u017c na zachodni kraniec Ukrainy. Prawie dwa tygodnie. Wtedy zda\u0142em sobie spraw\u0119 z tego, jak olbrzymi jest Zwi\u0105zek Radziecki i jak odmienny w r\u00f3\u017cnych regionach. Na p\u00f3\u0142nocy wielki przemys\u0142. Zelektryfikowane ogromne miasta przemys\u0142owe, fabryki. Na zachodnim skraju Kazachstanu jurty, bezkresny step, wielb\u0142\u0105dy, tak jak w epoce Tamerlana<a href=\"#_ftn9\" name=\"_ftnref9\">[9]<\/a>. Tam podr\u00f3\u017c by\u0142a szczeg\u00f3lnie uci\u0105\u017cliwa, dramatyczna. Dokucza\u0142o pragnienie.<\/p>\n<p>Przystan\u0119li\u015bmy na jakiej\u015b stacji. Walenie do drzwi. Pi\u0107, pi\u0107, pi\u0107. Mija\u0142a kolejna doba bez wody, a dni by\u0142y tak upalne. Poruszenie w\u015br\u00f3d konwojent\u00f3w. Otworzyli drzwi wagonu. Wysypali\u015bmy si\u0119 w kierunku pola i poszli\u015bmy do studni, po\u0142o\u017conej w male\u0144kim osiedlu, kilka kilometr\u00f3w od tor\u00f3w kolejowych. Chwyci\u0142em i ja naczynia, bieg\u0142em z innymi i zobaczy\u0142em co\u015b, czego nie chcia\u0142bym ju\u017c nigdy ogl\u0105da\u0107. Widzia\u0142em cz\u0142owieka, kt\u00f3ry postrada\u0142 zmys\u0142y.<\/p>\n<p>Szed\u0142 przed siebie i m\u00f3wi\u0142 co\u015b bez zrozumienia. A wok\u00f3\u0142 niego ludzie kra\u0144cowo wyczerpani, zw\u0142aszcza ci starsi. Ludzie niezdolni do wysi\u0142ku fizycznego. Szed\u0142em, bieg\u0142em, do studni. Tam pi\u0142em i pi\u0142em, i ci\u0105gle chcia\u0142o mi si\u0119 pi\u0107. Nalewa\u0142em wod\u0119 z jedynego wiadra, do kt\u00f3rego t\u0142oczy\u0142y si\u0119 tysi\u0105ce. Walczy\u0142em o ka\u017cd\u0105 kropl\u0119, o ka\u017cdy \u0142yk. Kiedy ju\u017c nape\u0142ni\u0142em mena\u017ck\u0119, zacz\u0105\u0142em pi\u0107 znowu. By\u0142em mokry i ci\u0105gle chcia\u0142o mi si\u0119 pi\u0107!<\/p>\n<p>Wiedzia\u0142em, \u017ce tam, w poci\u0105gu zosta\u0142 m\u00f3j ojciec i Felek Ro\u017cnowski, kt\u00f3ry ju\u017c prawie opad\u0142 z si\u0142. Nios\u0142em mena\u017ck\u0119 z wod\u0105, do kt\u00f3rej wyci\u0105ga\u0142y si\u0119 setki r\u0105k i patrzy\u0142y tysi\u0105ce oczu. Przyciska\u0142em ten skarb do piersi i walczy\u0142em ze sob\u0105, \u017ceby nie pi\u0107 po raz kolejny, \u017ceby nic nie uroni\u0107.<\/p>\n<p>Doszed\u0142em. Pierwszy pi\u0142 Felek. Popatrzy\u0142 na mnie. Chcia\u0142by wi\u0119cej. Potem pi\u0142 ojciec. Pobieg\u0142em po raz wt\u00f3ry. Ju\u017c mia\u0142em dwa naczynia. I zn\u00f3w wyci\u0105gni\u0119te r\u0119ce oraz zach\u0142anne oczy. Pobieg\u0142em po raz trzeci, ale studni&#8230; ju\u017c nie by\u0142o. Zosta\u0142a rozdeptana&#8230; Do ostatniego drewnianego ocembrowania.<\/p>\n<p>Nie by\u0142o wi\u0119cej wody&#8230;<\/p>\n<p>W nowym obozie spotkali\u015bmy \u017co\u0142nierzy, kt\u00f3rych nie znali\u015bmy. Ewidencja, \u017cyciorysy, nowe mo\u017cliwo\u015bci. Tym razem mogli\u015bmy wybra\u0107. Ochotnicy do armii radzieckiej &#8211; zakwaterowani w rejonie Z, ochotnicy do mi\u0119dzynarodowych brygad &#8211; w rejonie Y, kandydaci do wojska polskiego mieli pozosta\u0107 na miejscu&#8230;<\/p>\n<p>Ka\u017cdy wybra\u0142 zgodnie z w\u0142asnym sumieniem. W kancelarii opowiada\u0142em sw\u00f3j kr\u00f3tki \u017cyciorys. M\u0142ody oficer \u015blini\u0142 kartki w teczce, kt\u00f3r\u0105 mia\u0142 przed sob\u0105, spogl\u0105da\u0142 na mnie, od czasu do czasu o co\u015b pyta\u0142, m\u00f3wi\u0142 ma\u0142o, czasem wzdycha\u0142. Na chwil\u0119 wyszed\u0142&#8230; Teczka z moimi aktami osobowymi le\u017ca\u0142a na biurku.