{"id":3837,"date":"2020-02-29T12:27:46","date_gmt":"2020-02-29T11:27:46","guid":{"rendered":"http:\/\/koszur.net\/?page_id=3837"},"modified":"2021-11-04T21:29:08","modified_gmt":"2021-11-04T20:29:08","slug":"13-rozdzial-trzynasty","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/kapitan-kapitanow-2\/13-rozdzial-trzynasty\/","title":{"rendered":"13 Rozdzia\u0142 trzynasty"},"content":{"rendered":"<p>[vc_row][vc_column]<div class=\"sc_section\"><div class=\"sc_section_inner\">[evc_image_with_text image=&#8221;3871&#8243; title=&#8221;Rozdzia\u0142 tyrzynasty&#8221; text=&#8221;Wydanie trzecie, internetowe, nieustannie uzupe\u0142niane&#8221;][vc_separator border_width=&#8221;3&#8243;][vc_empty_space][vc_column_text]Przed drzwiami pokoju zrzucali z siebie kombinezony, zdejmowali buty. Poprzez uchylone drzwi pada\u0142o na zakurzon\u0105 pod\u0142og\u0119 \u015bwiat\u0142o z kilku lamp naftowych. Chwil\u0119 siedzieli, ci\u0119\u017cko oddychaj\u0105c. Zn\u00f3w kilkana\u015bcie godzin morderczej pracy; a jej efektu prawie nie wida\u0107. Milczenie trwa\u0142o jednak kr\u00f3tko. Zazwyczaj przerywa\u0142 je Maciejewicz po uprzednim g\u0142o\u015bnym prze\u0142kni\u0119ciu ostatniego \u0142yka gor\u0105cej kawy. Wtedy relacjonowali swoje spostrze\u017cenia i uzgadniali plan pracy na dzie\u0144 nast\u0119pny. Do tego pokoju w mieszkaniu kapitana, jedynym uporz\u0105dkowanym i sprz\u0105tni\u0119tym, jako ostatni przychodzili Komocki i Paszy\u0144ski. O zmierzchu \u015bci\u0105gali do szko\u0142y ze swoich ca\u0142odziennych wypraw. Komocki by\u0142 przed wojn\u0105 kierownikiem warsztat\u00f3w szkolnych. Teraz jego zadaniem by\u0142o ponowne ich zorganizowanie i wyposa\u017cenie w maszyny, urz\u0105dzenia, obrabiarki.<\/p>\n<p>&#8211; Rano przyje\u017cd\u017ca\u0142 po nas zaprzyja\u017aniony wozak &#8211; wspomina J. Paszy\u0144ski. &#8211; Siadali\u015bmy na w\u00f3z, zabieraj\u0105c ze sob\u0105 komplet kluczy i narz\u0119dzi \u015blusarskich. W\u0142\u00f3czyli\u015bmy si\u0119 po zniszczonych zak\u0142adach, po porcie. Bywa\u0142o, upatrzyli\u015bmy tam jak\u0105\u015b obrabiark\u0119. Odkr\u0119camy j\u0105 i cieszymy si\u0119, \u017ce wzbogaci ona nasze warsztaty. A tu patrol radziecki. Co robicie, kim jeste\u015bcie? No, to my przedstawiali\u015bmy si\u0119 i t\u0142umaczyli\u015bmy sojusznikom, \u017ce w ramach rewindykacji wojennych rekwirujemy maszyn\u0119 dla potrzeb warsztat\u00f3w szkolnych. Wtedy oni pryncypialnie stwierdzali, \u017ce sami si\u0119 tym zajm\u0105, bo te\u017c maj\u0105 prawo do rewindykacji. Podje\u017cd\u017ca\u0142 samoch\u00f3d, na kt\u00f3ry \u0142adowali wymontowan\u0105 przez nas maszyn\u0119. I tak podbierali nam upatrzony przez nas sprz\u0119t. Wzi\u0119li\u015bmy si\u0119 wi\u0119c na spos\u00f3b. Zacz\u0119li\u015bmy je\u017adzi\u0107 za nimi i czekali\u015bmy tylko, a\u017c rozmontuj\u0105 jak\u0105\u015b maszyn\u0119. W\u00f3wczas zwykle robili przerw\u0119 w pracy, na papierosa. A my podje\u017cd\u017cali\u015bmy cichutko i egzekwowali\u015bmy swoje prawo do rewindykacji.<\/p>\n<p>Na drzwiach szko\u0142y widnia\u0142 napis kred\u0105: \u201eMorskoje Ucziliszcze\u201d. Dla sojusznik\u00f3w. \u017beby wiedzieli, \u017ce tu powstaje szko\u0142a, \u017ce nie ma tu niczego do wyszabrowania!<\/p>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2277\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/095-szkola-w-Gdyni-e1524334525976.jpg\" alt=\"Gdynia szkola\" width=\"1013\" height=\"1404\" \/><\/p>\n<p>Na pocz\u0105tku maja obsada szko\u0142y zwi\u0119kszy\u0142a si\u0119 o kilka kolejnych os\u00f3b. Przyjecha\u0142a pani Gorazdowska i uruchomi\u0142a szkolny sekretariat. Przyjecha\u0142 M. Grabowski, niegdy\u015b kierownik szkolnego internatu. Zaj\u0105\u0142 si\u0119 sprawami gospodarczymi i aprowizacj\u0105. Do pracy zg\u0142osi\u0142 si\u0119 tak\u017ce kapitan Antoni Led\u00f3chowski. Do Maciejewicza wystosowa\u0142 w\u00f3wczas pismo minister przemys\u0142u Hilary Minc:<\/p>\n<p>\u201eNa wniosek Departamentu Morskiego powierzam Obywatelowi w ramach przedwojennego statutu Szko\u0142y Morskiej w Gdyni zarz\u0105d administracyjny i naukowy tej szko\u0142y a\u017c do opracowania i og\u0142oszenia nowego statutu tej szko\u0142y\u201d.<\/p>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2276\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/104-minc-do-macaja-e1524334326986.jpg\" alt=\"Minc Macaj\" width=\"1012\" height=\"1421\" \/><\/p>\n<p>Ministerstwo oczekiwa\u0142o w\u00f3wczas na szczeg\u00f3\u0142owy raport o stanie plac\u00f3wki oraz propozycje dotycz\u0105ce szybkiego jej uruchomienia. Maciejewicz zosta\u0142 upowa\u017cniony do zatrudniania pracownik\u00f3w niezb\u0119dnych przy pracach organizatorskich.<\/p>\n<p>&#8211; Wkr\u00f3tce spotykali\u015bmy Maciejewicza tylko wcze\u015bnie rano \u2013 wspomina J. Paszy\u0144ski &#8211; gdy pospiesznie wydawa\u0142 polecenia oraz przedstawia\u0142 plan pracy. Potem wsiada\u0142 na motor i p\u0119dzi\u0142 do wojew\u00f3dztwa. Za\u0142atwia\u0142 tam kartki \u017cywno\u015bciowe i paliwowe, stara\u0142 si\u0119 o nowe dotacje. My tymczasem ruszali\u015bmy po wod\u0119. Nape\u0142niali\u015bmy wszystkie wiadra. Druga ekipa sz\u0142a na pobliskie pola, by wygrzebywa\u0107 z kopc\u00f3w ziemniaki i buraki. Kolejna kontynuowa\u0142a prace remontowe. Wieczorem, w mieszkaniu Maciejewicza, sk\u0142adali\u015bmy kapitanowi szczeg\u00f3\u0142owe relacje. On nieustannie podkre\u015bla\u0142, \u017ce \u201emarynarz musi si\u0119 na wszystkim zna\u0107\u201d. Kt\u00f3rego\u015b dnia jeden z koleg\u00f3w poskar\u017cy\u0142 si\u0119, \u017ce nie ma ubrania. Wtedy \u201eMacaj\u201d skoczy\u0142 na cz\u0142owieka ze swoim sakramentalnym: \u201eMarynarz musi na wszystkim si\u0119 zna\u0107! Ja, panie, jak potrzebne by\u0142o ubranie dla mnie albo kogo\u015b z rodziny, kupowa\u0142em materia\u0142, wy\u0142azi\u0142em na pok\u0142ad \u201eLwowa\u201d i szy\u0142em. I uszy\u0107 musia\u0142em. Panie, pan potrafi wszystko! Pan jeste\u015b marynarz. A mo\u017ce ja si\u0119 myl\u0119? Bo, panie, pierwsza od Boga rzecz na \u015bwiecie &#8211; to marynarz. Potem, taka gorsza kasta zwierz\u0105tek bo\u017cych &#8211; to mechanicy\u201d. Milczeli\u015bmy, ale w duchu pod\u015bmiewali\u015bmy si\u0119 z tej macajowej filozofii. On jednak nie traci\u0142 rezonu. \u201eSam Pan B\u00f3g, panie, powiedzia\u0142, \u017ce nawigatorzy to pierwsi jego zast\u0119pcy! A na \u015bwiecie to ju\u017c na pewno najpierwsi z wszystkich ludzi! Panie, co ja tam b\u0119d\u0119 m\u00f3wi\u0142&#8230;\u201d Machn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105, wypi\u0142 \u0142yk herbaty, spojrza\u0142 nam wszystkim w oczy i zazwyczaj dodawa\u0142: \u201e&#8230;a potem, tam, aaa&#8230;. prawie ich nie wida\u0107, to te smoluchy z maszyny. A za nimi to d\u0142ugo, d\u0142ugo nic. A na ko\u0144cu \u015bwiata to cisn\u0105 si\u0119 te wszystkie prafiesory, doktory i inni m\u0119drkowie. No bo, panie, czy prafiesor umie powiedzie\u0107, kiedy trzeba brasowa\u0107, albo kiedy robi\u0107 zwrot? Albo czy taki uszyje ubranie, jak pan? \u017baden! A marynarz wie wszystko. I umie wszystko. A pan jeste\u015b marynarz, chalera, czy nie?\u201d.