{"id":3998,"date":"2020-03-06T17:52:37","date_gmt":"2020-03-06T16:52:37","guid":{"rendered":"http:\/\/koszur.net\/?page_id=3998"},"modified":"2021-11-04T19:33:05","modified_gmt":"2021-11-04T18:33:05","slug":"08-trzynascie-dlugich-miesiecy","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/polnoc\/zatoka-bialego-niedzwiedzia\/08-trzynascie-dlugich-miesiecy\/","title":{"rendered":"08 Trzyna\u015bcie d\u0142ugich miesi\u0119cy"},"content":{"rendered":"<p>[vc_row][vc_column]<div class=\"sc_section\"><div class=\"sc_section_inner\">[vc_single_image image=&#8221;4599&#8243; img_size=&#8221;full&#8221; style=&#8221;vc_box_shadow_border&#8221; onclick=&#8221;link_image&#8221;][vc_column_text]<\/p>\n<h1>Trzyna\u015bcie d\u0142ugich miesi\u0119cy<\/h1>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Na ten komunikat czekali\u015bmy od wielu dni.<\/p>\n<p>&#8211; Uprzejmie prosimy cz\u0142onk\u00f3w wyprawy oraz za\u0142og\u0119 i student\u00f3w, aby oszcz\u0119dzali wod\u0119. Prosimy ograniczy\u0107 pranie i k\u0105piele.<\/p>\n<p>Wojtek pu\u015bci\u0142 kuksa\u0144ca przyjemniaczkowi z g\u0142o\u015bnika.<\/p>\n<p>Nazajutrz zostali\u015bmy pozbawieni ciep\u0142ej wody. Zapasy prowiantu tak\u017ce kurczy\u0142y si\u0119 w zastraszaj\u0105cym tempie. A pogoda &#8211; bez zmian. \u017beby chocia\u017c po\u0142\u0105czenia radiowe z krajem mo\u017cna by\u0142o realizowa\u0107 przyzwoicie!<\/p>\n<p>Wieczorem wzros\u0142a si\u0142a wiatru. Kapitan zdecydowa\u0142 si\u0119 na podniesienie kotwicy. A wi\u0119c zn\u00f3w sztormowanie na pe\u0142nym morzu.<\/p>\n<p>Najbardziej prze\u017cywali to zimownicy. Oni chcieliby jak najpr\u0119dzej znale\u017a\u0107 si\u0119 w domu, w\u015br\u00f3d najbli\u017cszych. \u017baden z nich nie chcia\u0142 przebywa\u0107 w swojej kabinie. Spacerowali korytarzami, siedzieli w pentrze, kilka razy dziennie szli na mostek, by zorientowa\u0107 si\u0119 w sytuacji. Kt\u00f3rego\u015b dnia tego beznadziejnego czekania na popraw\u0119 pogody i rozpocz\u0119cie wy\u0142adunku, zajrza\u0142 do mojej kabiny docent Cie\u015bli\u0144ski. Przyni\u00f3s\u0142 magnetofon i ta\u015bmy z \u201ed\u017awi\u0119kowym diariuszem zimowania\u201d. Wspania\u0142e, niepowtarzalne efekty d\u017awi\u0119kowe spitsberge\u0144skiej przyrody. Po chwili zapuka\u0142 doktor Banach. Za nim Tomek Petelski ze zdj\u0119ciami nied\u017awiedzi i radiotelegrafista Irek Dobruchowski, kt\u00f3ry mimo gipsowego pancerza na nodze chodzi\u0142 ju\u017c nie\u017ale.<\/p>\n<p>&#8211; Najpierw ma\u0142a zagadka &#8211; docent znacz\u0105co uni\u00f3s\u0142 g\u0142ow\u0119. &#8211; Pos\u0142uchajcie i powiedzcie, co to jest?<\/p>\n<p>Wcisn\u0105\u0142 klawisz. Szpakowata czupryna przes\u0142oni\u0142a twarz. Z g\u0142o\u015bnika magnetofonu dobieg\u0142 delikatny \u015bpiew, jak z dziecinnego pokoju, gdzie zm\u0119czony ca\u0142odziennymi zabawami brzd\u0105c \u015bni o gonitwach i przygodach. A mo\u017ce to d\u017awi\u0119k naci\u0105ganej struny?<\/p>\n<p>&#8211; Ksi\u0119\u017cniczka uwi\u0119ziona lodowym zamku \u015bni o rycerzu na r\u0105czym koniu, w zbroi od st\u00f3p do g\u0142\u00f3w i z ma\u0142ym p\u0142ugiem \u015bnie\u017cnym\u2026 &#8211; nie od razu wszyscy wybuchn\u0119li \u015bmiechem. Wizja rycerza, konia, ale przede wszystkim tego p\u0142ugu by\u0142a dla wyobra\u017ani tak frapuj\u0105ca, \u017ce musia\u0142a j\u0105 spokojni przetrawi\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Oto muzyka lod\u00f3w &#8211; docent Cie\u015bli\u0144ski stan\u0105\u0142 przy drzwiach. Zawsze m\u00f3wi\u0142 cicho. Teraz m\u00f3wi\u0142 jeszcze ciszej. &#8211; Ale \u017ceby us\u0142ysze\u0107 ca\u0142\u0105 maestri\u0119 tych lodowych symfonii, trzeba by\u0107 tutaj w czasie zimy. Wiosn\u0105 p\u0119kaj\u0105 i wyginaj\u0105 si\u0119 wielometrowej grubo\u015bci pancerze, kt\u00f3re pokrywaj\u0105 lustro ca\u0142ego fiordu. Unosz\u0105 je wody fiordu oraz oceaniczna fala.<\/p>\n<p>Klimatolog zacz\u0105\u0142 ta\u0144czy\u0107. Ci\u0119\u017car ca\u0142ego cia\u0142a przenosi\u0142 z nogi na nog\u0119. \u015awietnie imitowa\u0142 ruchy kutego lodem s\u0142onia, kt\u00f3ry wykonuje ewolucje na linie. Szerokie, wydatne usta zwin\u0105\u0142 w tr\u0105bk\u0119. Na\u015bladowa\u0142 strun\u0119, kt\u00f3ra raz napi\u0119ta i pobudzona do drga\u0144 modulowa\u0142a wydawany d\u017awi\u0119k, szuka\u0142a w\u0142a\u015bciwego sobie, czystego tonu.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej nagranie wycia huraganu. Sztorm na Oceanie Lodowatym, szmer pierwszych strumieni wiosennych oraz szczekanie pie\u015b\u0107c\u00f3w, lis\u00f3w polarnych. Kilka z nich zimowa\u0142o w okolicy bazy. Druga strona kasety. Poprzez \u015bwist wichru i zamieci, poprzez melodi\u0119 kol\u0119d przebija\u0142 si\u0119 g\u0142os profesora Szupryczy\u0144skiego. Wigilia. Wiecz\u00f3r przy \u015bwi\u0105tecznym drzewku.<\/p>\n<p>&#8211; Mia\u0142 to by\u0107 jeden z najtrudniejszych dni w czasie zimowania. &#8211; Stefan Cie\u015bli\u0144ski siad\u0142 przy stole. \u0141okcie opar\u0142 na kolanach, a palcami r\u0105k przeczesywa\u0142 w\u0142osy. &#8211; W domu ka\u017cdy stara\u0142 si\u0119 tak uk\u0142ada\u0107 plan swoich zaj\u0119\u0107, aby zawsze zd\u0105\u017cy\u0107 na kolacj\u0119. Kiedy si\u0119 siedzi w czterech \u015bcianach pokoiku, a za oknami szaleje zamie\u0107, trzeba za wszelk\u0105 cen\u0119 broni\u0107 si\u0119 przed my\u015blami o atmosferze domowych porz\u0105dk\u00f3w, o niespodziankach, przygotowywanych pod choink\u0119. Hm&#8230; Niby proste, co? Cz\u0142owiek nie jest jednak w stanie powstrzyma\u0107 potoku takich my\u015bli. Najsilniejszego ch\u0142opa mo\u017ce z\u0142ama\u0107 jedno wspomnienie. Praca? Plany? Jakie\u015b zobowi\u0105zania i ambicje? Cz\u0142owieku, przecie\u017c to nie ma sensu! Najwi\u0119ksza nawet satysfakcja naukowa nie odda sp\u0119dzonego tu roku! Cholera&#8230; W taki dzie\u0144 nie wolno zostawa\u0107 sam na sam ze sob\u0105! Ka\u017cd\u0105 woln\u0105 chwil\u0119 sp\u0119dzali\u015bmy wi\u0119c w salonie, na rozmowach. Robi\u0107, robi\u0107 cokolwiek, byle co. Zmusza\u0107 si\u0119 do rzeczy niemo\u017cliwych &#8211; do odwracania biegu my\u015bli&#8230; A pami\u0119tacie te \u015bwi\u0105teczne dialogi w kuchni?