<\/p>\n<p>&#8211; No tak, to znaczy do wojska polskiego &#8211; stwierdzi\u0142 oficer ponownie wchodz\u0105c do pokoju.<\/p>\n<p>Ju\u017c 26 lipca by\u0142em w Tatiszczewie<a href=\"#_ftn10\" name=\"_ftnref10\">[10]<\/a>, gdzie formowa\u0142a si\u0119 pi\u0105ta dywizja piechoty. Pan oczywi\u015bcie nie wierzy w cuda? Panie Marku, tam w Tatiszczewie&#8230; spotka\u0142em ojca. By\u0142 dow\u00f3dc\u0105 plutonu karabin\u00f3w maszynowych w trzynastym pu\u0142ku piechoty. Szkoli\u0142 m\u0142odych \u017co\u0142nierzy. Z grup\u0105 przyjaci\u00f3\u0142, nastolatk\u00f3w zostali\u015bmy przydzieleni do kompanii podchor\u0105\u017cych tej\u017ce dywizji. Rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 \u0107wiczenia bez broni. A na \u015bwiecie by\u0142a ju\u017c jesie\u0144. Spad\u0142 \u015bwie\u017cy \u015bnieg. Pod okiem plutonowego Chlebowskiego i kaprala Michalika \u0107wiczyli\u015bmy okopywanie. Kurs rekrucki.<\/p>\n<p>A potem pierwszy karabin, w\u0142a\u015bciwie drugi, bo jak\u017ce m\u00f3g\u0142bym zapomnie\u0107 o mauzerze z magazynu szkolnego w Bras\u0142awiu. Nie mia\u0142em amunicji, ale mia\u0142em karabin.<\/p>\n<p>Mieszkali\u015bmy w namiotach. Du\u017ce, wkopane w ziemi\u0119. Drewniane \u0142\u00f3\u017cka, piecyk, w kt\u00f3rym dy\u017curny, jak westalka, nieci\u0142 ogie\u0144. Rano pobudka, apel, potem \u0107wiczenia i nadzieja, \u017ce dotrze uzbrojenie i b\u0119dziemy walczyli na froncie. I kiedy wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce ju\u017c na dobre zadomowi\u0142em si\u0119 w dywizji, kiedy zbli\u017ca\u0142a si\u0119 promocja, a upragniona belka ze stopniem podchor\u0105\u017cego by\u0142a w zasi\u0119gu r\u0119ki, nast\u0105pi\u0142 kolejny etap porz\u0105dkowania ewidencji. Normalny, zwyk\u0142y pob\u00f3r, z komisj\u0105 lekarsk\u0105, \u017cyciorysem i sporz\u0105dzeniem akt.<\/p>\n<p>Karny elew Piktel zameldowa\u0142 si\u0119 wraz z innymi, a\u017ceby si\u0119 rozdzia\u0107 do naga przed dostojn\u0105 komisj\u0105, kt\u00f3rej przewodniczy\u0142 sympatyczny pan pu\u0142kownik w w\u0119gierskim dolmanie. Rutyna, kilka s\u0142\u00f3w, przydzia\u0142, o kt\u00f3ry mnie nikt nie pyta\u0142. Us\u0142ysza\u0142em: podchor\u0105\u017cy pi\u0105tej dywizji piechoty. Zacz\u0105\u0142em si\u0119 ubiera\u0107&#8230; Jak to: pi\u0105ta dywizja piechoty i szko\u0142a podchor\u0105\u017cych? A marynarka wojenna?<\/p>\n<p>&#8211; No i co, synek, a po co ty chcesz do tej marynarki wojennej? &#8211; zapyta\u0142 pu\u0142kownik.<\/p>\n<p>&#8211; Panie pu\u0142kowniku, melduj\u0119 pos\u0142usznie, chc\u0119 walczy\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; No i co tak z tob\u0105 zrobi\u0107? A u ciebie lat ile? &#8211; znowu spojrzenie w moje akta. &#8211; No tak, to ty nie masz jeszcze osiemnastu lat.<\/p>\n<p>&#8211; Nie mam, panie pu\u0142kowniku.<\/p>\n<p>&#8211; Tak ty rozdziewaj si\u0119.<\/p>\n<p>Elew Piktel rozdzia\u0142 si\u0119 tak, jak go matka stworzy\u0142a, wypi\u0105\u0142 bohatersk\u0105 pier\u015b kandydata na marynarza, zrobi\u0142 najbardziej marsow\u0105 min\u0119, na jak\u0105 go by\u0142o sta\u0107 i zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do prze\u015bwietnej komisji.