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia Maciejewicz nie pojecha\u0142 do Gda\u0144ska. Rano wypi\u0142 tylko kubek kawy i zamkn\u0105\u0142 si\u0119 w swoim mieszkaniu. Stuka\u0142, wali\u0142 i wykrzykiwa\u0142. Przeci\u0105g wydmuchiwa\u0142 z pokoju k\u0142\u0119by kurzu. Wieczorem zaprosi\u0142 wszystkich do siebie. \u201eNu, i jak si\u0119 podoba\u201d &#8211; zapyta\u0142? Wypaczony i wybrzuszony do wczoraj parkiet w jego salonie le\u017ca\u0142 teraz r\u00f3wno na oczyszczonej z mebli pod\u0142odze.<\/p>\n<p>Macajowa ciekawo\u015b\u0107 \u015bwiata i \u201ewszystkoizm\u201d&#8230; Po uprz\u0105tni\u0119ciu gmachu szko\u0142y i przygotowaniu mieszka\u0144, w kt\u00f3rych wkr\u00f3tce rozgo\u015bci\u0142y si\u0119 \u015bci\u0105gni\u0119te do Gdyni rodziny pracownik\u00f3w uczelni, poprowadzi\u0142 Maciejewicz swoje brygady do piwnic i zakamark\u00f3w gmachu oraz na boisko. Pierwszego dnia tej wyprawy, w jakiej\u015b skrzyni znale\u017ali kilka pancerfaust\u00f3w. Jeden z nich wynie\u015bli na boisko. Maciejewicz z min\u0105 powa\u017cn\u0105 i diabelskim b\u0142yskiem w oku bada\u0142 znalezisko. Tu spust, tam bezpiecznik&#8230; Tu trzeba za\u0142adowa\u0107&#8230; Po kilku chwilach \u017conglowa\u0142 broni\u0105, jakby si\u0119 z ni\u0105 urodzi\u0142! Odszed\u0142 kilka krok\u00f3w od grupki obserwator\u00f3w, u\u0142o\u017cy\u0142 pancerfaust na ramieniu, wycelowa\u0142 i&#8230; odda\u0142 strza\u0142. Po drugiej stronie boiska sta\u0142a niewielka willa, prawie nie naruszona dzia\u0142aniami wojennymi. Pocisk upad\u0142 tu\u017c przy domku. Grudy ziemi sypn\u0119\u0142y na dach, z kilku okien wypad\u0142y szyby, a ze \u015bcian osypa\u0142 si\u0119 tynk. Kiedy opad\u0142y chmury kurzu i dymu, z domku wybieg\u0142 z krzykiem jaki\u015b cz\u0142owiek. Spojrza\u0142 w stron\u0119, r\u00f3wnie jak on zaskoczonych, pracownik\u00f3w szko\u0142y. Zrozumia\u0142, \u017ce to oni oddali strza\u0142. Odwzajemni\u0142 si\u0119 wi\u0119c salw\u0105 wyzwisk i przekle\u0144stw. Maciejewicz zaskoczony strza\u0142em i jego efektem s\u0142ucha\u0142 tej przemowy, ale po paru sekundach jak nie wrza\u015bnie: \u201eCicho, czego si\u0119 wydziera! To\u017c my tu naukowe eksperymenty przeprowadzamy!\u201d Jeszcze nie umilk\u0142o echo silnego g\u0142osu kapitana, a ju\u017c wyda\u0142 polecenie: \u201eKontynuujemy eksperymenty, poda\u0107 pocisk\u201d. Za\u0142adowali. Maciejewicz zn\u00f3w u\u0142o\u017cy\u0142 bro\u0144 na ramieniu. Przez chwil\u0119 celowa\u0142, wreszcie poci\u0105gn\u0105\u0142 za spust. G\u0142uche trza\u015bni\u0119cie zamka tym razem nie zako\u0144czy\u0142o si\u0119 odpaleniem pocisku.<\/p>\n<p>&#8211; Byli\u015bmy przera\u017ceni! &#8211; z u\u015bmiechem opowiada\u0142 J. Paszy\u0144ski. &#8211; Wiedzieli\u015bmy, co si\u0119 zaraz zacznie dzia\u0107. I rzeczywi\u015bcie. \u201eMacaj\u201d postawi\u0142 pancerfausta przy nodze i zacz\u0105\u0142 przy nim manipulowa\u0107. Jego r\u0119ce coraz bardziej nerwowo biega\u0142y po broni. Wreszcie zakl\u0105\u0142 i w\u0142o\u017cy\u0142 g\u0142ow\u0119 do lufy m\u00f3wi\u0105c, \u017ce chalera, pewnie si\u0119 zaci\u0119\u0142a. Spojrza\u0142 w nasz\u0105 stron\u0119. Na czole pozosta\u0142 \u015blad czarnej sadzy. W tej sekundzie bro\u0144 wypali\u0142a. Przestraszony Maciejewicz odskoczy\u0142 na kilka krok\u00f3w, a po u\u0142amku sekundy zacz\u0119li\u015bmy wszyscy ucieka\u0107, bo nie wiedzieli\u015bmy, gdzie upadnie pocisk. Kiedy opad\u0142 dym po kolejnej salwie, on u\u015bmiechni\u0119ty powiedzia\u0142 tylko: \u201eNu, dzia\u0142a i to dobrze. U marynarza, panie, wszystko dzia\u0142a!\u201d<\/p>\n<p>W lipcu 1945 r., Konstanty Maciejewicz powita\u0142 pierwszych s\u0142uchaczy szko\u0142y. Uruchomiono kursy dla szypr\u00f3w i maszynist\u00f3w. Skromna jeszcze kadra pedagogiczna przyj\u0119\u0142a na siebie trud prowadzenia zaj\u0119\u0107 bez podr\u0119cznik\u00f3w i podstawowych nawet pomocy naukowych. Ka\u017cdy z nauczycieli sp\u0119dza\u0142 w sali wyk\u0142adowej po kilkana\u015bcie godzin dziennie. Maciejewicz ustali\u0142 w\u00f3wczas, a zrobi\u0142 to po konsultacji z Departamentem Morskim, \u017ce 1 listopada 1945 r., uczelnia rozpocznie normalny rok dydaktyczny.<\/p>\n<p>Szkieletowa obsada, bez podr\u0119cznik\u00f3w, bez pomocy naukowych&#8230; Maciejewicz pyta\u0142, rozsy\u0142a\u0142 listy, poszukiwa\u0142 tych, kt\u00f3rzy jego zdaniem mogliby podj\u0105\u0107 trud pedagogiczny.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p>26 wrze\u015bnia (1945 roku \u2013 podkr. M.K.) otrzyma\u0142em telegram: \u017bona, syn \u017cyj\u0105. Potrzebuj\u0105 pomocy. Szko\u0142a czeka na Pana. Maciejewicz, dyrektor Szko\u0142y. <a href=\"#_ftn1\" name=\"_ftnref1\">[1] <em> <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/a><\/p>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2275\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/097-autograf-Macaja-dyr-w-Gdyni-e1524334261197.jpg\" alt=\"autograf Macaja\" width=\"1024\" height=\"356\" \/><\/p>\n<p>Micha\u0142 Kisielewski,<a href=\"#_ftn2\" name=\"_ftnref2\">[2]<\/a> jak wielu przebywaj\u0105cych w\u00f3wczas w Anglii oficer\u00f3w PMH, targany sprzecznymi doniesieniami z kraju, odk\u0142ada\u0142 podj\u0119cie decyzji o pozostaniu lub&#8230; powrocie.<\/p>\n<blockquote><p>Mniej wi\u0119cej w tym samym czasie przyby\u0142 z Pary\u017ca do Londynu minister \u017beglugi Stefan J\u0119drychowski.<a href=\"#_ftn3\" name=\"_ftnref3\">[3]<\/a> (&#8230;) Minister opowiada\u0142 nam o zniszczeniach w Gdyni, w Gda\u0144sku, w Szczecinie. (&#8230;) W czasie wojny dla u\u017cytku tamtejszych (angielskich \u2013 podkr. M.K.) szk\u00f3\u0142 morskich i dla obu flot, handlowej i wojennej, wydano szereg ksi\u0105\u017cek, kt\u00f3re przed wojn\u0105 wysz\u0142y w Polsce. By\u0142y to ksi\u0105\u017cki Bielskiego, Led\u00f3chowskiego i moja. Cz\u0119\u015b\u0107 ksi\u0105\u017cek angielskich zabra\u0142em ze sob\u0105, polskie zam\u00f3wi\u0142em. Przywi\u00f3z\u0142 je wkr\u00f3tce do szko\u0142y kapitan Gorazdowski, p\u00f3\u017aniejszy komendant \u201eDaru Pomorza\u201d. (&#8230;) W Hull zaokr\u0119towa\u0142em na \u201eKatowice\u201d. By\u0142y to pierwsze dni listopada 1945 roku. (&#8230;) W Gdyni na pokiereszowanym molo, w\u015br\u00f3d t\u0142umu oczekuj\u0105cych zobaczy\u0142em kapitana Konstantego Maciejewicza, in\u017cyniera Witolda Komockiego i innych. (&#8230;) W szkole, w moim mieszkaniu, kt\u00f3re zostawi\u0142em umeblowane i zagospodarowane \u2013 kompletna pustka. <a href=\"#_ftn4\" name=\"_ftnref4\">[4]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p>Od pocz\u0105tku&#8230; Ale od czego zacz\u0105\u0107? Przecie\u017c jedyne co wielu z nich mia\u0142o, to koszmar wojennych prze\u017cy\u0107. \u017bona M. Kisielewskiego wr\u00f3ci\u0142a tego samego co on dnia, wieczorem. Niezwykle schorowana. W sukience uszytej z wojskowego koca&#8230;<\/p>\n<blockquote><p>Wszyscy byli zaj\u0119ci od rana do nocy. (&#8230;) Gdzie\u015b po jakim\u015b miesi\u0105cu nauczania kapitan Maciejewicz, dyrektor i zapobiegliwy gospodarz szko\u0142y, zauwa\u017cy\u0142, \u017ce w moim mieszkaniu nie ma sto\u0142u i krzese\u0142. Powiedzia\u0142 mi o tym raz, drugi, a potem zirytowa\u0142 si\u0119, wzi\u0105\u0142 kilku uczni\u00f3w i \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 ze strychu okr\u0105g\u0142y st\u00f3\u0142, orzech nie orzech, ale mebelek miejscami na wysoki po\u0142ysk, par\u0119 jasnych jesionowych krzese\u0142 i olbrzymie, jakby stworzone do przygotowywania wyk\u0142ad\u00f3w, biurko <em>a la<\/em> d\u0105b. <a href=\"#_ftn5\" name=\"_ftnref5\">[5]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p>&#8211; Dzi\u0119ki wielkiej zaradno\u015bci i