<\/p>\n<p>Ca\u0142a czw\u00f3rka podchwyci\u0142a pytanie. Zacz\u0119li si\u0119 przekrzykiwa\u0107. Tylko Banach milcza\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Jak smakuje kapusta, z grzybami?<\/p>\n<p>&#8211; No, wydaje mi si\u0119, \u017ce tak jak\u2026 kapusta z grzybami!<\/p>\n<p>&#8211; A jak nale\u017cy przygotowa\u0107 grzyby?<\/p>\n<p>&#8211; Tak, jak&#8230; Oj, zawracasz g\u0142ow\u0119. Jak, jak? Normalnie! Nie wymy\u015blaj, przygotuj je normalnie. Po prostu\u2026<\/p>\n<p>Ile\u017c prawdziwie ch\u0142opi\u0119cej rado\u015bci sprawiano im rozwi\u0105zywanie kulinarnych \u0142amig\u0142\u00f3wek. P\u00f3\u017aniej &#8211; ceremonia nakrywania do sto\u0142u i strojenie drzewka. Przez ca\u0142y dzie\u0144 s\u0142uchali p\u0142yt z kol\u0119dami, porz\u0105dkowali pokoje. Id\u0105 \u015bwi\u0119ta! A za oknem \u015bnieg i ciemno\u015b\u0107&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nie tak prosto by\u0142o po\u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 z domem &#8211; powiedzia\u0142 Irek. &#8211; Zapyta\u0107, jak\u0105 maj\u0105 pogod\u0119, czy pada \u015bnieg, na kt\u00f3ry dzieci czekaj\u0105 zawsze z wielk\u0105 rado\u015bci\u0105.<\/p>\n<p>&#8211; Kiedy zaproponowa\u0142em &#8211; w\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 docent Cie\u015bli\u0144ski &#8211; aby zostawi\u0107 jedno wolne miejsce, chyba w\u0142a\u015bnie Irek zapyta\u0142, czy kogo\u015b zaprasza\u0142em? Mo\u017ce nied\u017awiadka? Kt\u00f3ry\u015b z koleg\u00f3w zacz\u0105\u0142 na\u015bladowa\u0107 tego diab\u0142a. Ale by\u0142o \u015bmiechu! Co prawda, na wigili\u0119 \u017caden mi\u015b nie przyszed\u0142, ale innym razem zjawi\u0142 si\u0119 nawet przed czasem.<\/p>\n<p>&#8211; Nie wyprzedzaj &#8211; przesylabizowa\u0142 Tomek. Nied\u017awiedzie to jego specjalno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>\u017barty i dowcipy na chwil\u0119 zmieni\u0142y nastr\u00f3j rozmowy. Irek na dobr\u0105 spraw\u0119 bardziej przypomina\u0142 wyro\u015bni\u0119tego siedemnastolatka, lubi\u0142 droczy\u0107 si\u0119 z \u201ema\u0142ym Tomem\u201d.<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej, my\u015bli wraca\u0142y, jak niedobry sen. Tylko Irek nie dawa\u0142 za wygran\u0105. Jak sieroty stali\u015bmy za zamkni\u0119tymi drzwiami jego radiostacji, sk\u0105d dobiega\u0142y co kilka sekund powtarzane sygna\u0142y wywo\u0142awcze. W ko\u0144cu uda\u0142o mu si\u0119. Docent poklepa\u0142 Irka po plecach, a ten zawsze skory do \u017cart\u00f3w zasycza\u0142 z b\u00f3lu i uj\u0105\u0142 gips na nodze.<\/p>\n<p>&#8211; Do kabiny radiowej wchodzili\u015bmy pojedynczo. Kilka minut kurczowego trzymania s\u0142uchawki, par\u0119 wyb\u0105kanych s\u0142\u00f3w&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Ale si\u0119 rozklejacie! &#8211; wtr\u0105ci\u0142 Irek. &#8211; A pami\u0119tacie ten moment przy kolacji? Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ka\u017cdy chcia\u0142 zrobi\u0107 pozosta\u0142ym niespodziank\u0119 i zabra\u0142 z domu op\u0142atek. W jednej chwili po\u0142o\u017cyli\u015bmy je na st\u00f3\u0142 w nadziei, \u017ce zaskoczymy si\u0119 nawzajem. Ale by\u0142o \u015bmiechu!<\/p>\n<p>Docent Cie\u015bli\u0144ski zn\u00f3w w\u0142\u0105czy\u0142 magnetofon. M\u00f3wi\u0142 profesor.<\/p>\n<p>&#8211; Szczeg\u00f3lny sens maj\u0105 dzi\u015b wspomnienia owych chwil, kiedy to w szczeni\u0119cych latach oczekiwa\u0142o si\u0119 na pierwsz\u0105 gwiazd\u0119 wigilijnego nieba. Ogromnie serdeczne s\u0105 wspomnienia rado\u015bci jak\u0105 prze\u017cywa si\u0119 przy wigilijnym stole, w\u015br\u00f3d najbli\u017cszych&#8230;<\/p>\n<p>Pr\u00f3bowa\u0142em wychwyci\u0107 z ta\u015bmy wszystko, to co. Nieuchwytne, ale jednak na niej utrwalone. Wolno wypowiadane s\u0142owa miesza\u0142y si\u0119 z gwizdem wiatru. Zapewne nikt z siedz\u0105cych przy stole nie by\u0142 w stanie nawet na moment powr\u00f3ci\u0107 do spraw, kt\u00f3re przywiod\u0142y go na Spitsbergen. Wiem, \u017ce niejeden z ca\u0142ej dziesi\u0105tki patrz\u0105c na op\u0142atek mru\u017cy\u0142 oczy, by powstrzyma\u0107 \u0142zy&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Sp\u0119dzamy tu wigili\u0119 daleko od kraju, od najbli\u017cszych. Sp\u0119dzamy j\u0105 jednak w polskim domu i b\u0119dziemy j\u0105 prze\u017cywa\u0107 zgodnie z polskim obyczajem. Niezale\u017cnie od tego, jakie pogl\u0105dy reprezentujemy, podzielimy si\u0119 op\u0142atkiem, za\u015bpiewamy polskie kol\u0119dy i my\u015blami przeniesiemy si\u0119 daleko&#8230;<\/p>\n<p>Cisza. Obraz zatrzymany w kadrze. Profesor odetchn\u0105\u0142 g\u0142\u0119boko i doko\u0144czy\u0142 my\u015bl.<\/p>\n<p>&#8211; Chcia\u0142bym wam \u017cyczy\u0107 dzisiaj, kochani, aby\u015bmy przede wszystkim po m\u0119sku przetrwali nast\u0119pne p\u00f3\u0142 roku, aby\u015bmy stanowili zwarty, doskonale si\u0119 rozumiej\u0105cy kolektyw. \u017beby\u015bmy w przysz\u0142ym roku z satysfakcj\u0105 wsiadali na polski statek, kt\u00f3ry zawiezie nas do polskiego portu, by\u015bmy mogli spojrze\u0107 spokojnie w oczy tym, kt\u00f3rzy nas tu wys\u0142ali. Chcia\u0142bym wam \u017cyczy\u0107, aby\u015bcie nast\u0119pny wiecz\u00f3r wigilijny sp\u0119dzili w gronie najbli\u017cszych, a wspomnieniem powr\u00f3cili do chwil w tym Polskim Domu pod Gwiazd\u0105 P\u00f3\u0142nocy, w Zatoce Bia\u0142ego Nied\u017awiedzia. Wszystkiego dobrego!<\/p>\n<p>Szum ta\u015bmy. Pewnie wszyscy, jak teraz, siedzieli bez ruchu. Jak\u017ce trudno by\u0142o im \u201ewr\u00f3ci\u0107 z dalekiej podr\u00f3\u017cy\u201d. Po chwili z g\u0142o\u015bnika dobieg\u0142y s\u0142owa \u017cycze\u0144, p\u00f3\u017aniej kol\u0119d.\u00a0 Wreszcie \u017cyczenia mi\u0119dzynarodowe, fragmenty rozm\u00f3w z pracownikami norweskich stacji radiowych na Spitsbergenie.