<\/p>\n<p>&#8211; No to co, tak my bada\u0107 ciebie nie b\u0119dziem, my ju\u017c ciebie badali. Tak ty odziewaj si\u0119. To co, wy sier\u017cant, tak i zapiszcie. Niech on idzie do tej kompanii marynarki wojennej. A ty, synek, zamelduj tam u siebie, do jakiej kompanii jeste\u015b przydzielony.<\/p>\n<p>Serce wali\u0142o jak m\u0142ot. Pierwsze kroki skierowa\u0142em do namiotu mojego ojca. Otworzy\u0142em zas\u0142on\u0119, zszed\u0142em po kilku szczebelkach drabinki w d\u00f3\u0142, wypr\u0119\u017cy\u0142em si\u0119 regulaminowo i zameldowa\u0142em wej\u015bcie. Usiad\u0142em w\u015br\u00f3d starszyzny. W namiocie by\u0142 major Wi\u015bniewski Czes\u0142aw, dow\u00f3dca jednego z pu\u0142k\u00f3w. On tam, w obozie, nazywa\u0142 si\u0119 inaczej &#8211; major Windyga i niech mi nie ma za z\u0142e, \u017ce w tej chwili to m\u00f3wi\u0119, bo to zaszczyt &#8211; oficer drugiego oddzia\u0142u sztabu generalnego. Zawodowy oficer. Ten, kt\u00f3ry serdecznie i troskliwie opiekowa\u0142 si\u0119 nami, m\u0142odzie\u017c\u0105. Rozmawia\u0142em z ojcem. Tak jak syn z ojcem i szeregowy z prze\u0142o\u017conym. Powiedzia\u0142em mu o przydziale. Zamy\u015bli\u0142 si\u0119 ojczysko i powiedzia\u0142, \u017ce nied\u0142ugo pozostan\u0119 w dywizji.<\/p>\n<p>Wyszpera\u0142 zdj\u0119cie, kt\u00f3re zrobili\u015bmy razem na \u0141otwie i 2 listopada 1942 roku napisa\u0142 tak: &#8222;Id\u017a, synu, zwyci\u0119\u017caj, chc\u0119 widzie\u0107 ci\u0119 admira\u0142em. Tch\u00f3rzem nie wracaj&#8221;&#8230;<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-19193\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03.jpg\" alt=\"\" width=\"1920\" height=\"1312\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03.jpg 1920w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03-300x205.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03-1024x700.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03-768x525.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03-1536x1050.jpg 1536w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-03-650x444.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1920px) 100vw, 1920px\" \/><\/a><\/p>\n<hr \/>\n<p><a href=\"#_ftnref1\" name=\"_ftn1\">[1]<\/a> Dzi\u015b na terenie Bia\u0142orusi, niegdy\u015b warownia nadgraniczna plemienia Krywicz\u00f3w. W czasie I Rzeczypospolitej w wojew\u00f3dztwie wile\u0144skim.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref2\" name=\"_ftn2\">[2]<\/a> Korpus Ochrony Pogranicza \u2013 za Wikipedi\u0105 &#8211; polska formacja wojskowa utworzona w 1924 do ochrony wschodniej granicy II Rzeczypospolitej przed penetracj\u0105 agent\u00f3w, terroryst\u00f3w i zwartych uzbrojonych oddzia\u0142\u00f3w dywersyjnych przerzucanych przez sowieckie s\u0142u\u017cby specjalne z terenu ZSRR na terytorium II Rzeczypospolitej.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref3\" name=\"_ftn3\">[3]<\/a> Obrona Narodowa \u2013 za Wikipedi\u0105 &#8211; terytorialna formacja wojskowa istniej\u0105ca w latach 1937\u20131939. By\u0142a zorganizowana w systemie brygad i p\u00f3\u0142brygad, przyporz\u0105dkowanych dow\u00f3dztwom okr\u0119g\u00f3w korpus\u00f3w, a po mobilizacji \u2013 konkretnym armiom Wojska Polskiego.