przedsi\u0119biorczo\u015bci kapitana nie\u017ale radzili\u015bmy sobie z coraz wi\u0119ksz\u0105 ilo\u015bci\u0105 problem\u00f3w &#8211; wspomina J. Paszy\u0144ski. &#8211; Ale jedna kwestia sp\u0119dza\u0142a nam sen z oczu &#8211; jedzenie. Po prostu g\u0142odowali\u015bmy. Pewnego dnia \u201eMacaj\u201d wpada do szko\u0142y i m\u00f3wi, \u017ce gdy\u0144ska ch\u0142odnia przepe\u0142niona jest mi\u0119siwem. \u201ePana mianuj\u0119 intendentem\u201d &#8211; rzuci\u0142 w moj\u0105 stron\u0119 i kaza\u0142 i\u015b\u0107 za sob\u0105. Siedli\u015bmy w pokoju i uzgodnili\u015bmy plan dzia\u0142ania. Kapitan poinformowa\u0142 mnie, \u017ce nie mam co liczy\u0107 na pieni\u0105dze, zreszt\u0105 one i tak s\u0105 obecnie bez znaczenia. Naszym \u015brodkiem p\u0142atniczym mia\u0142 by\u0107&#8230; bimber. Nabra\u0142em wi\u0119c tych \u201epieni\u0119dzy\u201d do plecaka i id\u0119 do ch\u0142odni. Jej teren strzeg\u0142o wiele posterunk\u00f3w. Radzieccy \u017co\u0142nierze d\u0142ugo ogl\u0105dali przepustki os\u00f3b wchodz\u0105cych na teren ch\u0142odni. Ja takiego dokumentu nie mia\u0142em. Ale podchodz\u0119 do wartownika, zagaduj\u0119, pytam o to i owo, wyjmuj\u0119 butelk\u0119, wypijamy po jednym i dogadujemy szczeg\u00f3\u0142y. Ja butelk\u0119 &#8211; oni tuszonki. Ka\u017cda nowa kolejka, to wi\u0119ksza szczodro\u015b\u0107 z ich strony. A wi\u0119c p\u0142aszczyzna porozumienia zosta\u0142a okre\u015blona. Nast\u0119pnym razem nasze \u201efinansowe\u201d zapasy rozla\u0142em do mniejszych buteleczek i wybra\u0142em si\u0119 na kolejny rekonesans. Procedura nie uleg\u0142a zmianie. Ka\u017cdego wi\u0119c dnia obchodzi\u0142em wszystkie posterunki, a po po\u0142udniu wraca\u0142em z pe\u0142nym plecakiem dorodnej wo\u0142owiny. Innym razem przychodz\u0119 i widz\u0119, jak ludzie wynosz\u0105 zamro\u017cone tusze wieprzowe. Wi\u0119c pcham si\u0119 i ja, ale wartownik ostro do mnie, \u017ce nielzja. \u201eA oni?\u201d &#8211; pytam. \u201eMnie kazali nikogo nie wpuszcza\u0107 &#8211; on do mnie \u2013 ale o wypuszczaniu nic nie m\u00f3wili\u201d. Pu\u015bci\u0142 oko a ja wiedzia\u0142em, \u017ce musz\u0119 si\u0119gn\u0105\u0107 do plecaka po p\u0142ynn\u0105 walut\u0119.<\/p>\n<p>Prace remontowe i organizatorskie, w kt\u00f3re tak bardzo anga\u017cowa\u0142 si\u0119 kpt. Maciejewicz, nie przes\u0142oni\u0142y mu jednak sprawy, jak sam o niej m\u00f3wi\u0142, najwa\u017cniejszej &#8211; \u201eDaru Pomorza\u201d. Wspomina\u0142 fregat\u0119, cz\u0119sto opowiada\u0142 o rejsach, kt\u00f3re na jej pok\u0142adzie odby\u0142, a przede wszystkim stara\u0142 si\u0119 o jej odzyskanie. Bia\u0142a Fregata, zgodnie z poleceniem wydanym Konstantemu Kowalskiemu w 1939 r., przez dyr. Stanis\u0142awa Kosk\u0119, uda\u0142a si\u0119 do Szwecji, gdzie zosta\u0142a internowana i przetrwa\u0142a wojn\u0119. Polskie w\u0142adze usilnie zabiega\u0142y o odzyskanie \u017caglowca. Ju\u017c 18 lipca 1945 r., kpt. Maciejewicz otrzyma\u0142 polecenie zorganizowania ekipy, kt\u00f3ra zaj\u0119\u0142aby si\u0119 przyprowadzeniem \u201eDaru\u201d ze Sztokholmu do Gdyni. Planowano, \u017ce za\u0142oga wyjecha\u0142aby z Polski w po\u0142owie sierpnia. Tymczasem rozmowy ze stron\u0105 szwedzk\u0105 przed\u0142u\u017ca\u0142y si\u0119, poniewa\u017c przedstawiciele rz\u0105du londy\u0144skiego pragn\u0119li zatrzyma\u0107 \u201eDar\u201d na Zachodzie. Jednak 5 pa\u017adziernika 1945 r., dyrektor Maciejewicz zosta\u0142 powiadomiony przez Departament Morski nowego Ministerstwa. \u017beglugi i Handlu Zagranicznego, \u017ce statek szkolny jest ju\u017c w dyspozycji polskiej Wojskowej Misji Morskiej oraz \u017ce rozpocz\u0119to przygotowania do powrotu jednostki.<\/p>\n<p>23 pa\u017adziernika 1945 r., \u201eDar\u201d rzuci\u0142 kotwic\u0119 na gdy\u0144skiej redzie. Nazajutrz odby\u0142o si\u0119 uroczyste powitanie statku i kilku cz\u0142onk\u00f3w jego za\u0142ogi, kt\u00f3rzy pozostawali na \u201eDarze\u201d przez ca\u0142y wojenny okres. 25 pa\u017adziernika dyrektor K. Maciejewicz powo\u0142a\u0142 specjaln\u0105 komisj\u0119, kt\u00f3rej powierzy\u0142 zadanie dok\u0142adnego sprawdzenia statku oraz rozpocz\u0119cia stara\u0144 o przekazanie \u017caglowca PSM. Dow\u00f3dc\u0105 jednostki mianowa\u0142 absolwenta tczewskiej uczelni, Wac\u0142awa Zagrodzkiego,<a href=\"#_ftn6\" name=\"_ftnref6\">[6]<\/a> a na stanowisko pierwszego oficera powo\u0142a\u0142 Kazimierza Jurkiewicza.<a href=\"#_ftn7\" name=\"_ftnref7\">[7]<\/a> W kilka dni p\u00f3\u017aniej poleci\u0142 Jurkiewiczowi protokolarnie przyj\u0105\u0107 statek od Marynarki Wojennej oraz wyznaczy\u0142 go na p.o. komendanta \u017caglowca.<\/p>\n<p>&#8211; Na uroczysto\u015b\u0107 podniesienia bandery handlowej na \u201eDarze\u201d pojecha\u0142em z \u201eMacajem\u201d jako jego adiutant czy te\u017c asystent &#8211; wspomina J. Paszy\u0144ski. &#8211; Wystroili\u015bmy si\u0119 jak na parad\u0119, a umundurowanie mieli\u015bmy ju\u017c kompletne i wskoczyli\u015bmy na nasze motory. I pop\u0119dzili\u015bmy co ko\u0144 wyskoczy do Basenu Pi\u0142sudskiego. Kapitan gna\u0142 jak szalony. Prawie frun\u0105\u0142! Zajechali\u015bmy z fasonem, robi\u0105c k\u00f3\u0142ko na placu, po kt\u00f3rym echo nios\u0142o warkot silnik\u00f3w rozpalonych do czerwono\u015bci. Patrzy\u0142em na Macaja, obserwowa\u0142em ka\u017cde drgnienie mi\u0119\u015bni jego twarzy. Nie zna\u0142em tego cz\u0142owieka przed wojn\u0105. Owszem, s\u0142ysza\u0142em o nim, zna\u0142em jego \u201elegend\u0119\u201d. Ale dopiero wtedy, gdy rozleg\u0142y si\u0119 d\u017awi\u0119ki hejna\u0142\u00f3w &#8211; w pe\u0142ni u\u015bwiadomi\u0142em sobie, z kim w\u0142a\u015bciwie, dzi\u0119ki szcz\u0119\u015bliwemu zrz\u0105dzeniu losu, mia\u0142em honor wsp\u00f3\u0142pracowa\u0107. Nie potrafi\u0119 opisa\u0107 swoich spostrze\u017ce\u0144, gdy widzia\u0142em Maciejewicza wchodz\u0105cego po trapie na pok\u0142ad statku. Prosz\u0119 pana, czy pan widzia\u0142 jak kapitan wchodzi po trapie na pok\u0142ad swojego statku? Kapitan Maciejewicz, a nie byle portowa kunda! Pami\u0119tam, jak nagle zatrzyma\u0142 si\u0119, na u\u0142amek sekundy, a wyraz jego twarzy zdradzi\u0142 przeogromne napi\u0119cie, emocje rozsadzaj\u0105ce jego serce, wielk\u0105 rado\u015b\u0107 z powrotu na jego ukochan\u0105 fregat\u0119. Delikatnie dotyka\u0142 cz\u0119\u015bci olinowania, pog\u0142adzi\u0142 reling, po\u0142o\u017cy\u0142 pi\u0119\u015b\u0107 na kabestanie. P\u00f3\u017aniej d\u0142ugo patrzy\u0142 na maszty. Jego wprawne oko rejestrowa\u0142o najdrobniejszy szczeg\u00f3\u0142 takielunku. W salonie czekali na niego urz\u0119dnicy. Panie komendancie, zechce Pan spocz\u0105\u0107. Tak, on dla wszystkich, kt\u00f3rzy w\u00f3wczas byli na \u201eDarze\u201d, nie przesta\u0142 nigdy by\u0107 Komendantem Bia\u0142ej Fregaty. To by\u0142 jego statek, tam zawsze by\u0142 u siebie.<\/p>\n<p>Po po\u0142udniu Maciejewicz zn\u00f3w wsiad\u0142 na motor. Za nim ruszy\u0142 Paszy\u0144ski. Wolno wyje\u017cd\u017cali na g\u0142\u00f3wn\u0105 ulic\u0119 Gdyni. Maciejewicz obejrza\u0142 si\u0119 jeszcze, spojrza\u0142 w stron\u0119 maszt\u00f3w fregaty i krzykn\u0105\u0142 do \u201eadiutanta\u201d:<\/p>\n<p>&#8211; Panie, \u015bcigamy si\u0119!