{"id":3833,"date":"2020-02-29T12:15:33","date_gmt":"2020-02-29T11:15:33","guid":{"rendered":"http:\/\/koszur.net\/?page_id=3833"},"modified":"2021-11-04T21:28:34","modified_gmt":"2021-11-04T20:28:34","slug":"12-rozdzial-dwunasty","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/kapitan-kapitanow-2\/12-rozdzial-dwunasty\/","title":{"rendered":"12 Rozdzia\u0142 dwunasty"},"content":{"rendered":"<p>[vc_row][vc_column]<div class=\"sc_section\"><div class=\"sc_section_inner\">[evc_image_with_text image=&#8221;3870&#8243; title=&#8221;Rozdzia\u0142 dwunasty&#8221; text=&#8221;Wydanie trzecie, internetowe, nieustannie uzupe\u0142niane&#8221;][vc_separator border_width=&#8221;3&#8243;][vc_empty_space][vc_column_text]Po zorganizowaniu kurs\u00f3w dokszta\u0142caj\u0105cych oraz podnosz\u0105cych kwalifikacje kadry marynarskiej floty handlowej i rybak\u00f3w, kapitan Maciejewicz, decyzj\u0105 ministra przemys\u0142u i handlu zosta\u0142 1 maja 1939 r., mianowany inspektorem Pa\u0144stwowej Szko\u0142y Morskiej oraz zast\u0119pc\u0105 jej dyrektora.<\/p>\n<p>&#8211; Wyj\u0105tkowo dobrze si\u0119 rozumieli &#8211; wspomina dr Jadwiga Titz-Kosko,<a href=\"#_ftn1\" name=\"_ftnref1\">[1]<\/a> \u017cona dyrektora. &#8211; Sp\u0119dzali ze sob\u0105 wiele godzin tak\u017ce poza budynkiem szko\u0142y. Stach zawsze czu\u0142 wielki respekt, by\u0142 wr\u0119cz onie\u015bmielony faktem, \u017ce to on zosta\u0142 prze\u0142o\u017conym swego mistrza. Podobnie zachowywa\u0142 si\u0119 w stosunku do innych swoich wychowawc\u00f3w. Pan Konstanty natomiast by\u0142 cz\u0142owiekiem, kt\u00f3ry bez wzgl\u0119du na to, jakie kto\u015b zajmowa\u0142 stanowisko czy pozycj\u0119 w hierarchii spo\u0142ecznej &#8211; zawsze odnosi\u0142 si\u0119 do innych z wielkim szacunkiem. Niekiedy u\u015bmiecha\u0142am si\u0119, s\u0142uchaj\u0105c ich rozm\u00f3w. Maciejewicz traci\u0142 tak typow\u0105 dla niego energi\u0119, a m\u0105\u017c stara\u0142 si\u0119 by\u0107 realist\u0105 poprawnym do granic mo\u017cliwo\u015bci. Dwaj marzyciele.<\/p>\n<p>O dw\u00f3ch sprawach obaj kapitanowie dyskutowali niemal ka\u017cdego dnia. Co z m\u0142odzie\u017c\u0105 i statkiem na wypadek wojny, do kt\u00f3rej przecie\u017c doj\u015b\u0107 nie mo\u017ce, jak wzajemnie si\u0119 zapewniali? Po tylu latach mo\u017cna chyba ujawni\u0107 informacj\u0119 opatrzon\u0105 has\u0142em \u201epoufne\u201d, kt\u00f3r\u0105 dzieli\u0142 si\u0119 w tamtych dniach Kosko ze swoj\u0105 \u017con\u0105. Pisa\u0142 w li\u015bcie, \u017ce bez wzgl\u0119du na wszystko uczniowie otrzymaj\u0105 promocj\u0119 do nast\u0119pnej klasy i natychmiast po improwizowanej sesji egzaminacyjnej rozjad\u0105 si\u0119 do dom\u00f3w. Plan dotycz\u0105cy \u201eDaru Pomorza\u201d r\u00f3wnie\u017c zosta\u0142 wcze\u015bniej uzgodniony.<\/p>\n<p>Z notatek i utrwalonych na magnetofonowej ta\u015bmie wspomnie\u0144 kapitana, mo\u017cna zrekonstruowa\u0107 przebieg ostatnich dni sierpnia 1939 r., i pierwszych dni wrze\u015bnia.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>&#8211; Bodaj 28 sierpnia dyrektor szko\u0142y, kpt. Kosko, powo\u0142any zosta\u0142 do wojska, oczywi\u015bcie do marynarki wojennej. Mianowano go dow\u00f3dc\u0105 kutr\u00f3w rybackich i jednostek \u017ceglugi przybrze\u017cnej, zaopatruj\u0105cych P\u00f3\u0142wysep Helski i utrzymuj\u0105cych z nim komunikacj\u0119. P\u0142ywa\u0142 na statku pasa\u017cerskim \u201eGdynia\u201d. Telefonowa\u0142 stamt\u0105d do szko\u0142y i kilka razy w ci\u0105gu dnia wydawa\u0142 nowe polecenia. Dzi\u0119ki jego decyzjom wielu uczni\u00f3w unikn\u0119\u0142o represji ze strony hitlerowc\u00f3w. Ja prawie nieustannie przebywa\u0142em w opustosza\u0142ym budynku szko\u0142y. Nad ranem 1 wrze\u015bnia dzwonek telefonu wyrwa\u0142 mnie ze snu: \u201eKapitanie, wojna!\u201d Natychmiast pobieg\u0142em do szko\u0142y. Byli tam ju\u017c inni wyk\u0142adowcy. Niewiarygodne informacje nap\u0142ywa\u0142y do nas w zastraszaj\u0105cym tempie. S\u0142yszeli\u015bmy echa wybuch\u00f3w bomb, strza\u0142y artyleryjskie. Nast\u0119pnego dnia dotar\u0142a do nas najsmutniejsza wiadomo\u015b\u0107. Zbombardowany zosta\u0142 statek, na kt\u00f3rym przebywa\u0142 dyr. Kosko. Marynarze wy\u0142owili go i przewie\u017ali do szpitala. Zmar\u0142 w \u00f3smym dniu wojny. Odprowadzili\u015bmy go na cmentarz i pod \u015bwistem kul wykopali\u015bmy gr\u00f3b. Pochowali\u015bmy naszego dyrektora, znakomitego kapitana. <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>Maciejewicz naturalnym porz\u0105dkiem rzeczy przej\u0105\u0142 obowi\u0105zki dyrektora szko\u0142y. Poleci\u0142 ewakuowa\u0107 z budynku i dobrze schowa\u0107 najwa\u017cniejsze pomoce naukowe. Podobnie post\u0105piono z archiwum. Od w\u0142adz niemieckich otrzyma\u0142 wkr\u00f3tce polecenie przekszta\u0142cenia szko\u0142y, a raczej przygotowania jej do pe\u0142nienia funkcji szpitala.