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref4\" name=\"_ftn4\">[4]<\/a> Maj\u0105tek <strong>Dukszty<\/strong>, po\u0142o\u017cony na Wile\u0144szczy\u017anie, w okresie mi\u0119dzywojennym nale\u017ca\u0142 do Tomasza Zana, potomka Tomasza Zana, bliskiego przyjaciela Adama Mickiewicza i filomaty. W tym czasie maj\u0105tek by\u0142 miejscem spotka\u0144 intelektualist\u00f3w oraz artyst\u00f3w, takich jak Karol Szymanowski i Artur Rubinstein.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref5\" name=\"_ftn5\">[5]<\/a> KOP &#8211; formacja wojskowa utworzona w 1924 roku, kt\u00f3rej zadaniem by\u0142a ochrona wschodnich granic Rzeczypospolitej. Po agresji ZSRR na Polsk\u0119, \u017co\u0142nierze KOP jako jedni z pierwszych stawili zbrojny op\u00f3r. Wielu z nich zgin\u0119\u0142o, a po kapitulacji cz\u0119\u015b\u0107 zosta\u0142a aresztowana i zes\u0142ana przez w\u0142adze radzieckie na Syberi\u0119.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref6\" name=\"_ftn6\">[6]<\/a> <strong>Dornier Do 17<\/strong>\u00a0\u2013\u00a0niemiecki\u00a0samolot bombowy\u00a0i\u00a0rozpoznawczy\u00a0z okresu II wojny \u015bwiatowej, u\u017cywany tak\u017ce w wersji\u00a0nocnego my\u015bliwca, produkowany w zak\u0142adach\u00a0Dornier Flugzeugwerke. Ze wzgl\u0119du na charakterystyczny kszta\u0142t kad\u0142uba, nazywany przez za\u0142ogi\u00a0<em>Bleistift<\/em>\u00a0(niem.\u00a0<em>o\u0142\u00f3wek<\/em>). U\u017cywany przez\u00a0Luftwaffe\u00a0na pocz\u0105tku\u00a0II wojny \u015bwiatowej jako jeden z trzech podstawowych typ\u00f3w bombowc\u00f3w dwusilnikowych. (wikipedia)<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref7\" name=\"_ftn7\">[7]<\/a> Ob\u00f3z w Litene na \u0141otwie, znany jako miejsce tragedii dla \u0142otewskiej armii, by\u0142 wykorzystywany przez Armi\u0119 \u0141otewsk\u0105 jako letni ob\u00f3z szkoleniowy. W czerwcu 1941 roku, w wyniku brutalnych dzia\u0142a\u0144 NKWD, oko\u0142o 1100 oficer\u00f3w \u0142otewskich zosta\u0142o aresztowanych pod pretekstem \u0107wicze\u0144 wojskowych. Cz\u0119\u015b\u0107 z nich rozstrzelano na miejscu, a pozostali zostali deportowani do syberyjskich oboz\u00f3w pracy.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref8\" name=\"_ftn8\">[8]<\/a> Podczas II wojny \u015bwiatowej i w okresie powojennym region ten sta\u0142 si\u0119 miejscem licznych oboz\u00f3w pracy oraz oboz\u00f3w jenieckich, g\u0142\u00f3wnie dla wi\u0119\u017ani\u00f3w politycznych i os\u00f3b uznanych za wrog\u00f3w systemu komunistycznego.<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref9\" name=\"_ftn9\">[9]<\/a> <strong>Tamerlan<\/strong>, znany r\u00f3wnie\u017c jako <strong>Timur<\/strong> (pe\u0142ne imi\u0119: Timur ibn Taraghaj Barlas), by\u0142 pot\u0119\u017cnym wodzem i zdobywc\u0105 z XIV wieku, kt\u00f3ry za\u0142o\u017cy\u0142 imperium Timuryd\u00f3w w Azji \u015arodkowej. Urodzi\u0142 si\u0119 w 1336 roku w Shahrisabz, niedaleko Samarkandy (dzisiejszy Uzbekistan). D\u0105\u017cy\u0142 do odtworzenia pot\u0119gi imperium Czyngis-chana i zdoby\u0142 rozleg\u0142e tereny obejmuj\u0105ce Persj\u0119, Indie P\u00f3\u0142nocne, Syri\u0119 i Anatoli\u0119. Jego kampanie wojenne by\u0142y niezwykle brutalne, co przynios\u0142o mu reputacj\u0119 bezwzgl\u0119dnego zdobywcy. W trakcie podboj\u00f3w Tamerlan niszczy\u0142 miasta, a wed\u0142ug niekt\u00f3rych relacji zabija\u0142 setki tysi\u0119cy ludzi, co mia\u0142o na celu zastraszenie wrog\u00f3w.