<\/p>\n<p>&#8211; A po kolacji bezsenna noc i ten cholerny stuk metalowej linki o maszt flagowy przed baz\u0105 &#8211; doda\u0142 Irek. &#8211; Panowie, dajcie spok\u00f3j! Jeszcze przed mamu\u015bk\u0105 trzeba b\u0119dzie pochlipa\u0107, wi\u0119c nie tra\u0107cie zapasu \u0142ez!<\/p>\n<p>&#8211; Ale za to Nowy Rok sp\u0119dzili\u015bmy w jedenastk\u0119! &#8211; w\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 do rozmowy Tomek Petelski. &#8211; Kiedy ju\u017c wszystko by\u0142o przygotowane do uroczystej kolacji, kto\u015b wpad\u0142 na pomys\u0142, \u017ce zanim wybije p\u00f3\u0142noc, mo\u017cna jeszcze bardziej sch\u0142odzi\u0107 butelki szampana. Najlepszym do tego miejscem by\u0142 oczywi\u015bcie ganek bazy. Wystawili\u015bmy wi\u0119c butelki i s\u0142uchaj\u0105c Warszawy &#8211; czekali\u015bmy na sylwestrowe kuranty. Noc by\u0142a pogodna. Niezbyt silny wiatr, lekka zadymka. Kiedy od dwunastej dzieli\u0142y nas sekundy, poszed\u0142em po szampany. I, o dziwo! Na ganku nie by\u0142o ani jednej butelki. G\u0142upi kawa\u0142? Przecie\u017c nikt nie mo\u017ce dotrze\u0107 do Hornsundu o tej porze roku! Dopiero po kilku dniach okaza\u0142o si\u0119, \u017ce w noc sylwestrow\u0105 mieli\u015bmy go\u015bcia. By\u0142 nim&#8230; nied\u017awied\u017a. To on zabra\u0142 butelki, a kiedy ju\u017c znudzi\u0142a mu si\u0119 nowa zabawka, porzuci\u0142 je kilkadziesi\u0105t metr\u00f3w za baz\u0105.<\/p>\n<p>Zn\u00f3w nagranie magnetofonowe. \u017byczenia noworoczne sk\u0142adane Norwegom ze stacji meteorologicznych.<\/p>\n<p>&#8211; To wszystko dzi\u0119ki Irkowi &#8211; docent Cie\u015bli\u0144ski jeszcze raz klepn\u0105\u0142 radiotelegrafist\u0119 po ramieniu. &#8211; Niekiedy rezygnowali\u015bmy z oczekania, nie wierzyli\u015bmy, \u017ce w ko\u0144cu mu si\u0119 uda, ale on ani razu nie da\u0142 za wygran\u0105.<\/p>\n<p>Irek nadyma\u0142 policzki. Podkr\u0119ci\u0142 ledwie widoczny w\u0105sik i dumnie wypi\u0105\u0142 pier\u015b. Dw\u00f3ch takich jak on wlaz\u0142oby w jednego Tomka.<\/p>\n<p>&#8211; To, \u017ce \u0142\u0105czno\u015b\u0107 z krajem mimo wszystko wychodzi\u0142a, to wielka zas\u0142uga dziewczyn z Gdynia-Radio. Wyprawia\u0142y cuda w eterze, kr\u0119ci\u0142y antenami, zmienia\u0142y cz\u0119stotliwo\u015bci i kana\u0142y, \u017ceby podtrzyma\u0107 raz nawi\u0105zany kontakt. Kiedy warunki propagacyjne zmienia\u0142y si\u0119, co tu nast\u0119puje nagle, proponowa\u0142y nowe cz\u0119stotliwo\u015bci, inne godziny po\u0142\u0105cze\u0144. Te dziewczyny interesowa\u0142y si\u0119 naszymi problemami, pomaga\u0142y, radzi\u0142y. Cz\u0119sto rozmowy dotyczy\u0142y przygotowywanych przez nas wypiek\u00f3w, gotowanych potraw. Sugerowa\u0142y, jak pra\u0107, cerowa\u0107. Informowa\u0142y nas o wydarzeniach w kraju. Wiele z nich zdo\u0142a\u0142o pozna\u0107 nasze rodziny. Te rozmowy w eterze by\u0142y nam szczeg\u00f3lnie potrzebne pod koniec nocy polarnej, no i tu\u017c przed waszym przyjazdem.<\/p>\n<p>Doktor Banach przys\u0142uchiwa\u0142 si\u0119 rozmowie w milczeniu. Tylko co jaki\u015b czas uzupe\u0142nia\u0142 j\u0105 o nowe szczeg\u00f3\u0142y. Jest ma\u0142om\u00f3wny. Wszyscy, kt\u00f3rzy go znaj\u0105, twierdzili, \u017ce trudno o lepszego cz\u0142onka ekipy zimuj\u0105cej.<\/p>\n<p>&#8211; W 1975 roku przyjecha\u0142em tu po raz pierwszy &#8211; powiedzia\u0142, gdy zapyta\u0142em go o wra\u017cenia z tego roku na Spitsbergenie. &#8211; Program naukowy, jaki zamierza\u0142em w\u00f3wczas realizowa\u0107, by\u0142 niezwykle skromny i musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce nie by\u0142em nim poch\u0142oni\u0119ty. Po prostu zauroczy\u0142 mnie Spitsbergen. Pragn\u0105\u0142em tylko jednego: bez przerwy by\u0107 sam na sam z jego g\u00f3rami, rzekami, \u015bniegiem, b\u0142\u0119kitem nieba i rysunkiem g\u00f3r lodowych. Chcia\u0142em s\u0142ucha\u0107 jego ciszy przerywanej odg\u0142osami ciel\u0105cego si\u0119 lodowca czy \u015bpiewem ptak\u00f3w w pobli\u017cu g\u00f3rskich stok\u00f3w. Pokocha\u0142em w\u00f3wczas t\u0119 ziemi\u0119 i zapragn\u0105\u0142em wr\u00f3ci\u0107 tu za wszelk\u0105 cen\u0119. Ca\u0142\u0105 prac\u0119 naukow\u0105 podporz\u0105dkowa\u0142em temu celowi. W kraju dalej studiowa\u0142em zjawiska wyst\u0119puj\u0105ce na Spitsbergenie i marzy\u0142em o powrocie na wysp\u0119&#8230; Teraz zostawi\u0142em tu ponad rok \u017cycia. Zanim jednak pop\u0142yniemy do kraju, ja wyrusz\u0119 raz jeszcze, mo\u017ce ostatni, szlakiem moich w\u0119dr\u00f3wek. Odwiedz\u0119 moj\u0105 chatk\u0119, kt\u00f3ra da\u0142a mi tyle niezapomnianych chwil, gdy za jej s\u0142abymi \u015bcianami szala\u0142y \u015bnie\u017cne zamiecie i panowa\u0142a d\u0142uga polarna noc. Za tym husem b\u0119d\u0119 t\u0119skni\u0142 najbardziej.<\/p>\n<p>A wi\u0119c cz\u0142owiek nie mo\u017ce z\u017cy\u0107 si\u0119 bez reszty z natur\u0105, wtopi\u0107 si\u0119 w ni\u0105&#8230; Potrzebuje azylu, chwili intymno\u015bci, skrawka swego cywilizowanego wymiaru. Wystarczy mu kilka ociosanych desek, sklecona z nich buda przykryta dachem. Najmniej bezpieczne w spitsberge\u0144skich warunkach schronienie, ale jak\u017ce wa\u017cna jest ta namiastka intymno\u015bci. Dla ka\u017cdego. Bez wzgl\u0119du na to, gdzie si\u0119 znajduje. Przez szpary zagl\u0105da do wn\u0119trza wiatr, na \u015brodku pomieszczenia wiruj\u0105 p\u0142atki \u015bniegu, a zadowolony szcz\u0119\u015bliwy cz\u0142owiek szybko zasypia&#8230; Jest w domu. \u015awiat zostawi\u0142 za jego drzwiami.<\/p>\n<p>Banach to melancholik. Nigdzie mu niespieszno. Nie stroni\u0142 jednak od koleg\u00f3w. Wielu z nich jemu w\u0142a\u015bnie zawdzi\u0119cza\u0142o niezapomniane chwile. W czasie wsp\u00f3lnych w\u0119dr\u00f3wek wskazywa\u0142 miejsca, gdzie kry\u0142y si\u0119 najpi\u0119kniejsze spitsberge\u0144skie uroki.<\/p>\n<p>Usiad\u0142 na pod\u0142odze. R\u0119k\u0105 dotkn\u0105\u0142 policzk\u00f3w. On i profesor byli zawsze ogoleni. Typ zupe\u0142nie bezkonfliktowy. Gdy m\u00f3wi\u0142, w specyficzny spos\u00f3b akcentowa\u0142 \u201e\u0142\u201d. Zmi\u0119kcza\u0142 je, rozszerza\u0142&#8230;<\/p>\n<p>Pracuj\u0105cy w pobliskim baraku agregat pr\u0105dotw\u00f3rczy by\u0142 ich salonowym zegarem. Tylko bez kurant\u00f3w. Rytmicznie odmierza\u0142 czas. Teraz jego odg\u0142osy zast\u0105pi\u0142 agregat statkowy. Pracowa\u0142 szybciej. Cz\u0119\u015bciej wydzwania\u0142 godziny.