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>&#8211; 25 wrze\u015bnia grupka profesor\u00f3w PSM uda\u0142a si\u0119 pod moim kierownictwem do gmachu by\u0142ego Komisariatu Rz\u0105du w Gdyni. W\u0142adze niemieckie poleci\u0142y nam p\u00f3j\u015b\u0107 tam po przepustki. Stan\u0119li\u015bmy przed dobrze znanymi drzwiami, nad kt\u00f3rymi widnia\u0142y informacje m\u00f3wi\u0105ce, \u017ce teraz znajduje si\u0119 tutaj siedziba gestapo. Stan\u0119li\u015bmy w d\u0142ugiej kolejce i cierpliwie czekali\u015bmy. W pewnym momencie na ulicy zrobi\u0142 si\u0119 wielki tumult. Ludzie zacz\u0119li ucieka\u0107, kry\u0107 si\u0119 po domach. Zrozumieli\u015bmy &#8211; \u0142apanka. <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>Konstanty Maciejewicz, W\u0142adys\u0142aw Morgulec,<a href=\"#_ftn2\" name=\"_ftnref2\">[2]<\/a> Antoni Led\u00f3chowski, Aleksander Maresz,<a href=\"#_ftn3\" name=\"_ftnref3\">[3]<\/a> Henryk Kossakowski<a href=\"#_ftn4\" name=\"_ftnref4\">[4]<\/a> i W\u0142odzimierz Wnuk<a href=\"#_ftn5\" name=\"_ftnref5\">[5]<\/a> zostali zatrzymani. W\u0142adys\u0142awa Morgulca, ze wzgl\u0119du na podesz\u0142y wiek zwolniono, natomiast pozostali profesorowie i pracownicy szko\u0142y znale\u017ali si\u0119 w tzw. etapie emigracyjnym. W pierwszych dniach pa\u017adziernika grup\u0119 przy\u0142\u0105czono do wielotysi\u0119cznej rzeszy uwi\u0119zionych ludzi i wys\u0142ano piechot\u0105 do Gda\u0144ska.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>&#8211; Szli\u015bmy popychani przez esesman\u00f3w, byli\u015bmy bici kolbami ich karabin\u00f3w, wyzywani. Wreszcie doszli\u015bmy do Nowego Portu. Zamkni\u0119to nas w dawnych polskich koszarach wojskowych. W ciszy celi brzmia\u0142o mi w uszach ci\u0105gle wykrzykiwane przez Niemc\u00f3w obserwuj\u0105cych nasz marsz: \u201eSie wollten nach Berlin marschieren!\u201d <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>Po kilku dniach wyk\u0142adowc\u00f3w PSM wys\u0142ano do ma\u0142ej wioski le\u017c\u0105cej w obr\u0119bie \u00f3wczesnego Wolnego Miasta, do Nidowa (Nidau). Podj\u0119li prac\u0119 u niemieckiego bauera, kt\u00f3ry \u017ale odnosi\u0142 si\u0119 do pracuj\u0105cych u niego Polak\u00f3w. Spali i wypoczywali w kom\u00f3rce a posi\u0142ki jadali w oborze. Profesorowie Maresz i Led\u00f3chowski nie mogli podo\u0142a\u0107 fizycznej pracy. Maciejewicz z Wnukiem starali si\u0119 wyr\u0119cza\u0107 koleg\u00f3w przy ci\u0119\u017cszych zaj\u0119ciach Lecz i oni opadali z si\u0142. Kryzys przyszed\u0142 w ostatnich dniach pa\u017adziernika. Nocne przymrozki, pierwszy \u015bnieg, a w dzie\u0144 grz\u0105ska ziemia. Do Nidowa przyjecha\u0142a wtedy Matylda Led\u00f3chowska. Przywioz\u0142a \u017cywno\u015b\u0107, ubrania i pieni\u0105dze. Razem z pann\u0105 Danut\u0105 Moniak\u00f3wn\u0105 bywa\u0142a w Nidowie kilkakrotnie. Podtrzymywa\u0142a na duchu nie tylko swojego m\u0119\u017ca, ale wszystkich. Led\u00f3chowski prze\u017cywa\u0142 w\u00f3wczas kryzys. Traci\u0142 nadziej\u0119. Powtarza\u0142, \u017ce Niemcy nikogo nie puszcz\u0105. Jego \u017cona nie da\u0142a jednak za wygran\u0105. Dzi\u0119ki wp\u0142ywom rodzinnym i ogromnej zaradno\u015bci, zdo\u0142a\u0142a wyjedna\u0107 zwolnienie dla kpt. Led\u00f3chowskiego. W kilka dni p\u00f3\u017aniej wyjecha\u0142 z Nidowa in\u017cynier Kossakowski. Nie wiedzia\u0142 jeszcze wtedy, \u017ce wkr\u00f3tce zostanie rozstrzelany.<\/p>\n<p>Po zako\u0144czeniu prac polowych powr\u00f3cili do Nowego Portu tak\u017ce Maciejewicz, Maresz i Wnuk.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>&#8211; Nie pozostawiono nam nawet chwili na wytchnienie po tygodniach morderczej pracy. Zap\u0119dzono nas do Stutthofu, gdzie ja zosta\u0142em zatrudniony przy budowie pierwszego obozowego baraku. <a href=\"#_ftn6\" name=\"_ftnref6\"><strong>[6] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>Rodzina kapitana oczywi\u015bcie przez wiele dni nic o nim nie wiedzia\u0142a. Tak\u017ce o najstarszym synu. W ostatnich dniach sierpnia Konstanty-junior po\u017cegna\u0142 si\u0119 z rodzicami i zgodnie z przydzia\u0142em mobilizacyjnym uda\u0142 si\u0119 na Hel, do jednostki obrony przeciwlotniczej. <a href=\"#_ftn7\" name=\"_ftnref7\">[7]<\/a> Maciejewicz powiedzia\u0142 w\u00f3wczas do \u017cony, \u017ce los roz\u0142\u0105czy\u0142 ich podczas poprzedniej wojny, wi\u0119c teraz musz\u0105 trzyma\u0107 si\u0119 razem.<\/p>\n<p>Olga Maciejewiczowa wspomina\u0142a w gronie rodzinnym:<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p>&#8211; Tak powiedzia\u0142 i poszed\u0142 do szko\u0142y. M\u00f3wi\u0142am mu, \u017ce s\u0105siedzi z naszego budynku pospiesznie opuszczaj\u0105 Gdyni\u0119. Nic mi nie odpowiedzia\u0142. Spakowa\u0142am wi\u0119c najcenniejsze rzeczy, g\u0142\u00f3wnie pami\u0105tki, jakie Kotek przywozi\u0142 z rejs\u00f3w i wys\u0142a\u0142am to wszystko transportem kolejowym do Warszawy. Postanowi\u0142am r\u00f3wnie\u017c wys\u0142a\u0107 tam bli\u017aniaki. Olek i Halina tak si\u0119 rozp\u0142akali, \u017ce Kotek kaza\u0142 mi jecha\u0107 z dzie\u0107mi. Po dostarczeniu ich do znajomych, mia\u0142am natychmiast wraca\u0107 do Gdyni. Na dworcu w Warszawie panowa\u0142 taki sam nastr\u00f3j paniki jak w Gdyni. Ale dotarli\u015bmy na Bielany. <em><span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>Niestety, nast\u0119pnego dnia nie by\u0142o ju\u017c komunikacji mi\u0119dzy stolic\u0105 i Wybrze\u017cem. Pani Olga musia\u0142a wi\u0119c zosta\u0107 i zatroszczy\u0107 si\u0119 o \u017cywno\u015b\u0107.