{"id":11218,"date":"2023-03-12T20:02:08","date_gmt":"2023-03-12T19:02:08","guid":{"rendered":"https:\/\/koszur.net\/?p=11218"},"modified":"2023-03-12T20:02:08","modified_gmt":"2023-03-12T19:02:08","slug":"12-marca","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/2023\/03\/12\/12-marca\/","title":{"rendered":"12 marca"},"content":{"rendered":"<hr \/>\n<div class=\"x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xdj266r x126k92a\">\n<div dir=\"auto\"><strong>RAPORT WO\u0179NEGO z 12 marca 2023 roku <\/strong><strong><br \/>\n<\/strong><\/div>\n<div dir=\"auto\"><\/div>\n<div dir=\"auto\"><strong>Miejsce<\/strong>: Korytarz instrumentalny<\/div>\n<div dir=\"auto\"><strong>Osoby<\/strong>:\u00a0\u00a0 Flirt<\/div>\n<div dir=\"auto\">\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Skulisko (?\u2026)<\/div>\n<div dir=\"auto\">\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Harmonijka<\/div>\n<div dir=\"auto\">\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Magiczne oko<\/div>\n<div dir=\"auto\">\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Ta ostatnia niedziela<\/div>\n<div dir=\"auto\"><\/div>\n<\/div>\n<div class=\"x11i5rnm xat24cr x1mh8g0r x1vvkbs xtlvy1s x126k92a\">\n<div dir=\"auto\">i ca\u0142a reszta, r\u00f3wnie wa\u017cna czyli \u2013 nic.<\/div>\n<\/div>\n<hr \/>\n<p>Tutaj &#8211; <a href=\"https:\/\/www.facebook.com\/marek.koszur.9\/videos\/3306797412945711\/\">WERSJA AUDIO<\/a><\/p>\n<hr \/>\n<p>On nie potrafi\u0142 gra\u0107.<\/p>\n<p>Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek chcia\u0142 si\u0119 nauczy\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Ojciec gra\u0142 \u2013 powiedzia\u0142, gdy kilka lat temu zagadn\u0105\u0142em go wrzucaj\u0105c pierwsze miedziaki do kubeczka.<\/p>\n<p>Siedzia\u0142 na \u0142awce przy wej\u015bciu do parku. Gdy pada\u0142 deszcz, przechodzi\u0142 na drug\u0105 stron\u0119 alejki, pod kwietnik z przezroczystym zadaszeniem. Taka klatka dla jednego kanarka.<\/p>\n<p>Jak on fa\u0142szowa\u0142\u2026 Lewa r\u0119ka chyba tylko w nerwowym tiku naciska\u0142a czarne guziki akordeonu, ca\u0142kiem przypadkowo, bez zwi\u0105zku z melodi\u0105 czy potrzeb\u0105 akcentowania, konturowania rytmu.<\/p>\n<hr \/>\n<p>Chyba dwa, mo\u017ce trzy lata temu \u2013 ot, my\u015bl szalona \u2013 zobaczy\u0142em og\u0142oszenie w miejscowej gazetce. Akordeon w dobrym stanie sprzedam.<\/p>\n<p>&#8211; To ojciec gra\u0142 \u2013 us\u0142ysza\u0142em w s\u0142uchawce przygaszony kobiecy g\u0142os. \u2013 Brat pr\u00f3bowa\u0142, ale mia\u0142 wypadek, z\u0142ama\u0142 r\u0119k\u0119. I nie wiadomo, czy ona b\u0119dzie sprawna, a par\u0119 groszy si\u0119 przyda.<\/p>\n<p>Ile to jest, par\u0119 groszy? Ile mo\u017ce by\u0107 wart akordeon, kt\u00f3ry \u2013 je\u015bli to rzeczywi\u015bcie ten sam \u2013 ma miech p\u0119kni\u0119ty w kilku miejscach, pewnie nie wszystkie registry dzia\u0142aj\u0105, widzia\u0142em te\u017c, \u017ce niekt\u00f3re klawisze nie maj\u0105 okleiny. Paski te\u017c pewnie sparcia\u0142e, ten lewy chyba dorobiony.<\/p>\n<p>&#8211; Jak pan b\u0119dzie zdecydowany, cen\u0119 uzgodnimy. Ja nie b\u0119d\u0119 si\u0119 upiera\u0142a przy B\u00f3g wie jakiej sumie, nam ka\u017cdy pieni\u0105dz jest potrzebny.