<\/p>\n<p>&#8211; Kiedy przypominam sobie pierwsze dni sp\u0119dzone na Spitsbergenie, zn\u00f3w czuj\u0119 to osza\u0142amiaj\u0105ce wra\u017cenie strachu, obawy, niepewno\u015bci, tajemniczo\u015bci. Tak. Przed rokiem wszystko wydawa\u0142o si\u0119 zagadkowe i niesamowite. Przera\u017ca\u0142a mnie surowo\u015b\u0107 i majestatyczno\u015b\u0107 g\u00f3r pozbawionych najmniejszego nawet drzewa. Obawia\u0142em si\u0119 g\u0119stych jak wata chmur, kt\u00f3re sp\u0142ywa\u0142y stokami pobliskich szczyt\u00f3w. W moim notatniku napisa\u0142em gdzie\u015b o tym onie\u015bmieleniu ogromem i tajemniczo\u015bci\u0105 natury nie tkni\u0119tej dzia\u0142alno\u015bci\u0105 cz\u0142owieka. P\u00f3\u017aniej ka\u017cdy dzie\u0144 zbli\u017ca\u0142 mnie do otoczenia. W wyobra\u017ani utrwala\u0142y si\u0119 widoki i pejza\u017ce. Po kolejnych wycieczkach obrazy te stawa\u0142y si\u0119 coraz bogatsze w szczeg\u00f3\u0142y. Zaczyna\u0142o si\u0119 \u201erozumienie\u201d tego \u015bwiata, nadawanie rzekom, jeziorom, kamieniom, kt\u00f3re spada\u0142y z g\u00f3r&#8230; cech ludzkich. Aha &#8211; my\u015bla\u0142 sobie cz\u0142owiek patrz\u0105c na strumie\u0144 &#8211; p\u0142yniesz zazwyczaj uskokami skalnymi, lubisz nabiera\u0107 pr\u0119dko\u015bci, a je\u017celi natrafisz na przeszkod\u0119, zbyt ostry zakr\u0119t, niewygodny uskok &#8211; wyr\u00f3wnujesz go, wyg\u0142adzasz. Jasne i logiczne. Rozmawia\u0142 cz\u0142owiek z ka\u017cd\u0105 napotkan\u0105 rzecz\u0105. Jak z innym cz\u0142owiekiem. Albo kwiaty. Pi\u0119kne, fioletowe saksifragi. Rosn\u0105 w nieprawdopodobnych niekiedy miejscach i w zale\u017cno\u015bci od stopnia nas\u0142onecznienia r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 od siebie wielko\u015bci\u0105, kolorem i g\u0119sto\u015bci\u0105. Te, kt\u00f3re bez przerwy patrz\u0105 w s\u0142o\u0144ce, maj\u0105 barw\u0119 intensywn\u0105. Inne, os\u0142oni\u0119te ska\u0142kami, schowane w cieniu, s\u0105 anemiczne, blade i s\u0142abe. Wszystko to widzi si\u0119 i spostrzega tylko wtedy, je\u015bli wytworzy si\u0119 wobec natury postaw\u0119 przyjazn\u0105, \u017cyczliw\u0105. Im d\u0142u\u017cej cz\u0142owiek \u017cyje w\u015br\u00f3d g\u00f3r, tym wi\u0119cej o nich wie, cho\u0107 one mu nic nie m\u00f3wi\u0105 same o sobie. Tym mocniej si\u0119 do nich przywi\u0105zuje. Wtedy pami\u0119\u0107 o sprawach pozostawionych daleko za morzem przymiera nieco. T\u0119sknota za najbli\u017cszymi staje si\u0119 mniej przykra, koledzy, przynajmniej niekt\u00f3rzy, chyba inaczej m\u00f3wiliby o tych sprawach. Zak\u0142\u00f3ceniem harmonii, kt\u00f3ra istnia\u0142a mi\u0119dzy mn\u0105 i Spitsbergenem by\u0142y listy i rozmowy telefoniczne z domem. Mo\u017ce zabrzmi to dziwnie, ale mam wra\u017cenie, \u017ce w\u0142a\u015bnie \u201ezapomnienie\u201d o miejscu, z kt\u00f3rego si\u0119 tu przyjecha\u0142o, umo\u017cliwia powr\u00f3t do rodzin, domu, ojczyzny w pe\u0142ni si\u0142 i uczu\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; W pa\u0144skim pokoju, w bazie, nie by\u0142o zdj\u0119\u0107. \u2013 zauwa\u017cy\u0142em.<\/p>\n<p>&#8211; Koledzy mieli je bez przerwy na wierzchu. Ja chowa\u0142em. Dzi\u0119ki temu mog\u0142em spokojnie pracowa\u0107. Ka\u017cde spojrzenie na takie zdj\u0119cie wybija\u0142oby mnie z zaj\u0119\u0107, z pisania sprawozda\u0144, notatek, analizowania obserwacji&#8230;<\/p>\n<p>Skojarzy\u0142o mi si\u0119 por\u00f3wnanie: Rubach-Banach. Wielki traper, jeden z najs\u0142ynniejszych obywateli Svalbardu i naukowiec z Polski, doktor geomorfologii, m\u0119\u017cczyzna czterdziestoletni, \u017conaty, ojciec dwojga dzieci. Kt\u00f3ry\u015b z jego koleg\u00f3w powiedzia\u0142 mi:<\/p>\n<p>&#8211; Tylko jemu uda\u0142o si\u0119 zdoby\u0107 prawdziw\u0105 wzajemno\u015b\u0107 Str\u00f3\u017ca Arktyki.<\/p>\n<p>&#8211; Sprawdzi\u0142em si\u0119 &#8211; m\u00f3wi\u0142. &#8211; Przyje\u017cd\u017caj\u0105c tu nie s\u0105dzi\u0142em, \u017ce wytrzymam, \u017ce znajd\u0119 spos\u00f3b na wtopienie si\u0119 w Spitsbergen. Teraz czuj\u0119 si\u0119 m\u0119\u017cczyzn\u0105 do\u015bwiadczonym. Owszem, zdarza\u0142y si\u0119 chwile, kiedy, chcia\u0142em spotka\u0107 innego cz\u0142owieka, zobaczy\u0107 now\u0105 twarz. Gdy wraca\u0142em z wyprawy do odleg\u0142ych stanowisk pomiarowych, z mn\u00f3stwem wra\u017ce\u0144, chcia\u0142em si\u0119 z kim\u015b podzieli\u0107 moimi spostrze\u017ceniami, chcia\u0142em opowiedzie\u0107. Koledzy najcz\u0119\u015bciej byli zaj\u0119ci, zreszt\u0105 oni mieli okazj\u0119 widzie\u0107 wszystko to, na co i ja patrzy\u0142em, co mnie fascynowa\u0142o. Pozostawa\u0142 papier, wielkie, nieko\u0144cz\u0105ce si\u0119 listy do&#8230; siebie samego. Ju\u017c w\u00f3wczas przera\u017ca\u0142o mnie to, \u017ce po powrocie do kraju nie b\u0119d\u0119 pami\u0119ta\u0142 szczeg\u00f3\u0142\u00f3w podziwianych krajobraz\u00f3w, \u017ce nie zdo\u0142am dok\u0142adnie opowiedzie\u0107 c\u00f3rce o moich fascynacjach.