<\/p>\n<p>Wys\u0142u\u017cony, ale ci\u0105gle bardzo sprawny silnik motocykla \u201eDKW\u201d zawy\u0142, zapiszcza\u0142y opony i \u201eMacaj\u201d pomkn\u0105\u0142 przez Gdyni\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Nie mog\u0142em go dop\u0119dzi\u0107! Gna\u0142 jak szatan! Modli\u0142em si\u0119 tylko, \u017ceby \u017caden samoch\u00f3d nie zajecha\u0142 nam drogi albo pieszy nie wybieg\u0142 na ulic\u0119. \u201eMacaj\u201d p\u0119dzi\u0142 goni\u0105c rado\u015b\u0107, kt\u00f3ra rozsadza\u0142a mu serce. Ju\u017c na ulicy Morskiej zr\u00f3wna\u0142em si\u0119 z nim i powoli zacz\u0105\u0142em wyprzedza\u0107. W tym momencie motor kapitana zacz\u0105\u0142 prycha\u0107 i gasn\u0105\u0107. Wiedzia\u0142em, \u017ce ja tego wy\u015bcigu wygra\u0107 nie mog\u0119. Wi\u0119c zatrzyma\u0142em si\u0119 p\u00f3\u0142 ko\u0142a za nim. A wtedy zacz\u0119\u0142o si\u0119 piek\u0142o. Maciejewicz postawi\u0142 motor, odszed\u0142 na p\u00f3\u0142 kroku, wzi\u0105\u0142 si\u0119 pod boki i rozpocz\u0105\u0142 najd\u0142u\u017csz\u0105 przemow\u0119, jak\u0105 w jego wykonaniu s\u0142ysza\u0142em. Zacz\u0105\u0142, tradycyjnie, od swojego: chalera. Nie zostawi\u0142 suchej nitki na motocyklu. Zasoby jego fantazji by\u0142y nieograniczone. Wreszcie skupi\u0142 si\u0119 na mojej osobie. \u017be co to ja chcia\u0142em udowodni\u0107, udaj\u0105c, \u017ce nie wyprzedzi\u0142em go, cho\u0107 mog\u0142em to zrobi\u0107, bo moja maszyna jecha\u0142a bez zarzutu?<\/p>\n<p>Gmach szko\u0142y zaludnia\u0142 si\u0119 z ka\u017cdym dniem. Oczekiwano na rozpocz\u0119cie normalnych zaj\u0119\u0107. Pod kierunkiem Maciejewicza przeprowadzono ju\u017c egzaminy wst\u0119pne. Wp\u0142yn\u0119\u0142o prawie 2500 poda\u0144. 8 pa\u017adziernika 1945 r., zjecha\u0142a do szko\u0142y najwi\u0119ksza w dotychczasowych jej dziejach grupa kandydat\u00f3w. Ostatecznie o prawo do nauki w uczelni zdolnej przyj\u0105\u0107 stu dwudziestu s\u0142uchaczy ubiega\u0142o si\u0119 650 os\u00f3b. \u015aci\u0105gali tu ze wszystkich zak\u0105tk\u00f3w Polski i \u015bwiata. A ka\u017cdy mia\u0142 w baga\u017cu przede wszystkim do\u015bwiadczenia minionej wojny i marzenia, sen o wielkiej przygodzie, o ciep\u0142ym k\u0105cie, o chwili beztroski, tak typowej dla czasu nauki szkolnej.<\/p>\n<p>&#8211; Ja? Ja przyj\u0105\u0142bym ich, chalera, wszystkich! \u2013 rozs\u0105dzi\u0142 salomonowo Maciejewicz podczas pierwszego posiedzenia Rady Pedagogicznej. &#8211; Ale niech decyduje lekarz&#8230;<\/p>\n<p>\u015awiadectwa zdrowia przyznano dwustu czterdziestu osobom. Po egzaminach teoretycznych wy\u0142oniono grup\u0119 sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciu siedmiu s\u0142uchaczy Wydzia\u0142u Nawigacyjnego oraz sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciu o\u015bmiu &#8211; Mechanicznego. Maciejewicz zabiega\u0142 r\u00f3wnie\u017c o umo\u017cliwienie doko\u0144czenia nauki tym spo\u015br\u00f3d przedwojennych s\u0142uchaczy szko\u0142y, kt\u00f3rzy zg\u0142osili si\u0119 i wyrazili ch\u0119\u0107 jej kontynuowania.<\/p>\n<p>1 listopada 1945 r., uroczy\u015bcie zainaugurowano pierwszy rok szkolny w powojennych dziejach Pa\u0144stwowej Szko\u0142y Morskiej. Przedstawiciele w\u0142adz dzi\u0119kowali kapitanowi, \u017ce tak sprawnie i szybko przygotowa\u0142 szko\u0142\u0119 do pracy z m\u0142odzie\u017c\u0105. Wiele ciep\u0142a i \u017cyczliwych pod jego adresem s\u0142\u00f3w wypowiedzia\u0142 Eugeniusz Kwiatkowski,<a href=\"#_ftn8\" name=\"_ftnref8\">[8]<\/a> Delegat Rz\u0105du do spraw Wybrze\u017ca. Po uroczysto\u015bci go\u015bcie zwiedzili kilka sal wyk\u0142adowych oraz uczniowski internat. Pokoje wyposa\u017cono w nowe meble, kt\u00f3re by\u0142y dzie\u0142em mistrza Grabowskiego oraz &#8211; oczywi\u015bcie &#8211; Maciejewicza.<\/p>\n<p>W gronie uczni\u00f3w pierwszego rocznika, odzianych w jednakowe, granatowe dresy, znalaz\u0142o si\u0119 wielu \u017co\u0142nierzy frontowych, m\u0142odych ludzi, ci\u0119\u017cko do\u015bwiadczonych przez los. Maciejewicz bardzo ich szanowa\u0142, a w codziennym \u017cyciu stara\u0142 si\u0119 im wr\u0119cz dogadza\u0107. \u201eWy &#8211; mawia\u0142 &#8211; musicie si\u0119 teraz uczy\u0107, to najwa\u017cniejsze\u201d. Prowadzi\u0142 wi\u0119c zaj\u0119cia dydaktyczne, administrowa\u0142 szkole, dba\u0142 o jej sprawne funkcjonowanie i k\u0142opota\u0142 si\u0119 wielce, by nad uczniowsk\u0105 spo\u0142eczno\u015bci\u0105 nie zawis\u0142o w\u00f3wczas widmo&#8230; g\u0142odu.<\/p>\n<p>&#8211; Cholernie ci\u0119\u017cko by\u0142o wy\u017cywi\u0107 t\u0119 gromad\u0119 wyg\u0142odzonych ch\u0142opc\u00f3w. Ale od czeg\u00f3\u017c mieli\u015bmy \u201eMacaja\u201d! &#8211; wspomina J. Paszy\u0144ski. &#8211; Ot\u00f3\u017c dowiedzia\u0142 si\u0119 nasz dyrektor, \u017ce na \u017bu\u0142awach jest sporo opuszczonych i zaniedbanych maj\u0105tk\u00f3w. Pojechali\u015bmy tam na rekonesans. Szko\u0142a dysponowa\u0142a ju\u017c w\u00f3wczas kilkoma samochodami, kt\u00f3re uruchomili\u015bmy i z powodzeniem eksploatowali\u015bmy. Spotkanie z wojewod\u0105 trwa\u0142o kr\u00f3tko.<\/p>\n<p>&#8211; Ile ziemi wam trzeba? &#8211; zapyta\u0142 Macaja. Ten roz\u0142o\u017cy\u0142 r\u0119ce i powiedzia\u0142, \u017ce &#8230; du\u017co. &#8211; Nie mo\u017cemy wam da\u0107 wi\u0119cej jak 100 ha. Ale &#8211; tu wojewoda zrobi\u0142 znacz\u0105cy gest d\u0142oni\u0105 &#8211; je\u015bli zagospodarujecie 200, a nawet 300 ha, to nic z\u0142ego si\u0119 nie stanie.<\/p>\n<p>Z dokumentem w r\u0119ku Maciejewicz pojecha\u0142 wprost do maj\u0105tku. Wieczorem ka\u017cdemu z pracownik\u00f3w przydzieli\u0142 dodatkowe zadania. Koordynacj\u0105 tych prac mia\u0142 zaj\u0105\u0107 si\u0119 Dzia\u0142 Intendentury. Najpierw kupiono w Sochaczewie krowy. Potem kilka traktor\u00f3w, z kt\u00f3rych bodaj tylko dwa uda\u0142o si\u0119 uruchomi\u0107. W wolnych od zaj\u0119\u0107 dniach wysy\u0142ano do maj\u0105tku ca\u0142\u0105 szkoln\u0105 m\u0142odzie\u017c. \u201eChcecie je\u015b\u0107 &#8211; musicie pracowa\u0107!\u201d \u2013 tyle tylko mia\u0142 Maciejewicz do powiedzenia pierwszej ekipie s\u0142uchaczy, ruszaj\u0105cej na podb\u00f3j \u0142\u0105k i p\u00f3l.<\/p>\n<p>Pracowa\u0142 razem z nimi. Pokazywa\u0142, jak trzyma\u0107 wid\u0142y, jak sia\u0107. Kt\u00f3rego\u015b dnia spad\u0142 ulewny deszcz. Woda zala\u0142a pojazdy, kt\u00f3re na co dzie\u0144 wykorzystywano w maj\u0105tku. Maciejewicz postanowi\u0142 wi\u0119c wybudowa\u0107 gara\u017ce. Sam wyznaczy\u0142 lokalizacj\u0119 i uczestniczy\u0142 w pracach budowlanych. Wkr\u00f3tce maj\u0105tek sta\u0142 si\u0119 podstawowym \u017ar\u00f3d\u0142em zaopatrzeniowym szko\u0142y.<\/p>\n<p>Jedn\u0105 z najd\u0142u\u017cej nie rozwi\u0105zanych kwestii by\u0142a sprawa okien w budynku szko\u0142y. W ramy wi\u0119kszo\u015bci z nich wstawiono zamiast szyb \u2013 kartony i deski. A\u017c wreszcie Maciejewicz wynalaz\u0142 gdzie\u015b zapas poniemieckiej siatki, oblanej mas\u0105 plastyczn\u0105. Szkli\u0142 ni\u0105 okna przez kilka dni, a jego \u201ewitra\u017cowe\u201d konstrukcje podziwiano w czasie balu szkolnego oraz podczas uroczysto\u015bci \u015bwi\u0119ta szko\u0142y, \u00f3smego grudnia. R\u00f3wnie\u017c na pocz\u0105tku grudnia uruchomiono szkoln\u0105 kot\u0142owni\u0119. Tyle tylko, \u017ce nie by\u0142o w niej ani jednego kawa\u0142ka w\u0119gla czy koksu. I zn\u00f3w \u201ewsz\u0119dobylski\u201d Maciejewicz zdoby\u0142 wystarczaj\u0105cy zapas opa\u0142u. Zdoby\u0142&#8230; Hm&#8230; Niech historia przemilczy sk\u0105d i jak? \u201eNajwa\u017cniejsze, \u017ce koks by\u0142, niewa\u017cne sk\u0105d, istotne, \u017ce zosta\u0142 spo\u017cytkowany w szlachetnym celu\u201d &#8211; kapitan uspokoi\u0142 swoje sumienie.