<\/p>\n<p>Ich ojciec przywi\u00f3z\u0142 ten akordeon z wojska. S\u0142u\u017cy\u0142 w Szczecinie, zaraz po wojnie. Gra\u0142 na sobotnich i niedzielnych pota\u0144c\u00f3wkach. Mia\u0142 powodzenie. Ludzie byli wtedy pro\u015bci. Ka\u017cdy przejaw \u017cycia, kt\u00f3ry oddala\u0142 koszmar wojny, przywraca\u0142 u\u015bmiech, symulowa\u0142 normalno\u015b\u0107 by\u0142 na wag\u0119 z\u0142ota. A w ich kamienicy, w dzielnicy Niebuszewo sporo mieszka\u0144 by\u0142o ju\u017c zaj\u0119tych. Brak szyb, drzwi na skobel zamykane, ubikacja w wiadrze chowanym pod st\u00f3\u0142. D\u017awi\u0119k akordeonu w tej szarej studni z czterech wysokich \u015bcian odartych z tynku by\u0142 czym\u015b wr\u0119cz nienaturalnym. Zrazu, m\u00f3wi\u0142a, jakby tr\u0105by jerycho\u0144skie jakie. Jak ojciec zagra\u0142 pierwszy raz, a siedzia\u0142 przy oknie na pierwszym pi\u0119trze, ludzie wybiegli na podw\u00f3rko. Stali i gapili si\u0119, co to, kto, sk\u0105d, jakim cudem?<\/p>\n<p>Po po\u0142udniu wszyscy ojca znali, k\u0142aniali mu si\u0119, wiedzieli, jak si\u0119 nazywa. Zyska\u0142 status osoby uprzywilejowanej.<\/p>\n<p>Kt\u00f3rego\u015b dnia s\u0105siad zapuka\u0142, czy ojciec przypadkiem roweru nie potrzebuje. Jest okazja. W dobrym stanie. Innym razem, jak sko\u0144czy\u0142 gra\u0107, przysz\u0142a s\u0105siadka. Da\u0142a matce garnek. A, m\u00f3wi, junkry mieli ich sporo. A jestem tylko z moim ch\u0142opem, to po co nam ich tyle. U pani wi\u0119ksza rodzina. Kt\u00f3rego\u015b dnia zapuka\u0142a jaka\u015b m\u0142oda para. Byli z s\u0105siedniego podw\u00f3rka. \u015alub chc\u0105 bra\u0107. A muzyka, oj, gdyby by\u0142a muzyka, to by\u0142by najpi\u0119kniejszy \u015blub na \u015bwiecie.<\/p>\n<p>Po drugiej stronie ulicy by\u0142 park. Ma\u0142y basen przeciwpo\u017carowy, \u015blad dawnych alejek. Na skraju parku wybuch\u0142a bomba. Ale kt\u00f3rego\u015b dnia m\u0119\u017cczy\u017ani j\u0105 zasypali. Kobiety sta\u0142y po drugiej stronie ulicy, z r\u0119koma splecionymi na piersiach i dozorowa\u0142y. Bo dzieciaki w ten lej wpada\u0142y. Park uporz\u0105dkowano. I oczywi\u015bcie zrobiono dechy. Nikt ojca nie pyta\u0142, czy chce, czy b\u0119dzie gra\u0142. Powiedzieli mu, panie Kaziku, scena gotowa. Mo\u017cemy jecha\u0107.<\/p>\n<p>Jecha\u0142 do pi\u0105tej, sz\u00f3stej rano. Nikt ju\u017c nie ta\u0144czy\u0142, nikt si\u0119 nie bi\u0142, wielu spa\u0142o przykrytych sob\u0105, a czerwcowe noce by\u0142y wtedy cieplejsze. Co jak\u0105\u015b chwil\u0119 kto\u015b si\u0119 ockn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Zagra\u0142by\u015b pan, panie Kaziku co\u015b takiego, wie pan\u2026.<\/p>\n<p>By\u0142o Po\u017cegnanie Ojczyzny, by\u0142y Fale Amuru, Na wzg\u00f3rzach Mand\u017curii. So\u0142owi\u2026 \u00a0Prosz\u0119 pana, on gra\u0142 wszystko. Pan mu zanuci\u0142 dwie linijki i on ju\u017c wiedzia\u0142. A jak zaczyna\u0142 gra\u0107 T\u0119 ostatni\u0105 niedziel\u0119, nie by\u0142o mocnego. Ryczeli jak bobry. Oj, czekaj pan, bo kto\u015b dzwoni do drzwi.<\/p>\n<p>S\u0142uchawka od\u0142o\u017cona na blat sto\u0142u przekazywa\u0142a d\u017awi\u0119k otwieranych drzwi.