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p>&#8211; Strasznie bombardowali. Ale je\u017adzi\u0107 musia\u0142am. Chowa\u0142am si\u0119 po bramach, piwnicach. Pewnego razu bomba uderzy\u0142a w tramwaj. Wszyscy zgin\u0119li. Wkr\u00f3tce bomby zacz\u0119\u0142y pada\u0107 tak\u017ce na Bielany. G\u0142odowali\u015bmy wtedy strasznie! Mo\u017cna by\u0142o zdoby\u0107 jeszcze kawa\u0142ek chleba. Sprzedawano jeszcze og\u00f3rki oraz kostki Maggi. Nakupowa\u0142am tej przyprawy bardzo du\u017co. Sypa\u0142am do garnka razem z kartoflami i gotowa\u0142am dzieciom zupy. Kt\u00f3rego\u015b dnia w pobli\u017cu naszego domu pad\u0142y konie. Ludzie wybiegli z no\u017cami i w jednej chwili z koni pozosta\u0142y ko\u015bci. Siedzieli\u015bmy wi\u0119c i czekali\u015bmy. By\u0142am przekonana, \u017ce Kotek przyjedzie do nas swoim motorem. Ale niestety&#8230; W tym czasie przyjecha\u0142a z Gdyni moja znajoma, pani Dunin-Marcinkiewicz. Mia\u0142a specjaln\u0105 przepustk\u0119 umo\u017cliwiaj\u0105c\u0105 jej podr\u00f3\u017c na tej trasie. Jej syn zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z jak\u0105\u015b niemieck\u0105 urz\u0119dniczk\u0105 i ta postara\u0142a si\u0119 o taki dokument. Zacz\u0119\u0142am prosi\u0107 znajom\u0105, \u017ceby co\u015b podobnego zdoby\u0142a dla mnie. Ona niewiele my\u015bl\u0105c odda\u0142a mi swoj\u0105 przepustk\u0119. Pobieg\u0142am wi\u0119c po\u017cegna\u0107 si\u0119 z dzie\u0107mi i jakim\u015b samochodem dowieziono mnie na dworzec. Tam dosta\u0142am si\u0119 do poci\u0105gu towarowego jad\u0105cego do Gdyni.<\/p>\n<p>By\u0142am bardzo niespokojna. Wiedzia\u0142am ju\u017c, \u017ce Kotek zosta\u0142 uwi\u0119ziony. Napisa\u0142a mi o tym znajoma z Gdyni. W\u0142a\u015bnie do pani Janiny Grabowskiej posz\u0142am po przyje\u017adzie, bo wiedzia\u0142am, \u017ce tylko ona mo\u017ce mi pom\u00f3c. Obie posz\u0142y\u015bmy do pani Wojciechowskiej, Rosjanki, kt\u00f3rej znajomy by\u0142 Niemcem. On jednak nie chcia\u0142 nam pom\u00f3c. Wojciechowska zdenerwowa\u0142a si\u0119 i powiedzia\u0142a: \u201eIdziemy na Gestapo\u201d. Tam kazano mi napisa\u0107 podanie. Obie znajome \u015bwietnie mnie w tym wyr\u0119czy\u0142y, a kiedy poda\u0142am to pismo urz\u0119dnikowi; on wyra\u017anie zdziwi\u0142 si\u0119 po przeczytaniu naszego nazwiska.<\/p>\n<p>\u201ePan zna mojego m\u0119\u017ca?\u201d &#8211; zapyta\u0142am. &#8211; \u201eTak\u201d &#8211; odpowiedzia\u0142 i natychmiast wypisa\u0142 jak\u0105\u015b przepustk\u0119. Poszed\u0142 z nami do swojego prze\u0142o\u017conego i za\u015bwiadczy\u0142, \u017ce Kotek nie by\u0142 cz\u0142onkiem \u017cadnej organizacji wi\u0119c mo\u017cna go zwolni\u0107 z obozu. Nast\u0119pnego dnia pom\u00f3g\u0142 nam napisa\u0107 jeszcze jedno podanie i powiedzia\u0142, \u017ce dokument zwolnienia zostanie mi przes\u0142any poczt\u0105. Odpowiedzia\u0142am, \u017ce nigdzie si\u0119 nie rusz\u0119, je\u015bli takiej przepustki nie dostan\u0119 do r\u0105k. Po godzinie wybieg\u0142am z Gestapo jak na skrzyd\u0142ach. Teraz &#8211; do Gda\u0144ska. Tam spotka\u0142am znajomego Niemca. On wiedzia\u0142, \u017ce Kotek jest w Stutthofie. Zawi\u00f3z\u0142 mnie tam. S\u0142u\u017cba obozowa pozwoli\u0142a mi zobaczy\u0107 si\u0119 z Kotkiem. Ale nie zwolnili go. Kazali przyj\u015b\u0107 jutro. \u00d3w Niemiec przestraszy\u0142 si\u0119 chyba, bo nie chcia\u0142 ju\u017c ze mn\u0105 jecha\u0107 drugi raz. <em><span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>Najprawdopodobniej 18 grudnia 1939 r., Konstanty Maciejewicz wyjecha\u0142 wraz z \u017con\u0105 ze Stutthofu do Gdyni. Tam zatrzymali si\u0119 na dwa dni w mieszkaniu przyjaci\u00f3\u0142. Kapitan chcia\u0142 przecie\u017c wiedzie\u0107, co si\u0119 sta\u0142o z maj\u0105tkiem szkolnym, z \u201eDarem Pomorza\u201d, chcia\u0142 nawet zosta\u0107 w Gdyni, wbrew zarz\u0105dzeniom w\u0142adz niemieckich. By\u0142aby to jednak decyzja zbyt ryzykowna.<\/p>\n<p>6 kwietnia 1940 r., ju\u017c w Warszawie, kapitan podj\u0105\u0142 prac\u0119. Tego dnia otrzyma\u0142 dokument nast\u0119puj\u0105cej tre\u015bci:<\/p>\n<blockquote><p>Za\u015bwiadczam niniejszym, \u017ce Maciejewicz Konstanty pracuje w naszej firmie przy robocie budowlanej, zleconej nam przez w\u0142adze niemieckie, a mianowicie: odbudowie gmachu by\u0142ego Urz\u0119du Wojew\u00f3dzkiego. Przedsi\u0119biorstwo Rob\u00f3t Budowlanych, in\u017c. Ryszard Strzeszewski, Warszawa, ul. Kr\u00f3lewska. <a href=\"#_ftn8\" name=\"_ftnref8\">[8]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p>&#8211; Ojciec wraca\u0142 do domu bardzo zm\u0119czony. \u017beby zarobi\u0107 &#8211; musia\u0142 pracowa\u0107 za dw\u00f3ch. Oczywi\u015bcie, \u017ce nie zna\u0142 si\u0119 zbytnio na pracach budowlanych, ale by\u0142 cz\u0142owiekiem, dla kt\u00f3rego nie ma rzeczy niemo\u017cliwych.