<\/p>\n<p>Innym razem, te\u017c zim\u0105, Maciejewicz zajecha\u0142 przed szko\u0142\u0119 ci\u0119\u017car\u00f3wk\u0105. Zwo\u0142a\u0142 wszystkich wolnych od zaj\u0119\u0107 uczni\u00f3w i profesor\u00f3w. Sta\u0142 na platformie samochodu i z dum\u0105 patrzy\u0142 na zebranych. Mia\u0142 wielki pow\u00f3d do satysfakcji &#8211; przywi\u00f3z\u0142 agregat pr\u0105dotw\u00f3rczy. Kilka nast\u0119pnych dni sp\u0119dzi\u0142 w piwnicy gmachu, ale dzi\u0119ki temu szko\u0142a mia\u0142a w\u0142asne o\u015bwietlenie elektryczne.<\/p>\n<p>Kuchnia. Przedwojenne kot\u0142y nie nadawa\u0142y si\u0119 do u\u017cytku. Ich wn\u0119trze pokrywa\u0142a gruba warstwa rdzy. Dotar\u0142 do grupy Cygan\u00f3w, ugo\u015bci\u0142 ich i dobili targu. Po kilku dniach po korytarzach szko\u0142y rozp\u0142yn\u0105\u0142 si\u0119 jak\u017ce wyt\u0119skniony zapach \u015bwie\u017cego, domowego obiadu, gotowanego w wielkich, odnowionych kot\u0142ach. Na ten obiad dyrektor zaprosi\u0142 wszystkich uczni\u00f3w i pracownik\u00f3w szko\u0142y. Tak\u017ce ich rodziny. Od tego dnia pracownicy mogli sto\u0142owa\u0107 si\u0119 razem z uczniami.<\/p>\n<p>W pierwszych latach nauki obowi\u0105zywa\u0142y w Szkole przedwojenne regulaminy i zwyczaje. Pobudka o 6.00 rano. Wymarsz, a raczej wybieg na boisko szkolne i pobliskie wzg\u00f3rza. Tam odbywa\u0142a si\u0119 poranna gimnastyka. Po gimnastyce mycie, golenie. O godzinie 7.00, na korytarzu pod dzwonem okr\u0119towym, apel poranny rozpoczyna\u0142 si\u0119 pie\u015bni\u0105: \u201eKiedy ranne wstaj\u0105 zorze, Tobie ziemia, Tobie morze&#8230;\u201d. Na ka\u017cdym apelu wyznaczano s\u0142u\u017cbowych \u2013 m.in. dy\u017curnego w kuchni, do kt\u00f3rego obowi\u0105zk\u00f3w nale\u017ca\u0142o pilnowanie, aby na sto\u0142y i do kot\u0142a trafia\u0142o to, co wychodzi\u0142o z prowiantury. Po przyj\u0119ciu \u201eDaru Pomorza\u201d, nast\u0105pi\u0142o to w listopadzie 1945 roku, wyznaczano r\u00f3wnie\u017c 4-ososbow\u0105 wacht\u0119 pe\u0142ni\u0105c\u0105 ca\u0142odobow\u0105 s\u0142u\u017cb\u0119 ochrony statku.<\/p>\n<p>Na dy\u017cur do kuchni ch\u0119tnie zg\u0142aszali si\u0119 ci, kt\u00f3rzy nie przepadali za wyk\u0142adami, dy\u017curny by\u0142 bowiem zwalniany z lekcji. Na \u201eDar Pomorza\u201d zg\u0142aszali si\u0119 wszyscy. Mo\u017cliwo\u015b\u0107 pe\u0142nienia wachty na s\u0142ynnym \u017caglowcu by\u0142a du\u017c\u0105 atrakcj\u0105, mimo prawdziwie sparta\u0144skich warunk\u00f3w \u2013 statek nie mia\u0142 w\u00f3wczas ogrzewania.<\/p>\n<p>Po apelu \u015bniadanie, na kt\u00f3re sk\u0142ada\u0142o si\u0119 przewa\u017cnie pieczywo z mas\u0142em, twar\u00f3g i marmolada. Bardzo rzadko kawa\u0142ek kaszanki lub innej w\u0119dliny. O godzinie 8.00 rozpoczyna\u0142y si\u0119 wyk\u0142ady, a obiad jedzono o 14.00. Od godziny 15.00 nauka w\u0142asna w \u201eindywidualkach\u201d. Dwa razy w tygodniu ka\u017cdy wydzia\u0142 mia\u0142 kre\u015blenia techniczne, prace w warsztacie i roboty linowe. Kolacja o 18.00. O godzinie 21.00 odbywa\u0142 si\u0119 apel wieczorny, jak zawsze na korytarzu pod dzwonem. Rozpoczyna\u0142 si\u0119 pie\u015bni\u0105 \u201eWszystkie nasze dzienne sprawy&#8230;\u201d i odczytaniem komunikat\u00f3w i rozkaz\u00f3w.<\/p>\n<p>Na wieczornym apelu sprawdzano obecno\u015b\u0107 i og\u0142aszano kary, wymierzone przez dyrektora za r\u00f3\u017cnego rodzaju uczniowskie wykroczenia. Do najcz\u0119\u015bciej stosowanych nale\u017ca\u0142o stanie na baczno\u015b\u0107 pod dzwonem okr\u0119towym (z regu\u0142y nie d\u0142u\u017cej ni\u017c godzin\u0119) oraz tak zwane B.W. (bez wyj\u015bcia na miasto w okre\u015blonym dniu b\u0105d\u017a czasie). Dla bardziej niepoprawnych by\u0142 areszt. Ucze\u0144 odbywaj\u0105cy kar\u0119 aresztu ucz\u0119szcza\u0142 na wyk\u0142ady, ale po ich zako\u0144czeniu wraca\u0142 tam z powrotem. Tam przynoszono mu posi\u0142ek, tam uczy\u0142 si\u0119 i spa\u0142.<\/p>\n<p>Za powa\u017cne przewinienie uznawano sp\u00f3\u017aniony powr\u00f3t z przepustki. Uczniowie mogli wchodzi\u0107 na miasto po zaj\u0119ciach szkolnych w \u015brody, soboty i w niedziel\u0119 po mszy \u015bwi\u0119tej. Wraca\u0107 z przepustki trzeba by\u0142o najp\u00f3\u017aniej o godzinie 21.00. Od godziny 22.00 obowi\u0105zywa\u0142a cisza nocna.\u201d <a href=\"#_ftn9\" name=\"_ftnref9\">[9]<\/a><\/p>\n<p>W grudniu 1945 r., niespodziewanie odwiedzi\u0142 szko\u0142\u0119 minister Stefan J\u0119drychowski. Zwiedzi\u0142 budynek, rozmawia\u0142 z uczniami, a p\u00f3\u017aniej d\u0142ugo konferowa\u0142 z Maciejewiczem. Jednym z efekt\u00f3w tej wizyty by\u0142o przyznanie szkole dofinansowania w wysoko\u015bci pi\u0119ciu milion\u00f3w z\u0142otych. Ale \u2013 pod warunkiem \u2013 \u017ce pieni\u0105dze zostan\u0105 wydane do ko\u0144ca roku. W tamtym czasie, w tym pierwszym powojennym roku, jedynym sposobem na szybkie wydanie takiej kwoty by\u0142o wyrzucenie tych pieni\u0119dzy na wiatr lub do ogniska. Dzi\u0119ki jednak zaradno\u015bci J. Paszy\u0144skiego, kt\u00f3ry by\u0142 wtedy praw\u0105 r\u0119k\u0105 dyrektora Maciejewicza, wykorzystano ca\u0142\u0105 dotacj\u0119. Szko\u0142a zaczyna\u0142a przypomina\u0107 dobrze i sprawnie funkcjonuj\u0105cy organizm.<\/p>\n<p>Wizyta min. J\u0119drychowskiego mia\u0142a jeszcze jeden, wtedy nieoficjalny cel. By\u0142o rzecz\u0105 oczywist\u0105, \u017ce flota polska b\u0119dzie si\u0119 rozwija\u0142a, \u017ce potrzebne b\u0119d\u0105 nowe kadry marynarskie, \u017ce &#8211; wreszcie &#8211; polskie wybrze\u017ce opar\u0142o si\u0119 teraz o Szczecin. Zak\u0142adano wi\u0119c, \u017ce jedna szko\u0142a nie b\u0119dzie w stanie zaspokoi\u0107 potrzeb odradzaj\u0105cej si\u0119 floty. Utworzenie uczelni bli\u017aniaczej do gdy\u0144skiej, b\u0105d\u017a j\u0105 uzupe\u0142niaj\u0105cej, by\u0142oby dla Szczecina, miasta morskiego, form\u0105 nobilitacji i aktywizacji. W tych wyj\u0105tkowych czasach zadanie takie mo\u017cna by\u0142o powierzy\u0107 tylko jednemu cz\u0142owiekowi &#8211; kapitanowi Maciejewiczowi. Nie zapad\u0142y jednak w\u00f3wczas jeszcze \u017cadne decyzje. Na razie rozwa\u017cano jedynie mo\u017cliwo\u015b\u0107 przesuni\u0119cia do Szczecina Wydzia\u0142u Nawigacyjnego z uczelni gdy\u0144skiej.<\/p>\n<p>Tymczasem szko\u0142a funkcjonowa\u0142a coraz sprawniej. By\u0142o ciep\u0142o, widno, by\u0142o co je\u015b\u0107. W domu profesorskim wszystkie mieszkania zosta\u0142y zaj\u0119te. Maciejewicz sp\u0119dza\u0142 teraz wieczory z rodzin\u0105, ale cz\u0119sto wymyka\u0142 si\u0119, by pogaw\u0119dzi\u0107, oczywi\u015bcie o sprawach szkolnych, ze wsp\u00f3\u0142pracownikami.<\/p>\n<p>&#8211; Kt\u00f3rego\u015b dnia wchodzi Maciejewicz i ma marsow\u0105 min\u0119. \u201eChalera &#8211; powiada, &#8211; psja krew, \u0142obuzy!\u201d &#8211; wspomina J. Paszy\u0144ski. \u2013 \u201eCo si\u0119 sta\u0142o, dyrektorze?\u201d &#8211; pytamy. \u201eAno, panie, chalera, chodz\u0105 tu jakie\u015b \u0142achy, panie, i chalera, rozbijaj\u0105 kompasy, \u017ceby z nich zabiera\u0107 spirytus! \u0141obuzy, chalera, niszcz\u0105 i psuj\u0105!\u201d Nie mogli\u015bmy go uspokoi\u0107. Biega\u0142 po pokoju i mrucza\u0142 pod nosem. \u201ePaskudna sprawa\u201d &#8211; m\u00f3wimy, &#8211; \u201e\u017ceby psu\u0107 takie wa\u017cne instrumenty. Ale, panie kapitanie, napijmy si\u0119, prosz\u0119, co\u015b zaraz wymy\u015blimy!