<\/p>\n<p>&#8211; Dobry<br \/>\n&#8211; Dzie\u0144 dobry<br \/>\n&#8211; Tu by\u0142o og\u0142oszenie o akordeonie do sprzeda\u017cy?<br \/>\n&#8211; Tak, a pan chce kupi\u0107?<br \/>\n&#8211; To znaczy ja tu przywioz\u0142em, to\u2026 mia\u0142am tylko da\u0107 tam, gdzie jest akordeon do sprzedania.<br \/>\n&#8211; No, to tutaj, ale co to jest?<br \/>\n&#8211; Nie wiem, ja jestem taks\u00f3wkarz. Klient da\u0142 i kaza\u0142 przywie\u017a\u0107. Ale to na pewno tutaj jest akordeon na sprzeda\u017c?<br \/>\n&#8211; Tutaj, tutaj.<br \/>\n&#8211; To do widzenia.<br \/>\n&#8211; Do widzenia. Ale, prosz\u0119 pana\u2026.<\/p>\n<p>Po chwili drzwi od mieszkania si\u0119 zamkn\u0119\u0142y.\u00a0 Stare skrzyd\u0142o, bo pewnie \u015bruby od zawias\u00f3w w futrynie si\u0119 troch\u0119 wyrobi\u0142y i to wyra\u017anie by\u0142o s\u0142ycha\u0107, domkn\u0119\u0142o si\u0119 j\u0119kiem. Dolny lewy r\u00f3g ociera\u0142 o pr\u00f3g. Kobieta wr\u00f3ci\u0142a do sto\u0142u i unios\u0142a s\u0142uchawk\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Halo? Halo\u2026 Jest pan tam? Hallo? Roz\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119\u2026.<\/p>\n<hr \/>\n<p>W okopie to wa\u017cna by\u0142a mena\u017cka. Jak nie by\u0142o co je\u015b\u0107 to przynajmniej deszcz\u00f3wki si\u0119 troch\u0119 nazbiera\u0142o.<\/p>\n<p>A mandolina by\u0142a chyba trofiejna. W pi\u0119knym sk\u00f3rzanym futerale, skrojonym jakby z krokodylej sk\u00f3ry. Pud\u0142o rezonansowe \u2013 ba! Dzie\u0142o sztuki. Wtopione inkrustacje, paski dw\u00f3ch rodzaj\u00f3w forniru, per\u0142owa masa na gryfie. Jeden z naci\u0105gaczy strun by\u0142 nieznacznie zgi\u0119ty. Musia\u0142a upa\u015b\u0107 lub o co\u015b uderzy\u0107. Najprzyjemniejsza by\u0142a jej faktura\u2026 Ten lakier, jak taka ledwie zastygni\u0119ta, przezroczysta b\u0142ona\u2026 Gdy pad\u0142o na ni\u0105 \u015bwiat\u0142o, wydobywa\u0142o z drewna miliony odcieni, a te zale\u017cnie od k\u0105ta patrzenia na pud\u0142o, mieni\u0142o si\u0119 refleksami, jak pierwsza sukienka hiszpa\u0144skiej infantki.<\/p>\n<p>&#8211; Gra\u0142o si\u0119, jak si\u0119 umia\u0142o. Kto\u015b podpowiedzia\u0142, inny pokaza\u0142, ale wa\u017cne by\u0142o to, \u017ce jak siedzisz tydzie\u0144, dwa tygodnie w okopie, w b\u0142ocie, zmieszanym z rozwalon\u0105 zawarto\u015bci\u0105 latryny, bo ka\u017cdy ba\u0142 si\u0119 wychodzi\u0107 z okopu, to jakakolwiek odmiana by\u0142a namiastk\u0105 normalno\u015bci. Na kiju wysuwa\u0142e\u015b czapk\u0119 i po dw\u00f3ch sekundach snajper z tamtej strony zdejmowa\u0142 ci j\u0105 z patyka, przedziurawion\u0105, kopc\u0105c\u0105, do wyrzucenia. Jak rano by\u0142a lekka mg\u0142a, to g\u0142os ni\u00f3s\u0142 si\u0119 dalej. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o niemieckie szwargotanie i \u015bmiechy.<\/p>\n<p>Kt\u00f3ry to m\u00f3g\u0142 by\u0107 rok, pewnie p\u00f3\u017ana jesie\u0144 44 albo ju\u017c 45. Armia par\u0142a naprz\u00f3d. Szli obok czo\u0142g\u00f3w, nie ust\u0119puj\u0105c im w skuteczno\u015bci. Niejeden raz mandolina, cho\u0107 w plecaku, pierwsza pada\u0142a na ziemi\u0119, gdy by\u0142o wiadomo, \u017ce zaraz eksploduje pocisk.