<\/p>\n<p>Doktor Banach otworzy\u0142 brulion, kt\u00f3ry kurczowo trzyma\u0142 w d\u0142oni. To pami\u0119tnik. Przerzuci\u0142 kilka stron. Zach\u0142annie przebiega\u0142em wzrokiem po zapisanych kartkach. Nie mog\u0142em si\u0119 powstrzyma\u0107 i wyci\u0105gn\u0105\u0142em r\u0119k\u0119. Chyba czeka\u0142 na ten gest. &#8211; Czy si\u0119 zmieni\u0142em? Na pewno. I to mocno. W ci\u0105gu tego roku nauczy\u0142em si\u0119 w wi\u0119kszym ni\u017c dotychczas stopniu panowa\u0107 nad sob\u0105, nie wyra\u017ca\u0107 bezpo\u015brednio swoich my\u015bli. Mia\u0142em tu wiele okazji do przemy\u015ble\u0144, uporz\u0105dkowania wielkich i ma\u0142ych problem\u00f3w, na za\u0142atwienie kt\u00f3rych dotychczas nie starcza\u0142o czasu. Kiedy sko\u0144czy\u0142a si\u0119 noc polarna i pojawi\u0142o s\u0142o\u0144ce, ucieka\u0142em z bazy. Chcia\u0142em by\u0107 sam na sam z g\u00f3rami i sob\u0105. Przypina\u0142em narty, zabiera\u0142em prowiant, zarzuca\u0142em sztucer na rami\u0119 i rusza\u0142em w drog\u0119. Mieszka\u0142em w starych chatkach traperskich. Remontowa\u0142em je, a one odwzajemnia\u0142y mi si\u0119 atmosfer\u0105 do rozmy\u015bla\u0144. Nigdy jeszcze i nigdzie nie czu\u0142em si\u0119 tak dobrze. Tu zrobi\u0142em powt\u00f3rk\u0119 z \u017cycia. Przypomnia\u0142em ka\u017cdy dzie\u0144, ka\u017cd\u0105 wa\u017cn\u0105 decyzj\u0119. Zdo\u0142a\u0142em w pe\u0142ni odpowiedzie\u0107 na pytanie, czego oczekuj\u0119 od \u017cycia i co mog\u0119 ofiarowa\u0107 w zamian za spe\u0142nienie moich pragnie\u0144. To chyba najcenniejsza rzecz jak\u0105 wioz\u0119 do kraju po roku sp\u0119dzonym w tym najcudowniejszym miejscu na \u015bwiecie&#8230;<\/p>\n<p>Do kabiny wszed\u0142 Jerzy Sacewicz. W czasie zimowania zajmowa\u0142 si\u0119 sprawami magnetyki. By\u0142 pierwszy raz w Arktyce. Nigdy dot\u0105d nie je\u017adzi\u0142 na nartach, nie wspina\u0142 si\u0119 na strome zbocza. Na statku opowiada\u0142 wszystkim, \u017ce m\u00f3g\u0142by zosta\u0107 na kolejne zimowanie. By\u0142 jednym z tych, kt\u00f3rzy starali si\u0119 odpowiada\u0107 na ka\u017cdy list przys\u0142any z Polski do Hornsundu.<\/p>\n<p>&#8211; Kiedy przyje\u017cd\u017ca\u0142 do nas gubernator Svalbardu i przywozi\u0142 poczt\u0119, to w jednym worku znajdowa\u0142o si\u0119 po kilkaset list\u00f3w. Pisali uczniowie i emeryci, ludzie, kt\u00f3rzy \u015bledz\u0105c publikacje w prasie na nasz temat prze\u017cywali swoje nie zrealizowane m\u0142odzie\u0144cze pasje. Zreszt\u0105 najlepszym dowodem s\u0105 w\u0142a\u015bnie listy, na przyk\u0142ad, ten, jeden z wielu, od kilkunastoletniego ch\u0142opca. On zawsze udziela\u0142 nam rad oraz wskaz\u00f3wek, kt\u00f3re mia\u0142y pom\u00f3c w przetrwaniu nocy polarnej. Prosz\u0119 pos\u0142ucha\u0107: &#8222;Wielce Szanowny Panie Profesorze i Wielcy Polarnicy! Jeste\u015bcie cz\u0105stk\u0105 naszego spo\u0142ecze\u0144stwa, kt\u00f3ra wyjecha\u0142a, aby wiele dokona\u0107. Martwimy si\u0119 o was i ka\u017cda wiadomo\u015b\u0107 jest dla nas arcyciekawa. Czym si\u0119 \u017cywicie i czy nie brakuje wam czego? Mo\u017ce przy\u015blemy wam jakie\u015b drobiazgi? Martwi\u0105 nas te nied\u017awiedzie zagra\u017caj\u0105ce bezpiecze\u0144stwu. Czym si\u0119 grzejecie w namiotach lub te\u017c w barakach? Czy macie w razie potrzeby jakie\u015b termofory? Czy bardzo trudno by\u0142oby przywie\u017a\u0107 takiego ma\u0142ego nied\u017awiadka polarnego do warszawskiego lub krakowskiego ZOO? Ale gdyby mia\u0142 by\u0107 osamotniony, to niech ju\u017c siedzi w tych \u015bniegach. Czy kt\u00f3ry\u015b z pan\u00f3w nale\u017ca\u0142 kiedy\u015b, a mo\u017ce nadal nale\u017cy do harcerstwa? Bardzo nas to interesuje, gdy\u017c chcieliby\u015bmy bli\u017cej zainteresowa\u0107 si\u0119 i zaprzyja\u017ani\u0107 z takim hufcem, kt\u00f3ry wychowa\u0142 was na polarnik\u00f3w. Je\u015bli takiego hufca nie ma, to nic nie szkodzi. Mamy jednak nadziej\u0119, \u017ce przynajmniej jeden z pan\u00f3w by\u0142 kiedy\u015b zuchem!\u201d. I jeszcze przeczytam wam post scriptum: &#8222;Chc\u0119 wam powiedzie\u0107, \u017ce UFO s\u0105 obiektami, kt\u00f3re pragn\u0105 porozumie\u0107 si\u0119 z lud\u017ami. A wi\u0119c zapewne na tych waszych \u015bniegowych l\u0105dach si\u0119 nie pokazuj\u0105. Ale jak was to interesuje, to jak si\u0119 kiedy\u015b spotkamy, poka\u017c\u0119 wam moje wycinki z gazet na temat kosmosu&#8221;.<\/p>\n<p>Takich list\u00f3w otrzymywali wiele. Ich adresaci dzielili si\u0119 z naukowcami swoimi k\u0142opotami, pytali o rad\u0119, oczekiwali moralnego wsparcia, otuchy. Dziesi\u0105tka z Hornsundu by\u0142a dla nich autorytetem. Ka\u017cdy z zimownik\u00f3w &#8211; cz\u0142owiekiem godnym zaufania. Stali si\u0119 lustrzanym, oczywi\u015bcie lepszym od orygina\u0142u odbiciem pragnie\u0144 i t\u0119sknot adresat\u00f3w tych list\u00f3w. Wzi\u0105\u0142em do r\u0119ki kolejn\u0105 kopert\u0119. Niewprawne pismo, kilka skre\u015ble\u0144. \u201eDrodzy Polarnicy! Pisze do was nie m\u0142ody in\u017cynier, nie lekarz czy te\u017c naukowiec, ale zwyczajny robotnik, g\u00f3rnik z kopalni Manifest Lipcowy, kt\u00f3ry miast \u017ceglowa\u0107 po dalekich morzach, zszed\u0142 g\u0142\u0119boko pod ziemi\u0119, aby tam pracowa\u0107. Marzyciel, kt\u00f3ry \u015bni o tym, \u017ceby prze\u017cy\u0107 jak\u0105\u015b przygod\u0119 w swoim \u017cyciu, \u017ceby stan\u0105\u0107 oko w oko z \u017cywio\u0142em, co mu si\u0119 zreszt\u0105 po cz\u0119\u015bci uda\u0142o, gdy\u017c praca g\u00f3rnika jest nie mniej niebezpieczna ni\u017c praca marynarza czy polarnika. Zazdroszcz\u0119 wam szczerze tego zimna, zazdroszcz\u0119, \u017ce tam jeste\u015bcie i jednocze\u015bnie p\u0119kam z ciekawo\u015bci, jak te\u017c ten polarny \u015bwiat wygl\u0105da? Chcia\u0142bym, bardzo chcia\u0142bym by\u0107 z wami cho\u0107by przez jeden dzie\u0144\u201d.<\/p>\n<p>&#8211; Ciekawe czy nasz nieznajomy nie zniech\u0119ci\u0142by si\u0119 do Arktyki po jednym spotkaniu sam na sam z nied\u017awiedziem &#8211; wtr\u0105ci\u0142 Tomek Petelski, autor wspania\u0142ych zdj\u0119\u0107 kr\u00f3la Arktyki. Przeci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119, zmru\u017cy\u0142 oczy i wsta\u0142. Mia\u0142o to oznacza\u0107, \u017ce chce co\u015b powiedzie\u0107. W\u0142a\u015bnie o nied\u017awiedziach. Jak przysta\u0142o na dobrze zapowiadaj\u0105cego si\u0119 naukowca, rozpocz\u0105\u0142 rzecz ca\u0142\u0105&#8230; od pocz\u0105tku.<\/p>\n<p>Ju\u017c staro\u017cytni Rzymianie znali bia\u0142e nied\u017awiedzie. W I wieku naszej ery wyprawiali si\u0119 wzd\u0142u\u017c europejskich brzeg\u00f3w na poszukiwania legendarnej Thule, l\u0105du maj\u0105cego stanowi\u0107 kres \u015bwiata.