\u201d Tu jeden z koleg\u00f3w poda\u0142 Macajowi szklaneczk\u0119, a ten wychyli\u0142 i nawet nie chuchn\u0105\u0142. \u201eDobry\u201d \u2013 powiada, \u2013 \u201ebardzo dobry bimber tu macie. Ale, panie, ja im, chalera, r\u0119ce poucinam, jak z\u0142api\u0119. Przecie\u017c niszcz\u0105?!\u201d Macaj spojrza\u0142 na pust\u0105 szklaneczk\u0119, pokiwa\u0142 jeszcze raz g\u0142ow\u0105 i doda\u0142 ze znawstwem, \u017ce nawet nie \u015bmierdzi ten nasz bimber. Wi\u0119c powiedzieli\u015bmy mu, \u017ce co ma \u015bmierdzie\u0107? Przecie\u017c to dobry spirytus, kompasowy&#8230; \u201eA to wy, chalery!\u201d &#8211; wrzasn\u0105\u0142 i jak nie uderzy w st\u00f3\u0142. Poderwa\u0142 si\u0119 na r\u00f3wne nogi i dawaj nas bierzmowa\u0107.<\/p>\n<p>S\u0142uchali\u015bmy stuliwszy uszy po sobie, ale po chwili, nie przerywaj\u0105c kapitanowi, uzupe\u0142nili\u015bmy szklaneczki i jedn\u0105 z nich podali\u015bmy Macajowi. Chwyci\u0142 j\u0105 w locie wypu\u015bciwszy w\u0142a\u015bnie s\u0105\u017cnisty grom w nasz\u0105 stron\u0119 i si\u0119gaj\u0105c po nast\u0119pny. Szklaneczka mu przeszkadza\u0142a w gestykulacji, wi\u0119c wychyli\u0142 jej zawarto\u015b\u0107, naczynie odda\u0142 i ponagla\u0142 Hefajstosa, by pr\u0119dzej podawa\u0142 mu nowy or\u0119\u017c. Ale krzycza\u0142 ju\u017c ciszej, spokojniej. Wyja\u015bnili\u015bmy mu, \u017ce sami zauwa\u017cyli\u015bmy, i\u017c kto\u015b rozbi\u0142 kompas i zabra\u0142 spirytus. Podj\u0119li\u015bmy wi\u0119c kolektywn\u0105 decyzj\u0119: po co ma korzysta\u0107 kto\u015b obcy i to jeszcze niszcz\u0105c drogi sprz\u0119t. Poodkr\u0119cali\u015bmy pokrywy kompas\u00f3w i zlali\u015bmy spirytus do ba\u0144ki o poka\u017anej pojemno\u015bci. Macaj siedzia\u0142 i nic nie m\u00f3wi\u0142. Wreszcie mrukn\u0105\u0142 co\u015b, na pewno zakl\u0105\u0142 i doda\u0142: \u201eNiby praktycznie&#8230; Po co, obcy, chalera&#8230; No, nalej jeszcze jeden!\u201d<\/p>\n<p>Pani Olga Maciejewiczowa czu\u0142a si\u0119 coraz gorzej. Stan jej oczu stale si\u0119 pogarsza\u0142. Jej wielk\u0105 trosk\u0105 w tamtych dniach by\u0142 brak wiadomo\u015bci o losie najstarszego syna, Konstantego. Wreszcie &#8211; list. \u017byje. Jest w Anglii. Wraca.<\/p>\n<p>6 stycznia 1946 r., przyby\u0142 do Gdyni m\/s \u201eLewant\u201d, dowodzony przez wychowanka Maciejewicza, drugiego wykszta\u0142conego w odrodzonej Polsce kapitana \u017ceglugi wielkiej &#8211; Stefana Ciundziewickiego.<a href=\"#_ftn10\" name=\"_ftnref10\">[10]<\/a> Na pok\u0142adzie statku znajdowa\u0142 si\u0119 starszy syn Maciejewicz\u00f3w.<\/p>\n<p>&#8211; Ojciec, matka i rodze\u0144stwo stali na nabrze\u017cu przy Dworcu Morskim &#8211; wspomina Konstanty Maciejewicz &#8211; junior. &#8211; Patrzy\u0142em na nich i z trudem powstrzymywa\u0142em \u0142zy. Ojciec&#8230; Mia\u0142 na sobie jaki\u015b sfatygowany marynarski mundur. Postarza\u0142 si\u0119. Obok niego matka. Wiedzia\u0142em, \u017ce chorowa\u0142a, ale nie zdawa\u0142em sobie sprawy, jak powa\u017cnie. Powiedzia\u0142a, \u017ce jest szcz\u0119\u015bliwa, bo jeszcze zobaczy\u0142a zarys mojej twarzy.<\/p>\n<p>Par\u0119 minut wzrusze\u0144, czas niezb\u0119dny by t\u0119 szcz\u0119\u015bliw\u0105 chwil\u0119 powi\u0105za\u0107 z ostatnim spotkaniem z Kotkiem, sprzed&#8230; no w\u0142a\u015bnie&#8230; Czas niech mierz\u0105 inni! Ja musz\u0119 dzia\u0142a\u0107! Szko\u0142a, gospodarstwo rolne, \u201eDar Pomorza\u201d, zaj\u0119cia dydaktyczne, narady oraz wyjazdy s\u0142u\u017cbowe i&#8230; my\u015bl o Szczecinie.<\/p>\n<p>9 kwietnia 1946 roku otrzyma\u0142 oficjalne polecenie utworzenia ekipy administracyjno-gospodarczej, kt\u00f3rej zadaniem b\u0119dzie zorganizowanie i wyposa\u017cenie szczeci\u0144skiej uczelni w stopniu umo\u017cliwiaj\u0105cym rozpocz\u0119cie zaj\u0119\u0107 dydaktycznych. Ani na chwil\u0119 wi\u0119c nie zwalnia\u0142 tempa pracy. Kilka tygodni wcze\u015bniej, w marcu, wsp\u00f3lnie z nowym komendantem \u201eDaru\u201d kpt. Stefanem Gorazdowskim zaplanowa\u0142 ju\u017c letni\u0105 kampani\u0119 statku. Rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 ona 16 maja, gdy na \u201eDar\u201d zamustrowa\u0142o sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciu dw\u00f3ch s\u0142uchaczy Wydzia\u0142u Nawigacyjnego i czterdziestu dw\u00f3ch z Mechanicznego. Ka\u017cd\u0105 jednak woln\u0105 chwil\u0119 sp\u0119dza\u0142 Maciejewicz w domu, z \u017con\u0105, kt\u00f3ra coraz bardziej chcia\u0142a cieszy\u0107 si\u0119 tym, \u017ce jeszcze go widzi, jak przez mg\u0142\u0119, niewyra\u017anie, ledwie w konturach. Lekarze zdecydowali, \u017ce jedynie operacja mo\u017ce poprawi\u0107 stan zdrowia jej oczu. Nikt jednak w kraju nie chcia\u0142 podj\u0105\u0107 si\u0119 przeprowadzenia zabiegu. Wi\u0119c gdzie? Najbli\u017cej &#8211; w Szwecji.<\/p>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2274\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/100-nominacja-na-szczecin-e1524334156309.jpg\" alt=\"nominacja szczecin\" width=\"1013\" height=\"931\" \/><\/p>\n<p>W pierwszych dniach lipca 1946 r., dyrektor Maciejewicz otrzyma\u0142 pismo o charakterze poufnym:<\/p>\n<blockquote><p>Minister \u017ceglugi i handlu zagranicznego na skutek podania ob. dyr. K. Maciejewicza w sprawie zapomogi na leczenie \u017cony, decyzj\u0105 z dnia 3 lipca 1946 r., wyrazi\u0142 zgod\u0119 na: 1. udzielenie dyr. K. Maciejewiczowi zapomogi w wysoko\u015bci 1700 koron szwedzkich (200 na koszty przejazdu i drobne wydatki, 1500 na leczenie i operacj\u0119); 2. wyst\u0105pienie do Komisji Dewizowej o przydzielenie 1700 koron szwedzkich na powy\u017cszy cel; 3. pokrycie 2\/3 tej sumy z bud\u017cetu Departamentu Morskiego, za\u015b na 1\/3 udzielenie po\u017cyczki, kt\u00f3ra b\u0119dzie sp\u0142acana przez dyr. K. Maciejewicza w 10 miesi\u0119cznych ratach po 1500 z\u0142.<a href=\"#_ftn11\" name=\"_ftnref11\">[11]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p>Ministerstwo wyrazi\u0142o r\u00f3wnie\u017c zgod\u0119 na wyjazd kapitana Maciejewicza do Sztokholmu w okresie rekonwalescencji jego \u017cony, po przeprowadzonej operacji. Niestety, stan zdrowia pani Olgi nie uleg\u0142 istotnej poprawie. Jednak daty, jakimi sygnowano wszystkie pisma w tej sprawie wskazuj\u0105 na zrozumienie sytuacji, w jakiej znalaz\u0142 si\u0119 wychowawca kilku pokole\u0144 ludzi polskiego morza. Wsz\u0119dzie, w ka\u017cdej prawie instytucji na Wybrze\u017cu, pracowali dawni uczniowie Maciejewicza. Je\u015bli zwraca\u0142 si\u0119 do nich z pro\u015bb\u0105 o pomoc, traktowano j\u0105 jako najpilniejsz\u0105 spraw\u0119. To przejaw szacunku oraz wdzi\u0119czno\u015bci. Ale tak\u017ce mi\u0142o\u015bci, jak\u0105 on ich obdarzy\u0142, na tyle silnej, by teraz mogli j\u0105 odwzajemni\u0107.<\/p>\n<p>Kilkakrotnie s\u0142ysza\u0142em opini\u0119: ka\u017cdy, kto jest cho\u0107 troch\u0119 sprawiedliwy powie, \u017ce kapitan nigdy nikomu nie wyrz\u0105dzi\u0142 krzywdy. Nikt tak\u017ce nie wykorzystywa\u0142 \u201emacajowej dobroci\u201d chyba, \u017ce w spos\u00f3b dopuszczony przez niepisany kodeks uczniowskich praw do p\u0142atania wyk\u0142adowcom \u017cart\u00f3w oraz drobnych z\u0142o\u015bliwo\u015bci.