<\/p>\n<p>&#8211; Masz tyle kontakt\u00f3w, dowiedzia\u0142by\u015b si\u0119, czy s\u0105 gdzie\u015b nagrania Jerzego Gardy.<\/p>\n<p>Tak, znalaz\u0142em, rozmawia\u0142em z Jerzym Waldorffem, Bogus\u0142awem Kaczy\u0144skiem, szuka\u0142em w archiwa opery Pozna\u0144skiej, Wroc\u0142awskiej\u2026 w archiwum radiowym.<\/p>\n<p>&#8211; Na wojnie rano \u015blub, po po\u0142udniu pogrzeb\u2026 &#8211; ojciec niech\u0119tnie wraca\u0142 do tamtych prze\u017cy\u0107. \u2013 D\u0142ugo znali\u015bmy si\u0119 z Jerzym. Jako\u015b mieli\u015bmy wida\u0107 o czym rozmawia\u0107. Pewnie moja \u017cona, kt\u00f3ra w okolicach Baranowicz pracowa\u0142a w szkole, w maj\u0105tku, tam go pozna\u0142a, ukrywa\u0142 si\u0119. A potem zaprzyja\u017anili\u015bmy si\u0119.<\/p>\n<p>\u015alub. \u017bo\u0142nierz koniecznie chcia\u0142 wzi\u0105\u0107 \u015blub. Oddzia\u0142 wszed\u0142 do jakiej\u015b wioski, mo\u017ce to by\u0142o miasteczko? Znale\u017ali ksi\u0119dza, nauki przedma\u0142\u017ce\u0144skie za\u0142atwili w drodze do kobierca. Pad\u0142y s\u0142owa, unios\u0142a si\u0119 r\u0119ka w ge\u015bcie b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwa. Echo ko\u015bcielnej nawy pot\u0119gowa\u0142o ci\u0119\u017ckie \u017co\u0142nierskie oddechy. Nagle odezwa\u0142a si\u0119 mandolina. Skr\u0119powana, jakby zza przemoczonego szynela, ale po chwili ju\u017c czystym akordem da\u0142a znak soli\u015bcie.<\/p>\n<p>Garda za\u015bpiewa\u0142. Tak jak \u015bpiewa\u0142 w La Scali, w Wiedniu, Budapeszcie, Warszawie, Pary\u017cu i Berlinie. Baryton o g\u0142osie nie tylko pi\u0119knym, ale tak pot\u0119\u017cnym, \u017ce gdy w tym ko\u015bci\u00f3\u0142ku pchn\u0105\u0142 ten sw\u00f3j g\u0142os w stron\u0119 o\u0142tarza \u2013 wszystkie \u015bwiece zgas\u0142y.<\/p>\n<p>&#8211; Nigdy czego\u015b podobnego nie widzia\u0142em. Ja ten g\u0142os i te \u015bwiece\u2026 Hm.. \u00a0ile to ju\u017c b\u0119dzie lat?<\/p>\n<p>Do\u015b\u0107, pomy\u015bla\u0142em, gdy rozmawiali\u015bmy przy buteleczce soku z czerwonego buraka, na tarasie o\u015bwietlonym zachodz\u0105cym s\u0142o\u0144cem. \u2013 Do\u015b\u0107 du\u017co, \u017ceby m\u00f3wi\u0107, i\u017c jest ju\u017c bli\u017cej ni\u017c dalej.<\/p>\n<hr \/>\n<p>Sk\u0105d si\u0119 obaj tutaj wzi\u0119li \u2013 nie wiem. Ch\u0142opak mia\u0142 na imi\u0119 Wiktor. Ale gdy kt\u00f3rego\u015b dnia zobaczy\u0142em jego tornister i zeszyty, to mia\u0142 na nich napisane: Victor. M\u00f3wi\u0142 troch\u0119 po polsku. Ale tak \u015bmiesznie. Jego ojciec owdowia\u0142 ju\u017c po raz drugi. Kto\u015b mi p\u00f3\u017aniej powiedzia\u0142, \u017ce ju\u017c nie chcia\u0142 \u017cony nie Polki. Wyswatali go tutaj z kobiet\u0105 dwa razy od niego wi\u0119ksz\u0105, ale zawsze u\u015bmiechni\u0119t\u0105. Tylko jak po drewnianych schodach wchodzi\u0142a na pi\u0119tro, gdzie mia\u0142a ma\u0142y pokoik, to strasznie sapa\u0142a. Przerywali\u015bmy zabaw\u0119 i czekali\u015bmy a\u017c ona wyst\u0119ka si\u0119 na ostatnim stopniu. Gospodyni domu da\u0142a im kawa\u0142ek strychu, no bo rodzina si\u0119 powi\u0119kszy\u0142a.