<\/p>\n<p>Tamerlan by\u0142 r\u00f3wnie\u017c mecenasem sztuki i nauki, a Samarkanda, stolica jego imperium, sta\u0142a si\u0119 o\u015brodkiem kulturalnym i naukowym. Tamerlan wspiera\u0142 rozw\u00f3j architektury, literatury i sztuki, a jego imperium mia\u0142o trwa\u0142y wp\u0142yw na kultur\u0119 Azji \u015arodkowej.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p><a href=\"#_ftnref10\" name=\"_ftn10\">[10]<\/a> Tatiszczewo ko\u0142o Saratowa. Od 15 wrze\u015bnia 1941 r. formowano tam 5 Wile\u0144sk\u0105 Dywizje Piechoty, pod dow\u00f3dztwem gen. bryg.\u00a0Mieczys\u0142awa Boruty-Spiechowicza. Od pocz\u0105tku formowania Armii Polskiej w\u00a0ZSRR\u00a0w\u0142adze sowieckie \u017c\u0105da\u0142y jak najszybszego wys\u0142ania na front pojedynczych dywizji, m.in. w lutym 1942 \u2013 5 DP, na co nie zgodzi\u0142o si\u0119 polskie dow\u00f3dztwo. W sierpniu 1942 ewakuowa\u0142a si\u0119 wraz z innymi oddzia\u0142ami polskimi do\u00a0Iranu. (wg Wikipedia)<\/p>\n<p><a href=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04.jpg\"><img decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-19194\" src=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04.jpg\" alt=\"\" width=\"1402\" height=\"1126\" srcset=\"https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04.jpg 1402w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04-300x241.jpg 300w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04-1024x822.jpg 1024w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04-768x617.jpg 768w, https:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/piktel-morze-04-650x522.jpg 650w\" sizes=\"(max-width: 1402px) 100vw, 1402px\" \/><\/a><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sierpie\u0144, 1984\u2026 Wtedy powsta\u0142a pierwsza redakcja tego tekstu. W klimacie ci\u0105g\u0142ej niepewno\u015bci, po do\u015bwiadczeniu stanu wojennego, przy gwa\u0142townym, cz\u0119sto pospiesznym i niekontrolowanym odkrywaniu dokument\u00f3w i\u2026 wspomnie\u0144. Wcze\u015bniej tekst taki nigdy nie m\u00f3g\u0142by si\u0119 ukaza\u0107 w prasie oficjalnej. Dzi\u015b rano us\u0142ysza\u0142em wiadomo\u015b\u0107, \u017ce wojska rosyjskie zaj\u0119\u0142y praktycznie wszystkie kluczowe miasta w rejonach Ukrainy, kt\u00f3re s\u0105 przedmiotem [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":19196,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[213,411,85,84],"tags":[387,417],"class_list":["post-19186","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-ludzie-morza","category-morze-org","category-post","category-wpis","tag-druga-wojna-swiatowa","tag-tadeusz-piktel"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19186","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=19186"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19186\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":19195,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/19186\/revisions\/19195"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/19196"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19186"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19186"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19186"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}