<\/p>\n<p>W owym czasie wydawa\u0142o si\u0119 s\u0142uchaczom szko\u0142y, \u017ce Maciejewicz b\u0119dzie musia\u0142, z konieczno\u015bci, wobec nat\u0142oku innych spraw, lekcewa\u017cy\u0107 zaj\u0119cia lub przynajmniej rozpoczyna\u0107 je z op\u00f3\u017anieniem. Nic podobnego. Punktualno\u015b\u0107 by\u0142a dla kapitana spraw\u0105 \u015bwi\u0119t\u0105. Potrafi\u0142 w p\u00f3\u0142 zdania przerwa\u0107 wypowied\u017a przedstawiciela ministerstwa i biec do sali wyk\u0142adowej. Tam jednak przez kilka minut \u201edochodzi\u0142\u201d do siebie. Bywa\u0142o, \u017ce cz\u0119sto wpada\u0142 w swoj\u0105 niegro\u017an\u0105 furi\u0119. Wykrzykiwa\u0142 na ucznia, kt\u00f3ry co\u015b przeskroba\u0142 b\u0105d\u017a zg\u0142osi\u0142 nieprzygotowanie do zaj\u0119\u0107. Lawina s\u0142\u00f3w spada\u0142a na ch\u0142opaka, kt\u00f3ry czeka\u0142, a\u017c minie pierwsza fala. W\u00f3wczas lekko unosi\u0142 g\u0142ow\u0119 i zaczyna\u0142 szeptem m\u00f3wi\u0107 cokolwiek, byle otwiera\u0107 usta. Maciejewicz dostrzega\u0142 to, a poniewa\u017c wykrzykuj\u0105c, zag\u0142usza\u0142 samego siebie, wi\u0119c cich\u0142, cich\u0142, a jednocze\u015bnie zbli\u017ca\u0142 si\u0119 do ucznia, nadstawia\u0142 ucha by wreszcie, te\u017c prawie szeptem zapyta\u0107: \u201eCo mamrocze pod nosem?\u201d To by\u0142 najprostszy i najbardziej skuteczny spos\u00f3b na u\u015bmierzenie macajowej furii.<\/p>\n<p>Skutki wypadku na AG-15 i wcze\u015bniejsze k\u0142opoty ze s\u0142uchem wywo\u0142ane salwami \u201eRiurika\u201d sprawi\u0142y, \u017ce Maciejewicz nie s\u0142ysza\u0142 wysokich ton\u00f3w. Je\u015bli wi\u0119c chciano podpowiedzie\u0107 uczniowi, kt\u00f3ry nie by\u0142 przygotowany do zaj\u0119\u0107, to robiono to piskliwym g\u0142osem. Maciejewicz w og\u00f3le nie reagowa\u0142, nie s\u0142ysza\u0142 g\u0142o\u015bno nawet tym sposobem wypowiadanych kwestii.<\/p>\n<p>Inn\u0105 metod\u0105 na Maciejewicza by\u0142o naci\u0105ganie go na opowie\u015bci, wspomnienia z dawnych lat. Nigdy jednak rzecz nie skutkowa\u0142a, je\u015bli pytania pada\u0142y wprost. Zawsze natomiast sprawdza\u0142o si\u0119 poruszenie kwestii marynarskich przes\u0105d\u00f3w czy tajemnych sposob\u00f3w np. na wywo\u0142anie wiatru sprzyjaj\u0105cego \u017cegludze. A o tym, \u017ce w gruncie rzeczy \u0142askawe \u201eMacajowi\u201d morze pokornia\u0142o wobec pewnej tajemnej mocy kapitana nad zjawiskami meteorologicznymi, mog\u0142o w swoim czasie przekona\u0107 si\u0119 wiele os\u00f3b. Najcz\u0119\u015bciej wspominano zdarzenia z rejs\u00f3w na obu \u017caglowcach szkolnych. Wac\u0142aw Korabiewicz, wieloletni lekarz okr\u0119towy na pok\u0142adzie \u201eDaru Pomorza\u201d pisa\u0142:<\/p>\n<blockquote><p>Dziwna, pastelowo-mleczna po\u015bwiata zwi\u0105za\u0142a ze sob\u0105 morze i niebo, zatuszowa\u0142a granic\u0119 barw. Gdzie spojrzysz &#8211; jedno zielonomodre zwierciad\u0142o. (&#8230;) Tyle dni ju\u017c czekamy. Na wiatr.<\/p>\n<p>A wiatru jak nie ma, tak nie ma.<\/p>\n<p>&#8211; Tfu&#8230; Chalera! &#8211; klnie kapitan Maciejewicz. &#8211; Sz\u00f3sty ju\u017c but ja rzuci\u0142 za burt\u0119 i k&#8217;czortu, nic nie pomaga!<\/p>\n<p>Rzeczywi\u015bcie, a\u017c trzy pary obuwia posz\u0142y Neptunowi w ofierze i \u017cadnego rezultatu.<\/p>\n<p>&#8211; Panie kapitanie! &#8211; wo\u0142am. &#8211; Mam jeszcze jedn\u0105 par\u0119 starych but\u00f3w, mo\u017ce rzucimy?<\/p>\n<p>&#8211; A nu &#8211; \u015bmieje si\u0119 \u00abMacaj\u00bb swoim poczciwym, rozbrajaj\u0105cym \u015bmiechem &#8211; spr\u00f3bowa\u0107 nie szkodzi<\/p>\n<p>Biegn\u0119 do kabiny. Otwieram w po\u015bpiechu szuflady. (&#8230;) Wreszcie s\u0105. Znajduj\u0119 je w szafie, pod brudn\u0105 bielizn\u0105. Krocz\u0119 triumfalnie na pok\u0142ad. Zacznie si\u0119 uroczysty ceremonia\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; A ot, ju\u017c wiem dlaczego nie pomaga\u0142o &#8211; zacz\u0105\u0142 powa\u017cnym g\u0142osem \u00abMacaj\u00bb, podnosz\u0105c w g\u00f3r\u0119 m\u00f3j but. &#8211; Widzicie panowie, but trzeba rzuca\u0107 w t\u0119 stron\u0119, sk\u0105d nale\u017cy si\u0119 spodziewa\u0107 wiatru. A tu sam czort nie rozbieriot &#8211; gdzie ten wiatr. Przecie\u017c zupe\u0142na cisza, sk\u0105d\u017ceby wiedzie\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; A w kt\u00f3r\u0105 stron\u0119 ostatni but pan rzuci\u0142? &#8211; spyta\u0142em.<\/p>\n<p>&#8211; Z prawej burty &#8211; odpowiedzia\u0142 \u00abMacaj\u00bb.<\/p>\n<p>&#8211; I nic nie pomog\u0142o? Znaczy teraz trzeba rzuci\u0107 z lewej.<\/p>\n<p>&#8211; Rzeczywi\u015bcie, m\u0105drze pan wykombinowa\u0142 &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119 kapitan. Wszystkich but\u00f3w nie wyrzucisz, a pr\u00f3bowa\u0107 trzeba &#8211; doda\u0142.<\/p>\n<p>Tymczasem zebra\u0142a si\u0119 ju\u017c spora gromadka ciekawskich. Czekali\u015bmy wszyscy na stary zejma\u0144ski ceremonia\u0142.<\/p>\n<p>\u00abMacaj\u00bb uroczystym krokiem podszed\u0142 do relingu, odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 plecami ku morzu, rozstawi\u0142 szeroko nogi, aby by\u0142o wygodniej i z wielkim rozmachem rzuci\u0142. But &#8211; niby z procy &#8211; wyskoczy\u0142 wysoko ponad jego rami\u0119 i spad\u0142 gdzie\u015b w ocean.<\/p>\n<p>&#8211; Ale pan kapitan musi co\u015b przy tym powiedzie\u0107 &#8211; zauwa\u017cy\u0142em. Jakie\u015b zakl\u0119cie pod adresem Neptuna, jak\u0105\u015b pokorn\u0105 pro\u015bb\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Chyba tak, ale czort wie co m\u00f3wi\u0107? Ot, dobrze by\u0142oby poczyta\u0107 jakie\u015b zejma\u0144skie obyczaje &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119 \u00abMacaj\u00bb. &#8211; Nu, to niech pan co\u015b do Neptuna m\u00f3wi, a ja tymczasem drugi pa\u0144ski but wyrzuc\u0119.<a href=\"#_ftn12\" name=\"_ftnref12\">[12]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p>Po wojnie, kiedy kapitan Maciejewicz zaj\u0119ty by\u0142 wy\u0142\u0105cznie pracami urz\u0119dniczymi na l\u0105dzie, pr\u00f3bowa\u0142 &#8211; podobno &#8211; swych magicznych marynarskich umiej\u0119tno\u015bci tak\u017ce w za\u0142atwianiu licznych spraw \u201es\u0142u\u017cbowych\u201d. Szko\u0142a Morska opr\u00f3cz kilkunastu samochod\u00f3w i motocykli dysponowa\u0142a r\u00f3wnie\u017c sprz\u0119tem \u017ceglarskim. Pewnego pogodnego i bezwietrznego dnia, Maciejewicz postanowi\u0142 po\u017ceglowa\u0107 z Gdyni do Sopotu. Zabra\u0142 ze sob\u0105 Paszy\u0144skiego.<\/p>\n<p>&#8211; Ale\u017c panie kapitanie, wiatru za grosz! Jak b\u0119dziemy \u017ceglowa\u0107?<\/p>\n<p>&#8211; Nie martwcie si\u0119, wsiadajcie i odbijajcie &#8211; zawo\u0142a\u0142 Maciejewicz.<\/p>\n<p>Jacht wolno odszed\u0142 od mola, na zaledwie kilka metr\u00f3w. Bia\u0142y \u017cagiel zwisa\u0142 na maszcie. Najmniejszy powiew wiatru nie pojawi\u0142 si\u0119 w tym miejscu ju\u017c od wielu godzin. \u201eMacaj\u201d podszed\u0142 jednak do masztu, przykucn\u0105\u0142 i zacz\u0105\u0142 go drapa\u0107 czy te\u017c g\u0142aska\u0107. Pogwizdywa\u0142 przy tym i co\u015b mrucza\u0142 pod nosem. Nagle \u017cagiel drgn\u0105\u0142, a po chwili ca\u0142kiem nie\u017ale nap\u0119cznia\u0142 ch\u0142odnym, orze\u017awiaj\u0105cym wiatrem.