<\/p>\n<p>Olgierd Maciejewicz, domowy i rodzinny kronikarz, przechowuje z wielk\u0105 pieczo\u0142owito\u015bci\u0105 wszelkie pami\u0105tki dotycz\u0105ce kapitana. W\u015br\u00f3d nich znajduje si\u0119 za\u015bwiadczenie pracy, w j\u0119zyku niemieckim, wystawione w maju 1940 r., w Kluczkowicach.<\/p>\n<p>&#8211; Wyjechali\u015bmy za namow\u0105 Antoniego Garnuszewskiego, kt\u00f3ry pracowa\u0142 tam wraz ze swoj\u0105 rodzin\u0105. Praca na roli ojcu odpowiada\u0142a. Przewidywa\u0142 r\u00f3wnie\u017c, \u017ce b\u0119dzie mu \u0142atwiej zdoby\u0107 \u017cywno\u015b\u0107 dla naszej czw\u00f3rki.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu lata 1940 r., Maciejewicz nawi\u0105za\u0142 kontakt listowny z dr Jadwig\u0105 Titz-Kosko. Przez kilka lat utrzymywa\u0142 z ni\u0105 korespondencj\u0119, szczeg\u00f3\u0142owo opisuj\u0105c warunki \u017cycia ca\u0142ej rodziny.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Po przyje\u017adzie do folwarku G\u00f3ry spotkali\u015bmy si\u0119 z Garnuszewskim. Dostali\u015bmy du\u017cy pok\u00f3j na mieszkanie nad stajniami. Straszny zapach! Po kilku dniach rozpocz\u0105\u0142em prac\u0119 w tartaku jako robotnik fizyczny. <a href=\"#_ftn9\" name=\"_ftnref9\"><strong>[9] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>Czas nie obszed\u0142 si\u0119 \u0142askawie z tymi listami. Z trudem odczyta\u0107 mo\u017cna pojedyncze zdania.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Odchodzi\u0142 pomocnik (zast\u0119pca kierownika tartaku) i mia\u0142em obj\u0105\u0107 jego funkcje polegaj\u0105ce na mo\u017cliwie sta\u0142ym przebywaniu na tartaku, kt\u00f3ry przeciera kontyngentowe drewno i przewa\u017cnie pracuje w dzie\u0144 i w nocy. Dano nam inne mieszkanie na tartaku &#8211; ma\u0142y domek &#8211; przy nim malutki plac na ogr\u00f3dek warzywny.<\/em><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Jeszcze wcze\u015bniej obj\u0105\u0142em ju\u017c nocne funkcje, musia\u0142em wi\u0119c by\u0107 na tartaku od 6 rano do 10,30 wiecz\u00f3r, potem i kilka nocy tj. po 24.00. Naturalnie pisa\u0107 a nawet rozmawia\u0107 z \u017con\u0105 i dzie\u0107mi nie by\u0142o czasu. (&#8230;) Warunki pracy by\u0142y tego rodzaju, \u017ce wpada\u0142em do domu, \u017ceby zje\u015b\u0107 tylko obiad i kolacje.<\/em><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Nadesz\u0142a niedziela, ale zamiast wolnego czasu musia\u0142em z A. Garnuszewskim, kt\u00f3ry pracuje w biurze tartaku sporz\u0105dza\u0107 wykazy dla wyp\u0142at robotnikom &#8211; zaj\u0119\u0142o to czas a\u017c do nocy.<\/em><\/p>\n<p><em>Dwie inne niedziele i \u015bwi\u0119ta po\u015bwi\u0119ci\u0142em myciu pod\u0142\u00f3g i porz\u0105dkowaniu zapuszczonej piwnicy. Domek ma\u0142y, jedna kuchnia, w niej mie\u015bci\u0142y si\u0119 dwa \u0142\u00f3\u017cka, tam \u015bpi\u0105 dzieci, obok ma\u0142y pokoik &#8211; w nim po zdj\u0119ciu drzwi mo\u017cna by\u0142o ustawi\u0107 \u0142\u00f3\u017cko i tam \u015bpi \u017cona, dalej wi\u0119kszy pok\u00f3j w nim \u015bpi\u0119 ja i przez niego przechodzi si\u0119 do czwartego ma\u0142ego pokoju, w kt\u00f3rym mieszka m\u0142ody cz\u0142owiek, przedstawiciel tej firmy co b\u0119dzie zabiera\u0142a deski i belki. Ca\u0142o\u015b\u0107 domku najwy\u017cej 6 x 6\u201d. <a href=\"#_ftn10\" name=\"_ftnref10\"><strong>[10] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>W grudniu 1940 r., Maciejewicz pisa\u0142 o ci\u0119\u017ckiej chorobie c\u00f3rki Haliny i wielkiej trosce, kt\u00f3ra nie opuszcza rodziny w zwi\u0105zku ze sk\u0105pymi wiadomo\u015bciami o losach Konstantego juniora. Dzi\u0119ki \u017conie by\u0142ego inspektora PSM, pani Ka\u0144skiej i jej kontaktom z Czerwonym Krzy\u017cem, Maciejewiczowie zacz\u0119li przesy\u0142a\u0107 synowi niewielkie paczki do Stalagu VI G w Bonn nad Renem.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Za ubieg\u0142y miesi\u0105c zarobi\u0142em brutto 200 z\u0142. Zapewnione mam mieszkanie (wc ja i Olek w pierwszych dwu tygodniach zbudowali\u015bmy sami, bo tego nie by\u0142o przy domku), opa\u0142 wiele chc\u0119 bior\u0119 z tartaku, elektryczne o\u015bwietlenie, wi\u0119c wegetowa\u0107 mo\u017cna, je\u015bli jest co do sprzedania. Taniej pewnie ni\u017c w Warszawie, ale ani myd\u0142a, ani cukru nie daj\u0105 na kartki. Nie mamy naczy\u0144 , beczek, wiader itp. Po wod\u0119 chodzimy na razie do\u015b\u0107 cz\u0119sto. (&#8230;) Nie ma w czym robi\u0107 na zim\u0119 zapas\u00f3w: pomidory, kapust\u0119 itp. A m\u00f3wi\u0105, \u017ce zim\u0105 nic z tego tu nie dostaniemy. <\/em><\/p>\n<p><em>Ola (Maciejewiczowa \u2013 podkr. M.K.) biedna jak i ja, niewyspana, przem\u0119czona. Olek (syn K. Maciejewicza \u2013 podkr. M.K.) chorowa\u0142 i jeszcze \u017ale z nim. Zadrasn\u0105\u0142 buduj\u0105c wyg\u00f3dk\u0119 pi\u0119t\u0119 i wywi\u0105za\u0142o si\u0119 zaka\u017cenie krwi &#8211; m\u0142ody lekarz Zbyszek Garnuszewski (syn Antoniego Garnuszewskiego \u2013 podkr. M.K.) zrobi\u0142 mu zastrzyk. (&#8230;) Halina (c\u00f3rka K. Maciejewicza \u2013 podkr. M.K.) dobrze do\u015b\u0107 wygl\u0105da ma tu dobry apetyt. Olek pocz\u0105tkowo spr\u00f3bowa\u0142 pracowa\u0107 w ogrodzie, ale 10-11 godzin pracy (nosi\u0142 na noszach kapust\u0119 do woz\u00f3w) tak go to wyczerpa\u0142o, \u017ce ju\u017c nie chodzi. Hala kilka dni chodzi\u0142a uk\u0142ada\u0107 snopki. Ale w domu tyle roboty, \u017ce nie ma czasu. (&#8230;) <\/em><\/p>\n<p><em>Czuj\u0119 si\u0119 tu porz\u0105dnie przygn\u0119biony. \u017bycia tu niema, nowin \u017cadnych, wydaje si\u0119, \u017ce nikogo nic nie interesuje, gazety czyta\u0142em 3 czy 4 razy. Jedynie Pan Antoni Garnuszewski, z kt\u00f3rym widuje si\u0119 i s\u0142u\u017cbowo i po za s\u0142u\u017cb\u0105.