<\/p>\n<p>Kr\u00f3la Arktyki znano tak\u017ce w Japonii i Mand\u017curii. Jego sk\u00f3ry cieszy\u0142y si\u0119 tam wielk\u0105 popularno\u015bci\u0105 ju\u017c w VII wieku. Z 880 roku pochodzi notatka potwierdzaj\u0105ca, \u017ce dwa bia\u0142e nied\u017awiedzie zosta\u0142y przywiezione do Norwegii z Islandii. W 1774 roku w Anglii sporz\u0105dzono pierwszy naukowy opis zwierz\u0119cia. W wieku XVIII pojawi\u0142y si\u0119 prace po\u015bwi\u0119cone zwyczajom i zachowaniu si\u0119 nied\u017awiedzi w naturalnym \u015brodowisku.<\/p>\n<p>Jest to ssak morski. Wi\u0119ksz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 w\u0119drowniczego \u017cycia sp\u0119dza w wodzie. Ma\u0142e nied\u017awiadki s\u0105 najcz\u0119\u015bciej \u015bnie\u017cno-bia\u0142e i puszyste, a w\u0142osy ich futra kr\u00f3tkie. Doros\u0142e okazy pod wp\u0142ywem znacznej ilo\u015bci spo\u017cywanych t\u0142uszczy zmieniaj\u0105 kolor futra na kremowy, a nawet \u017c\u00f3\u0142ty. Najcz\u0119\u015bciej \u017cywi\u0105 si\u0119 fokami. Potrafi\u0105 przez wiele godzin skrada\u0107 si\u0119 do ofiary, posuwa\u0107 po kilka centymetr\u00f3w. Niekiedy przez ca\u0142y dzie\u0144 le\u017c\u0105 przy przer\u0119bli. Kiedy foka podp\u0142ynie, by zaczerpn\u0105\u0107 \u015bwie\u017cego powietrza, nied\u017awied\u017a mia\u017cd\u017cy jej czaszk\u0119 pot\u0119\u017cnym i b\u0142yskawicznym uderzeniem \u0142apy. Rzadko udaje mu si\u0119 upolowa\u0107 renifera. Zaatakowane matki wraz z ma\u0142ymi zbijaj\u0105 si\u0119 w gromad\u0119, a samce otaczaj\u0105 je p\u00f3\u0142kolem i wystawiaj\u0105 gro\u017ane rogi.<\/p>\n<p>Zapora ta wstrzymuje atakuj\u0105cego nied\u017awiedzia. W\u00f3wczas matki uciekaj\u0105 na bezpieczn\u0105 odleg\u0142o\u015b\u0107. Ich \u015bladem pod\u0105\u017caj\u0105 samce. Zg\u0142odnia\u0142y kr\u00f3l szuka wi\u0119c szcz\u0119\u015bcia \u0142owi\u0105c ryby, wybieraj\u0105c jaja z gniazd i poluj\u0105c na du\u017ce spitsberge\u0144skie ptaki. Cz\u0119sto skraca cierpienia tym spo\u015br\u00f3d nich, kt\u00f3re zamoczy\u0142y skrzyd\u0142a i nie mog\u0105 poderwa\u0107 si\u0119 do lotu. Kiedy jednak mu si\u0119 nie szcz\u0119\u015bci, zjada wyrzucone na brzeg algi i porosty.<\/p>\n<p>Zg\u0142odnia\u0142y nied\u017awied\u017a jest szalenie niebezpieczny.<\/p>\n<p>Kiedy spotka na swojej drodze pobratymca &#8211; atakuje. Zabija s\u0142abszych od siebie, starszych i zawsze mniejszych braci. Wiosn\u0105, gdy o po\u017cywienie najtrudniej, jego ofiarami bywaj\u0105 ma\u0142e nied\u017awiadki, kt\u00f3re w\u0119druj\u0105 z matk\u0105 przez o\u015bnie\u017cone pustynie.<\/p>\n<p>Bia\u0142e nied\u017awiedzie nie \u017cyj\u0105 w stadach i nie s\u0105 stworzeniami usposobionymi rodzinnie. Tylko w porze god\u00f3w samiec przebywa z samic\u0105 przez dwa tygodnie. Nie odst\u0119puje jej na krok.<\/p>\n<p>Doktor Banach opowiada\u0142 mi jednak o dziwnym zdarzeniu. Oto dwa nied\u017awiedzie jad\u0142y upolowan\u0105 fok\u0119, a dwa inne czeka\u0142y na swoj\u0105 kolejk\u0119! Innym razem kt\u00f3ry\u015b z polarnik\u00f3w przygl\u0105da\u0142 si\u0119 polowaniu nied\u017awiedzi. Jeden z nich le\u017ca\u0142 przy przer\u0119bli i czeka\u0142 na ukazanie si\u0119 foki. Natomiast drugi biega\u0142 po lodzie, wali\u0142 \u0142apami i coraz bardziej oddala\u0142 si\u0119 od kolegi. Zapewne chcia\u0142 w ten spos\u00f3b zmyli\u0107 czujno\u015b\u0107 fok p\u0142ywaj\u0105cych pod lodem.<\/p>\n<p>&#8211; Wielokrotnie obserwowali\u015bmy gromady kilku nied\u017awiedzi &#8211; powiedzia\u0142 Tomek Petelski. &#8211; Mo\u017ce nigdy nie b\u0119d\u0105 one \u017cy\u0142y w stadach, ale jest co\u015b, co jakby przyci\u0105ga te zwierz\u0119ta ku sobie, nakazuje przebywa\u0107 w pobli\u017cu, razem walczy\u0107 z przeciwno\u015bciami losu i przemierza\u0107 tysi\u0105ce kilometr\u00f3w od Alaski po wysp\u0119 Wrangla.<\/p>\n<p>Aby lepiej pozna\u0107 natur\u0119 kr\u00f3la Arktyki, wiele pa\u0144stw organizuje ekspedycje naukowe, kt\u00f3rych celem jest podgl\u0105danie \u017cycia codziennego tych zwierz\u0105t, ustalenie tras ich w\u0119dr\u00f3wek, szukanie sposob\u00f3w na u\u0142atwienie chorym i s\u0142abszym sztukom przetrwania nocy polarnej. Jest to jednak trudne zaj\u0119cie, bowiem nied\u017awied\u017a porusza si\u0119 bardzo szybko. Polarnicy i zdobywcy bieguna p\u00f3\u0142nocnego wiedz\u0105 najlepiej, jak ci\u0119\u017cko idzie si\u0119 po zwa\u0142owiskach lodu, krach spi\u0119trzonych oceanicznymi falami. Ale kiedy trafi si\u0119 na \u015blady nied\u017awiedzia i ruszy po nich, w\u00f3wczas w\u0119dr\u00f3wka staje si\u0119 przyjemnym spacerem, nied\u017awiedzie chodz\u0105 wok\u00f3\u0142 bieguna p\u00f3\u0142nocnego, z rzadka docieraj\u0105c w owo fascynuj\u0105ce wszystkich miejsce, ale te\u017c nigdy nie schodz\u0105 poni\u017cej ko\u0142a podbiegunowego. Po latach wracaj\u0105 na dobrze znane sobie obszary, by rozpocz\u0105\u0107 kolejn\u0105 rund\u0119 utartym ju\u017c szlakiem.<\/p>\n<p>S\u0142uchaj\u0105c nie ko\u0144cz\u0105cych si\u0119 opowie\u015bci o spotkaniach zimownik\u00f3w z tymi zwierz\u0119tami przegl\u0105da\u0142em albumy pe\u0142ne ich podobizn. Jednemu nadano imi\u0119 Barnaba, drugi to Kulas, trzeci le\u017ca\u0142 na schodach bazy, czwarty prawie tydzie\u0144 pozostawa\u0142 na wikcie polarnik\u00f3w. Pyta\u0142em, jak zachowuj\u0105 si\u0119 te zwierz\u0119ta wobec cz\u0142owieka? Czy zawsze atakuj\u0105? Zazwyczaj tylko m\u0142ody nied\u017awied\u017a rzuca si\u0119 bez chwili zastanowienia. Ten w \u015brednim wieku przygl\u0105da si\u0119 bacznie i si\u0142y u\u017cywa wtedy, gdy jest wyra\u017anie sprowokowany. Natomiast stary nied\u017awied\u017a, najcz\u0119\u015bciej ucieka na widok cz\u0142owieka.<\/p>\n<p>Przypomnia\u0142em sobie lapidarn\u0105 notatk\u0119 prasow\u0105 z jesieni 1978 roku: &#8222;Jeden z naukowc\u00f3w pracuj\u0105cych w polskiej stacji polarnej na Spitsbergenie zosta\u0142 zaatakowany przez bia\u0142ego nied\u017awiedzia&#8230;&#8221;<\/p>\n<p>&#8211; By\u0142o s\u0142oneczne popo\u0142udnie &#8211; powiedzia\u0142 doktor Banach. &#8211; Razem z Edkiem Jarmuszewskim wyszli\u015bmy do pobliskich stanowisk pomiarowych. Przez wiele godzin maszerowali\u015bmy bezdro\u017cami tundry. Sztucer, do kt\u00f3rego nie byli\u015bmy jeszcze przyzwyczajeni, wpija\u0142 mi si\u0119 w rami\u0119. My\u015bla\u0142em sobie, po co nie\u015b\u0107 ten kawa\u0142ek \u017celastwa? Kiedy w znakomitych nastrojach wr\u00f3cili\u015bmy do bazy, powiedzia\u0142em Edkowi, \u017ce zajrz\u0119 do pomieszczenia agregat\u00f3w. Sztucer zabra\u0142em ze sob\u0105. Zreszt\u0105&#8230; &#8211; Banach podszed\u0142 do drzwi. &#8211; Edek! &#8211; zawo\u0142a\u0142. Po chwili z s\u0105siedniej kabiny wyjrza\u0142 Jarmuszewski. &#8211; Chod\u017a! O tobie mowa &#8211; doda\u0142.