<\/p>\n<p>&#8211; Nie wierzy\u0142em w\u0142asnym oczom &#8211; wspomina J. Paszy\u0144ski. &#8211; Ale to prawda. Przybyli\u015bmy do Sopotu. \u201eMacaj\u201d wyskoczy\u0142 na molo, gdzie zawsze by\u0142o pe\u0142no wczasowicz\u00f3w. \u017bagl\u00f3wka w owym czasie wzbudza\u0142a du\u017ce zainteresowanie. Je\u015bli gdzie\u015b p\u0142ywali\u015bmy, to w oczekiwaniu na powr\u00f3t kapitana zabierali\u015bmy atrakcyjne wczasowiczki na kr\u00f3tkie przeja\u017cd\u017cki po morzu. Ot, takie szpanowanie &#8211; jak dzi\u015b si\u0119 to okre\u015bla. Kt\u00f3rego\u015b dnia \u201eMacaj\u201d powiedzia\u0142, \u017ce wr\u00f3ci za dwie godziny i zezwoli\u0142 mi na kilka \u201epozaregulaminowych\u201d rejs\u00f3w. Panie, gdy tylko us\u0142ysza\u0142y te s\u0142owa, jedna przez drug\u0105 wskakiwa\u0142y na pok\u0142ad jachtu. Odda\u0142em cumy i dumny, \u017ce patrzy na mnie tyle pe\u0142nych podziwu oczu siad\u0142em przy sterze. Razem ze mn\u0105 siad\u0142&#8230; wiatr. Przez dwie godziny nie dmuchn\u0119\u0142o ani razu. Kiwali\u015bmy si\u0119, jakby to by\u0142a balia, a nie jednostka zdolna do morskiej \u017ceglugi. Bo\u017ce, jaki ja by\u0142em w\u015bciek\u0142y! Po dw\u00f3ch godzinach przyszed\u0142 Maciejewicz. Przeprosi\u0142 panie, kt\u00f3re go\u015bci\u0142em na jachcie, a mnie pos\u0142a\u0142 znacz\u0105ce mrugni\u0119cie okiem. No, poje\u017adzi\u0142 pan sobie? Wrzasn\u0105\u0142em, \u017ce nie, \u017ce nie by\u0142o wiatru. Nie by\u0142o? To niemo\u017cliwe &#8211; powiedzia\u0142 \u201eMacaj\u201d i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 rozbrajaj\u0105co. Podszed\u0142, jak poprzednio do masztu, odczyni\u0142 swoje czary, i \u201echalera\u201d &#8211; pop\u0142yn\u0119li\u015bmy!<\/p>\n<p>Gdzie te czasy, gdzie ta atmosfera, gdzie ci ludzie?<\/p>\n<blockquote><p>W 1946 roku ko\u0144czy\u0142a nauk\u0119 w Szkole Morskiej grupa przedwojennych uczni\u00f3w, kt\u00f3rym wojna przerwa\u0142a studia. By\u0142 w\u015br\u00f3d nich Janusz Michalik. Wr\u00f3ci\u0142 on do Szko\u0142y w mundurze Wojska Polskiego, w stopniu kapitana. Po zdaniu ko\u0144cowych egzamin\u00f3w zosta\u0142 etatowym pracownikiem Szko\u0142y Morskiej, w pionie wychowawczym. Odegra\u0142 on w 1947 roku nies\u0142awn\u0105 rol\u0119, namawiaj\u0105c uczni\u00f3w do skorzystania z og\u0142oszonej przez w\u0142adze amnestii i ujawniania swojej okupacyjnej dzia\u0142alno\u015bci. Wszyscy, kt\u00f3rzy go pos\u0142uchali, o uko\u0144czeniu Szko\u0142y Morskiej pozbawieni zostali prawa pracy w PMH i cz\u0119sto byli represjonowani. <a href=\"#_ftn13\" name=\"_ftnref13\">[13]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p>W\u0142adza ludowa, a w istocie grupa bezkarnych funkcjonariuszy, nie cofn\u0119\u0142a si\u0119 przed \u017cadn\u0105 metod\u0105 zastraszenia, terroryzowania i gn\u0119bienia ludzi.<\/p>\n<blockquote><p>Usi\u0142uj\u0105c dowie\u015b\u0107, \u017ce w Szkole Morskiej dzia\u0142a podziemna kontrrewolucyjna, lub jak kto woli \u201eAntyludowa\u201d organizacja, w\u0142adze bezpiecze\u0144stwa pos\u0142u\u017cy\u0142y si\u0119 prowokacj\u0105. Aresztowano Tadeusza J\u0119drzejkiewicza, absolwenta wydzia\u0142u nawigacyjnego, by\u0142ego cz\u0142onka AK, i po sfingowanym procesie skazano go na kar\u0119 \u015bmierci, zamienion\u0105 p\u00f3\u017aniej na wieloletnie wi\u0119zienie. Aresztowano wyk\u0142adowc\u0119 Szko\u0142y Morskiej kapitana Bronis\u0142awa Guba\u0142\u0119. Jego r\u00f3wnie\u017c skazano na \u015bmier\u0107. Szcz\u0119\u015bliwie kary tej nie wykonano, zamieniaj\u0105c j\u0105 na d\u0142ugoletnie wi\u0119zienie. <a href=\"#_ftn14\" name=\"_ftnref14\">[14]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2272\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/107-zwjanie-wszystkich-zagli.jpg\" alt=\"zwijanie zagli\" width=\"965\" height=\"956\" \/><\/p>\n<p>[\/vc_column_text]<\/div><\/div>[vc_empty_space][vc_separator border_width=&#8221;3&#8243;][vc_empty_space][vc_text_separator title=&#8221;Kapitan kapitan\u00f3w &#8211; uzupe\u0142nienia i komentarze&#8221; i_icon_fontawesome=&#8221;fa fa-anchor&#8221; add_icon=&#8221;true&#8221;][vc_empty_space]\n<div class=\"wpcf7 no-js\" id=\"wpcf7-f7212-o1\" lang=\"pl-PL\" dir=\"ltr\" data-wpcf7-id=\"7212\">\n<div class=\"screen-reader-response\"><p role=\"status\" aria-live=\"polite\" aria-atomic=\"true\"><\/p> <ul><\/ul><\/div>\n<form action=\"\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3837#wpcf7-f7212-o1\" method=\"post\" class=\"wpcf7-form init\" aria-label=\"Formularz kontaktowy\" novalidate=\"novalidate\" data-status=\"init\">\n<fieldset class=\"hidden-fields-container\"><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7\" value=\"7212\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_version\" value=\"6.1.5\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_locale\" value=\"pl_PL\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_unit_tag\" value=\"wpcf7-f7212-o1\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_container_post\" value=\"0\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_posted_data_hash\" value=\"\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_recaptcha_response\" value=\"\" \/>\n<\/fieldset>\n<div class=\"form_info\">\n\t<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"text-173\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-text wpcf7-validates-as-required\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Imie i nazwisko*\" value=\"\" type=\"text\" name=\"text-173\" \/><\/span><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"email-273\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-email wpcf7-validates-as-required wpcf7-text wpcf7-validates-as-email\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"E-mail*\" value=\"\" type=\"email\" name=\"email-273\" \/><\/span>\n\t<\/p>\n<\/div>\n<div class=\"form_subject\">\n\t<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"your-subject\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-text\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Temat\" value=\"\" type=\"text\" name=\"your-subject\" \/><\/span>\n\t<\/p>\n<\/div>\n<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"textarea-472\"><textarea cols=\"40\" rows=\"10\" maxlength=\"2000\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-textarea wpcf7-validates-as-required\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Message\" name=\"textarea-472\"><\/textarea><\/span><br \/>\n<span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"acceptance-381\"><span class=\"wpcf7-form-control wpcf7-acceptance\"><span class=\"wpcf7-list-item\"><label><input type=\"checkbox\" name=\"acceptance-381\" value=\"1\" aria-invalid=\"false\" \/><span class=\"wpcf7-list-item-label\">Wyra\u017cam zgod\u0119 na gromadzenie i przechowywanie moich danych adresowych na potrzeby tej korespondencji.<\/span><\/label><\/span><\/span><\/span>\n<\/p>\n<div class=\"form_button\">\n\t<p><input class=\"wpcf7-form-control wpcf7-submit has-spinner\" type=\"submit\" value=\"Wysy\u0142am\" \/>\n\t<\/p>\n<\/div><div class=\"wpcf7-response-output\" aria-hidden=\"true\"><\/div>\n<\/form>\n<\/div>\n[\/vc_column][\/vc_row]<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>[vc_row][vc_column][vc_empty_space][vc_separator border_width=&#8221;3&#8243;][vc_empty_space][vc_text_separator title=&#8221;Kapitan kapitan\u00f3w &#8211; uzupe\u0142nienia i komentarze&#8221; i_icon_fontawesome=&#8221;fa fa-anchor&#8221; add_icon=&#8221;true&#8221;][vc_empty_space][\/vc_column][\/vc_row]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":0,"parent":3606,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-3837","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3837","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3837"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3837\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7277,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3837\/revisions\/7277"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3606"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3837"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}