<\/em><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Los dzieci naszych? Oto, co niepokoi nas.\u201d <a href=\"#_ftn11\" name=\"_ftnref11\"><strong>[11] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>W ka\u017cdym z bardzo obszernych list\u00f3w pyta\u0142 kapitan o przyjaci\u00f3\u0142, wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w i znajomych. Zbiera\u0142 informacje o losie s\u0105siad\u00f3w, uczni\u00f3w, pracownik\u00f3w Szko\u0142y Morskiej.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Ju\u017c rok mija od chwili gdy zgin\u0105\u0142 na posterunku \u015bp. Pan Stanis\u0142aw &#8211; jak daleki by\u0142em my\u015bl\u0105 o mo\u017cliwo\u015bci jego zgonu, kiedy 4 wrze\u015bnia 1939 r., rano po raz pierwszy odwiedzi\u0142em Go w szpitalu w Gdyni, a czy my\u015bla\u0142 z nas kto wtedy o losach naszego kraju w tak ciemnych barwach, o wojnie? Ju\u017c rok jak owdowia\u0142a Pani. Posta\u0107 \u015bp. Stanis\u0142awa pozostaje w pami\u0119ci nie tylko Pani. Ci co znali Go oraz z nim pracowali b\u0119d\u0105 pami\u0119tali stale jego pogodne i weso\u0142e oblicze, jego cho\u0107 tak kr\u00f3tkie, ale tre\u015bciwe \u017cycie. Niech to zeznanie, \u017ce m\u0105\u017c Pani by\u0142 tak warto\u015bciow\u0105 jednostk\u0105 b\u0119dzie ulg\u0105 w prze\u017cywaniu i pocieszeniem w rozpami\u0119tywaniach. <\/em><\/p>\n<p><em>C\u00f3\u017c Pani porabia, jak idzie praca? Co s\u0142ycha\u0107 o wszystkich, o Mareszu pierwsze, o Danie i o pani Mareszowej. Pani Wojciechowska pisa\u0142a \u017conie z Gdyni, \u017ce s\u0142ysza\u0142a, \u017ce Maresza wypuszczono. Daj Bo\u017ce, \u017ceby to by\u0142a prawda! Co pisz\u0105 dzieci Kossakowskich? Straci\u0142em kontakt z ca\u0142ym \u015bwiatem, ale nie przesta\u0142em my\u015ble\u0107 o wszystkich, z kt\u00f3rymi \u017cy\u0142em i wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142em. Gdzie s\u0105 oni? Czy widuje Pani pani\u0105 Gorazdowsk\u0105? Co Ona porabia, jak \u017cyje, czy ma wiadomo\u015bci od m\u0119\u017ca? <a href=\"#_ftn12\" name=\"_ftnref12\"><strong>[12] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2282\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/096-kartka-do-Koskowej-e1524334781421.jpg\" alt=\"\" width=\"1019\" height=\"709\" \/><\/p>\n<p>Kolejny list do Jadwigi Titz-Kosko &#8211; ju\u017c z marca 1941 r.,<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Ci\u0119\u017cka zima. Ca\u0142a rodzina chorowa\u0142a. Olek og\u0142uch\u0142. Lekarz przypuszcza\u0142, \u017ce Halina ma zapalenie m\u00f3zgu albo tyfus brzuszny. \u015aci\u0105gn\u0119li\u015bmy wi\u0119c lekarza z Opola Lubelskiego. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce to zapalenie prawego p\u0142uca. Ale ju\u017c wysz\u0142a z tego. <a href=\"#_ftn13\" name=\"_ftnref13\"><strong>[13] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>W ka\u017cdym li\u015bcie kapitan &#8211; nawet Niemcy w tartaku m\u00f3wili do niego \u201eHerr Kapit\u00e4n\u201d &#8211; irytowa\u0142 si\u0119, opisuj\u0105c trudno\u015bci w zdobywaniu \u017cywno\u015bci.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><em>Kartofle, proso i inne produkty rolne obecnie przecie s\u0105 wi\u0119cej warte ani\u017celi drogie kamienie, a ludzie staraj\u0105 si\u0119 \u017cy\u0107 i nie opu\u015bci\u0107 \u201ekoniunktury\u201d. Okres n\u0119dzy i g\u0142odu przecie to dla nich najpo\u017c\u0105dawszy okres. Tu by\u0142o ju\u017c tak, \u017ce jaja sprzedawano na miejscu po 1,80 z\u0142, kartofle po 200 z\u0142 za 100 kg. Obecnie ceny na jaja spad\u0142y, ale t\u0142uszcze to strasznie drogo: s\u0142onina 30 z\u0142 i boj\u0105 si\u0119 sprzedawa\u0107 tutejszym, wol\u0105 przyby\u0142ym handlarzom. (&#8230;) Nienawidz\u0119 handlu jednak s\u0105dz\u0119, \u017ce dzi\u015b \u017cy\u0107 mo\u017ce tylko handlarz. W miastach my\u015bl\u0105 tak samo jak na wsi. Wi\u0119c dla tej pracy, kt\u00f3r\u0105 uwa\u017ca\u0142em za odpowiedni\u0105 dla siebie i wi\u0119cej uczciw\u0105 w moich poj\u0119ciach, nie ma miejsca w obecnych czasach. <a href=\"#_ftn14\" name=\"_ftnref14\"><strong>[14] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>Brakowa\u0142o m\u0105ki. Raz na dwa tygodnie otrzymywa\u0142 12-15 dkg mas\u0142a. Niekiedy mia\u0142 okazj\u0119 kupi\u0107 \u201emi\u0119so po 7 z\u0142 za kilogram\u201d.