<\/p>\n<p>Nowy go\u015b\u0107 w\u015blizn\u0105\u0142 si\u0119 do wn\u0119trza pod r\u0119k\u0105 kolegi trzymaj\u0105cego uchylone drzwi. Kolejny brodacz w towarzystwie. Smag\u0142a, poci\u0105g\u0142a twarz, szczup\u0142a sylwetka. I jeszcze jedna kraciasta koszula. Znacz\u0105co spojrza\u0142 pod st\u00f3\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; No wiecie? Przelewacie, jak widz\u0119, z pustego w pr\u00f3\u017cne? Ch\u0142opcy, ochrypniecie!<\/p>\n<p>No i butelka si\u0119 znalaz\u0142a. Irek mia\u0142 wzgl\u0119dy u profesora. W ko\u0144cu to on by\u0142 najwa\u017cniejszym zimownikiem.<\/p>\n<p>&#8211; Gdyby nie moja radiostacja, to&#8230;ho, ho&#8230; cieniutko \u015bpiewaliby\u015bcie, mo\u017ce nie? &#8211; powiedzia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Edek, za twojego nied\u017awiadka! &#8211; Banach pu\u015bci\u0142 oko do kolegi, a \u017ce ten sp\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119 na biesiad\u0119, wi\u0119c wszyscy wypili karniaka. Pust\u0105 butelk\u0119 odstawili\u015bmy do k\u0105ta.<\/p>\n<p>&#8211; Teraz opowiadaj &#8211; Banach przysiad\u0142 na koi obok Jarmuszewskiego.<\/p>\n<p>&#8211; Chwyci\u0142em plecak i poszed\u0142em w kierunku drzwi bazy. Nagle, kilka metr\u00f3w przed schodami ujrza\u0142em tego smoka. Ju\u017c bieg\u0142 w moj\u0105 stron\u0119. Pot\u0119\u017cne cielsko zwali\u0142o si\u0119 na mnie w oka mgnieniu. Ca\u0142e szcz\u0119\u015bcie, \u017ce upad\u0142em na brzuch. A tego dnia ubra\u0142em si\u0119 bardzo, ciep\u0142o. Gruby ko\u017cuch, watowana spodnie, ci\u0119\u017ckie buty. By\u0142o przecie\u017c zimno, 20\u00b0 poni\u017cej zera. Nied\u017awied\u017a przycisn\u0105\u0142 mnie \u0142apami i na plecach poczu\u0142em jego pysk. Domy\u015bli\u0142em si\u0119, \u017ce chce mnie gry\u017a\u0107. Wypr\u0119\u017cy\u0142em si\u0119, wyginaj\u0105c kr\u0119gos\u0142up w liter\u0119 &#8222;u&#8221;. Jego z\u0119by utkwi\u0142y w pr\u00f3\u017cni. S\u0142ysza\u0142em, jak rozdziera\u0142 ko\u017cuch. Nie mog\u0142em si\u0119 jednak ruszy\u0107. Chcia\u0142em krzycze\u0107, wo\u0142a\u0107 Mietka, ale strach i szok odebra\u0142y mi mow\u0119. Nied\u017awied\u017a zbli\u017ca\u0142 si\u0119 w\u0142a\u015bnie do mojej g\u0142owy. O, kurcz\u0119, ale on by\u0142 ci\u0119\u017cki! Coraz bardziej wgniata\u0142 mnie w \u015bnieg. K\u0105tem oka ujrza\u0142em Mietka i zd\u0105\u017cy\u0142em krzykn\u0105\u0107, \u017ceby strzela\u0142, strzela\u0142 bez wzgl\u0105du na wszystko! Wiedzia\u0142em, \u017ce Mietek si\u0119 ba\u0142, nie chcia\u0142 mnie zrani\u0107. Pot\u0119\u017cne sapanie doprowadza\u0142o mnie niemal do rozpaczy. Wiedzia\u0142em, \u017ce je\u017celi natychmiast nie padnie strza\u0142, nied\u017awied\u017a wpije z\u0119by w moj\u0105 szyj\u0119. Przera\u017aliwie krzykn\u0105\u0142em raz jeszcze do Mietka, \u017ceby strzela\u0142. Praw\u0105 r\u0119k\u0105 pr\u00f3bowa\u0142em ochroni\u0107 g\u0142ow\u0119 oraz szyj\u0119. Nagle poczu\u0142em straszliwy b\u00f3l. Nied\u017awied\u017a gryz\u0142 t\u0119 r\u0119k\u0119. Wyszarpn\u0105\u0142em j\u0105 ostatkiem si\u0142 i zemdla\u0142em. Zrobi\u0142o mi si\u0119 gor\u0105co, a napr\u0119\u017cone mi\u0119\u015bnie rozlu\u017ani\u0142y si\u0119 i na moment straci\u0142em \u015bwiadomo\u015b\u0107. Wtedy w\u0142a\u015bnie pad\u0142 pierwszy strza\u0142. Zwierz\u0119 znieruchomia\u0142o. Pad\u0142 drugi strza\u0142. Poczu\u0142em, \u017ce nied\u017awied\u017a z\u0142azi ze mnie, a kiedy unios\u0142em g\u0142ow\u0119, zobaczy\u0142em Mietka, kt\u00f3ry bieg\u0142 w moj\u0105 stron\u0119 i wo\u0142a\u0142, \u017cebym szybko wsta\u0142 i ucieka\u0142. Pom\u00f3g\u0142 mi si\u0119 unie\u015b\u0107 i co si\u0142 w nogach ruszyli\u015bmy w stron\u0119 bazy. Nied\u017awied\u017a, przestraszony strza\u0142ami odskoczy\u0142 zaledwie na kilka metr\u00f3w, a w chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej ruszy\u0142 za nami. Dopadli\u015bmy drzwi bazy, ale nie mog\u0142em ich otworzy\u0107. Cholerne, specjalne klamki! Gdyby zabrak\u0142o u\u0142amka sekundy to bydle zaatakowa\u0142oby nas obu. Drzwi si\u0119 jednak otworzy\u0142y w chwili, gdy oddech nied\u017awiedzia czu\u0142em zn\u00f3w na twarzy. Wbiegli\u015bmy na korytarz. Mietek zawo\u0142a\u0142 koleg\u00f3w. Ja ci\u0119\u017carem cia\u0142a tarasowa\u0142em drzwi, do kt\u00f3rych dobija\u0142 si\u0119 zwierz. P\u00f3\u017aniej lekarz, opatrunek, gips, kilka tygodni nerw\u00f3w. Ba\u0142em si\u0119 okropnie&#8230; M\u00f3j pok\u00f3j jest odosobniony, mie\u015bci si\u0119 z dala od innych pomieszcze\u0144. Najmniejszy szum, szmer urasta\u0142 w mojej wyobra\u017ani do monstrualnych wymiar\u00f3w. Ba\u0142em si\u0119 spa\u0107 przy oknie i wychodzi\u0107 poza budynek stacji. To by\u0142y straszne dni, okropne miesi\u0105ce&#8230; Ale wszystko przemin\u0119\u0142o!