<\/p>\n<p>Wiktor by\u0142 fajny. Mia\u0142 radio. Mogli\u015bmy si\u0119 kolegowa\u0107. M\u00f3j ojciec konstruowa\u0142 radia. Pe\u0142no r\u00f3\u017cnych drucik\u00f3w i opornik\u00f3w le\u017ca\u0142o na jego stole, ale te radia nie mia\u0142y obudowy, pi\u0119knych ga\u0142ek i magicznego oka.<\/p>\n<p>&#8211; Czemu takie robisz?<\/p>\n<p>&#8211; Niewa\u017cne jak wygl\u0105da, wa\u017cne, \u017ceby dobrze odbiera\u0142o i \u017ceby szczekaczki fali nie zag\u0142usza\u0142y.<\/p>\n<p>No tak, wtedy o to w\u0142a\u015bnie sz\u0142o \u2013 s\u0142ysze\u0107 Radio Wolna Europa bez zak\u0142\u00f3ce\u0144 i zniekszta\u0142ce\u0144.<\/p>\n<p>&#8211; Radio Victora by\u0142o zagraniczne. Na zmian\u0119 wsadzali\u015bmy nasze oko w to zielone, magiczne i kr\u0119cili\u015bmy potencjometrem dostrajaj\u0105c si\u0119 do r\u00f3\u017cnych stacji. Wtedy to radiowe oko robi\u0142o nam w g\u0142owie tak\u0105 zorz\u0119 polarn\u0105 \u2013 sama ziele\u0144 mo\u017ce nawet troch\u0119 b\u0142\u0119kitn\u0105. Ale to by\u0142o\u2026<\/p>\n<p>&#8211; O teraz, teraz, o teraz jest tak jak jeszcze nigdy nie by\u0142o\u2026<\/p>\n<p>Kt\u00f3rego\u015b dnia ojciec mojego kolegi, a pami\u0119tam, \u017ce szpaki tak strasznie si\u0119 wydziera\u0142y, tak szarpa\u0142y owoce krzaku dzikiego bez, kt\u00f3ry oddziela\u0142 wychodek od reszty podw\u00f3rka, wtedy jego ojciec siada\u0142 na \u0142awce przy wychodku, bo tam niekiedy by\u0142a kolejna, i koncertowa\u0142 na harmonijce.<\/p>\n<p>Nie wiem, czy gra\u0142 dobrze czy tylko dmucha\u0142 w ni\u0105. Jako\u015b \u017cadnej melodii nie zapami\u0119ta\u0142em. Ale jak on zaczyna\u0142 gra\u0107, to te szpaki, te bandyckie watahy skrzecz\u0105ce, guglaj\u0105ce, k\u0142\u00f3c\u0105ce si\u0119, z dziobami pe\u0142nymi rozgniecionych owoc\u00f3w, o\u015blinione, poplamione sokiem \u2013 milk\u0142y.<\/p>\n<p>Ojciec Wiktora zawsze zaczyna\u0142 ten sw\u00f3j koncert jedn\u0105 melodi\u0105. My\u015bl\u0119, \u017ce Wiktor powiedzia\u0142 mi wtedy, \u017ce to jest jaki\u015b hymn? Ale nie pami\u0119tam, pewnie nie dopytywa\u0142em o szczeg\u00f3\u0142y, co to za hymn?<\/p>\n<p>S\u0105siadki przygadywa\u0142y, przystawa\u0142y, u\u015bmiecha\u0142y si\u0119. On, ojciec Wiktora by\u0142 tak\u017ce pogodnym cz\u0142owiekiem. Zapu\u015bci\u0142 sobie w\u0105sa. Mo\u017ce podpatrzy\u0142 u mojego Ojca? Nie wiem, czy rozmawiali o tym, \u017ce ten gra na mandolinie, tamten na organkach, to mo\u017ce by tak co\u015b razem?<\/p>\n<hr \/>\n<p>Takie filharmonie buduj\u0105 si\u0119 w ludziach zupe\u0142nie nie\u015bwiadomie, przypadkowo, zbierane z podw\u00f3rkowych grajk\u00f3w, d\u017awi\u0119k\u00f3w melodii szukanej po omacku, jak \u015blepiec id\u0105cy przez g\u0119sty las. Ale te d\u017awi\u0119ki brzmi\u0105. S\u0105 t\u0142uste, takie markowe i wa\u017c\u0105 sporo. S\u0105 ci\u0105gle tu\u017c pod r\u0119k\u0105. Pomy\u015blisz &#8211; ju\u017c s\u0142yszysz. O, cho\u0107by teraz\u2026 Jakem impresario sentymentalny \u2013 ustawiam ich na mojej scenie\u2026 Ojciec na balkonie z mandolin\u0105, te\u015b\u0107 na moim akordeonie w pokoju w domu obok, przy otwartych oknach i ojciec Wiktora, po\u015br\u00f3d objedzonych ju\u017c pewnie do ko\u0144ca krzew\u00f3w dzikiego bzu. W tle \u2013 wielka \u0142\u0105ka za domem Kowalskich i plebani\u0105. Na ko\u015bcielnej wie\u017cy w\u0142a\u015bnie dzwoni\u0105 na wieczorn\u0105 msz\u0119 i w finale tego koncertu da si\u0119 s\u0142ysze\u0107 fisharmoni\u0119 z ko\u015bcielnego ch\u00f3ru. Latem dawa\u0142o si\u0119 tam otworzy\u0107 okna.