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Zarobi\u0107 na to wszystko ledwie jestem w stanie, a i to pod warunkiem, \u017ce przez ca\u0142y dzie\u0144 jestem na tartaku. Bior\u0119 przyk\u0142ad z mojego szefa &#8211; obowi\u0105zkowo\u015b\u0107 i po\u015bwi\u0119cenie. Za ubieg\u0142y miesi\u0105c zarobi\u0142em 200 z\u0142otych. Dobrze, \u017ce cho\u0107 opa\u0142u mamy pod dostatkiem, a w domku jest elektryczno\u015b\u0107. Od dawna jednak nie mamy myd\u0142a i cukru\u201d. <a href=\"#_ftn15\" name=\"_ftnref15\"><strong>[15] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>Kiedy dziedzic wpad\u0142 na pomys\u0142, \u017ceby domek Maciejewicz\u00f3w odda\u0107 robotnikom jako kwater\u0119, powsta\u0142a gro\u017aba, \u017ce rodzina b\u0119dzie musia\u0142a przenie\u015b\u0107 si\u0119 do wioski odleg\u0142ej o 2,5 km od tartaku. Gdyby do tego dosz\u0142o, Maciejewicz by\u0142 got\u00f3w zrezygnowa\u0107 z tej pracy i wraca\u0107 do Warszawy.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Ca\u0142y dzie\u0144 bez rodziny, bez ich widoku, bez \u0142y\u017cki ciep\u0142ej strawy?\u201d <a href=\"#_ftn16\" name=\"_ftnref16\"><strong>[16] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>Jesie\u0144 nie zapowiada\u0142a \u0142atwiejszego \u017cycia dla ca\u0142ej rodziny.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Z oczami \u017cony bardzo \u017ale. Zim\u0105 1938 r., przypali\u0142a je sobie lamp\u0105 kwarcow\u0105. Ma silne bole\u015bci w nocy. Mniej \u017cywno\u015bci. Gorzej z wysy\u0142aniem paczek do Kotka\u201d. <a href=\"#_ftn17\" name=\"_ftnref17\"><strong>[17] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>List z lutego 1942 r., zn\u00f3w pe\u0142en zw\u0105tpienia.<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>Dzieci w szkole w Warszawie. Posy\u0142amy im paczki. A prawie nie ma z czego\u201d. <a href=\"#_ftn18\" name=\"_ftnref18\"><strong>[18] <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/strong><\/a><\/em><\/p>\n<p>Po koniec 1942 r., Maciejewicz zn\u00f3w znalaz\u0142 si\u0119 w kr\u0119gu spraw morskich, ale w pracy konspiracyjnej.<\/p>\n<p>&#8211; W ostatnich tygodniach 1942 r., otrzyma\u0142em propozycj\u0119 utworzenia Wydzia\u0142u Morskiego w Biurze Wojskowym Przemys\u0142u i Handlu, kryptonim \u201eHurtownia\u201d &#8211; wspomina Ludwik Hermel,<a href=\"#_ftn19\" name=\"_ftnref19\">[19]<\/a> ucze\u0144 pierwszego rocznika Szko\u0142y Morskiej w Tczewie. &#8211; Zadaniem tej plac\u00f3wki by\u0142o tworzenie kadry specjalist\u00f3w, kt\u00f3rzy zaraz po zako\u0144czeniu dzia\u0142a\u0144 wojennych mogliby przyst\u0105pi\u0107 do uruchomienia port\u00f3w Gda\u0144ska, Gdyni i Szczecina, bo taki w\u00f3wczas obowi\u0105zywa\u0142 nas zakres dzia\u0142ania. Chodzi\u0142o o wszelkie formy morskiej dzia\u0142alno\u015bci gospodarczej i komunikacyjnej. W pierwszej kolejno\u015bci odszuka\u0142em moich by\u0142ych koleg\u00f3w szkolnych. Dzi\u0119ki nim nawi\u0105za\u0142em kontakt z wieloma specjalistami z okresu przedwojennego. Od\u017cy\u0142a r\u00f3wnie\u017c moja dawna dobra znajomo\u015b\u0107 z Gustawem Ka\u0144skim, kt\u00f3rego zawsze ceni\u0142em jako inspektora szko\u0142y oraz fantastycznego wychowawc\u0119 m\u0142odzie\u017cy. Mieszka\u0142 on w Cz\u0119stochowie. Dzi\u0119ki Ka\u0144skiemu nawi\u0105za\u0142em r\u00f3wnie\u017c kontakt z Maciejewiczem. Kapitan Bia\u0142ej Fregaty zgodzi\u0142 si\u0119 na prac\u0119 w strukturach morskich Armii Krajowej. W naszych planach typowali\u015bmy go na wojskowego komendanta portu w Gdyni.<\/p>\n<p>Ludwik Hermel w czasie wojny bywa\u0142 w Cz\u0119stochowie. Z Gustawem Ka\u0144skim utrzymywa\u0142 te\u017c korespondencj\u0119. Karty pocztowe wysy\u0142ane przez niego z niewoli niemieckiej po upadku Powstania Warszawskiego, cz\u0119sto zaczyna\u0142y si\u0119 od s\u0142\u00f3w: \u201eKochany Wujku!\u201d Dalej &#8211; zaszyfrowane informacje organizacyjne. By\u0107 mo\u017ce, a raczej na pewno, podobna korespondencja \u0142\u0105czy\u0142a Hermela z Maciejewiczem.<\/p>\n<p>Z \u017cyciorysu kapitana:<\/p>\n<p><em>,<div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>W tartaku pracowa\u0142em do 17 lipca 1944 r., Wtedy, podczas skoncentrowanego ataku oddzia\u0142\u00f3w partyzanckich, tartak zosta\u0142 spalony. Po kilku dniach opu\u015bcili go Niemcy. Po 22 lipca okolice by\u0142y kontrolowane przez Armi\u0119 Radzieck\u0105. Wtedy zacz\u0105\u0142em pracowa\u0107 w browarze jako magazynier. Moja praca polega\u0142a na wydawaniu piwa \u017co\u0142nierzom i wojskowym formacjom. <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>&#8211; Zako\u0144czenie okupacji i wyzwolenie ziemi lubelskiej? Tak, ojciec jakby si\u0119 w\u00f3wczas odmieni\u0142! &#8211; wspomina Olgierd Maciejewicz. &#8211; Kiedy dowiedzieli\u015bmy si\u0119, \u017ce w Lublinie dzia\u0142aj\u0105 ju\u017c pierwsze struktury polskiej pa\u0144stwowo\u015bci, ojciec chcia\u0142 natychmiast tam pojecha\u0107. Ka\u017cdego spotkanego, kto by\u0142 w Che\u0142mie lub Lublinie wypytywa\u0142, czy co\u015b robi si\u0119 ju\u017c w sprawach morskich i gdzie?