<\/p>\n<p>Cz\u0142owiek i nied\u017awied\u017a&#8230; Spotkania te najcz\u0119\u015bciej ko\u0144czy\u0142y si\u0119 \u015bmierci\u0105 jednego z nich. Ludzie p\u00f3\u0142nocy, dla kt\u00f3rych nied\u017awied\u017a by\u0142 \u017ar\u00f3d\u0142em po\u017cywienia, a jego futro cennym materia\u0142em ubraniowym oddawali mu cze\u015b\u0107. Eskimosi z Alaski po udanych \u0142owach wykonuj\u0105 specjalny taniec rytualny, nazywany Ta\u0144cem Bia\u0142ego Nied\u017awiedzia. \u017bony i matki my\u015bliwych grenlandzkich z cz\u0119\u015bci futra znajduj\u0105cego si\u0119 na przednich \u0142apach zwierz\u0119cia szyj\u0105 ozdoby swoich but\u00f3w, kt\u00f3re uzyskuj\u0105 w ten spos\u00f3b specjalne, magiczne cechy. Natomiast my\u015bliwi z p\u00f3\u0142nocno-wschodniej Syberii po zabiciu nied\u017awiedzia polarnego musz\u0105 przeb\u0142aga\u0107 ducha zwierz\u0119cia. Po podzieleniu mi\u0119sa na cz\u0119\u015bci \u0142owca bierze serce kr\u00f3la Arktyki, tnie je na kawa\u0142ki i klucz\u0105c rzuca za siebie. Po tej ceremonii rozpoczyna\u0142o si\u0119 wielkie ucztowanie. Sk\u00f3r\u0119 nied\u017awiedzia wraz z czerepem wnoszono do izby i uk\u0142adano na pod\u0142odze. Gospodarz, a zarazem my\u015bliwy, kt\u00f3remu powiod\u0142o si\u0119 na polowaniu, ustawia\u0142 pocz\u0119stunek przed otwart\u0105 paszcz\u0105. P\u00f3\u017aniej dawa\u0142 nied\u017awiedziowi swoj\u0105 fajk\u0119, bawi\u0142 go gr\u0105 na b\u0119benkach oraz \u015bpiewem. Po dope\u0142nieniu tych czynno\u015bci oddzielano czerep od sk\u00f3ry, wynoszono przed dom i uk\u0142adano na ziemi tak, aby oczy zwierz\u0119cia by\u0142y zwr\u00f3cone na p\u00f3\u0142noc&#8230;<\/p>\n<p>Dzi\u015b nied\u017awied\u017a jest pod ca\u0142kowit\u0105 ochron\u0105. Przez setki lat na Spitsbergenie zabito wiele tysi\u0119cy sztuk tych zwierz\u0105t. G\u0142\u00f3wnie dla ich wspania\u0142ego futra, za kt\u00f3re jeszcze sto lat temu p\u0142acono paczk\u0105 tytoniu lub kilkoma nabojami. Na prze\u0142omie stuleci cena sk\u00f3ry wynosi\u0142a od 5 do 15 dolar\u00f3w, w latach pi\u0119\u0107dziesi\u0105tych &#8211; oko\u0142o 40, w sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych &#8211; 200, natomiast obecnie &#8211; kilka tysi\u0119cy dolar\u00f3w!<\/p>\n<p>Przedsi\u0119wzi\u0119cia wielu pa\u0144stw i naukowc\u00f3w zapewne uratuj\u0105 te wspania\u0142e zwierz\u0119ta przed ca\u0142kowitym wyniszczeniem, a Hornsund zachowa sw\u0105 drug\u0105, nadan\u0105 mu przez Norweg\u00f3w i Polak\u00f3w nazw\u0119: Promenada bia\u0142ych nied\u017awiedzi.<\/p>\n<p>[\/vc_column_text]<\/div><\/div>[vc_empty_space][vc_text_separator title=&#8221;Jeden za czy przeciw wszystkim&#8221; i_icon_fontawesome=&#8221;fa fa-superpowers&#8221; border_width=&#8221;3&#8243; add_icon=&#8221;true&#8221;][vc_empty_space]\n<div class=\"wpcf7 no-js\" id=\"wpcf7-f7212-o1\" lang=\"pl-PL\" dir=\"ltr\" data-wpcf7-id=\"7212\">\n<div class=\"screen-reader-response\"><p role=\"status\" aria-live=\"polite\" aria-atomic=\"true\"><\/p> <ul><\/ul><\/div>\n<form action=\"\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3998#wpcf7-f7212-o1\" method=\"post\" class=\"wpcf7-form init\" aria-label=\"Formularz kontaktowy\" novalidate=\"novalidate\" data-status=\"init\">\n<fieldset class=\"hidden-fields-container\"><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7\" value=\"7212\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_version\" value=\"6.1.5\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_locale\" value=\"pl_PL\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_unit_tag\" value=\"wpcf7-f7212-o1\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_container_post\" value=\"0\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_posted_data_hash\" value=\"\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_recaptcha_response\" value=\"\" \/>\n<\/fieldset>\n<div class=\"form_info\">\n\t<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"text-173\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-text wpcf7-validates-as-required\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Imie i nazwisko*\" value=\"\" type=\"text\" name=\"text-173\" \/><\/span><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"email-273\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-email wpcf7-validates-as-required wpcf7-text wpcf7-validates-as-email\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"E-mail*\" value=\"\" type=\"email\" name=\"email-273\" \/><\/span>\n\t<\/p>\n<\/div>\n<div class=\"form_subject\">\n\t<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"your-subject\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-text\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Temat\" value=\"\" type=\"text\" name=\"your-subject\" \/><\/span>\n\t<\/p>\n<\/div>\n<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"textarea-472\"><textarea cols=\"40\" rows=\"10\" maxlength=\"2000\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-textarea wpcf7-validates-as-required\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Message\" name=\"textarea-472\"><\/textarea><\/span><br \/>\n<span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"acceptance-381\"><span class=\"wpcf7-form-control wpcf7-acceptance\"><span class=\"wpcf7-list-item\"><label><input type=\"checkbox\" name=\"acceptance-381\" value=\"1\" aria-invalid=\"false\" \/><span class=\"wpcf7-list-item-label\">Wyra\u017cam zgod\u0119 na gromadzenie i przechowywanie moich danych adresowych na potrzeby tej korespondencji.<\/span><\/label><\/span><\/span><\/span>\n<\/p>\n<div class=\"form_button\">\n\t<p><input class=\"wpcf7-form-control wpcf7-submit has-spinner\" type=\"submit\" value=\"Wysy\u0142am\" \/>\n\t<\/p>\n<\/div><div class=\"wpcf7-response-output\" aria-hidden=\"true\"><\/div>\n<\/form>\n<\/div>\n[\/vc_column][\/vc_row]<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>[vc_row][vc_column][vc_empty_space][vc_text_separator title=&#8221;Jeden za czy przeciw wszystkim&#8221; i_icon_fontawesome=&#8221;fa fa-superpowers&#8221; border_width=&#8221;3&#8243; add_icon=&#8221;true&#8221;][vc_empty_space][\/vc_column][\/vc_row]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":0,"parent":3085,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-3998","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3998","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3998"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3998\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7243,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3998\/revisions\/7243"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3085"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3998"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}