<\/p>\n<p>Zaraz, zaraz\u2026 co oni dzi\u015b graj\u0105? A, oczywi\u015bcie\u2026 Ich hymn, piosenk\u0119 ze \u015bwiata, kt\u00f3ry bezpowrotnie min\u0105\u0142. Ale nie w nich. Ta ostatnia niedziela\u2026<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<hr \/>\n<p>Ta anegdota z Jerzym Gard\u0105 by\u0142a wiele razy opowiadana w moim domu. Niestety, jednego nie pami\u0119tam na pewno &#8211; czy \u00f3w \u015blub odbywa\u0142 si\u0119 w warunkach frontowych, czy mo\u017ce w jednym z tych moment\u00f3w, gdy na terenach \u00f3wczesnej Polski zmienia\u0142a si\u0119 w\u0142adza niemiecka i sowiecka. Przed chwila sprawdzi\u0142em&#8230; Na archiwalnym nagraniu Ojciec wspomina kolejny raz Jerzego Gard\u0119. Kiedy do Kana\u0142u 7 zaprosi\u0142em Bogus\u0142awa Kaczy\u0144skiego, przekaza\u0142em mu informacje na temat wojennych dziej\u00f3w Jerzego Gardy. Ukrywa\u0142 si\u0119 we wsi Niechniewicze. Opowie\u015b\u0107 Ojca jest szalenie emocjonalna i bardzo, bardzo osobista. W pewnym momencie wspomina, \u017ce ten \u015blub bra\u0142 miejscowy nauczyciel. Czy by\u0142 wojskowym? Ojciec i jego \u017bona byli nauczycielami. W tej relacji Ojciec wspomina, \u017ce Jerzy Garda za\u015bpiewa\u0142 Veni creator spiritus.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>RAPORT WO\u0179NEGO z 12 marca 2023 roku Miejsce: Korytarz instrumentalny Osoby:\u00a0\u00a0 Flirt \u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Skulisko (?\u2026) \u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Harmonijka \u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Magiczne oko \u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Ta ostatnia niedziela i ca\u0142a reszta, r\u00f3wnie wa\u017cna czyli \u2013 nic. Tutaj &#8211; WERSJA AUDIO On nie potrafi\u0142 gra\u0107. Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek chcia\u0142 si\u0119 nauczy\u0107? &#8211; Ojciec gra\u0142 \u2013 powiedzia\u0142, gdy kilka [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":11220,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[383],"tags":[379],"class_list":["post-11218","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-wozny03","tag-wozny"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11218","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=11218"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11218\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":11223,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/11218\/revisions\/11223"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/11220"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=11218"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=11218"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=11218"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}