<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce na \u0142amach lubelskiej prasy ukaza\u0142a si\u0119 informacja zatytu\u0142owana: \u201eLiga Morska rozwija si\u0119\u201d.<\/p>\n<blockquote><p>Lublin (Polpress). Zwyci\u0119ska ofensywa Armii Czerwonej w Prusach Wschodnich, po\u0142\u0105czona z dotarciem do morza spowodowa\u0142a liczny nap\u0142yw cz\u0142onk\u00f3w do Ligi Morskiej. (&#8230;) Na apel Ligi Morskiej, do biura Zarz\u0105du G\u0142\u00f3wnego zg\u0142aszaj\u0105 si\u0119 fachowcy \u017ceglarze. Mi\u0119dzy innymi przybyli: dow\u00f3dca statku szkolnego \u201eDar Pomorza\u201d, kapitan \u017ceglugi wielkiej Konstanty Maciejewicz, znany z rejs\u00f3w naoko\u0142o \u015bwiata na pok\u0142adzie \u201eDaru Pomorza\u201d, in\u017c. Garnuszewski, dyrektor szko\u0142y morskiej w Gdyni, in\u017c. Antoni Hryniewiecki<a href=\"#_ftn20\" name=\"_ftnref20\">[20]<\/a> &#8211; dyrektor Morskiego Urz\u0119du Rybackiego w Gdyni. Rozporz\u0105dzaj\u0105c grup\u0105 fachowc\u00f3w \u017ceglugi morskiej, Liga Morska przyst\u0105pi\u0142a do organizowania grupy operacyjnej. <a href=\"#_ftn21\" name=\"_ftnref21\">[21]<\/a><\/p><\/blockquote>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2281\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/103-nie-wyslugiwal-sie-niemcom-e1524334678467.jpg\" alt=\"nie wyslugiwal sie\" width=\"1012\" height=\"807\" \/><\/p>\n<p>Pomijaj\u0105c liczne b\u0142\u0119dy zawarte w tej informacji, zwraca uwag\u0119 fakt wymienienia Konstantego Maciejewicza na pierwszym miejscu. Jego imi\u0119 i s\u0142awa by\u0142y ci\u0105gle \u017cywe w polskim spo\u0142ecze\u0144stwie.<\/p>\n<p>Kolejny dokument. Na nim, u do\u0142u, odr\u0119czne o\u015bwiadczenie podpisane r\u0119k\u0105 Maciejewicza:<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p><em>O\u015bwiadczam, \u017ce prac\u0119 w Lidze Morskiej rozpocz\u0105\u0142em w dniu 14 stycznia 1945 roku. <span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p>By\u0142a to forma legitymacji &#8211; upowa\u017cnienia do reprezentowania interes\u00f3w Zarz\u0105du G\u0142\u00f3wnego LM. w Departamencie Morskim Ministerstwa Przemys\u0142u z siedzib\u0105 w Bydgoszczy. W\u0142a\u015bnie tam, w pierwszych dniach kwietnia, przyjecha\u0142 Witold Komocki<a href=\"#_ftn22\" name=\"_ftnref22\">[22]<\/a> oraz Jan Paszy\u0144ski.<\/p>\n<p>&#8211; Komocki zabra\u0142 ze sob\u0105 tak\u017ce kuzyna, kt\u00f3ry przed wojn\u0105 by\u0142 s\u0142uchaczem PSM. I pojechali\u015bmy \u2013 wspomina\u0142 Jan Paszy\u0144ski. &#8211; Obaj cz\u0119sto rozmawiali o szkole. Widzia\u0142em, jak prze\u017cywali, jak bardzo byli ciekawi, kogo tam spotkaj\u0105. W Bydgoszczy zg\u0142osili\u015bmy si\u0119 do majora Postnikowa. Przyj\u0105\u0142 nas wr\u0119cz rado\u015bnie. Prosz\u0119, prosz\u0119 bardzo &#8211; m\u00f3wi\u0142 &#8211; oto delegacje do Szko\u0142y Morskiej. W pewnej chwili do pokoju wszed\u0142 Maciejewicz. Spojrza\u0142 na Komockiego. Obaj rzucili si\u0119 sobie w ramiona. Macaj u\u015bciska\u0142 tak\u017ce nas. Ale bardzo si\u0119 \u015bpieszy\u0142, bo jecha\u0142 ju\u017c do Gdyni. Powiedzia\u0142: tam si\u0119 spotkamy, porozmawiamy.<\/p>\n<blockquote><p>16 kwietnia 1945 r., Gdynia &#8211; to nag\u0142\u00f3wek kolejnego pisma. &#8211; Rzeczpospolita Polska, Komitet Ekonomiczny Rady Ministr\u00f3w, Gdynia. Upowa\u017cnienie. Niniejszym upowa\u017cniam ob. kpt. \u017c. w. Konstantego Maciejewicza do zabezpieczenia gmachu, inwentarza, urz\u0105dze\u0144 Pa\u0144stwowej Szko\u0142y Morskiej w Gdyni, przy ul. Morskiej i do przygotowania rozpocz\u0119cia szkolenia.<\/p><\/blockquote>\n<p>&#8211; Ja z Komockim wyjechali\u015bmy z Bydgoszczy w dwa dni po Maciejewiczu &#8211; opowiada\u0142 Jan Paszy\u0144ski. &#8211; Polecieli\u015bmy pierwszym samolotem, jaki skierowano do Wrzeszcza. C\u00f3\u017c to by\u0142 za lot! Zaledwie par\u0119 metr\u00f3w nad wierzcho\u0142kami drzew! Niemieckie lotnictwo by\u0142o tam ci\u0105gle jeszcze aktywne. W nocy bombardowali Bydgoszcz. Nad Gda\u0144skiem wci\u0105\u017c unosi\u0142a si\u0119 jeszcze \u0142una po\u017car\u00f3w. Lotnisko us\u0142ane by\u0142o ko\u0144sk\u0105 padlin\u0105. Samochodem dotarli\u015bmy do Sopotu. Stamt\u0105d ju\u017c na piechot\u0119 poszli\u015bmy do Gdyni. Wtedy pierwszy raz w \u017cyciu zobaczy\u0142em morze. Ale spieszno nam by\u0142o do szko\u0142y. Budynek ocala\u0142. Zrobi\u0142 na mnie du\u017ce wra\u017cenie. W oknach powybijane by\u0142y chyba wszystkie szyby. Wn\u0119trze &#8211; zdemolowane. W czasie wojny mie\u015bci\u0142a si\u0119 tu Steuermann Schule (oficerska Szko\u0142a Marynarki Wojennej). Chodzili\u015bmy po opuszczonych korytarzach. Nagle spod sterty gruz\u00f3w wy\u0142oni\u0142a si\u0119 umorusana sylwetka. Zakurzony kombinezon niemieckiego maszynisty, polska czapka, twarz czarna od zaschni\u0119tego potu. Cz\u0142owiek u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 na nasz widok. B\u0142ysn\u0119\u0142y oczy i bia\u0142e z\u0119by. M a c i e j e w i c z! Zn\u00f3w serdeczne powitanie, jakie\u015b urywane zdania, pytania, odpowiedzi. Wreszcie \u201eMacaj\u201d stan\u0105\u0142 na stercie gruz\u00f3w. Rozejrza\u0142 si\u0119 wok\u00f3\u0142 i powiedzia\u0142:<\/p>\n<p><em><div class=\"sc_infobox sc_infobox_style_regular sc_infobox_iconed no\" data-animation=\"animated bounceIn normal\" style=\"color:#000000;\"><\/em><\/p>\n<p>Ta, da chalery, co tak stoicie! Do roboty!<em><span style=\"color: #800000;\"><\/div><\/span><\/em><\/p>\n<p><img decoding=\"async\" class=\"alignleft wp-image-2280\" src=\"http:\/\/koszur.net\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/094-bukszpryt.jpg\" alt=\"bukszpryt\" width=\"987\" height=\"1527\" \/><\/p>\n<p>[\/vc_column_text]<\/div><\/div>[vc_empty_space][vc_separator border_width=&#8221;3&#8243;][vc_empty_space][vc_text_separator title=&#8221;Kapitan kapitan\u00f3w &#8211; uzupe\u0142nienia i komentarze&#8221; i_icon_fontawesome=&#8221;fa fa-anchor&#8221; add_icon=&#8221;true&#8221;][vc_empty_space]\n<div class=\"wpcf7 no-js\" id=\"wpcf7-f7212-o1\" lang=\"pl-PL\" dir=\"ltr\" data-wpcf7-id=\"7212\">\n<div class=\"screen-reader-response\"><p role=\"status\" aria-live=\"polite\" aria-atomic=\"true\"><\/p> <ul><\/ul><\/div>\n<form action=\"\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3833#wpcf7-f7212-o1\" method=\"post\" class=\"wpcf7-form init\" aria-label=\"Formularz kontaktowy\" novalidate=\"novalidate\" data-status=\"init\">\n<fieldset class=\"hidden-fields-container\"><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7\" value=\"7212\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_version\" value=\"6.1.5\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_locale\" value=\"pl_PL\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_unit_tag\" value=\"wpcf7-f7212-o1\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_container_post\" value=\"0\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_posted_data_hash\" value=\"\" \/><input type=\"hidden\" name=\"_wpcf7_recaptcha_response\" value=\"\" \/>\n<\/fieldset>\n<div class=\"form_info\">\n\t<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"text-173\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-text wpcf7-validates-as-required\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Imie i nazwisko*\" value=\"\" type=\"text\" name=\"text-173\" \/><\/span><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"email-273\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-email wpcf7-validates-as-required wpcf7-text wpcf7-validates-as-email\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"E-mail*\" value=\"\" type=\"email\" name=\"email-273\" \/><\/span>\n\t<\/p>\n<\/div>\n<div class=\"form_subject\">\n\t<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"your-subject\"><input size=\"40\" maxlength=\"400\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-text\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Temat\" value=\"\" type=\"text\" name=\"your-subject\" \/><\/span>\n\t<\/p>\n<\/div>\n<p><span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"textarea-472\"><textarea cols=\"40\" rows=\"10\" maxlength=\"2000\" class=\"wpcf7-form-control wpcf7-textarea wpcf7-validates-as-required\" aria-required=\"true\" aria-invalid=\"false\" placeholder=\"Message\" name=\"textarea-472\"><\/textarea><\/span><br \/>\n<span class=\"wpcf7-form-control-wrap\" data-name=\"acceptance-381\"><span class=\"wpcf7-form-control wpcf7-acceptance\"><span class=\"wpcf7-list-item\"><label><input type=\"checkbox\" name=\"acceptance-381\" value=\"1\" aria-invalid=\"false\" \/><span class=\"wpcf7-list-item-label\">Wyra\u017cam zgod\u0119 na gromadzenie i przechowywanie moich danych adresowych na potrzeby tej korespondencji.<\/span><\/label><\/span><\/span><\/span>\n<\/p>\n<div class=\"form_button\">\n\t<p><input class=\"wpcf7-form-control wpcf7-submit has-spinner\" type=\"submit\" value=\"Wysy\u0142am\" \/>\n\t<\/p>\n<\/div><div class=\"wpcf7-response-output\" aria-hidden=\"true\"><\/div>\n<\/form>\n<\/div>\n[\/vc_column][\/vc_row]<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>[vc_row][vc_column][vc_empty_space][vc_separator border_width=&#8221;3&#8243;][vc_empty_space][vc_text_separator title=&#8221;Kapitan kapitan\u00f3w &#8211; uzupe\u0142nienia i komentarze&#8221; i_icon_fontawesome=&#8221;fa fa-anchor&#8221; add_icon=&#8221;true&#8221;][vc_empty_space][\/vc_column][\/vc_row]<\/p>\n","protected":false},"author":990004,"featured_media":0,"parent":3606,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"footnotes":""},"class_list":["post-3833","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3833","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/990004"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3833"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3833\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7276,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3833\/revisions\/7276"}],"up":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/pages\/3606"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/koszur.net\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3833"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}